Manicure dla początkujących: wysuszacz, lakiery monohybrydowe i hybrydy

11/19/2017

Manicure dla początkujących: wysuszacz, lakiery monohybrydowe i hybrydy



O lakierach do paznokci nie piszę tutaj zbyt często i mam ku temu kilka powodów. Pierwszy i najważniejszy jest taki, że za cholerę nie umiem ich malować ;) To zdanie coraz mocniej odchodzi w przeszłość, ale dosłownie do dwóch lat temu schemat był jeden. 
Top 5 maseczek w tubie do każdej cery!

11/14/2017

Top 5 maseczek w tubie do każdej cery!



Jak wiecie, ten blog jest miejscem nieustającej krucjaty przeciwko maseczkom w saszetkach. Nie ogarniam moim małym rozumkiem jak ten typ opakowania mógł stać się standardem! Nie tylko produkujemy w ten sposób stos odpadków zamiast jednej tuby czy słoika, ale dodatkowo musimy męczyć się z czymś skrajnie niehigienicznym oraz z kompletnie od czapy wziętymi proporcjami produktu na jedną aplikację. A jak przy tym przepłacamy! Polecam znaleźć jakąś markę robiącą maski w obu rodzajach opakowań i porównać ceny… Na przykładzie świetnych skądinąd produktów marki Vianek: saszetka kosztuje około 5 zł/10 g, a tuba około 20 zł/75 ml. Czyli za dwie dychy możemy kupić całą sporą tubę albo… cztery smętne saszetki. No trzymajcie mnie.

Włosowy kwartalnik: odcinek siódmy (21. miesiąc zapuszczania w praktyce!)

11/11/2017

Włosowy kwartalnik: odcinek siódmy (21. miesiąc zapuszczania w praktyce!)



Tradycyjnie będę posługiwała się formułą wzorowaną na moim {kompendium zapuszczania włosów},więc jeśli jeszcze go nie znasz – zajrzyj koniecznie :) Inne wpisy (kwartalniki i nie tylko) znajdziesz klikając w kolumnie po prawej {tag „zapuszczanie włosów”}.
Recenzja: BARDZO PROSZĘ o więcej takich oszustw ♡ BIELENDA Super Power Mezo Krem – Aktywny Krem Nawilżający, czyli przeciwstarzeniowy kosmetyk idealny do cery suchej

11/07/2017

Recenzja: BARDZO PROSZĘ o więcej takich oszustw ♡ BIELENDA Super Power Mezo Krem – Aktywny Krem Nawilżający, czyli przeciwstarzeniowy kosmetyk idealny do cery suchej




Nie wiem czy pamiętacie, ale rok temu recenzowałam Wam bardzo ciekawy produkt: {EVELINE New Hyaluron Drugiej Generacji – Skoncentrowany krem przywracający gęstość skóry na dzień i na noc, 60+}. Wtedy byłam pod dużym wrażeniem tego, że kosmetyk sprzedawany jest jako silna kuracja przeciwzmarszczkowa, podczas gdy skład i działanie ewidentnie wskazują na  formułę wysokiej jakości kremu nawilżającego. Mimo, iż kremem byłam absolutnie oczarowana, sytuacja zostawiła mi pewien niesmak: po pierwsze dlatego, że skład został zmieniony (o czym pisałam na moim fanpage’u tutaj!), a po drugie… tak chyba być nie powinno, że na opakowaniu mamy jedno, a w opakowaniu zupełnie co innego.

Weź ogarnij swoją szafę. Nie wszystko na raz, ale… Moja historia.

11/02/2017

Weź ogarnij swoją szafę. Nie wszystko na raz, ale… Moja historia.




Nie wiem czy są na ten temat jakieś statystyki, ale z tego co się orientuję – wiele (może nawet większość?) osób zaczyna przygodę z minimalizmem od ubrań. Tak było i w moim przypadku. Chciałam opublikować dzisiaj coś w rodzaju poradnika jak w kilku krokach ogarnąć swoją szafę, ale pomyślałam, że z przyjemnością wrzucę jednak bardziej gawędziarski tekst typu „storytime” i opowiem Wam jak to było u mnie. Nie jestem pewna, czy chronologię zdarzeń odtworzyłam dobrze w stu procentach, ale luźny schemat powinien się zgadzać :) Jesteście ciekawe?

Pielęgnujące kosmetyki kolorowe. Czy makijaż szkodzi cerze? Jak malować cerę trądzikową?

10/19/2017

Pielęgnujące kosmetyki kolorowe. Czy makijaż szkodzi cerze? Jak malować cerę trądzikową?



Jest co najmniej kilka różnych kategorii kosmetyków kolorowych, które będą miały bardziej pielęgnujące naszą skórę właściwości. Niedawny świetny tekst Ziemoliny zainspirował mnie by wreszcie zrealizować ten czekający od dawna pomysł na wpis.

Najszybsze i najłatwiejsze fryzury (do zrobienia bez plecenia warkoczy!)

10/12/2017

Najszybsze i najłatwiejsze fryzury (do zrobienia bez plecenia warkoczy!)



Uwielbiam wszelkie plecionki! I umiem nawet zrobić kilka fajnych warkoczy, ale… wyłącznie komuś. Na sobie, zwłaszcza z tyłu – za żadne skarby :( Dlatego szukając inspiracji do prostych upięć do robienia na co dzień skupiałam się na takich, gdzie plecionek jest mało lub najlepiej wcale! Jeśli masz podobnie do mnie, albo może w ogóle nie umiesz pleść warkoczy lub zupełnie ich nie lubisz, ten tekst może okazać się przydatny :)

Recenzja: Perfecta, FENOMEN C, balsam pod oczy i na powieki

10/08/2017

Recenzja: Perfecta, FENOMEN C, balsam pod oczy i na powieki



Skóra wokół oczu to w moim przypadku słaby punkt. Ze względu na silne łzawienie nie jestem w stanie używać w jej okolicach filtrów, a nie każde serum z witaminą C jest wystarczająco łagodne by tych miejsc nie podrażniać. Jeśli coś mnie uczuli, często objawia się to rumieniem i następnie złuszczaniem skóry właśnie wokół oczu. Odstawiam wtedy praktycznie wszystkie kosmetyki do stosowania w tej okolicy i ratuję się kremem Avene Cicalfate Post-acte, o którym wspominałam w artykule o mojej {pierwszej pomocy przy podrażnieniach}.

Minimalizm, slow life, esencjalizm, a może hygge? Dla tych, którzy dążą do prostoty, a nie lubią bieli i cottonballsów...

10/05/2017

Minimalizm, slow life, esencjalizm, a może hygge? Dla tych, którzy dążą do prostoty, a nie lubią bieli i cottonballsów...



Tytuł tekstu nastawił Was pewnie na kilka definicji, którymi zarzucę na początek, ale może zaskoczę Was tym, jakie określenie uważam tu za naprawdę kluczowe i godne objaśnienia.

Wakacyjny haul kosmetyczny: kiedy ja to zużyję?! A tyle jeszcze muszę kupić :O

10/01/2017

Wakacyjny haul kosmetyczny: kiedy ja to zużyję?! A tyle jeszcze muszę kupić :O




Zgodnie z moimi obliczeniami, na Kosmeologice pojawiły się dotąd AŻ trzy zbiorcze teksty z nowościami, co jak na ponad trzy lata jego istnienia jest liczbą chyba niedużą, a podyktowaną głównie tym że ja tego typu wpisów na blogach czytać nie lubię, a Wy?

Jeśli wydają się Wam interesujące, dajcie mi znać w komentarzach. Tworzenie ich jest dla mnie znaaacznie przyjemniejsze niż ich czytanie, więc nie byłyby one dla mnie żadnym problemem gdybym wiedziała, że chętnie zerkniecie czasem na lżejszy tekst (który ukazałby się nie zamiast, a pomiędzy tymi konkretnymi, z samym mięskiem) ;)



W każdym razie, średnio raz na rok zdarza się, że mam ochotę pokazać Wam nowe nabytki i tak stało się i teraz. Zapraszam na czwarty haul, w sam raz na początek czwartego roku istnienia Kosmeologiki ;) Kolejność z grubsza chronologiczna...




Annabelle Minerals



Ogromną część moich wakacyjnych nowości stanowi góra kosmetyków mineralnych. Zaczęło się od See Bloggers, gdzie na wejście dostałam ich przecudny zestaw próbek na start, zobaczycie go na przykład {tutaj}. Jeśli do tej pory nie korzystałyście z kosmetyków mineralnych w ogóle albo jak ja, używałyście właściwie tylko takiego podkładu, to taka pigułka z przekrojem oferty marki w cenie niecałych 30 zł to genialna opcja <3



Ogromnym zaskoczeniem okazał się dla mnie jednak fakt, że jakimś cudem wygrałam organizowany przez markę konkurs fotograficzny, za co wpadła mi w ręce nagroda w postaci bonu na 300 zł do ich sklepu internetowego! Żeby nie przedłużać, oto na co się zdecydowałam po trwających całe wieki przemyśleniach:


Jeden podkład i jeden z dwóch pędzli są prezentem dla przyjaciółki z którą mieszkam,
bo jest nieprawdopodobnie wspaniałą osobą <3
dwa wielkie (10 g) opakowania podkładu w wersji kryjącej w odcieniu Natural Fairest, mój od dawna wymarzony i {pokazany Wam w mojej liście marzeń} primer glinkowy Pretty Neutral (4 g), opakowanie do pudru z gąbeczką i lusterkiem {klik!}, dwa pędzle kabuki do podkładu i dwa małe pędzelki: {do eyelinera/brwi} oraz {do łączenia cieni}.



Odcień Natural Fairest sprawdziłam już kiedyś w {wersji matującej} i uwielbiam go, podobnie jak sam podkład. Po {wersję kryjącą} sięgnęłam teraz z kilku powodów:

1. Chęć spróbowania czegoś nowego ;) Co prawda, często lepsze jest wrogiem dobrego, ale gorąco liczę na to, że się nie rozczaruję...

2. Próbując uniknąć naruszania warstwy kremu z filtrem chciałabym ograniczyć nakładaną na niego kolorówkę do minimum, w związku z czym planuję sprawdzić czy jedna cieniutka warstwa podkładu kryjącego zadowoli mnie tak, jak nieco większa ilość wersji matującej.

3. Wybrany przeze mnie model pędzla w porównaniu do flat topa zapewnia subtelniejszy efekt, więc w połączeniu z kryjącą formułą podkładu powinien być dla mnie taki w sam raz ;)


... oczywiście czy to wszystko okaże się prawdą pokaże dopiero czas.



Pędzel kabuki wybrałam po prostu dlatego, że takiego modelu jak dotąd nie miałam. To samo tyczy się pozostałych dwóch pędzli. No dobra, do blendowania mam jajeczko Ebelin za jakieś 2 euro, ale wiadomo że szału to ono nie robi ;)



O primerze {Pretty Neutral} marzyłam od dawna, bo mam na policzkach kilka permanentnych „rumieńców” (a tak naprawdę rozszerzonych naczynek, które ma pół mojej rodziny) i gdy nie używam podkładu, chętnie „zgasiłabym” je dyskretną warstwą zielonych tonów. To ma zapewnić mi ten puder.



Pojemniczek z gąbką i lusterkiem nęcił mnie od dawna, bo przypudrowanie się i poprawienie szminki to jedyne poprawki w makijażu jakie chce mi się wprowadzać w ciągu dnia: na inne jestem za leniwa zbyt zabiegana ;) Do pudełeczka wsypię moją ukochaną mąkę z maranty trzcinowej i będzie sztos.



Przed złożeniem zamówienia mocno planowałam kupić jeden z pudrów Annabelle Minerals {Pretty Matt}, ale akurat był wyprzedany. Oczywiście następnego dnia ponownie pojawił się w ofercie :P Na szczęście od niedawna kosmetyki Annabelle Minerals dostępne są stacjonarnie w Gdańsku, więc pewnie prędzej czy później wpadnie w moje ręce ;)




Drogerie Markt (Balea, Alverde)


Zaraz po See Bloggers wyjechałam na wakacje, a moi uradowani wolnością rodzice (:D) wybrali się na wypad do Niemiec, gdzie zrealizowali moją króciutką listę życzeń ;) Standardowo poprosiłam o zapas {balsamu do ciała Balea MED}, nad którym rozpływam się tu praktycznie od początku istnienia bloga. Zupełnie niestandardowo zaćmiło mi mózg i zapomniałam wpisać na listę jakiegoś żelu do włosów Balea MEN :( Przy krótkich włosach moje serce skradła najsłabsza wersja {Power Flex Styling Gel} o mocy 3/10, podczas zapuszczania wzięłam o dwa oczka (5/10) mocniejszy {Ultra Strong Styling Gel}, a teraz planowałam sięgnąć po mocny (8/10!) {Styling Gel Maximum Power}, ale w ferworze tworzenia listy po prostu o tym zapomniałam :< A z kolei mój ukochany peeling enzymatyczny został kompletnie wycofany :(((



Wymyśliłam za to inne nowości: przede wszystkim ciekawą „kremową kurację” (a tak naprawdę to chyba po prostu maskę :D) do włosów Balea Professional Oil Repair Schwerelos z bardzo fajnym, proteinowym składem <3 Zaintrygowało mnie też masło do włosów kręconych Balea Professional Locken 2in1 Haarbutter, które ma służyć zarówno jako krótko trzymana odżywka do włosów do stosowania pod prysznicem, jak i odżywka bez spłukiwania z efektem stylizującym i przeciwdziałającym puszeniu się <3 Mam wielkie nadzieje wobec tego produktu! Najchłodniej podchodzę do mojego grzeszku, czyli złamania danej sobie obietnicy, że przestaję eksperymentować z ekoodżywkami, które prawie zawsze sprawdzały się u mnie beznadziejnie. Alverde Sensitiv do podrażnionej skóry głowy ma alkohol niżej niż jej inne odżywki tej marki, a poza tym ogólnie interesujący skład, więc dałam się skusić i teraz będę używać jej z duszą na ramieniu :P




seria Atomus marki Vinsvin


Przyjaciele z Niemiec, których odwiedzili moi rodzice przekazali mi przez nich kilka ciekawie zapowiadających się kosmetyków z nanosrebrem. Wstępnie największe nadzieje mam wobec antyperspirantu (srebro powinno zapewniać dodatkową ochroną dezodorującą na wypadek, gdyby działanie antyperspiracyjne nie wystarczyło – ja bardzo lubię takie przemyślane połączenia) i kostki myjącej, którą mam zamiar traktować jak mydło antybakteryjne (mocny detergent + srebro + Isopropyl alcohol w składzie). Szampon i żel pod prysznic mają trochę gorsze składy, ale przy stosowaniu od czasu na pewno dam im szansę wykazać się :)




Resibo


Podczas wakacji skontaktowała się ze mną marka Resibo proponując wysłanie wybranych przez mnie produktów: takie niezobowiązujące mnie do niczego, najzwyklejsze zapoznanie się z wybranymi kosmetykami. Po analizie składów oferowanych przez nich cudeniek wybrałam kilka, z którymi wiążę wielkie nadzieje:



kojący balsam do ust Perfector 3 w 1, który wpadł mi w oko już w maju po przeczytaniu {opinii Agnieszki}, multifunkcyjny peeling do twarzy w żałobie po Balei [*], krem pod oczy w moich nieustających poszukiwaniach kremu idealnego oraz płyn micelarny jako luksusową odmianę dla mojego standardowego trzymania się płynów z najniższych półek cenowych ;)





Kolorówka (Gosh, Avon...)


Podczas See Bloggers wybrałam się też na warsztaty z marką Gosh, gdzie obdarowano nas fajnym zestawem złożonym z paletki cieni do powiek, bazy pod cienie, tuszu do rzęs My Favourite Mascara i pędzla Eye Shadow Brush Sweep. Pędzli mi nigdy za wiele <3, ale z cieniami do powiek wręcz przeciwnie: pamiętacie chyba mój {przepis na paletę idealną} :) Więc cienie Gosh znalazły nowy dom, a tusz otworzę pewnie już niedługo: kupiona przeze mnie w maju {maskara Maybelline Lash Sensational w wersji Intense Black} zaczęła już niebezpiecznie gęstnieć... Baza jest prezentem trafionym w dziesiątkę, bo moja wcześniejsza {baza z FM Group} po prostu zgęstniała w słoiczku, a byłam zdecydowana na zastąpienie jej czymś w innym rodzaju opakowania, bo ja tego dłubania paluchem naprawdę nienawidzę :<



Przemiłym zaskoczeniem okazała się zamówiona przez moją mamę w dwóch sztukach bezbarwna konturówka do ust Avon True Colour Glimmerstick Lip Liner (kolor Clear). Od dawna planowałam taką kupić! Tania i podobno fajna była kiedyś nawet w ofercie Essence, ale ją wycofali, a ja jakoś ciągle zapominałam o poszukaniu innej... no to teraz już mam ^^




Inne: książka, spinki Linziclip


Jak już wydawało mi się, że z szaleństwem koniec, w skrzynce pocztowej znalazłam przesyłkę ze spinkami Linziclip. Nie wiem czy pamiętacie, ale szaleję za tymi spinkami od ponad roku - pokazywałam je na blogu już w październiku 2016 r. {klik!}. Tamte linziclipy podkradzione mamie były brązowe, a te obecnie otrzymane w "darach losu" to trzy małe czarne spinki i jedna duża spinko-klamra w wersji łączącej elementy przezroczyste i w kolorze kości słoniowej. Dla mnie wszystkie akcesoria nieuszkadzające włosów to mile widziani goście, więc przesyłka ogromnie mnie ucieszyła <3

Teraz to już NAPRAWDĘ miał być koniec... a potem poszłam do Empiku. Przy kasie zauważyłam, że pierwszą książkę Red Lipstick Monster można aktualnie nabyć za bezcen, więc nawet nie zastanawiałam się. Takie impulsywne zakupy to coś, czego prawie nigdy nie robię i wprawiłam tym towarzyszącą mi w sklepie mamę w totalne osłupienie ;)



Lista zakupów...




Zrobiłam remanent posiadanych przeze mnie zapasów kosmetyków, bo sporo rzeczy wpadło nowych, ale i podczas wakacji twardo zużywałam co się da (zdenkowałam między innymi moje ukochane maski do włosów: Dr Sante, Anwen do wysokoporowatych i  Ziaję Kozie Mleko, wszystkie posiadane przeze mnie żele do włosów...).



Rzeczy do kupienia to poza pewnym wyjątkiem lista pewniaków, po których muszę po prostu pójść i za nich zapłacić, oraz jeden produkt w którym wciąż poszukuję ideału... Może pomożecie mi w wyborze? Polećcie mi dobry krem do stóp! Nie chodzi mi o nic dezodoryzującego/chłodzącego/na spękania, tylko mocne nawilżanie i spowolnienie rogowacenia – a więc zapewne coś mocno mocznikowego :)



Lista pewniaków to między innymi {skarpetki złuszczające L’biotica}, {pomadka do ust Sylveco} (tym razem rokitnikowa) czy wysuszacz lakieru do paznokci {Sally Hansen Insta Dri}. Dodatkowo mam już upatrzony nowy żel do włosów (zielony Syoss Max Hold) i odżywkę do paznokci (Eveline Sensitive). W sekcji makijażu kolorowego czekam tylko na rossmannowską promocję -50% by odświeżyć zapasy eyelinerów: {brązowego Lovely}i {fioletowego Eveline Celebrities}. Zresztą w ogóle na wszystkie wymienione będę starała się polować we wszelkich gazetkach promocyjnych, więc nie mam większych obaw o jakąś spiralę wielkich wydatków :) Chociaż kto wie, jak mi polecicie jakiś krem do stóp za miliony monet to może skończy się przymieraniem głodem przed wypłatą xD Ale nie krępujcie się, dajcie znać co NAPRAWDĘ Was zachwyciło, bo nie mam już cierpliwości do półśrodków.



Dajcie znać co fajnego wpadło Wam w ręce w ostatnim czasie oraz oczywiście czy znacie wymienione wyżej produkty i jak sprawdzały się u Was. Na co uważać, co Was rozczarowało, a co pokochałyście? Czekam na Wasze wskazówki :)



Pozdrowionka!

Ania


Przeciwzmarszczkowy, przeciwstarzeniowy, a może anti-aging? Moja pielęgnacja i styl życia. Czemu dbasz o swoją skórę?

9/24/2017

Przeciwzmarszczkowy, przeciwstarzeniowy, a może anti-aging? Moja pielęgnacja i styl życia. Czemu dbasz o swoją skórę?




Słowo „przeciwzmarszczkowy” widnieje na co drugim słoiczku z kremem w drogerii, bombardują nim nas reklamy w prasie i telewizji. Tymczasem pamiętam, że ja z określeniem „przeciwstarzeniowy” po raz pierwszy zetknęłam się na {blogu Ziemoliny} i to dopiero kilka lat temu. Trafiłam do niej mając już dosyć dużego kręćka na punkcie zadbanej cery i przemyślanej pielęgnacji, ale tkwiłam wówczas w dużym błędzie. Wydawało mi się wtedy, że jeśli będę dobrze dbać o skórę i cieszyć się jej zdrowiem, to bardzo opóźnię procesy jej starzenia – a ta wizja wydawała mi się bardzo kusząca od zawsze, o czym za chwilę ;)

Copyright © 2016 Kosmeologika , Blogger