3/12/2017

Miodowe SPA, czyli zastosowanie miodu w pielęgnacji


Cześć! Miło że wpadłaś :) Jeśli jeszcze nie wypełniłaś mojej ankiety, kliknij tutaj! i odpowiedz na kilka krótkich pytań o Twoich dotychczasowych kontaktach z dermatologami. Z góry dziękuję!


Pielęgnacja cery czy włosów z użyciem miodu chyba nikogo już nie dziwi, ale jeśli mnie znacie to wiecie już jaką słabość mam do takich syntetycznych wpisów, zbierających różne rozsiane w internecie i poza nim informacje. Jeśli inny bloger dany aspekt opisał w dobry i wyczerpujący sposób, nie mam bólu tyłka o wrzucenie linka „do konkurencji”, więc we wpisach tych możecie odkryć też innych godnych uwagi autorów :) Jeśli ich nie kojarzycie, to szczególnie polecam Wam:

Dziś na warsztat bierzemy miód. Jest to wyjątkowo wdzięczny temat, bo jest on naprawdę unikalną mieszanką składników i z tego powodu ma bardzo szerokie zastosowanie w pielęgnacji.


Miód jako substancja nawilżająca


Po pierwsze miód jest silnym humektantem, czyli substancją nawilżającą. Podobnie jak znane nam aloes, siemię lniane czy kwas hialuronowy wiąże wilgoć i w połączeniu z odrobiną okluzji (substancji, które nie pozwolą nawilżeniu „uciec” ze skóry) efekt jest wręcz spektakularny. Musimy tu jednak pamiętać o dwóch ważnych rzeczach:

1. Humektanty tego rodzaju bez wspomnianej wyżej odpowiedniej okluzji wyciągną wodę z włosów czy skóry zamiast je nawilżać. Należy mieć to na uwadze szczególnie przy stosowaniu czystego miodu i/lub nakładaniu go na dłuższy czas.

2. Humektanty w pielęgnacji włosów są o tyle trudne do zastosowania, że należy pamiętać przy nich o równowadze PEH oraz o odpowiednim punkcie rosy. Nie jest to nic bardzo trudnego, ale jeśli mamy suche włosy i skupiamy się głównie na ich nawilżaniu, to musimy robić to umiejętnie :)

Mikrozłuszczanie miodem


Po drugie, miód zawiera w sobie pewne (niskie!) stężenia kwasów (szczególnie glukonowego), co w połączeniu z informacją z punktu następnego czyni miód bardzo ciekawym składnikiem w pielęgnacji cery mieszanej, tłustej i łatwo zanieczyszczającej się. Przyczynia się do tego także fakt, że drugim po żelazie najpowszechniej występującym w miodzie minerałem jest cynk – znany ze swoich antytrądzikowych właściwości.

Miód antybakteryjnie


Po trzecie, miód nie lubi się z bakteriami. Powszechnie wiadomo, że poza przetrwalnikami Clostridium botulinum, żadna bakteria nie potrafi w nim przetrwać ani go zepsuć. Postuluje się też bakteriobójcze właściwości samego miodu. Ilość i siła dowodów na to mogłaby być większa, ale wstępnie zapowiada się to bardzo obiecująco, szczególnie w przypadku miodu manuka i zawartego w nim glioksalu. Niektóre badania wskazują nawet na skuteczność miodu wobec wieloopornego szczepu gronkowca złocistego MRSA (klik!) oraz Streptococcus pyogenes (klik!). Kolejny punkt dla miodu w pielęgnacji cery tłustej czy nawet trądzikowej.



Na marginesie, obiektem wielu badań jest skuteczność miodu w procesach gojenia się skóry. Działanie antybakteryjne, immunomodulacyjne i wspomagające naprawdę uszkodzeń doprowadziły do powstania takich cudów jak miody typu MEDIHONEY® , czyli o medycznej jakości, sterylności i odpowiedniej postaci.

Wszystkie wyżej wymienione powody sprawiają, że miód jest niezwykle ciekawym składnikiem w pielęgnacji praktycznie każdego typu cery oraz włosów. Może zacznijmy właśnie od nich!

Miód w pielęgnacji włosów


Są dwa najfajniejsze sposoby zastosowania miodu na włosy: miodowanie włosów oraz wzbogacanie miodem masek/odżywek do włosów. Jeśli nie chcemy rozjaśnienia naszych włosów, to lepiej trzymać się tej drugiej metody ;)

A nikt moim zdaniem nie wymyślił fajniejszego sposobu na taką miodową maseczkę niż nasza czarownicująca Wiedźma. Na początku włosomaniactwa moim głównym problemem nie było jak u większości zniszczenie włosów, tylko ich potworne wysuszenie. Głęboko nawilżająca kuracja Wiedźmy to coś, co przy regularnym stosowaniu odmieniło ich wygląd o 180 stopni. Wielbię ten przepis od lat i będę go polecać po wsze czasy ;)

Z zupełnie przeciwnej strony, totalną nowością w mojej pielęgnacji włosów jest ich miodowanie. O nim z kolei przeczytacie u Hedonistki. Dokładnie tak jak Daria pisze, włosy po nałożeniu miodu są sztywne i posklejane, ale wszystko spłukuje się jak marzenie. Jest to też dla mnie sposób na zużycie nielubianych odżywek – aktualnie jest to L’Oreal Elseve, Arginine Resist, która z moimi włosami nie robi zupełnie nic poza osłabianiem skrętu ;) Samo miodowanie stosuję jako zastrzyk nawilżenia dla włosów i z zainteresowaniem wypatruję efektu rozjaśnienia włosów. Jeśli się pojawi, na pewno dowiecie się jako pierwsze! Mioduję włosy miodem cynamonowym z Pasieki Dębowej (klik!) i ciekawa jestem czy cynamon nie nada im ciepłych refleksów…

Z kronikarskiego obowiązku dodam, że miodem można myć włosy. Podobno. Bo ja się nie odważyłam ze względu na używanie stylizatorów do włosów, których taki szampon nie zmyłby na pewno ;)

Zdjęcia bez obróbki, światło dzienne: po lewej przy zachmurzeniu, po prawej gdy wyszło trochę słońca.
Jak widać, odżywka Elseve rozkręca mi włosy nawet przy takim zastosowaniu. :<

Miód w pielęgnacji cery


W kwestii pielęgnacji skóry miód to prawdziwy wielozadaniowiec: znany składnik peelingów i maseczek, sprawdza się też do… mycia twarzy. Poważnie.

Warto podkreślić, że miód nie zawiera ani detergentów, ani emolientów, więc nie nadaje się do demakijażu. Ale do samego mycia jak najbardziej! Pisało o tym wiele znanych blogerek: od Aliny, przez BHC, aż po Klaudynę, której tekst polecam Wam najbardziej. 

Ja do twarzy nie odważyłam się zastosować mojego cynamonowego miodu ze względu na ryzyko podrażnienia mojej wrażliwej cery. Poza tym mycie miodem trwa zaledwie chwilkę i szkoda by mi było na to takiego cuda (w przypadku włosów jednak siedzi na nich te dwie godziny…).

Mycie twarzy miodem stosuję dwa razy w tygodniu, konkretnie tylko w weekendy. W pozostałe dni noszę makijaż, który zmywam żelem do twarzy i nie umiem zmotywować się do tego, by potem umyć ją jeszcze raz za pomocą miodu. Natomiast w weekendy mycie twarzy miodem jest jak znalazł!

Oczyścić cerę miodem możemy także przez peeling. Myślę, że każda z nas musiała kiedyś robić jakiś domowy scrub z kuchennych składników, więc na pewno wiecie jakie drobinki lubicie najbardziej :) Moja cera kocha korund i o dziwo, całkiem lubi się z fusami kawy. Tak więc dodanie do nich odrobinki miodu i na przykład oliwy z oliwek daje mi peeling idealny! Oczywiście nic nie przebije dla mnie wygody i efektywności peelingów enzymatycznych, ale raz na parę tygodni mam dużą potrzebę poczuć na skórze jakieś bardziej szorstkie drobinki – i wtedy peelingi domowe są tym, czego szukam :)



Miód jest też jednym z najbardziej popularnych składników domowych maseczek. Wspomniałam o nim na przykład w tekście o awaryjnych maseczkach, które z kuchennych składników możemy zrobić w każdej chwili (klik!). Innym genialnym zastosowaniem miodu jest dodanie go do maseczki glinkowej, co sprawi że będzie ona zasychała na twarzy dużo wolniej, a co za tym idzie – będzie wymagała znacznie rzadszego spryskiwania wodą, co bywa upierdliwe. Bardzo Wam ten patent polecam :)

W drogeriach mamy też dziesiątki produktów z miodem. Jeśli jesteście jego fankami, w INCI szukajcie „Mel” albo „Mel Extract” – to bardzo ważne! Szczególnie w przypadku tanich żeli pod prysznic czy mydeł z etykietą podpisaną „Mleko i miód” często gęsto okazuje się, że chodzi o ZAPACH miodu, a nie jego faktyczną obecność w składzie kosmetyku...

Jeśli chodzi o typowo dostępne żele do mycia z miodem, to szczególnie fajnie wygląda Odżywczy żel myjący Vianek. W internecie możemy kupić jeszcze żel Lass Róża & Miód albo na przykład żel do mycia z miodem Dabur Vatika Dermoviva.

W przypadku toniku wybór mamy nieco większy. Stacjonarnie kojarzę go raczej tylko z hibiskusowego toniku Sylveco, za którym osobiście nie przepadam mimo, iż ma on swoje fanki.  Ja, jeśli już, wybrałabym albo tonik Born to Bio „Dzika Róża”, albo L'Erbolario Kwas Hialuronowy, łagodny tonik do twarzy albo nawet coś ze sklepu z produktami opartymi o miody manuka.

Co ciekawe, jeśli chodzi o jakieś fajne kremy do twarzy z miodem, to w głowie mam kompletną pustkę. Jeśli coś kojarzycie, podrzućcie tu koniecznie :) Ja od siebie wspomnę jeszcze o trzech interesujących produktach:

  • miodowym mydle do ciała i włosów z serii Kąpiel Agafii (klik!)
  • bio-serum do twarzy Miód i Propolis (Orientana) (klik!)
  • nawilżający koktajlu do twarzy 3w1 – Nacomi, Aqua hydra skin (klik!)

Słówko na koniec: pamiętajmy, że miód to częsty alergen. Zanim zastosujemy go na twarz trzeba koniecznie wykonać próbę alergiczną i jeśli cokolwiek wzbudzi nasz niepokój - zrezygnować. W razie czego zajrzyjcie do mojego tekstu -> o najlepszych alternatywnych metodach oczyszczania cery i wybierzcie coś stamtąd!

Udanych eksperymentów,
Ania

33 komentarze:

  1. Nie miałam pojęcia o jego myjących właściwościach :) Koniecznie muszę go kiedyś dodać do maseczki z glinką lub zrobić sobie peeling z jego udziałem, akurat też bardzo lubię korund i mam jego zapas :) Osobiście najbardziej zależałoby mi na właściwościach oczyszczających, złuszczających i antybakteryjnych :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Miło wiedzieć, że mój przepis nadal się przydaje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I nie odważyłabym się na mycie włosów samym miodem ;)
      I kusisz Viankiem... ;>

      Usuń
    2. Polecam go każdemu, na tym blogu też już chyba kilka razy o nim wspominałam ;) Naprawdę cudo.

      Usuń
  3. Ja miałam jak najlepsze zdanie na temat pielegnacji miodem dopóki nie naczytałam się jak to pomaga przy ŁZS.zrobilam więc okład z czystego miodu i dopiero miałam masakrę na twarzy.od tego czasu podchodzę do niego jak pies do jeża i póki co nie nałożę na twarz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie dlatego wspominam na końcu o alergizujących właściwościach - takie rzeczy się zdarzają :(

      Usuń
  4. Ja lubie miód na ustach, świetnia nawilża:)
    Ostatnio trochę mniej Ciebie na blogu, Aniu...
    Miłego wiczoru.

    ELa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hihi, czy ja wiem? Takiej częstotliwości publikowania postów nie miałam od wakacji, chyba że masz na myśli coś innego?

      Usuń
  5. Ja bardzo lubię nakładać miód w formie maseczki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czysty miód czy masz jakieś ulubione dodatki? :)

      Usuń
  6. lubię dodawać "naturalne dodatki" od czasu do czasu do odżywek lub maseczek do włosów . Pozdrawiam http://www.barbarakrzeszewskahairstylist.pl/

    OdpowiedzUsuń
  7. Obszernie 😜 Nigdy nie miodowałam włosów, ale podbijanie nim kiepskich masek do włosów muszę wypróbować, tak samo w peelingach i przy glinkach. Przypomniałaś mi, że miałam spróbować myć włosy wodą z miodem, coś nie mogę się zebrać. A co do alergenów. To ostatnio miałam wątpliwość używać nowego kremu z Kiehl's z miodem, takiej reakcji alergicznej to ja jeszcze nie miałam 👎🏻 Ale czy tam jest rzeczywiście miód, czy to zasługa innego składnika, jeszcze muszę sprawdzić, choć do kremu już się nie zbliżę 👎🏻

    OdpowiedzUsuń
  8. Aniu całą seria Glicol Vit. C Bielendy w Rossmanie w promocji, np. :

    http://www.rossmann.pl/Produkt/Bielenda-Neuro-Glicol-Vit-C-eksfoliujace-neuromimetyczne-serum-odmladzajace-na-noc-30-ml,396932,7121

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a to dobre kremy bo ceny są korzystne. aniu , myślisz że warto?

      Ewelina

      Usuń
    2. Dostałam to samo pytanie na Facebooku, więc pozwolę sobie skopiować co do słowa moją własną wypowiedź ;)

      " Na pewno mają skład lepszy niż wiele (większość?) kremów z tej półki cenowej, ale tak naprawdę trzeba wziąć pod uwagę to jaką się ma cerę i co chciałoby się z nią osiągnąć :)"

      Usuń
    3. N odobrze, a gdybyś mogłą wybrać dla siebie jaki chcesz zestaw kosmetyków dla pielęgnacji anty-aging? Aby sprawić żeby skóa miała zdrowy wygląd, byłą taka zbita, gęsta przez patrzenia na koszty to co byś wybrała? Co polecasz?

      Usuń
    4. Biorąc pod uwagę to jaką mam cerę, ile może znieść, co lubi i co chciałabym z niej wyciągnąć to wymarzyłabym sobie na ten moment na dzień serum Neuro Glicol + Vit. C od Bielendy i suchy żel-krem LRP 50+, a na noc tonik z kwasem PHA 6% z Biochemii Urody, regenerujący krem Sesderma Retises i jakieś peptydowe serum StriVectin, najpewniej High-Potency Wrinkle Filler. No i do tego pod oczy ślimakowy krem z Mizona, masaże, pewnie też mezoterapię, ... Długo by wymieniać, rozmarzyłam się ;)

      Usuń
  9. Aniu odpowiesz na pytanie dotyczące kremów Arkana? Pod poprzednim postem było zadane.

    OdpowiedzUsuń
  10. Chyba wyczerpałaś całkowicie miodowy temat hihi :)
    Moja siostra bardzo ładnie rozjaśniła sobie włosy, nakładała praktycznie przed każdym myciem maskę miodową seri - ile tego miodu tam jest, to ja nie wiem, ale efekt jest naprawdę bardzo widoczny ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Miód uwielbiam ale do tej pory jako jedzenie a nie kosmetyk, muszę wypróbować! :)

    Aniu powiedz mi proszę tak szczerze, czy kosmetyki naturalne potrafią zadziałać tak jak retinol, peptydy i filtry?
    Czy opierając sie tylko na pielęgnacji naturalnej uzyskamy takie same efekty?
    Pytam bo czytam rózne blogi a ostatnio trafiłam na kilka wypowiedzi ekomaniaczek i trend na eko jest teraz bardzo silny.
    Wiem że niektóre dziewczyny stosują tylko naturalne kosmetyki, ale czy faktycznie poradzą sobie przy zapobieganiu starzenia skóry?
    Ja mam wrażenie że naturalne kosmetyki jedynie dobrze nawilżają i są fajne ale dla dziewczyn w wieku 20 czy 20 kilku lat. Jednak na skladach się nie znam wiec chciałam uzyskać opinię fachowca któy korzysta jak widzę z wielu źródeł :):)

    Magda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem tak: jestem ogromną fanką naturalnej pielęgnacji, ale nie jestem wobec niej bezkrytyczna.

      Moim zdaniem kosmetykami eko można uzyskać fantastyczny efekt "na teraz", w tym między innymi sporo pomóc w wielu poważnych problemach cery naczynkowej czy nawet trądzikowej. W kwestii pielęgnacji przeciwstarzeniowej co nieco można tu uzyskać za pomocą witaminy C, kwasów (szczególnie PHA), antyoksydantów i ewentualnie filtrów fizycznych jeśli ktoś jest bardzo zdeterminowany. Niestety, nie są mi znane naturalne składniki o jakiejkolwiek efektywności względem zmarszczek mimicznych (to mogą zrobić peptydy miorelaksacyjne) czy gęstości skóry (retinoidy, inne peptydy - np. czynniki wzrostu).

      Czy to dużo, czy to mało? Każdy na to pytanie musi odpowiedzieć sobie sam biorąc też pod uwagę inne indywidualne preferencje.

      Na moim przykładzie: uważam, że fotostarzenie jest zdecydowanie najważniejszą komponentą starzenia się skóry w ogóle. Jednakże filtry mineralne dla mnie odpadają ze względu na tępość, bielenie, częste reaplikacje w ciągu dnia itp. - więc już musiałabym sięgnąć po zwykły, drogeryjny krem przeciwsłoneczny. Dodatkowo z czasów zaniedbywania cery mam pamiątkę w postaci cieniutkich zmarszczek mimicznych na czole, więc bez peptydów u mnie ani rusz. A na dokładkę kluczowe dla mnie kosmetyki (filtr, serum z witaminą C) nie są tanie i chociaż chciałabym używać myjadeł czy toników Sylveco, to wybieram trzy razy tańsze kosmetyki o nieekologicznych, ale fajnych dla mnie składach.

      Oczywiście ktoś o rygorystycznych, 100% eko preferencjach ma do wyboru albo odpuścić anti-aging całkowicie, albo... zrobić tyle, ile można. Planuję na ten temat wpis w kwietniu, więc jeśli Cię to interesuje - zajrzyj tu ponownie :)

      Pozdrawiam!

      Usuń
  12. Oczywiście że zajrzę. Będę stała czytelniczką. Blog bardzo mi się spodobał.

    Peptydy miorelaksacyjne - to te z jadem węża?
    Zakupiła dwa m-ce temu krem orientana do twarzy i drugi pod oczy ze śluzem ślimaka. Fajnie "naciagał " moją twarz stosowałam na dzień i na noc.
    Po ok 1,5 m-ca kiedy nałożyłam wieczorem skóra pod oczami i na policzkach okropnie zaczęła mnie piec i stała się czerwona.
    Odstawiłam kremy na 2-4 dni, wróciłam ponowni i było to samo. Termin ważności nie minął.
    Pierwszy raz mi sie cos takiego przytrafiło ale też pierwszy raz miałam kremy ze śluzem ślimaka.

    Co do filtrów stosuję od kilku lat anthelios ultralekki spf 50 ale głównie latem, iwosna także ale kiedy jest duze słońce a przebywam na dworzu. Przesusza mi policzki po dłuzszym czasie stosowania i są wtedy bardzo wrażliwe. Więc zeby go stosować cały rok a przynajmniej w sezonie wiosenno-letnim codziennie odpada. Stosowałam wiele filtrów i żaden tak naprawdę mi nie podpasował. Nie nosze makijazu wiec moja buzia z filtrami wyglada inaczej, bo niczym nie zmatowię nie przypudruję. Makijazu tzn pudrów podkładów nie znoszę a moja cera ich nie lubi. I tak oto mam problem.

    A co poleccisz dla skóry 35 letniej w takim razie? Raczej suchej z rozszerzonymi porami? Być może to wiotczenie skóry, włókna się rozszerzają i tym samym pory skóry stają się większe, a cera jest właśnie sucha (ale nie przesuszona) i cieniutka.

    Magda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Peptydy miorelaksacyjne to ogólnie te, które mają rozluźniać mięśnie twarzy. Jad węża i jego pochodne (Syn-ake, wagleryna...) to tylko niektóre z nich :)

      W tym kremie z Orientany są też ekstrakty, to też podejrzany winowajca ;) Chociaż oczywiście ślimaka też nie można wykluczyć.

      Jeśli nie filtry, to może kremy BB z większym faktorem?

      Mogę spróbować doradzić, ale musiałabyś mi troszke więcej informacji podać - co chcesz osiągnąć, co do tej pory stosowałaś, jaka półka cenowa itp. :)

      A co do Sylveco/Biolaven/Vianek to sporadycznie widuję je nawet po ~15 zł, ale porównując do trzy razy tańszych kosmetyków które też się dobrze u mnie sprawdzają - muszę niestety na nich przyoszczędzić ;)

      Usuń
    2. Czyli może te 2 razy dziennie to za często było dla mojej skóry?
      Przyznam że jak nałożyłam krem to czułam nie tyle przesuszenie co takie konkretne napięcie twarzy. A pod koniec dnia lekkie ściągniecie.
      Efekt był fajny ale to pieczenie i czerwone plamy mnie przeraziły i wywaliłam krem.

      Nie maluję twarzy ani pudrem ani podkładem ani kremami bb. Nie lubię tego efektu na twarzy.

      Magda

      Usuń
    3. Trudno powiedzieć czy to kwestia częstotliwości - jednak w takich sytuacjach zdecydowanie najczęściej chodzi o nietrafioną formułę kremu, a nie o konkretny składnik. Po prostu jeśli balans między humektantami a emolientami nie jest zachowany, trafi się składnik za którym nie przepadamy (niektórzy nie lubią gliceryny, ja nie lubię aloesu itp...) i po prostu krem "nie jest dla nas". Oczywiście warto zapamiętać nieznane nam dotąd składniki i na przyszłość podchodzić do nich ostrożnie, ale nie można też od razu stwierdzić tu reakcji alergicznej :) Zwłaszcza, że (jak wspomniałam wcześniej) w tych kosmetykach poza ślimakiem są zioła, a zioła bardzo często podrażniają i alergizują.

      W kwestii ochrony przeciwsłonecznej mogę jedynie albo doradzić inne metody (unikanie słońca, kapelusze, okulary z filtrem, parasolki UV, maty do naklejania na okno itp.) albo poprosić o listę tych wszystkich filtrów, które się nie sprawdziły. Gdybyś miała siły na dalsze eksperymenty zawsze można szukać do skutku :)

      Usuń
  13. Chciałam dodać w kwestii zakupów kosmetyków np Vianek .Opłaca się kupować w sieci. W Hebe są bardzo drogie, na tą chwilę na stronie producenta (a można taniej w sklepach online zakupić) kosztuje 21.99 a w Hebe dzisiaj patrzyłam 28.99 :(
    Jedyne co dobre to w Hebe są testery kremów, można sobie chociaż konsystencje i zapach sprawdzić :)

    Magda

    OdpowiedzUsuń
  14. Uwielbiam miód! :) Zwłaszcza do peelingu w duecie z solą morską!

    OdpowiedzUsuń
  15. Nawet nie wiedziałam, że miód ma aż tyle zastosowań. Z pewnością kilka przetestuję.
    :*

    OdpowiedzUsuń
  16. Dzięki Ci za ten wpis!
    Zaczęłam miodować włosy, najpierw psikam je wodą miodem i na to nakładam olej lniany. Jest moc! W końcu zaczynają być takie jak chciałam, moje puszki się dociążyły, no i są takie miękkie,nawilżone ^^ extra!

    Chciałabym bardzo spróbować umyć je miodem, tylko nie wiem jak się do tego zabrać, masz jakiś pomysł??

    Zaczęłam też myć tak buźkę, też jestem zadowolona, cera nie jest tak bardzo ściągnięta po tym. Po wpisie Aliny, zastanawiałam się nad kupnem miodu Manuka do mycia twarzy, myślisz że warto?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Samym miodem ciężko włosy umyć ale można zrobić taką mieszankę:
      http://www.kaila.pl/jak-myc-wlosy-miodem/

      Moim zdaniem miód Manuka to coś, czego szkoda używać na mycie - chyba, że toczka w toczkę takim sposobem jak opisywała Ala, czyli zostawiając go na twarzy na te dziesięć minut jako "myjącą maseczkę". Ale osobiście zdecydowanie wolałabym zastosować go wewnętrznie, a na cerę np. spadziowy :)

      Usuń
    2. Dzięki ;) Będę próbować, a Manuka sobie w takim razie odpuszczę ;)

      Usuń
  17. Powalają mnie Twoje włosy - na poważnie! <3
    Cieszę się, że mogłam tu trafić, bo od dłuższego czasu nie jestem w stanie się oderwać od lektury Twojego bloga :) Chyba Cię będę dzisiaj prześladować :)
    Masz naprawdę ogromną wiedzę i świetnie się Ciebie czyta :) Zdecydowanie dodaję bloga do obserwowanych :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Kosmeologika , Blogger