9/25/2021

Pięć świetnych kremów przeciwstarzeniowych!


W ciągu ostatniego roku moja pielęgnacja uprościła się, dzięki czemu mam trochę więcej pola do manewru w poszukiwaniach tego jedynego kremu nawilżającego na noc. Chodzi mi o produkt, który nakładam już po retinoidach, jako odżywczy kompres dla mojej cery.


Pokażę Wam pięć kremów, które przeszły przez moje ręce w ciągu ostatnich kilku miesięcy. Będzie sporo chwalenia... a potem powiem Wam, czemu żaden z nich nie jest tym jedynym! :D




Resibo
Naturalny krem liftingujący


Ten krem dostałam od marki tuż po premierze. Już od pierwszego użycia zauważyłam, że jest dość tłusty, przez co nawet dla osób nieużywających na co dzień kremu z filtrem będzie raczej wyłącznie kremem na noc – nie licząc, być może, posiadaczek cer ekstremalnie suchych.


Poza tym użytkowanie go było naprawdę miłe i w pierwszym denku 2020 roku (klik!) zaliczyłam go do kategorii produktów fajnych. Poza tym, że był przyjemny w użyciu to miał też sympatyczny skład z peptydem miedziowym w roli głównej oraz wieloma lubianymi przeze mnie składnikami w towarzystwie: od niacynamidu, przez kwas hialuronowy i inne humektanty, aminokwasy po bogactwo naturalnych olei. A z ciekawostek: analog ceramidów (ekstrakt z perły prerii) i ekstrakt z kwiatu kangurzej łapy, który przez stymulację produkcji tenazyny może również działać ujędrniająco.


Aqua, Glycerin, Propanediol, Isoamyl Laurate*, Squalane*, Persea Gratissima Oil, Niacinamide, Cetearyl Olivate*, Meadowfoam Estolide*, Theobroma Grandiflorum Seed Butter, Passiflora Edulis Seed Oil, Apricot Kernel Oil Polyglyceryl-4 Esters, Sorbitan Olivate*, Euphorbia Cerifera Cera, Anigozanthos Flavidus Extract, Olea Europaea Fruit Oil*, Eclipta Prostrata Extract, Helianthus Annuus Seed Oil, Sodium Hyaluronate*, Olea Europaea Oil Unsaponifiables*, Tocopherol, Hydrogenated Olive Oil*, Copper Lysinate/Prolinate, Methylglucoside Phosphate, Biosaccharide Gum-1*, Cetearyl Alcohol, Xanthan Gum*, Glyceryl Caprylate, Tetrasodium Glutamate Diacetate, Sodium Levulinate, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Sodium Anisate, Citric Acid, Parfum, Benzyl Salicylate, Limonene, Linalool, Hydroxycitronellal, Hexyl Cinnamal, Geraniol, Benzyl Alcohol, Cinnamyl Alcohol


Wszystko to opakowane w szklany słoiczek. Spodobał mi się! Ale ze względu na dość wysoką cenę (149 zł/50 ml) wolałam poszukać czegoś innego w tym rodzaju.




Anthyllis
ECO BIO
Crema Antiage


Mój wybór padł wówczas na jeden z najtańszych naturalnych kremów przeciwstarzeniowych z sensownym składem: krem Anthyllis kupiłam wtedy za dwadzieścia kilka złotych. W drugim denku 2020 roku (klik!) załapał się do produktów dobrych, więc widać że nie żałowałam wydanych pieniędzy.


Aqua (Water), Prunus Amygdalus (Sweet Almond) Dulcis Oil*, Coco-Caprylate, Cetearyl Alcohol, Squalane, Hydrolyzed Wheat Bran*, Glyceryl Stearate, Glycerin, Olea Europaea (Olive) Fruit Oil*, Ceratonia Siliqua Gum, Aloe Barbadensis Leaf Extract*, Bisabolol, Cocos Nucifera (Coconut) Oil*, Panthenol, Sodium Stearoyl Lactylate, Vitis Vinifera (Grape) Leaf Extract*, Vitis Vinifera (Grape) Fruit Extract*, Resveratrol, Cetyl Palmitate, Retinyl Acetate, Chondrus Crispus Powder, Glucose, Ascorbic Acid, Tocopheryl Acetate, Hydrolyzed Casein, Juniperus Communis (Juniper) Fruit Extract*, Hypericum Perforatum Extract*, Melissa Officinalis Leaf Extract*, Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Extract*, Aesculus Hippocastanum (Horse Chestnut) Seed Extract*, Xanthan Gum, Sodium Dehydroacetate, Sodium Benzoate, Hydrogenated Coconut Oil, Ethylhexylglycerin, Tocopherol, Parfum (Fragrance), Lactic Acid.


Co prawda jedyne peptydy w jego składzie to peptydy otrąb pszenicznych, ale za to do nich mamy tu na przykład resweratrol, pełen antyoksydantów ekstrakt z winogron, witaminę C, składniki łagodzące, słabiutki retinoid... może nie jest to krem zmieniający skórę nie do poznania, ale do swojej ceny skład ma naprawdę fajny.


Jest przy tym świetny pod kątem aplikacji: w dzień idealnie nawilżający, na noc doskonale odżywiający. Bardzo fajna propozycja dla tych osób, które chciałyby ułożyć prostą pielęgnację z garstki prostych, naturalnych kosmetyków.




VIS PLANTIS
ELEMENT
krem na noc do twarzy
filtrat śluzu ślimaka przeciw oznakom starzenia


Jednak cały czas z tyłu głowy miałam chętkę wprowadzenia do pielęgnacji czegoś konkretniejszego z kategorii retinoidów, szczególnie że jakiś czas wcześniej zrobiła przegląd drogeryjnych kremów z retinolem i produkt Vis Plantis szczególnie wpadł mi w oko.


Aqua, Snail Secretion Filtrate, Caprylic/Capric Triglyceride, Glycerin, Dicaprylyl Carbonate, Ethylhexyl Stearate, Betaine, Cetearyl Alcohol, Ceteareth-20, Gossypium Herbaceum Seed Oil, Isostearyl Isostearate, Butyrospermum Parkii Butter, Argania Spinosa Kernel Oil, Glyceryl Stearate, Panthenol, Isoamyl Cocoate, Retinol, Adenosine, Parfum, Sodium Polyacrylate, Tocopherol, Beta-Sitosterol, Squalane, Tocopheryl Acetate, Tetrasodium Glutamate Diacetate, Phenoxyethanol, Caprylyl Glycol, Propylene Glycol, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, DMDM Hydantoin, Iodopropynyl Butacarbamate.


Spodobało mi się w nim to, że poza retinolem mamy tu całe mnóstwo dobroci: na szczycie składu filtrat śluzu ślimaka, a potem tylko lepiej: oleje i inne emolienty, fajne nawilżacze, pantenol, adenozyna (przed kompozycją zapachową!). Wszystko to w fantastycznym opakowaniu typu air-less i dostępne stacjonarnie w lepiej zaopatrzonych Rossmannach! Nic dziwnego, że w denku (klik!) załapał się również do tych najlepszych kosmetyków.




SNP PREP
Peptaronic Cream
Krem nawilżający


O ile się nie mylę, to mniej-więcej wtedy zaczęłam pierwszy raz poważniej myśleć na temat etycznej strony obecności śluzu ślimaka w kosmetykach. Nałożyło się to z poleceniem opisanego tu kremu przez Magdę z Racja Pielęgnacja kremu SNP Prep.


To jest produkt jeszcze z innej beczki. Wyróżnia się przede wszystkim konsystencją: jest to idealny przykład kremo-żelu. Nie jest tak suchy jak typowy żel (np. boostery z Miya), ale ma w sobie zero tłustości obecnej nawet w dość lekkich kremach jak obecne w tym wpisie Anthyllis czy Vis Plantis.


Water, Glycerin, Caprylic/Capric Triglyceride, Dipropylene Glycol, Cetyl Ethylhexanoate, Niacinamide, Cetyl Alcohol, Palmitic Acid, Glyceryl Stearate, Stearic Acid, Ethylhexylglycerin, Carbomer, Polysorbate 60, Arginine, Trehalose, Hydroxyacetophenone, Chlorphenesin, Panthenol, Fragrance, Macadamia Integrifolia Seed Oil, Adenosine, Disodium EDTA, Butylene Glycol, Stearyl Alcohol, Myristyl Alcohol, 1,2-Hexanediol, Pentylene Glycol, Polyglyceryl-10 Laurate, Sodium Hyaluronate, Beta-Glucan, Caprylyl Glycol, Sodium hyaluronate Crosspolymer, Hydrolyzed Hyaluronic Acid, Hyaluronic Acid, Tocopherol, Hydrolyzed Sodium Hyaluronate, Copper Tripeptide-1, Hexapeptide-11, Palmitoyl Pentapeptide-4, Palmitoyl Tripeptide-1, Tripeptide-1, Hexapeptide-9


Skład bardzo na bogato i jeśli chcecie zerknąć na niego szczegółowo to przeczytajcie karuzelę u Magdy. Ja powiem krótko: sześć peptydów, pięć rodzajów kwasu hialuronowego, niacynamid, świetne nawilżacze, aminokwasy, adenozyna. I na dodatek był wtedy dostępny w Rossmannie!




Jak widać po denku (klik!), bardzo go wtedy polubiłam. Jeśli miałabym kiedyś wprowadzić jakiś krem jako krok przed filtrem przeciwsłonecznym to byłby to właśnie on lub inny kremo-żel tego typu – chociaż za nic nie mogę sobie skojarzyć nic o podobnej konsystencji dostępnego obecnie na rynku. Świetna opcja dla cer bardzo tłustych albo po prostu na lato.




Fluff
Sleeping Cream
Regenerujący krem na dobranoc z pyłem księżycowym


O ile pamiętam, ten krem przyuważyłam przy okazji poszukiwań balsamu myjącego Fluff (zrecenzowanym wraz z pięcioma innymi emolientowymi myjadłami). Jest to kolejny przyjemny krem, którego głównym wyróżnikiem jest dla mnie obłędny, lawendowo-kwiatowy zapach. Nie jest tak tłusty jak Resibo, ale jednak deczko cięższy od pozostałych kremów z dzisiejszego wpisu i to w połączeniu z jego zapachem czyni ten krem fajną propozycją do stosowania typowo na noc.


Aqua, Glycerin, Coco-Caprylate/Caprate, Passiflora Edulis Seed Oil, Propylheptyl Caprylate, Lauryl Glucoside, Polyglyceryl-2 Dipolyhydroxystearate, Sodium Polyacrylate, Glycine Soja Oil, Hydrolyzed Yeast Protein, Citrus Aurantium Amara Flower Extract, Lavandula Angustifolia Flower Extract, Paeonia Officinalis Flower Extract, Prunus Serrulata Flower Extract, Sambucus Nigra Flower Extract, Jasminum Officinale Flower Extract, Rosmarinus Officinalis Leaf Extract, Moonstone Extract, Rosa Damascena Flower Oil, Helianthus Annuus Seed Oil, Glycine Soja Oil, Tocopherol, Palmitoyl Tetrapeptide -7, Chrysin, Dicaprylyl Carbonate, Polyglyceryl-3 Caprate, Citric Acid, Lactic Acid, Dehydroacetic Acid, Parfum, Benzyl Alcohol, Butylene Glycol, Pentylene Glycol, Sodium Benzoate


Choć producent wychwala się na opakowaniu obecnością pyłu księżycowego, dla mnie to taki sam „śmieciowy” składnik jak złoto, który niby ma coś robić, ale ja w sumie nie wiem jak i nie kojarzę żadnych dowodów na to... O wiele bardziej podobają mi się w nim inne rzeczy: peptyd, ekstrakty, oleje, witamina E. Ma też naprawdę spoko cenę, bo przy 35 zł/50 ml do obok kremu Anthyllis najtańsza propozycja dzisiaj.


***


Jak widać, zasadniczo wszystkie pięć kremów to moim zdaniem fajne produkty: nawet jeśli nie absolutnie perfekcyjne dla mnie, to idealne dla wielu osób o delikatnie innych potrzebach. Czemu zatem żaden nie został tym jedynym?


W naturalnym kremie liftingującym Resibo przyczepiłabym się przede wszystkim do użytego peptydu: są bowiem takie, za którymi stoi więcej badań naukowych i miałabym wtedy większą wiarę w moc używanego produktu. Mam też ogólne zastrzeżenie do produktów tego typu w słoiczkach: jeśli produkt ma być dla mnie czymś więcej niż zwykłym kremem nawilżającym to chciałabym, by powietrze nie miało dostępu do zawartych w nim składników. No i ta cena...


Anthyllis EcoBio Antiage ma jeszcze mniej przekonujący skład (szczególnie jeśli o peptydy chodzi). Jest też produktem firmy zagranicznej, podczas gdy ja coraz bardziej zmierzam ku konsumenckiemu patriotyzmowi i zawsze gdy mogę sięgam po polskie produkty. Miło byłoby też by jego opakowanie nie było z plastiku, choć wiem że metalowa tubka podniosłaby jego cenę.


Vis Plantis Element dostaje ogromny plus za opakowanie, polską markę, skład zawierający prawdziwy retinol. Natomiast ja w tej chwili używam codziennie mocniejszego retinoidu i od kremu na noc oczekuję poza nawilżeniem przede wszystkim peptydów (i mile widzianego niacynamidu), których w tym kremie nie ma.


SNP Prep Peptaronic jest właśnie takim peptydowym koktajlem, jakiego poszukuję. Ale chciałabym znaleźć produkt opakowany w coś innego niż słoiczek i najlepiej polskiej firmy.


Fluff Sleeping Cream to już jest prawie to. Cudny w użytkowaniu, niedrogi, z peptydem, marka (o ile się nie mylę) z Polski. Tylko o ten słoiczek się rozchodzi. Tak więc poszukiwania trwają. A jakby jeszcze udało mi się znaleźć coś z niacynamidem to w ogóle byłoby miodzio!


A może Wy macie coś godnego polecenia?

Czekam na Wasze typy!

Ania

3 komentarze:

  1. Żadnego z tych kremów nie znam, ale mam swoje ulubione :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wierzę w moc takich kremów, ale uważam że na pewno warto z nich korzystać. Nie pomogą za bardzo, ale przykryją proces!

    OdpowiedzUsuń
  3. Piszesz,że to już kremy które stosujesz po retinoidach, ale np. Vis plantis ma retinol w składzie. Czy mogę używać serum z retinolem, a po tym ten vis plantis na noc?

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Kosmeologika , Blogger