12/30/2014

Podkłady mineralne dla opornych: jak zacząć? Najczęstsze błędy, obawy i pytania, dobór właściwego odcienia.

Kosmetyki mineralne to jeden z modniejszych trendów kosmetyki naturalnej. Nic dziwnego: mają one wiele zalet, których litanię wyliczyła już chyba każda używająca ich blogerka ;) Dla całkowicie zielonych w temacie przypomnę, że produkty mineralne to wysoko skoncentrowany pigment, który w przypadku kosmetyków w kremie czy fluidzie (jak na przykład podkłady) zawieszono by w tłuszczowej emulsji mającej potencjalne właściwości komedogenne („zapychające pory”). W przypadku tzw. „minerałków” sypki pigment mieszamy tylko z odrobiną innych proszków, czego efektem jest podkład w postaci pyłku: lekki, kryjący, niezapychający i nieszkodzący cerze, a przeciwnie: często o bardzo dobroczynnych właściwościach.

Kosmetyki mineralne mają jednak kilka wad. Są trudno dostępne – do zamówienia głównie przez Internet, dość drogie i zupełnie inne w aplikacji niż ich drogeryjne odpowiedniki. Nie znaczy to jednak, że nakładanie ich jest trudne! Jest po prostu inne :) Trudne na początku, z czasem banalne i równie automatyczne co wklepywanie klasycznego podkładu czy cienia do powiek.

Z powyższych wad każdą da się wyeliminować lub co najmniej zmniejszyć jej odczuwalność. Najlepiej sprawdza się tu moim zdaniem doświadczona w używaniu minerałów koleżanka, a dla tych z Was które takiej nie mają lub po prostu wolą poradniki w formie pisanej – jest ten właśnie post. Większość treści powinna być uniwersalna dla wszystkich typów kosmetyków, ale pisząc go myślałam głównie o podkładach, bo to ich zakup oraz aplikacja są zawsze najtrudniejsze.


Od lewej: Bare Minerals W15, Everyday Minerals It base - fairly light neutral, Everyday Minerals semi matte base - Fair Neutral

DOSTĘPNOŚĆ

Zacznę od tego, że fluidy ze słowem „mineral” w nazwie NIE są kosmetykami mineralnymi. Takich produktów było swego czasu w sieciówkowych drogeriach, kiedy to Maybelline czy L'Oreal powypuszczały „mineralne” korektory, podkłady i cienie do powiek. Abstrahując od jakości tych produktów chcę podkreślić, że w większości przypadków były to normalne kosmetyki, których pigmenty (lub ich część) były pochodzenia mineralnego... czyli dokładnie tak, jak w przypadku wszystkich innych podkładów :] Ups.

Nie licząc, być może, sklepów z naturalnościami i firmowych stoisk niektórych producentów, jedyne znane mi podkłady mineralne dostępne stacjonarnie to Bare Minerals dostępne np. w Sephorze. Firm je produkujących jest jednak bardzo wiele, więc warto moim zdaniem przełamać się i zaryzykować kupno przez Internet, gdzie wymarzony „minerał” dostaniemy w lepszej cenie, bardziej dopasowanym odcieniu albo o wyższej jakości.

Sklepów internetowych oferujących kosmetyki mineralne jest jeszcze więcej niż firm je produkujących ;) Sama korzystam najczęściej ze strony Kosmetyki-Mineralne.com, ale tak naprawdę najwygodniejszą kolejnością jest zwykle najpierw ustalenie jaki kosmetyk chcemy i możemy kupić, a następnie odnalezienie oferującego go sklepu – a nie odwrotnie. Przydatna wówczas okaże się porównywarka cenowa taka jak Ceneo.

CENY

Ceny są – co tu dużo mówić – różne, ale najczęściej nawet zakup tańszego podkładu mineralnego stanowi spory jednorazowy wydatek. Warto mieć jednak na uwadze parę rzeczy.

Pierwszą z nich jest wydajność minerałów. W przypadku podkładów najczęściej jedno opakowanie wystarcza na rok codziennego stosowania. Wziąwszy to pod uwagę nawet wydatek rzędu 100 zł* na podkład rocznie nie wydaje się być tak bolesny.

*a jest to cena ze scenariusza "pesymistycznego"

Drugą rzeczą jest skupienie się na tańszych firmach. Należą do nich choćby Annabelle Minerals, Amilie i pewnie kilka innych... może z własnego doświadczenia dopiszecie je w komentarzach?

Trzecią sprawą jest opcja zakupu podkładu w próbkach, najczęściej w postaci woreczków strunowych lub minisłoiczków. Jest to świetny pomysł na zapoznanie są z konkretnym odcieniem, ulepszoną wersją znanego nam już podkładu, nowej firmy... Choć małe opakowania są mniej opłacalne, to jednorazowo są sporo tańsze, a i tak potrafią wystarczyć na całe miesiące użytkowania.

Ostatnią rzeczą o której nie można zapomnieć jest możliwość stworzenia własnego podkładu mineralnego. Akurat tego nie polecam na sam początek, ale po przełamaniu pierwszych lodów z kosmetykami mineralnymi – jak najbardziej! Na stronie Kolorówka.com można zakupić jeden z wielu zestawów składających się z licznych saszetek z proszkami kolorowymi (pigment) i białymi (dyspersja, w której go „rozpuścimy”). Przy pomocy młynka lub moździerza łatwo stworzymy podkład skrojony dla nas na miarę i dopasowany do naszej cery w absolutnie stu procentach. W przypadku gotowych produktów nie zawsze jest to takie łatwe...


tak wygląda mój zestaw z Kolorówki :)

DOBÓR KOLORU

Zakładając, że znasz już swój budżet, a przez to wiesz jakie firmy mogą Cię interesować przeczesujesz Internet w poszukiwaniu najlepszych ofert. W tej chwili interesuje Cię zakup albo pełnowymiarowego opakowania, albo próbek – w obu przypadkach nie chcesz kupować „w ciemno”, tylko jak najlepiej trafić z odcieniem. O czym musisz pamiętać?

Producenci podkładów mineralnych rozróżniają najczęściej kilka podstawowych tonacji swoich wyrobów: chłodną, beżową, neutralną, złotą, oliwkową i różową. W obrębie każdej z nich znajdziemy zwykle co najmniej kilka stopni jasności podkładu do wyboru, a czasem też różne wykończenia (matowe, satynowe, …) oraz właściwości poszczególnych produktów (matujący, kryjący, długotrwały...).

Jeśli używałaś do tej pory typowych podkładów, zapewne intuicyjnie wiesz jaka tonacja jest dla Ciebie... albo przynajmniej która NIE jest :) Ja na przykład wiedziałam na pewno, że nie jestem ani złocista, ani oliwkowa... Jednak granice między chłodem, beżem a neutralnością wydawały mi się skomplikowane do wyobrażenia i w moim pierwszym zamówieniu mineralnym wylądowały cztery podkłady: najjaśniejszy beż, jasny beż, jasny neutralny i najjaśniejszy chłodny. Wyglądało to tak:



Ty będziesz musiała podjąć podobnego typu decyzję. Jeśli jednak:

- nie masz do tej pory większego doświadczenia z podkładami;
- chcesz od razu kupić duże opakowanie i nie masz czasu na „przymiarki”;
- mimo wszelkich chęci dalej jesteś w kropce jaki odcień jest dla Ciebie odpowiedni...

… to dalej nie wszystko stracone :)

Najprostsze wydaje mi się pójście do Sephory i wypróbowanie na sobie testerów Bare Minerals. Jeśli jednak nie masz do nich dostępu, proponowałabym po prostu zapytać o radę koleżankę, ewentualnie kosmetyczkę lub panią w drogerii – choć tu różnie bywa :) Mając zwykły drogeryjny podkład porównaj ten, który pasuje do Ciebie najlepiej z jego braćmi w innych odcieniach. Wydaje się bardziej od nich żółty? A może w buteleczce wygląda wręcz trupio i aż dziw, że na Tobie wygląda tak pięknie? Znajdź ten odcień najlepszy dla siebie, bo przyda Ci się jeszcze w innej sytuacji: a mianowicie w Internecie!

Fanek kosmetyków mineralnych przybywa, a na forach urodowych takich jak Wizaż.pl wiele z nich bardzo skrupulatnie dokumentuje swoje kolekcje. Znajdziesz tam wiele zdjęć ze swatchami dziesiątek najpopularniejszych produktów, często zrobionych w rządku na jednym przedramieniu, dzięki czemu możesz przy stałych warunkach poznać i ocenić poszczególne kolory.

Jest bardzo duża szansa na to, że jeśli Twoim ulubionym podkładem jest, powiedzmy, odcień Porcelain firmy XYZ, to na forum odezwie się jego fanka z informacją, że jego idealnym odpowiednikiem jest mineralny podkład o nazwie ABC :)

Na marginesie dodam, że nie całkiem trafiony podkład da się uratować: bronzery i pudry wykończeniowe to Twój przyjaciel! Wspominałam wyżej o moim zakupie próbek. Zgodnie z moimi przypuszczeniami, najbardziej trafiony okazał się dla mnie najjaśniejszy beż. W chłodnym wyglądałam niczym Jack Torrance w ostatniej scenie „Lśnienia”, w neutralnym cera była ziemista, a średni beż był po prostu za ciemny. Nietrafione próbki udało mi się jednak w prawie stu procentach wykorzystać, bo metodą prób i błędów znalazłam proporcje, w których dały one razem świetny dla mnie odcień i ostatecznie zużyłam je praktycznie wszystkie :D

Z kolei znajdującą się na pierwszym ze zdjęć próbkę podkładu Everyday Minerals w odcieniu Fair Neutral (za jasną i zbyt neutralną) zużyłam w środku zimy, gdy cerę miałam najjaśniejszą jak to u mnie możliwe. Wówczas odrobina czekoladowego pudru brązującego Bourjois Delice de Poudre całkowicie załatwiała sprawę :) Także wszystko jest do zrobienia, choć oczywiście łatwiej jest podkład przyciemnić i ochłodzić niż ocieplić i rozjaśnić.

APLIKACJA

Kolejną przeszkodą utrudniającą początki z podkładami mineralnymi jest ich aplikacja. Przede wszystkim potrzebujemy do niej pędzla i to nie byle jakiego: pędzla dobrej jakości, najlepiej przeznaczonego do podkładów mineralnych. Zależnie od preferencji możesz sięgnąć po typowy pędzel kabuki z krótką rączką (po lewej) lub wersję z dłuższym trzonkiem (po prawej). Każdy z tych pędzli znajdziesz w asortymencie świetnych firm takich jak Hakuro, Zoeva, Lancrone i wielu, wielu innych (droższych :P). Jeśli jednak chciałabyś odrobinę zaoszczędzić, kupić coś stacjonarnie, może nawet tylko „na próbę” to polecam Ci rozważenie wycieczki do Natury, Hebe lub Rossmanna.


po lewej: essence kabuki brush, po prawej: LancrOne F60 - flat top kabuki

W Naturze i Hebe znajdziesz szafę Essence, a w niej tani, różowiutki pędzel kabuki z krótką rączką. Kosztuje on 17,49 zł i w dotyku jest niesłychanie milutki... przez pierwszych kilka prań również ;) Niestety, mimo moich starań dość szybko stał się on szorstki i obecnie podczas aplikacji drapie nie do wytrzymania. Być może dla kogo innego byłoby to do zniesienia, ale nie dla mnie... Jednak do plusów zaliczam cenę, dostępność, dobrą jakość (zarówno świetnie nakłada kosmetyki, jak i sam jest trwały, nie traci kształtu i nie gubi włosków) i syntetyczne włosie nadające się do stosowania przez wegan.

Z kolei w Rossmannie można kupić Buffing Brush firmy EcoTools, mający w teorii służyć do wygładzania makijażu. Osobiście jakoś tego nie widzę :D Ale widząc płaski kształt włosia oraz mając doświadczenie z niesamowitą jakością pędzli EcoTools jestem skłonna zaryzykować stwierdzenie, że nadałby się on do nakładania minerałków i wiem, że są osoby które faktycznie tak robią. Pędzel kosztuje ok. 29,99 zł i jak wszystkie EcoToolsy ma włosie z taklonu (również vegan-friendly), rączkę z bambusa oraz skuwka z odzyskanego aluminium. Fajna rzecz :)

Warto dodać, że płaski kabuki świetnie sprawdza się też do nakładania podkładów płynnych, więc gdy zimą wrócisz do fluidu (ja tak robię ze względu na dodatkową ochronę przed mrozem, jaką zapewnia mojej cerze ta kropelka parafiny w typowym podkładzie) albo jeśli zrezygnujesz z minerałków – pędzel nie musi leżeć bezużytecznie :)

***

Uzbrojona w pędzel i podkład, obejrzyj instrukcję nakładania podkładu (ja za najlepsze uważam te w wykonaniu Red Lipstick Monster → tutaj i → tutaj) i spróbuj własnych sił!

Trzymam za Ciebie kciuki,

Kosmeonautka

7 komentarzy:

  1. największy niestety kłopot mam z doborem odcienia bardzo cięko mi znaleśc odpowiedni;(

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja od dawna kocham lauressa :) niestety dostępny tylko w usa, ale to ten mój podkład :)
    Jedno opakowanie mam na 2-3 lata.

    OdpowiedzUsuń
  3. Od równo miesiąca testuje podkłady mineralne więc super trafiasz z tym postem :) Pędzel mam od Anabelle Minerals i kurczę jest cudowny! A te z Essence to wszystkie tak mają, że po paru praniach robią się sztywne i drapiące ;( jedynie ten skośnie ścięty do różu jest dalej super mięciutki, ale ten maly do pudru i te do cieni są paskudne i po kilku myciach trafiły na dno szuflady. Jeśli zaś chodzi o same podkłady mineralne, to wypróbowałam jak na razie właśnie Anabelle Minerals (neutral fairest) i Lily Lolo (idealnie pasuje porcelain, ale china doll też ujdzie). Jak na razie LL bardziej mi odpowiadają, ale to nie znaczy, że AM są słabe. Zresztą czekają też na mnie testery Meow Cosmetics <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat co do pędzli z Essence mam przeciwne zdanie i dlatego ten kabuki zaskoczył mnie swoim zachowaniem. Mam jeden pędzel do pudru z Essence (już niedostępny) od jakichś pięciu lat, mojej mamie i koleżankom poleciłam ten nowy (fioletowy) i też są nim zachwycone... Różowy do różu też moim zdaniem nie drapie, ale akurat jest moim zdaniem za mało sztywny i dlatego niezbyt mnie interesował. W każdym razie pędzle te (podobnie jak ichnie do cieni czy eyelinera) prałam po wielokroć i są w świetnym stanie, a ten taki felerny :/ Na szczęście mam ten swój flat top, a Twój z Annabelle to jaki model? Tak w ogóle to cieszę się, że tak idealnie trafiłam! :)

      Usuń
    2. te do eyelinera Essence też są super, podobnie jak wspomniany do różu, ale niestety reszta mi nie pasuje. Z Annabelle Minerals mam flat top właśnie :)

      Usuń
  4. hej, jaki podklad stosujesz zima?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przez większość czasu też mineralny (aktualnie Bare Minerals, odcień light W15), ale w najgorszy mróz wybieram fluid - aktualnie Rimmel Lasting Finish (100 Ivory).

      Usuń

Copyright © 2016 Kosmeologika , Blogger