5/07/2016

O widocznych oznakach starzenia się skóry. Typy zmarszczek, jak z nimi walczyć.


Choć reklamy kremów przeciwzmarszczkowych usilnie ignorują ten fakt, zmarszczki jako element starzenia się skóry to jeden z najmniejszych problemów, a już na pewno nie jedyny. Omówienie wszystkich jego aspektów to materiał na całą książkę, ale o tych kilku najważniejszych pomówimy dziś. Nie chcę zarzucić Was zbyt dużą ilością szczegółów, więc celowo niektórych kwestii nie poruszam: będę rozwijać je w kolejnych wpisach, aż w końcu uzyskam przystępną i strawną dla każdego serię postów :)



Moim subiektywnym zdaniem rzeczą, która w stanie naszej twarzy najprędzej zaczyna zdradzać nasz wiek jest owal twarzy. Na stelażu jakim są kości naszej czaszki rozpięty jest skomplikowany układ mięśni, w tym mięśni mimicznych: jedynych mięśni w naszym ciele, których co najmniej jeden (a czasem oba) końce przyczepione są nie do kości, a do skóry. Jednak poza kośćmi, mięśniami i skórą mamy tam jeszcze mnóstwo tkanki łącznej, w tym tkanki tłuszczowej.

Tkanka ta w sześciu strategicznych miejscach tworzy naturalne wypukłości i miękkie linie naszej twarzy: nad i pod oczodołami, na kości jarzmowej (tzw. kości policzkowej), na nosie i w okolicach ust oraz na linii żuchwy. Z wiekiem objętość tych tłuszczowych „poduszeczek” zmniejsza się, a sam tłuszcz wędruje zgodnie z grawitacją powodując opadnięcie górnej powieki, worki pod oczami, zarysowanie fałdów nosowo-policzkowych, zwężenie warg, „wydłużenie” nosa czy zdeformowanie linii żuchwy. Wszystkie te cechy to rysy twarzy typowe dla starszych osób i jeśli się nad tym zastanowimy, to nawet gładka skóra bez zmarszczek wygląda z nimi zdecydowanie bardzo dojrzale.

Koloryt i zmarszczki bez zmian, a jednak zdjęcie po prawej wygląda o wiele młodziej. | źródło
Jak z tym walczyć? Cóż, łatwo nie będzie. Zacznę od tego, że na zmiany już dokonane pomóc mogą już właściwie tylko liftingi i wypełniacze. Te ostatnie do niedawna były jedynie zdobyczami medycyny estetycznej, czyli wypełniaczami z kwasu hialuronowego lub autoprzeszczepami tkanki tłuszczowej. Czysto teoretycznie alternatywą dla niech mogłyby być wypełniacze bez wstrzykiwania, o jakich pisał kiedyś Azjatycki Cukier: produkty, które aplikowane w odpowiednim miejscu miałyby spowodować „odrośnięcie” brakującego tłuszczyku.

Z metod nieinwazyjnych najoczywistszym wyjściem wydaje się być masaż twarzy. Jest to jeden z sekretów młodo wyglądających Azjatek i brak czasu niech nie może być dla nas wymówką! Mój ulubiony masaż zajmuje jakąś minutę, zobaczcie go:



Inną kwestią, która potrafi bardzo dodać nam lat jest nierówny koloryt. Plamy i przebarwienia, które pojawiają się często po 40. roku życia to efekt wielu czynników, z których wiodącym będzie oczywiście promieniowanie UV. Będę to powtarzać do znudzenia: słońce szkodzi naszej skórze. Sporo na temat ochrony przeciwsłonecznej pisałam już w pierwszym miesiącu istnienia bloga, wszystko jest dalej aktualne ;)

Do przebarwień i pogorszenia kolorytu skóry doprowadzamy też na inne sposoby: paląc papierosy albo wyciskając czy rozdrapując zmiany trądzikowe… Z wiekiem skóra staja się cieńsza, przeświecają przez nią nie tylko naczynia, ale i wszelkie „pamiątki” z przeszłości. Dlatego tak ważne jest, by już za młodu dbać by pojawiało się ich jak najmniej! Inaczej w dojrzałym wieku zostanie nam tylko chemiczne „rozjaśnianie” skóry przez kwasy bądź retinoidy.

Widoczny powyżej zrzut ekranu zrobiłam na stronie kliniki oferującej laserowe usuwanie przebarwień. Zupełnie jednak nie chodzi mi o pokazywanie skuteczności tej metody (bo mocno wątpię, by efekt po prawej przedstawiał cerę nietkniętą makijażem ani retuszem). Chciałabym zwrócić Waszą uwagę na to o ile młodziej wygląda się z cerą o równym kolorycie. Pani na zdjęciu wymazano jedynie te małe zmarszczki na czole, a reszta zmarszczek i układu tłuszczyku pod skórą została bez zmian. Zmienił się jedynie kolor cery i… modelka jest nie do poznania. Na stronie kliniki zdjęcia przed i po można sobie powiększyć.

Bardzo fajnie moją tezę ilustrują też zdjęcia z innej reklamy lasera, chodzi mi szczególnie o pierwszy i trzeci kolaż. Niby te same zmarszczki, owal, gęstość skóry, a jednak… dziesięć lat młodziej.


Oczywiście o samych zmarszczkach też musimy pomówić. Zacznijmy od tego, że w zależności od ich przyczyn (a więc i ich typu) inaczej będziemy z nimi walczyć. Dlatego rozróżnijmy:
  • zmarszczki "grawitacyjne", czyli te wynikające z migracji twarzy o której pisałam wyżej;
  • zmarszczki wynikające z odwodnienia skóry, tzw. fine lines: w pełni odwracalne delikatne linie, które najczęściej w pierwszej kolejności pojawiają się pod oczami, gdzie skóra jest najcieńsza i najbardziej podatna na utratę wody. Walczymy z nimi pijąc wodę oraz stosując kremy nawilżające (z kwasem hialuronowym, kolagenem…) i maseczki z alg, a także przez mocno chyba niedoceniany wynalazek jakim są nawilżacze powietrza;
  • zmarszczki mimiczne, czyli spowodowane mimiką naszej twarzy, która u każdego z nas jest unikatowa. Powtarzając często ulubione grymasy kurczymy niektóre partie mięśni częściej niż pozostałe doprowadzając w końcu do tego, że rozkurczają się coraz słabiej pociągając za sobą naszą skórę, do której są przyczepione.


O ten właśnie mechanizm powstawanie zmarszczek oparto działanie botoksu: toksyna botulinowa, którą ostrzykuje się wówczas twarz pacjentki, powoduje tymczasowy paraliż jej mięśni mimicznych pozwalając im odpocząć, a skórze rozprasować się. Nieinwazyjną wersją tego zabiegu mogą być kremy z peptydami, które imitują to działanie – oczywiście w dużo słabszej wersji.

Popularnym składnikiem wielu drogeryjnych kremów jest acetyl hexapeptide-3 (znany też jako argirelina albo acetyl hexapeptide-8), który według badań w stężeniu 10% zmniejsza głębokość zmarszczek do 30% po 30 dniach stosowania.

Coraz powszechniejsza staje się też wzorowana na składnikach jadu żmiji wagleryna (Waglerin-1). Składnik ten ma łańcuch złożony z 22 aminokwasów (dla porównania: acetyl hexapeptide-3 ma ich sześć), więc wynaleziono syntetyczny tripeptyd o wielokrotnie krótszym łańcuchu i działaniu imitującym działanie wagleryny: Syn-ake® (także pod nazwą Tripeptide-3 lub dipeptide diaminobutyroyl benzylamide diacetate).

Warto jednak wspomnieć, że nawet próby poskromienia mimiki mogą być warte wypróbowania! Przykład? Ja mam głupkowaty nawyk ciągłego unoszenia brwi, który już jakiś czas temu spowodował u mnie zarys poziomej zmarszczki na czole. Odkąd zaczęłam interesować się tematyką starzenia zwróciłam uwagę na to, że… bardzo często brwi uniesione mam nawet w spoczynku, chodząc po mieszkaniu lub spacerując po mieście. Może nie podnoszę brwi pod same włosy, ale jednak wystarczająco by spiąć mięsień i robić skórze czoła krzywdę… Tak więc by walczyć z mimiką nie trzeba zmieniać się w cyborga z maską zamiast twarzy, czasem wystarczą małe zmiany.

Naturalnie masażem również można ze zmarszczkami mimicznymi walczyć. Naszym celem będzie tym razem nie przesuwanie tkanek twarzy, a rozluźnienie mięśni mimicznych. Tu sprawa jest wysoce indywidualna, bo każda z nas może walczyć z innymi zmarszczkami. Osoby palące powinny skupić się na walce z tak zwanym „kodem kreskowym” wokół ust, a krótkowidzowie unikający okularów – na zmarszczkach wokół oczu, które niechybnie tam powstaną ze względu na ciągłe mrużenie ich. Na zmarszczki poziome czy lwią zmarszczkę (pionową, od marszczenia brwi) polecam Wam kolejny filmik:


Oczywiście im młodsza cera, na której pojawiła się któraś z powyższych zmarszczek tym większy jest jej potencjał powrotu do stanu poprzedniego. Jednak upływ czasu działa na naszą niekorzyść, to samo tyczy się ubogiej pielęgnacji.

Wskutek wielu czynników (od mutacji naszego DNA po wolne rodniki) gęstość naszej skóry maleje. Kolagen i elastyna stanowiące rusztowanie skóry właściwej są uszkadzane, a dużo gorzej idzie ich odbudowywanie. Komórki głębokich warstw naskórka również gorzej pracują, a sam naskórek staje się cieńszy i łatwiej pozwala na ucieczkę wody na zewnątrz. Bo skórze szkodzi właściwie wszystko, co najbardziej przyjemne: od słońca, przez węglowodanową dietę, aż po alkohol i całonocne imprezy ;)

Dlatego do sposobów walki ze zmarszczkami zaliczamy także:
  • ochronę przeciwsłoneczną;
  • stosowanie w pielęgnacji antyoksydantów (to na przykład witaminy ACE, kwasy PHA, astaksantyna, roślinne flawonoidy…);
  • substancje wspomagające metabolizm komórek naskórka takie jak koenzym Q10 (ubichinon, Ubiquinone) czy adenozynę;
  • metody stymulacji produkcji naszego własnego kolagenu przez mezoterapię cienkoigłową, produkty z czynnikiem wzrostu EGF czy spożywanie kolagenu;
  • wieloczynnikowe działanie na prawie wszystko powyższe przez stosowanie zewnętrznych retinoidów.


Jak widać, wyposażono nas w całkiem spory arsenał do walki ze starzeniem. Nie każda metoda u każdego sprawdzi się równie dobrze i, jak to często z pielęgnacją cery bywa, dużo zależy od naszego własnego wyczucia.

Całkowicie celowo pominęłam tu kwestie medyczne: genów, hormonów, diety, aktywności fizycznej, przewlekłych chorób i wielu innych. Z pełnym rozmysłem pomijam też niezwiązane z pielęgnacją cery rzeczy takie jak postarzający makijaż czy fryzury – gdybym tego nie zrobiła, to całą moją filozofię można by było zamknąć w jednym krótkim stwierdzeniu: najbardziej liczy się młodzieńczy błysk w oku! Natomiast jeśli całkowicie skupimy się na faktycznym stanie naszej cery, to lekko licząc powstają ponad trzy strony tekstu, które w przyszłości planuję jeszcze po wielokroć rozszerzać.

Mam nadzieję, że lektura dzisiejszego wpisu była dla Was frajdą równie wielką co dla mnie pisanie go! Wielką radość sprawia mi każdy Wasz komentarz, like, +1, serduszko czy udostępnienie.

Jeśli macie jakieś pytania, wątpliwości, niekoniecznie związane z tematem dzisiejszej notki – piszcie J

Miłego dnia!


Ania

Dwa lata temu byłam w gdyńskim Centrum Nauki Experyment (polecam!), gdzie jedna z maszyn wykonała symulację procesów starzenia na mojej twarzy (pierwsze zdjęcie to ja, a na każdym kolejnym +10 lat na liczniku , czyli na ostatnim ~55 lat). Jak Wam się podoba efekt? :D

17 komentarzy:

  1. Mam 22 lata i zauważyłam u siebie małe zmarszczki wokół oczu ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli są to te w typie fine lines, to musisz po prostu dobrze nawilżyć skórę :) Jeśli bardziej w typie kurzych łapek i innych zmarszczek mimicznych, to polecam masaże i peptydy.

      Usuń
  2. Z tymi przebarwieniami na skórze to już obserwuję 30 latki, które mają ich całkiem sporo, przykre bo to bardzo postarza. A nie trzeba przecież robić tak wiele: chronić przed słońcem filtrami i ewentualnie złuszczać na jesień-zimę. U mnie pojawiają się piegi od słońca i też uważam, że takie skupiska tworzą nierównomierny koloryt, który postarza, więc się złuszczam na jesień.
    Innych starczych oznak u mnie jeszcze nie ma, pomimo, że mam już 27 lat, ale zawsze dbałam o zmywanie makijażu na noc, kremowanie skóry, czy wykonuję delikatny masaż rozprowadzając produkty kosmetyczne na swojej twarzy, a nawet szczoteczka soniczna foreo luna mini, którą myję twarz delikatnie ją przy tym masuje;) Najczęściej marszczę brwi, gdy świeci słońce, więc noszę okulary przeciwsłoneczne i dodatkowo rozmasowuje te miejsca czy siłą woli staram się nad tym panować;)

    Czekam na kolejne posty z tej serii z niecierpliwością:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogólnie to uważam, że JAKAŚ pielęgnacja jest zawsze lepsza niż żadna, nawet jeśli nie jest nie wiadomo jak mocno wycelowana w starzenie. Dobre oczyszczanie i nawilżanie, peelingi, proste masaże - to nie zaszkodzi nikomu. Twoja cera wygląda tak pięknie, że jesteś chodzącym dowodem na potwierdzenie tej tezy :)

      Usuń
  3. I wyszedł Ci zgrabny i ciekawy post :-) Sama stawiam na masaż oraz maski i serum. Mam wrażenie, że kremy nic nie wnoszą do mojej pielęgnacji. A co sądzisz o stosowaniu suplementacji na piękną skórę, pełno różnych preparatów w aptekach, nawet sama się w coś tam zaopatrzyłam. Czy może o tym napiszesz wkrótce?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na osobny post nie jestem jeszcze gotowa (dopiero testuję w praktyce to, co wiem w teorii), ale moja opinia jest taka, że poza "oczywistą oczywistością" (czyli po prostu zdrową, zbilansowaną dietą) należałoby uzupełniać jadłospis o suplementy tego, czego nawet na zdrowej diecie ciężko dostarczyć odpowiednią ilość: antyoksydantów i przyswajalnego kolagenu.

      Całą moją opinię o suplementach diety zawarłam tutaj: http://kosmeo-logy.blogspot.com/2015/05/suplementy-diety-co-warto-o-nich.html, ale preparaty które "kupiły" mnie swoim składem to Olimp Anti-OX Power Blend (niesamowity koktajl przeciwutleniaczy) oraz kolagen VERISOL®, który według badań jakie czytałam faktycznie wpływał na skórę (badanie z placebo i podwójnie ślepą próbą!).

      Usuń
  4. genialna pierwsza fota - na Harrisonie mogłaś WSZYSTKIE zmarszczki pokazać xd
    Gosia cD

    OdpowiedzUsuń
  5. U mnie to całkiem spoko wygląda, tylko z masażem muszę się wziąć za siebie. Ale tyle tego jest, że trochę głupieję i ciężko mi ułożyć swój program masaży. W planie mam suplementację jadalnym kolagenem i wypełniacze bez wstrzykiwania i parę innych drobiazgów, ale teraz nie ma na to miejsca w budżecie na razie ;) Trochę tęsknię za piegami, tym bardziej, że miałam je tylko na policzkach. Co prawda wychodzą cały czas mimo filtrów, ale prawie ich nie ma i szybciutko znikają.
    Super artykuł Aniu! I muszę się w końcu wybrać do centrum experyment :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja niestety cały czas walczę z przebarwieniami, z którymi walka jest ciężka. Dla mnie pielęgnacja to absolutna podstawa, a działanie przeciwstarzeniowe juz do niej wprowadziłam, mimo ze jestem trochę po 20stce. Lepiej zapobiegać niz leczyć jak to mówią :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo ciekawy wpis !
    Cenne informacje :-)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Symulacja procesów starzenia ciekawa, ale np. w mojej rodzinie na starość zmienia się kolor oczu z ciemnobrązowych na zielone - tego symulacja by nie przewidziała :)
    Ja jestem zwolenniczką teorii nieważne co robisz genów nie oszukasz i koniec. Wiele osób się ze mną nie zgadza, ale przy dziwnych przypadłościach w mojej rodzinie (oprócz zmiany koloru oczu jest jeszcze przedwczesne siwienie) po prostu wiem, że nic z tym nie zrobię i akurat się nie przejmuję.
    Nie rozumiem też lęku ludzi przed zestarzeniem się, to chyba taka ogólna obrona przed zmianami w organizmie - myślę, że przez rodzinne genetyczne dziwy jestem na nieuchronne zmianę wyglądu lepiej przygotowana niż niektórzy.
    Tak na marginesie co do lęku przed zmianą wyglądu: ja miałam problem np. ze zmianą sylwetki, gdy zaczęłam trenować. Ze skrajnego chudzielca-supermodelki zrobiła się trochę pakerka :D (nie wiedziałam, że moje mięśnie będą aż tak bardzo rosły - oczywiście BEZ wspomagaczy - bo przecież jestem kobietą, ale okazało się, że jednak). Ale znów pomyślałam sobie, że taka uroda i wszelkie lęki mi przeszły. Sądzę więc, że największy problem leży w akceptacji siebie. Nie spotkałam się jeszcze z kimś poza sobą, kto by swoje ciało w pełni akceptował, ale na pewno takich ludzi jest więcej. Oby.
    Aha dodam jeszcze, że bawią mnie komentarze typu mam AŻ 25 lat :) W Polsce już chyba się tak przyjęło, że 30-latki to nad grobem stoją ech...

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo ciekawy post. Tyle fachowej wiedzy w jednym miejscu! Ja mam 25 lat i zauważyłam ostatnio delikatne zmarszczki pod oczami. Na razie tylko nawilżam te okolice, ale chyba poszukam jakiegoś kremu przeciwzmarszczkowego.

    Pozdrawiam cieplutko, obserwuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetny wpis:) mam nadzieję, że będzie takich więcej

    OdpowiedzUsuń
  11. Pamiętam, że na nikotynowe zmarszczki najlepsza jest wit. C.

    OdpowiedzUsuń
  12. Filmik z masażem już nie działa, czy mogłabyś wstawć jeszcze raz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Który z nich nie działa? U mnie chodzą oba :)

      Usuń
  13. Genialny wpis, duzo istotnych informacji. Ja niestety za młodu uwielbialam sie opalac i przebarwienia zrobily swoje, na szczescie moje siostra zrobila pierwszy krok za mnie kupila specjalny srodek (neotone z isispharm) i kazala mi stosowac na przebarwienia. Mysle, ze gdyby ona nie zainterweniowala do dzis meczylabym sie domowymi sposobami, ale zbierala pieniedze na laserowy zabieg.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Kosmeologika , Blogger