2/08/2015

Kwasy w pielęgnacji cery: wiedza podstawowa.



Jestem świadoma tego, że tematyka kwasów wraca na tym blogu jak bumerang i właśnie solennie postanawiam sobie, że po dzisiejszym wpisie dam Wam trochę od niej odpocząć ;) Nic jednak nie poradzę na to, że jestem wielką fanką tej grupy substancji czynnych, bo odpowiednio dobrane i zastosowane na praktycznie KAŻDEJ cerze kwasy mogą zdziałać cuda. Jednak z racji tego, że stosowanie ich wymaga pewnej wiedzy i dyscypliny wiele z nas rezygnuje z próby zastosowania ich – a szkoda, bo ta odrobina wysiłku włożona w zdobycie odpowiednich umiejętności naprawdę procentuje!

Zanim jednak przystąpimy do rozważań nad stosowaniem kwasów w kosmetyce, każdemu radzę zawsze zastanowić się co właściwie dla swojej cery chciałybyśmy osiągnąć. Należy określić konkretne cechy, które w przeciwieństwie do „lepszej/ładniejszej skóry” wskażą nam drogę którą musimy podążać. Czy nasza cera jest sucha, tłusta, mieszana, naczynkowa? Czy chcemy ją ochronić przed starzeniem, łojotokiem, trądzikiem, bliznami? To są zupełnie różne potrzeby i zanim rzucimy się na pierwszy kwas z brzegu zastanówmy się czego właściwie będziemy od niego oczekiwać.

Po tym rozbudowanym wstępie muszę oczywiście przypomnieć mój → wpis z tabelką kwasów zebranych pod kątem ich właściwości. Jeśli odrobiłyśmy pracę domową z akapitu wyżej to wybranie najlepszego dla nas kwasu (lub przynajmniej interesującej nas grupy) nie powinno nastręczać nam zbyt wiele trudności. Jeśli jednak się pojawiły, napisz do mnie maila – coś zaradzimy :)

Najprostsze, najbardziej intuicyjne wskazówki: 
  • cera sucha, wrażliwa, naczynkowa – kwasy PHA, ewentualnie migdałowy; 
  • silny łojotok, przebarwienia potrądzikowe – glikolowy, salicylowy, mlekowy; 
  • tłusta, mieszana, szara, nierówna – migdałowy, PHA; 
  • przeciwstarzeniowo – PHA; 
  • dla leniuchów ;), niezdyscyplinowanych – PHA, migdałowy.




Kiedy zdecydujemy się już na kwas, warto zastanowić się co tak naprawdę zamierzamy z nim uczynić. Opcje są tak naprawdę trzy:

1. Tonik z kwasem do codziennego stosowania

2. Krem z kwasem do rutynowego stosowania

3. Peeling chemiczny, czyli zabiegi złuszczania kwasami wykonywane z różną częstotliwością

Opcja pierwsza jest zarazem najprostsza. Nadają się do niej głównie te delikatniejsze kwasy, bo to im możemy pozwolić by „siedziały” dłuższy czas na skórze bez zmywania (jak działoby się to w przypadku peelingu). Warto zwrócić uwagę na kwasy PHA (o toniku z ich zawartością pisałam całkiem niedawno → tutaj) oraz kwas migdałowy. Tonik taki stosujemy raz dziennie wieczorem, niekoniecznie codziennie, w większości przypadków obędziemy się bez filtra przeciwsłonecznego.

Opcja druga – krem z kwasem – jest sposobem, z którym najdłużej miałam styczność. Po wyposażeniu się w odpowiedni kosmetyk stosujemy go w zaplanowanym odpowiednio schemacie: najczęściej wieczorem i raczej nie codziennie (a na przykład co drugi, co trzeci dzień). Krem taki możemy zrobić same (polecam tu zwłaszcza gotowe receptury ze sklepów z półproduktami) albo kupić dermokosmetyk w aptece czy Super Pharmie. Koniecznie zwróćmy wtedy uwagę nad zalecenia producenta dotyczące stosowania filtrów, bo krem kremowi nierówny, a przecież nie chcemy zrobić sobie krzywdy! O mikrozłuszczających kremach pisałam nie raz: zerknijcie w zakładkę → Mikrozłuszczanie :)

W przypadku wybrania któregoś z powyższych dwóch wariantów (tonik, krem) należy liczyć się z okazjonalnymi suchymi skórkami, które nie sprawią nam żadnego kłopotu jeśli będziemy pamiętać o regularnym peelingu mechanicznym.


Tymczasem opcja trzecia jest wyjściem dla osób potrzebujących najsilniejszego oczyszczenia. Peelingi chemiczne polegają na nałożeniu na cerę mocno stężonych kwasów dosłownie na parę minut, a następnie zneutralizowaniu ich i zmyciu. Po kilku/kilkunastu dniach od zabiegu skóra twarzy zaczyna łuszczyć się, a po zgubieniu całej martwej powłoki światu ukazuje się gładka, śliczna i... bezbronna cera, którą należy chronić kremem z wysokim (SPF 50+) filtrem. Następnie na kilka tygodni mamy spokój, po którym wskazane byłoby powtarzać zabiegi w celu utrzymania cery w ryzach na stałe. Peelingi chemiczne stosujemy sezonowo, to jest w okresie jesienno-zimowym.

W zabiegach tych zastosowanie znajdują praktycznie wszystkie możliwe kwasy i zaczynając od dość wysokich stężeń idziemy w kierunku jeszcze wyższych, w miarę przyzwyczajania się cery. Uprawnienia do wykonywania takich zabiegów mają kosmetolodzy (wyłącznie peelingi powierzchowne) i kosmetyczki (jeszcze mniejszy zakres usług, nie mogą bowiem używać najwyższych stężeń kwasów ani wszystkich ich rodzajów) oraz lekarze (wszystkie peelingi, także te średnie i głębokie - wszystkie ważne informacje o rodzajach peelingów chemicznych znajdziecie → tutaj), ale oczywiście co same nałożymy na własną twarz to już nasza sprawa i niejedna dziewczyna „kwasi się” sama w domu. W takiej sytuacji idealnie byłoby wybrać się na co najmniej jeden zabieg do osoby w tym przeszkolonej, a dopiero potem zająć się tym samodzielnie... Wówczas najlepiej byłoby posłużyć się genialnym → instruktażem Italiany.

Z całą pewnością nie da się jednoznacznie orzec która forma złuszczania kwasami jest lepsza od innych. Wartościowej rady mogłaby udzielić nam na przykład dobra kosmetyczka, ale co jeśli na razie się do niej nie wybieramy lub nie mamy sprawdzonej? Wtedy moim zdaniem najlepiej będzie zacząć od toniku lub kremu, które jednocześnie stanowią formę przygotowania cery do kwasów – kroku, który przed złuszczaniem chemicznym jest bardzo ważny! Rzeczą, na którą chcę Was tu bardzo uczulić jest następujący fakt: każda z nas ma inną cerę i to, co nie podrażniło Twojej koleżanki albo blogerki jak najbardziej może Ci zaszkodzić, zwłaszcza jeśli złamiesz zasady ostrożności albo zdrowego rozsądku! Kwasy to nie zabawka, a wszystkie te zakazy i nakazy naprawdę nie wzięły się znikąd. Dlatego kwasimy się grzecznie i bezpiecznie :)

Na sam koniec – zbiorcza tabelka, w której starałam się zawrzeć absolutną esencję niniejszego posta. Mam nadzieję, że będzie Wam przydatna i oczywiście proszę o Wasze uwagi, poprawki i inne :)


14 komentarzy:

  1. Ja kupuję toniki i kremy gotowe bo jestem leniem okropnym:) I udało mi się dobrać kosmetyki z salicylowym i działają o niebo lepiej niż krem z migdałowym. A tego wcale się nie spodziewałam:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, czasem tak bywa :) Podobnie jak z dobieraniem oleju do typu włosów: znane są ogólnie przyjęte zasady, ale sztuką jest zastosować je do siebie, wyłapać wyjątki i skroić sobie pielęgnację "na miarę" :)

      Usuń
  2. Super wpis;) ja teraz uzywam toniku z kwasem mlekowym i serum z kwasami i witaminą C:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kupiłaś czy zrobiłaś? (głupie pytanie, znając Ciebie to ukręciłaś sama :P) I jak się sprawdza?

      Usuń
    2. ukreciłam jest super:) wydajny i ratuje mi cere od niespodzianek do tego na noc mam serum kwasowe migdał mlekowy wit c przepisy oczywiscie na blogu sa:) serum tez polecam

      Usuń
  3. mam problem. Nie chce nagle oszaleć i zamówić 10 rodzajów kwasów i zrobić sobie krzywdę. Skórę mam, sama nie wiem jaką, chyba mieszaną. mam zaskórników podskórnych i tych otwartych tak średnio, pare kaszaków blizny (ślady, przebarwienia ?) potrądzikowe i jakieś pare pryszczy zawsze sie znajdzie. Interesuje mnie tonik z kwasami. Jaki byś poleciła konkretnie kwas ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm, hm, takie strzelanie trochę w ciemno byłoby z mojej strony mocno nierozsądne, więc ustalmy chociaż ten typ cery :) Tu znajdziesz na ten temat świetny artykuł: http://kosmostolog.blogspot.com/2012/08/sucha-czy-tusta-pewnie-mieszana.html , a jeśli on Ci tego całkowicie nie wyjaśni to tam na końcu jest taki "test". Odezwij się do mnie jak u Ciebie wypadł i wtedy z pewnością coś wymyślimy :) Tonik będziesz chciała kupić czy zrobić?

      Usuń
    2. tonik chce zrobic. mam skore sucha na policzkach tlusta w t i okolo 2 cm pod oczami. ale mieszaniec ze mnie :< a powiedz mi jezeli mozesz jaki skladnik moze powodowac pryszcze w kremie make me bio rozanym, bo nie mam pojecia ?

      Usuń
    3. Może, mnie na przykład kiedyś strasznie zapchał olej z migdałów, a on jest w tym kremie - podobnie jak masło mango, które (o ile dobrze pamiętam) też może zapchać. Zresztą, nawet gdyby nie szkodził Ci jeden konkretny składnik, to bywa, że szkodzi nam sama receptura: niby składniki są fajne, ale proporcje między nimi akurat nie takie i zamiast pomóc, szkodzą :( I chociaż ten krem ogólnie wygląda super, to zawsze może znaleźć się ktoś, na kim on się akurat nie sprawdzi... Ja na Twoim miejscu postawiłabym na kwas migdałowy :)

      Usuń
  4. czyli dla mojej lekko trądzikowej skóry, szarej i tłustej w strefie T nalepsze PHA i migdałowy? Hm...właśnie miałam zamiar zamawiać conieco i nie miałam pojęcia jaki kwas na siebie :) Dzięki za wpis..zawsze to jakaś wskazówka :)
    W ogóle może wiesz czy kwasem udałoby mi się wyleczyć plecki (od góry do zapięcia biustonosza) i dekolt, które obsypały mi się krostkami ropnymi :( Chyba za dużo stresu i problemy kobiece :/ A na maj musi być super bo w sukni ślubnej mam raczej odkryte plecy..

    OdpowiedzUsuń
  5. Miałam kiedyś robioną serię peelingów u kosmetyczki - niestety, jakoś zalety tych zabiegów były u mnie mniejsze od wad i niedogodności z nimi związanymi :( Łuszcząca się skóra, filtry z których spływał makijaż - najlepiej byłoby nikomu się nie pokazywać ;) Dlatego przestałam. Ale ostatnio kupiłam sobie tonik z kwasem migdałowym i mam zamiar używać go od czasu do czasu, mam nadzieję, że tym razem z lepszym skutkiem :)

    OdpowiedzUsuń
  6. cześć! mam cerę mieszaną i naczynkową. stosowałam do tej pory kwasy BHA i PHA. chciałabym wypróbować kwasów AHA np migdałowy i mlekowy ale spotkałam się z opinią że te kwasy są niewskazane dla cery naczynkowej. to prawda czy mit?:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja mam często problem z doborem nie tylko kwasów, ale ogólnie kosmetyków. Mam skórę mieszaną, wrażliwą, alergiczną, podatną na zapychanie, ziemistą, o nierównej fakturze i kolorycie, z przebarwieniami i bliznami. Eksperymenty z kwasami tak naprawdę zaczęłam w tym roku, toniki działają, ale za nimi nie przesadzam, za to krem z kwasami od Purles działa na mnie genialnie i sama formuła sprawia, że łatwiej mi się z nim współpracuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co, to chyba mamy bardzo podobną cerę. To znaczy moja też wrażliwa skóra nie tyle jest podatna na zapychanie co pozostawiona sama sobie błyskawicznie "zapycha się sama" i tylko naprawdę rygorystyczne stosowanie kwasów i częste peelingi trzymają ją w ryzach. Także zapisuję sobie ten krem na mojej liście "do obadania" ;)

      Usuń

Copyright © 2016 Kosmeologika , Blogger