Cellulit, rogowacenie okołomieszkowe, zaskórniki, zbędne owłosienie - moje niezawodne sposoby! [KOSMETYCZKI JEJ NIENAWIDZĄ] Poznaj jeden prosty trik!

8/16/2018

Cellulit, rogowacenie okołomieszkowe, zaskórniki, zbędne owłosienie - moje niezawodne sposoby! [KOSMETYCZKI JEJ NIENAWIDZĄ] Poznaj jeden prosty trik!




Co jest ładne, a co jest brzydkie? Odpowiedzi na takie pytania wcale nie są oczywiste. Owszem, istnieją pewne atawistyczne, wynikające z ewolucji popędy, z którymi się rodzimy: większe piersi były przez naszych praprzodków interpretowane jako oznaka płodności czy dobrego stanu zdrowia, więc w dużym uogólnieniu wielu mężczyzn preferuje piersi większe od mniejszych. Nie działa to jednak oczywiście zerojedynkowo, to po prostu pewna tendencja.
Jak zapuścić włosy w rok? Efekty na kręconych włosach.

8/10/2018

Jak zapuścić włosy w rok? Efekty na kręconych włosach.


Z mojej włosowej metryczki wiecie wszystko: miałam kiedyś długie gęste włosy, jedną trzecią objętości straciłam z powodu anemii, ścięłam je na krótko, po roku postanowiłam spróbować znowu je zapuścić, tym razem walcząc o utrzymanie nowoodkrytego skrętu i o powrót do dawnej gęstości.

Decyzję tę podjęłam ostatecznie w styczniu 2016 roku, więc mamy idealny czas na podsumowanie. Jak zawsze przypomnę Wam, że pod tagiem zapuszczanie włosów znajdziecie sporo przydatnych postów na ten temat: kompendium dbania o zdrowy i szybki wzrost włosów, tekst o najbardziej w tym czasie przydatnych akcesoriach oraz cokwartalne podsumowania.

Grafika pochodzi z mojego mini-kompendium :)

W tym tekście podobnie jak w większości pozostałych moich artykułów na ten temat utrzymam znaną Wam formę „odhaczania” listy pięciu podstawowych aspektów, o które przy zapuszczaniu włosów trzeba zadbać. Zaczynamy :)


Po pierwsze: fryzjer i fryzura

Jak być może pamiętacie, na samym początku zapuszczania podcięłam włosy, żeby w okresie przejściowym się ładnie układały. Kolejne cięcie (po prawie ośmiu miesiącach, we wrześniu) połączyłam z delikatnym cieniowaniem, z którego byłam i jestem ogromnie zadowolona. Teraz włosy zaczynają trochę grymasić, ale w rodzinnym mieście (gdzie chodzę do fryzjera) na dłużej będę pewnie dopiero na Wielkanoc… W każdym razie, planuję wtedy odświeżyć cieniowanie i podciąć końcówki. W ostatecznym rozrachunku powinnam i tak zostać na sporym plusie, bo na oko rosną mi obecnie w tempie dwóch centymetrów miesięcznie.



Na nowo odkryłam też radość z upinania włosów – a może zrobiłam to po raz pierwszy? Z długimi, ciężkimi włosami z trudnością przychodziło mi nawet zrobienie ładnego kucyka i w 9 przypadkach na 10 nosiłam je rozpuszczone. Teraz spokojnie co drugi dzień coś z nimi robię, nawet gdyby miała być to zwykła kitka. A jeśli kiedyś nauczę się pleść sobie ładne warkocze, to spełni się moje małe marzenie ;)

Dodatkowym motywatorem jest tutaj kwestia ochrony końcówek przed niszczeniem się od ocierania, przygniatania i przycinania np. suwakiem kurtki. Więcej o tym zjawisku, fryzurze przejściowej i „włosach, które nie rosną” pisałam w moim poradniku zapuszczania włosów.



Po drugie: suplementacja


Ogólnie rzecz biorąc, odżywiam się dość zdrowo i nie ma dnia, w którym nie zjadłabym łyżki siemienia lnianego, tak znanego ze swojego dobroczynnego wpływu na włosy.

Dieta dietą, ale czasem warto się czymś wspomóc. Z powodów zupełnie niewłosowych, przez całą jesień i zimę biorę witaminę D. W ciągu ostatniego roku miesiące, w których nie brałam jej w ogóle, były tylko cztery: od maja do sierpnia. W marcu i kwietniu brałam po prostu połowę dawki (1000 j. dziennie), bo przy moim domatorstwie i ciągłym filtrowaniu ta odrobina wiosennego słońca to tyle, co nic ;)

Z takich typowych włosowych wspomagaczy parę miesięcy brałam Calcium Pantothenicum (włosy jak zawsze wystrzeliły), a miesiąc piłam skrzyp – więc skuteczności tego ostatniego nijak nie mam jak ocenić. Ale smakował mi na tyle, że jeszcze pewnie do niego wrócę ;)

Natomiast obecnie suplementuję się czymś zupełnie innym. Ze względu na cerę postanowiłam wprowadzić u siebie kurację miksem antyoksydantów i… zaczęłam od małej wtopy: niechcący zakupiłam je w zestawie w witaminami i minerałami, czyli wersję Gold Vita-Min Anti-Ox ;) Więc przez miesiąc brałam je również, a wspominam o tym, bo skład miały lepszy niż niejedna „włosowa” mieszanka, więc na pewno przyczyniły się do obecnego stanu. Na co dzień jednak odżywiam się tak, że nie czuję potrzeby uzupełniania diety tą częścią zestawu i ograniczę się do samych przeciwutleniaczy. Także od następnego opakowania zostanę przy Olimp Anti-Ox Power Blend.


Po trzecie: wcierki


Od zewnątrz wcieram kupioną niedawno odżywkę Radical MED przeciwko wypadaniu do włosów.

Po wykończeniu Jantaru i opartej na alkoholu wcierki Balea MEN byłam zdecydowana kupić coś bezalkoholowego. Totalnie napaliłam się na Saponics od Farmony, ale nigdzie nie mogłam go wtedy upolować… Więc dość spontanicznie kupiłam wypatrzoną w jakiejś drogerii czy aptece nowość.

Na ten moment wciąż nie umiem powiedzieć, czy jestem zadowolona z tej wcierki. Prowadzę jeszcze dalsze testy, ale mam pewne podejrzenia, że po użyciu na skórę głowy dostaję od niej łupieżu :( Nie jestem tego tak w stu procentach pewna, ale jeśli to prawda – bez bólu zużyję ją na długości, na przykład olejując na nią włosy :)


Po czwarte: skóra głowy


Kiedy miałam długie i tylko lekko falowane włosy, masaż skóry głowy był kwestią prostą: albo mi się chciało, albo nie. Raczej nie miewam problemów z motywacją i zdecydowanie rzadkością było, żebym sobie odpuściła.

Teraz jest jednak tak, że włosy mam bliżej typu kręconego niż prostego/falowanego i masażer-pająk wyraźnie psuje mi loki :< Z tego powodu ciężko mi się zmobilizować do używania go; bardzo często myję głowę z myślą, że następnego dnia chciałabym na taką czy inną okazję super się prezentować, a co za tym idzie – mieć włosy ładnie skręcone, a nie stanowiące kupę bałaganu ;) Więc bez bicia oświadczam, że w ciągu ostatniego roku robiłam to naprawdę sporadycznie i tak naprawdę nie wiem, czy będę się do tego zmuszać w przyszłości.

Z innej beczki, bardzo jestem zadowolona z rokitnikowego scrubu do skóry głowy Natura Siberica. Nie wiem czy poświęcę mu osobny post (recenzje rezerwuję raczej na produkty, o których mam coś więcej do powiedzenia), więc już teraz napiszę, że świetnie oczyszcza, DOSKONALE wypłukuje się z moich gęstych kudłów i pachnie czymś w rodzaju Vibovitu ;) Na wybitnie gęstych włosach może okazać się mało wydajny, ale ja nie narzekam. Bardzo, bardzo fajny produkt.


Po piąte: zdrowie ciała i włosów


Nie mogę oczywiście nie wspomnieć tu o tym, że po prostu dbam o cały swój organizm. Staram się wysypiać i zdrowo jeść, piję dużo wody i zielonej herbaty. Dwa razy w tygodniu wychodzę na godzinę zumby, więc mam też trochę ruchu, choć na świeżym powietrzu jedyną moją aktywnością jest piesze chodzenie wszędzie tam, gdzie to możliwe.

To cytat z mojego poprzedniego posta (o obecnej pielęgnacji cery), który pasuje tu jak ulał. Nie ma zdrowych i szybko rosnących włosów bez dbania o siebie – tyle w temacie.

Oczywiście ważne jest też dbanie o same włosy. I tu w ciągu ostatnich trzech miesięcy nastąpił prawdziwy przełom! Udało mi się wreszcie włączyć na stałe olejowanie, mycie włosów odżywką, a co za tym idzie – moją ukochaną metodę OOMO.

Od lewej: 17.01.2016 r., kwiecień 2016 r., lipiec 2016 r.


Skórę głowy myję obecnie głównie mocniejszym szamponem, bo chciałabym go po prostu zdenkować i mieć go z głowy ;) Olej jedwabny EcoLab zmywałam dotąd resztkami Kallosa Milk, którego budyniowej woni szczerze nie cierpiałam i po wczorajszym zdenkowaniu mogłabym wręcz otwierać szampana ;) W zastępstwie kupiłam już maseczkę Scandic Banana, ale użyłam jej dopiero raz i mogę powiedzieć tylko tyle, że nic złego się nie zadziało ;) Pożyjemy, zobaczymy.

Jeśli chodzi o odżywianie po myciu, to żongluję produktami testując maski i odżywki w różnych konfiguracjach. Jeśli któraś z nich wyróżni się pod jakimkolwiek względem, na pewno zaowocuje to recenzją :) Na liście zakupów z całą pewnością jest maska Dr Sante z olejem arganowym, która podczas testów w formie odlewki od Kasi :* zafundowała mi najlepszy great hair day jaki w życiu miałam! Nie odczuwam potrzeby posiadania większej liczby masek, odżywki mam cztery (chociaż dwie są jeszcze nieotwarte) i dosłownie jedną (nader ciekawą!) odlewkę.

Od lewej: 26.08.2016 r., wrzesień 2016 r. - po podcięciu i styczeń 2017 r. jako stan obecny :)

Namnożyło mi się trochę produktów do stylizacji, bo poza codziennie używaną odżywką bez spłukiwania i żelem dorobiłam się jeszcze całego stadka odlewek, za których testowanie właśnie się biorę ;) Wraz ze wzrostem włosy robią się pod tym względem coraz bardziej wymagające, bo potrzeba coraz mocniejszych kosmetyków by wydobyć z nich skręt... Ale póki co, jestem z nich bardziej niż zadowolona, niech sobie rosną ;)

Niektóre produkty z posta możecie kupić za pomocą mojego linku partnerskiego - znaczy to tyle, że cena dla Was się nie zmienia, ale ja dostanę z niej niewielki odsetek. Nie krępujcie się korzystać :D A jeśli kojarzycie te kosmetyki czy suplementy to dajcie znać, reszta czytelniczek na pewno na tym skorzysta :)

Pozdrawiam,
Ania

Recenzja: Skin79, Waterproof Sun Gel SPF 50+ PA++++

8/07/2018

Recenzja: Skin79, Waterproof Sun Gel SPF 50+ PA++++




Cześć! Dziś wpadam do Was z bardzo, bardzo, BARDZO długą recenzją produktu, który był dla mnie twardym orzechem do zgryzienia... z kilku powodów.

Jak może pamiętacie, Wodoodporny żel przeciwsłoneczny z SPF 50+ od Skin79 kupiłam wieki temu, a konkretnie w marcu zeszłego roku. Długo zwlekałam z jego otwarciem wykańczając inne produkty, a kiedy w końcu się zapoznaliśmy zupełnie nie wiedziałam co o nim myśleć. Próbowałam go rozpracować, a w końcu... przyszła jesień.  Mocno nadszarpnięte opakowanie schowałam do lodówki i wyciągnęłam wiosną tego roku, by jeszcze się nad nim pobiedzić. Uważam, że wreszcie znalazłam na niego sposób, bo ostatecznie się polubiliśmy i przyszedł w końcu czas by Wam o tym opowiedzieć.

Okrycia wierzchnie w mojej szafie kapsułkowej

7/31/2018

Okrycia wierzchnie w mojej szafie kapsułkowej





Uwielbiam kurtki i płaszcze! Ze wszystkich typów ubrań, których liczbę staram się ograniczać tak bardzo jak to możliwe, to właśnie w przypadku okryć wierzchnich najbardziej boli mnie serce gdy postanawiam wyjść ze sklepu/zamknąć zakładkę/usunąć dany ciuch z koszyka. 

Przyczyny trądziku: nadmierne i nieprawidłowe rogowacenie.

7/25/2018

Przyczyny trądziku: nadmierne i nieprawidłowe rogowacenie.




Trądzik to moim zdaniem jedna z najciekawszych chorób skóry. Jej złożona etiologia zainspirowała mnie już do napisania dla Was kilku obszernych tekstów:

4 najważniejsze zmiany pielęgnacyjne, które wprowadziłam tego lata

7/17/2018

4 najważniejsze zmiany pielęgnacyjne, które wprowadziłam tego lata





Mój jesienno-zimowy schemat pielęgnacyjny wrzuciłam na bloga w styczniu. Od tamtej pory skończyłam, kupiłam i znowu skończyłam sporo kosmetyków, odkryłam trochę nowych ulubieńców i kilka strasznych bubli. Wszystkimi wrażeniami sukcesywnie dzielę się na blogu, ale dzisiaj chciałabym skupić się nie na produktach, a na metodach. Pogadajmy o czterech zmianach, które w ciągu ostatniego pół roku wprowadziłam do moich codziennych urodowych rytuałów!

Szybki update z kosmetykami z Drogerie Markt!

7/12/2018

Szybki update z kosmetykami z Drogerie Markt!




Już myślałam, że moje zakupy w Drogerie Markt zawężę do minimum: ukochany balsam do ciała Balea MED, żele do włosów Balea MEN i raz na jakiś czas odżywka z linii Balea Professional. Nie byłoby to dla mnie żadnym wyrzeczeniem, bo w temacie pielęgnacji włosów zidentyfikowałam już większość najważniejszych ulubieńców, a w pielęgnacji twarzy DM nigdy nie miał mi nic ciekawego do zaoferowania.

 Super Extra Mega Hiper Culture & Talent Experience #52 vol 3 - tak, dalej odmawiam nadania tej serii poważnego tytułu.

7/02/2018

Super Extra Mega Hiper Culture & Talent Experience #52 vol 3 - tak, dalej odmawiam nadania tej serii poważnego tytułu.




W ciągu ostatniego pół roku kilka razy udało mi się spróbować czegoś nowego w (pop)kulturze i jestem z tego ogromnie zadowolona! Cieszę się, że udało mi się przełamać bez stawiania sobie konkretnych celów typu „w 2018 muszę iść do muzeum” i jestem ciekawa, czy ta tendencja utrzyma się. Jeśli nie, to zobaczę jak podziała rzucanie samej sobie takich wyzwań! Tymczasem podsumujmy moje kulturalne doznania ostatnich paru miesięcy.

PÓŁROCZNE denko!

6/29/2018

PÓŁROCZNE denko!





Nie martwcie się, nie opowiem tu o KAŻDYM kosmetyku zużytym w ciągu ostatnich sześciu miesięcy. Pod koniec tekstu opowiadam co pominęłam i dlaczego. Ale lwia część zużytych przeze mnie kosmetyków to produkty, o których mogę powiedzieć chociaż parę zdań, więc zaczynajmy!

Mój ideał do stylizacji włosów: o żelach Balea MEN z Drogerie Markt ♥ Analiza WSZYSTKICH składów (nawet tych złych)

6/23/2018

Mój ideał do stylizacji włosów: o żelach Balea MEN z Drogerie Markt ♥ Analiza WSZYSTKICH składów (nawet tych złych)





Moje włosy są naturalnie kręcone, ale wymagają pewnej stylizacji dla ładniejszego wyglądu i utrzymania skrętu na drugi dzień, bo z taką częstotliwością myję głowę. Przed ścięciem włosów dla fundacji Rak'n'Roll stosowałam tylko odżywkę bez spłukiwania, przez co moje bardzo długie i ciężkie wtedy pukle jedynie wiły się w dość delikatne fale typu 2a.
Chce mi się rzygać. Bioxelan i inne oszustwa.

6/17/2018

Chce mi się rzygać. Bioxelan i inne oszustwa.



O Bioxelanie dowiedziałam się przypadkowo. Ot, przeglądałam sobie zaległe posty na blogu Piotra Buckiego, gdy zaatakowała mnie taka reklama:

Copyright © 2016 Kosmeologika , Blogger