6/30/2019

Kwartalne denko! Wielki powrót stałych miłości ♡



Redukowanie zapasów kosmetyków „niekupionych” (prezentów od bliskich, przywiezionych z wydarzeń, otrzymanych od marek i tak dalej) poszło mi tak dobrze, że dziś znowu wróciłam na znane mi wody i większość stanowią tu produkty, które kupiłam dla siebie sama. Jestem z tego powodu super zadowolona i mam nadzieję, że ten stan się utrzyma, bo zdecydowaną większość ról na liście ulubieńców mam już obsadzoną i testowanie nowości po prostu nie sprawia mi takiej frajdy jak kiedyś. Tym niemniej jest ich tu trochę, więc zapraszam do lektury!



Włosy

Maski i odżywki


O masce Biovax „Naturalne oleje” czy maskach Kallos pisałam Wam tyle razy, że aż głupio mi powtarzać się po raz setny ;) Pierwsza jest jedną z moich ulubionych masek emolientowych (obok anwenówki do włosów wysokoporowatych), a Kallos Color to w tej chwili jedyna maska do zmywania olei jakiej zamierzam się trzymać. Przy ostatnim denku miałam jej dosłownie na parę użyć (stąd opakowanie pierwsze), a drugą zużyłam dosłownie rzutem na taśmę i dopiero muszę skoczyć do Natury po uzupełnienie zapasów.

Nowością była dla mnie odżywka Czarna Rzepa od Farmony, którą kupiłam do mycia włosów w przypływie desperacji – nigdzie nie mogłam dostać wyżej omówionego Kallosa Color. Odżywka ta sprawdziła mi się i do mycia, i w normalnym stosowaniu. Jedyny minus: jest raczej ciut rzadsza niż lubię, co przełożyło się na średnią wydajność. Ale tragedii nie było.



Szampony


Przymierzając się do masywnego zamówienia w sklepie Anwen denkowałam szampony jak wściekła, więc skończył się zarówno mój ulubiony dotąd codzienniak (Fitokosmetik z niebieską glinką), jak i jeden z niewielu szamponów oczyszczających który nie robił z mojej skóry głowy Sahary (szampon nawilżający Emolium Dermocare).

Jak przyszło co do czego, to okazało się że najpierw zapomniałam wrzucić do koszyka oczyszczający szampon Anwen, a potem jeden z jej codzienniaków (Pomarańcza i Begamotka do przetłuszczającej się skóry głowy) zużyłam tak szybko, że aż mnie zatkało. Mam długie, gęste i dosyć grube włosy plus całkiem lubię mieć chociaż trochę piany na głowie: wszystko to złożyło się na marną wydajność. Jakościowo to bardzo dobry produkt, ale nie kupię go ponownie.

Szampon Fitokosmetik z niebieską glinką można kupić tu!, a szampon Anwen Pomarańcza i Bergamotka tutaj! Dziękuję ♡




Stylizatory


Inną motywacją dla włosowego denkowania zapasów stał się plan przejścia na bardziej rygorystyczną pielęgnację CG. Zużyłam więc dwie odżywki bez spłukiwania: całkiem fajny krem do loków i maskę w jednym od Balea oraz dotąd bardzo przeze mnie lubianą odżywkę Ziaja Intensywne Nawilżanie. Efekty odstawienia tych produktów (oraz Kallosów niezgodnych z CG na rzecz jedynego słusznego Colora) widzę na głowie już teraz!

Zużyłam też dwa kiepskie żele do włosów: beznadziejny Balea Kids oraz może o oczko lepszy żel Natura Siberica. Na zdjęciu nie widać, że jest to wersja z niebieskim paskiem, czyli „żel rokitnikowy do stylizacji włosów” - dla odróżnienia od „rokitnikowego żelu do formowania loków” z paskiem zielonym. Oba produkty były dla mnie po prostu o wiele za słabe: początkowy efekt był nawet ładny, ale skręt bardzo szybko rozluźniał się tworząc nieestetyczne strąki. Obecnie kończę już ostatni beznadziejny żel, a w zapasach jest już zielony Syoss i nawet nie wiecie jak cieszę się z tego powodu.

Rokitnikowy żel do włosów Natura Siberica możesz kupić tutaj! Dziękuję ♡




Inne


Suchy szampon Batiste Brilliant Brunette: mój numer jeden. Do tego stopnia, że jednak rozdałam wszystkie suche szampony, które pokazywałam Wam niedawno na Instagramie. Wolę wydać pieniądze na brązowy szampon niż korzystać z darmowego, który nie będzie dopasowany kolorem.

Trychologiczny peeling do skóry głowy Pharmaceris dostałam od Karoliny i był świetny! Przy najbliższej okazji zamierzam kupić Mint it up! od Anwen ocenić czy ten złuszczający szampon mi wystarcza, a jeśli okaże się że nie, to ten peeling chętnie kupiłabym ponownie.

Olej z pestek moreli Etja był moim olejem uniwersalnym: do twarzy, do olejowania włosów, do wzbogacania odżywek. Cudownie pachniał (podobnie do oleju z pestek śliwki, czyli marcepanowo) i dobrze mi się sprawdzał, ale jest jeszcze tyle innych olejów do przetestowania, że nie wiem czy kiedykolwiek ponowię ten zakup.

Olej z pestek moreli Etja możesz kupić tutaj! Dziękuję ♡




Twarz

Oczyszczanie i tonizacja


Żel do twarzy Resibo to sztos. Podobało mi się w nim wszystko: skład, działanie, zapach, konsystencja, wydajność. Cenowo jest raczej poza moim zasięgiem by kupować go w przyszłości, ale poza tym ode mnie 10/10. Ten egzemplarz dostałam od marki, za co serdecznie dziękuję!

Płyn micelarny Rosadia capnęłam gdy był gratisem do „Zwierciadła”. W sumie sympatyczny produkt, ale frapuje mnie w nim jedna rzecz: linia ta przeznaczona jest dla osób z cerą wrażliwą, naczynkową. Takie osoby mają zwykle cały szereg alergii, a jednym z najczęstszych alergenów są dla nich niektóre substancje zapachowe. Tych substancji jest bardzo dużo w olejku geraniowym, który... wybrano jako jeden z najważniejszych składników tej serii. Mi oczywiście nie zrobił on krzywdy, ale ogólnie alergikom totalnie bym go nie polecała. A raczej nie było to intencją producenta...

Dwufazówkę do demakijażu Bielenda kupiłam w promocji, bo nigdzie nie mogłam dostać ulubionych płynów dwufazowych Ziai (Kozie Mleko! ♡). Ten płyn był w miarę, ale mam jednak wrażenie że zmywał gorzej, że musiałam się z nim o wiele bardziej namachać żeby osiągnąć efekt. Dla mnie nic specjalnego. A poza tym postanowiłam odejść od dwufazówek, bo zużywam je bardzo szybko i martwi mnie myśl o odpadach produkowanych w ten sposób.

Kremowy olejek do mycia twarzy Bielenda kupiłam w nadziei, że będzie rozsądną alternatywą dla zamawianych przez internet olejków myjących. I chociaż konsystencją jest to nich zupełnie niepodobny, to w sumie działaniem jest bardzo zbliżony! Ma jednak w dosyć wysoką cenę regularną, więc moje poszukiwania nie ustają.

I na koniec tonik Peel Mission, o którym powstał w sumie osobny post - kliknijcie w nazwę by go przeczytać.

Żel do twarzy Resibo możesz kupić tu!, a płyn micelarny Rosadia tutaj! Dziękuję ♡





Sera i kremy


Dużo tu produktów, które znacie doskonale, więc podlinkuję tylko odpowiednie artykuły na blogu:

Z nowości mamy tu w sumie same mało trafione produkty. Serum Balea z koenzymem Q10 nie robiło u mnie nic, podobnie jak próbka serum L'Occitane. Barwiony krem z filtrem Anthelios nadał mi barwę dorodnej pomarańczy, a krem korygujący Flos-Lek na noc bardzo mnie uczulił/wysypał już po pierwszym użyciu. Dostałam go od mojej czytelniczki Kamili (:*), ale potem bardzo długo leżał czekając na swoją kolej, a był już otwarty – nie mogę więc wykluczyć, że po prostu się przeterminował.

Esencję z witaminą C Resibo możesz kupić tutaj! Dziękuję ♡





Peelingi i maseczki


Peeling Originals również dała mi Kamila, ale jestem zmuszona go wyrzucić. Nie wiem, czy się przeterminował (również trochę poleżał), ale okazał się dziwacznie rzadki, a na dodatek podrażnił mi skórę. Składowo jest to zupełnie nie moja bajka, więc trudno mi wskazać komu mógłby się sprawdzić lepiej.

Bardzo kiepski okazał się też migdałowy peeling do twarzy z Make Me Bio, którego odsypkę dostałam od Justyny. Krótko mówiąc: dla mnie za słabo złuszczał i mam wrażenie, że może to być ewentualnie dobra opcja dla takich najwrażliwszych cer, zwłaszcza podczas kuracji dermatologicznych. Ale u mnie egzaminu nie zdał.

Całkiem spoko okazał się peeling gommage Mizon Vita Lemon Sparkling Gel. Ogólnie gommage nie jest moim ulubionym rodzajem peelingu, ale z wszystkich produktów tego typu ten był dla mnie bez dwóch zdań najlepszy.

Maseczki w płachcie ulożyłam od najgorszej do najlepszej: po kwiatowej Balea i granatowej z Etude House moja cera wyglądała gorzej niż przed użyciem. Czarna z Balea jest super na wysyp niedoskonałości, a błękitna po prostu bardzo solidnie nawilżała i rozjaśniała cerę.

Maska L'Oreal Czysta Glinka nie rzuciła mnie na kolana, ale w Rossmannie niestety mało jest masek w opakowaniach zbiorczych (a więc nie w saszetkach), zwłaszcza szklanych. Więc nie wykluczam, że jeszcze kiedyś po nią sięgnę, ale jakiś cud miód to też nie jest i sprawdza się na przykład bez porównania gorzej niż czyste glinki (bo ta jest Czysta tylko z nazwy).

Peeling gommage z Mizon możesz kupić tu!, a peeling z Make Me Bio tutaj! Dziękuję ♡


Cień Kobo, baza Essence 01 let's get this party started, krem CC Lumene, róż Annabelle Minerals Coral, Maybelline Brow Satin, baza pod cienie Gosh, Wibo Eyebrow Stylist, cień do powiek w kremie Revlon, błyszczyk Avon Onyx Lustre


Kolorówka


Przez to, że obecnie większości pustaków dorabiam się w ramach grupy Project Pan Polska mam upierdliwy zwyczaj wywalania ich po zrobieniu podsumowania w naszym tajnym miejscu w sieci ;) Dzisiaj chyba pierwszy raz mam Wam do pokazania wszystkie makijażowe zużytki!

Na tych dziewięć pustych opakowań tylko jednego nie zawdzięczam grupie – chodzi o odlewkę kremu CC Lumene w odcieniu 00 za który bardzo dziękuję Basi. To jest ŚWIETNY fluid i ma idealny dla mnie odcień. Jak wiecie, na co dzień nie noszę podkładu, więc wolę na te sporadyczne okazje mieć tylko miniaturkę kremu BB Skin79 Orange. Ale gdybym miała kupić sobie pełnowymiarowy podkład to wybrałabym właśnie ten krem CC.

O wszystkich innych produktach pisałam aż nadto szczegółowo we wstępach, aktualizacjach i zakończeniach moich Projektów w ramach PPP. Jeśli więc interesuje Was moja opinia na temat któregoś z nich, to po prostu do nas zajrzyjcie ;)

Róże Annabelle Minerals możesz kupić tutaj! Dziękuję ♡




Ciało


Tym razem zacznę od prawej strony, gdzie widać kilka opakowań po mydłach. Postanowiłam bowiem zrobić kolejny kroczek w kierunku less waste i ograniczyć zużywanie mydła w płynie na rzecz mydeł w kostce. Od razu powiem, że JAKIEŚ mydło w płynie muszę mieć zawsze w kuchni, bo nie wyobrażam sobie po obróbce jajek czy mięsa dotykać kostki i zostawiać na niej bakterie. Więc widoczne na zdjęciu no-name'owe mydło w płynie, które dostałam od firmy farmaceutycznej stało na zlewie w kuchni. Zbiegiem okoliczności, oba mydełka w kostce (po których folijki i woreczek są na zdjęciu) też dostałam od przedstawicieli. Takie mydła królują u mnie teraz w łazience. Niestety, z tych tutaj żadne nie miało startu do nagietkowego mydła DLA jakie pokazywałam Wam w poprzednim denku.

Zużyłam fajne myjadło i balsam do ciała SolverX (prezent od organizatorów konferencji Meet Beauty) oraz odżywczy balsam do ciała Resibo, który dostałam na spotkaniu blogerskim MayBe Beauty... chyba ze dwa lata temu. Więc jak widać bardzo długo czekał na otwarcie ;) Wszystkie te kosmetyki były bardzo dobre, ale jednak bez porównania do preparatów z dużą ilością mocznika, które do tej pory zdecydowanie sprawdzały się u mnie najlepiej.

Klasyków jak płyn do higieny intymnej Facelle czy masła do ust Nivea nie muszę Wam chyba przedstawiać, bo to produkty które stale kupuję od lat.

Nowościami były dla mnie skarpetki złuszczające Lirene (dobre, jak prawie każde jakich używałam), próbka męskiego kremu do stóp  4ACTIVE MEN (preparat likwidujacy szorstką i suchą skórę stóp) z 20% mocznika (bomba!) oraz mini krem do rąk, który dała mi mama przyjaciółki. To krem Yves Rocher o zapachu mango i kolendry. Sam krem oceniam jako bardzo dobry, ale ten zapach... słodki jeżu, ode mnie 11/10 z serduszkiem. Obok serum do dłoni i paznokci Tołpa to mój drugi ulubiony „torebkowy” krem do rąk.

Odżywczy balsam do ciała Resibo możesz kupić tutaj! Dziękuję ♡




Inne


Perfumy


Jak wiecie, mam ostatni hopla na punkcie perfum niszowych. Odkąd to w sobie odkryłam, za cel postawiłam zużycie flakonów sprzed ery świadomego kupowania ich i w tym kwartale odniosłam spektakularny sukces: dno ujrzały DKNY Be Delicious oraz Oriflame My Little Garden.

Jo Malone Wood Sage & Sea Salt jest prawie całkowicie pełne! Wrzuciłam je do zdjęcia tylko dlatego, że właśnie je kupiłam w miejsce tych pustaków i żeby podzielić się z Wami moją radością z powiększenia kolekcji marzeń ^^



Higiena jamy ustnej


W Brodnicy nie ma sklepu Ziaja, więc mam ostatnio duże trudności z zakupem ulubionej pasty do zębów Mintperfekt bez fluoru. Po skończeniu ostatniego opakowania zrobiłam mój zwyczajowy skok w bok z Colgate Max White, bo jak chyba już kiedyś pisałam na blogu kupuję ją raz na parę miesięcy, najczęściej właśnie wtedy gdy nie po drodze mi do sklepu Ziaja ;D

Ale pastę skończyłam i... co dalej? Postawiłam na naturalną pastę z Alterry i bardzo żałuję. Smakuje jak międlona od godziny guma do żucia: wiecie, ma gdzieś wspomnienie miętowego aromatu, ale nic więcej. Dodatkowo praktycznie się nie pieni i zużyłam ją w mgnieniu oka. Poszukiwania zamiennika trwają nadal.

Z powodu wiecznego niedoczasu miałam kryzys w robieniu mojego płynu do płukania ust, więc kupiłam pierwszy z brzegu jaki znalazłam w promocji w jakiejś aptece: remineralizujący płyn Ziaja. Nie mam mu raczej nic do zarzucenia, płyn jak płyn ;) Grunt że nie wypalał mi jamy ustnej jak te wszystkie alkoholowe Listerine'y.

Skończyła mi się też niedawno ulubiona nić dentystyczna Oral-B Professional, ale musiałam z rozpędu wyrzucić ją do śmieci. Zakupiłam ją już ponownie, w nieco odświeżonym opakowaniu zresztą. Produkt na szczęście jest chyba bez zmian!

***


Tak na oko wydaje mi się, że zużytków jest wreszcie mniej niż przy poprzednich podsumowaniach. Bardzo mnie to cieszy, także z czysto praktycznych względów: przyznam Wam, że nie cierpię trzymać tych odpadków w domu i kiedy opróżniam moje denkowe pudło to czuję zawsze jakbym pozbyła się wielkiego balastu. To uczucie towarzyszy mi i teraz, kiedy piszę do Was te słowa i już dzisiaj zastanawiam się ile śmieci zgromadzę przez najbliższe trzy miesiące.

Bardzo cieszy mnie też to jak wiele z dzisiaj pokazanych kosmetyków to rzeczy, którym jestem wierna od długiego czasu. Sama dłuższą chwilę temu odobserwowałam mnóstwo blogów, na którym co miesiąc mamy nowych ulubieńców do których autorka nigdy nie wraca – po prostu nie wzbudza to mojego zaufania. Dziękuję Wam za to, z jaką wyrozumiałością znosicie to, że nie pokazuję tu dużo nowości, testów czy recenzji ♡

Życzę Wam super tygodnia!

Ania

41 komentarzy:

  1. Kallos Color jest niedostępny w moim Hebe, mam nadzieję, że w Naturze będzie i że to nie jest znak wycofania tej wersji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też miałam przez moment z dostaniem go, ale ostatnio wyhaczyłam na półce dwa słoje i od razu wzięłam oba. Mam nadzieję, że to tylko chwilowa niedogodność... Jak o tym pomyślę, to chyba nigdy dotąd nie widziałam żeby wycofano chociaż jednego Kallosa, a jest ich tyle że chyba niemożliwością jest żeby wszystkie sie super sprzedawały... Ciekawa sprawa!

      Usuń
  2. Wielkie denko! Masz racje, większość blogerek w recenzji kosmetyku zawsze podkreśla, że na pewno wróci do niego, co się nigdy nie dzieje, tym samym opinia i zachwyty stają sie jakieś takie bezpodstawne. Zakupiłam szampon z Natur Vital, Hair Loss Shampoo dla przetłuszczających sie włosów, właśnie po przeczytaniu u Ciebie jego recenzji i tego, że gości on u ciebie na stałe. Mam nadzieje ze zadziała bo w tym tępie to po lecie będę łysa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wręcz nieraz zalecam ten szampon w gabinecie, jako wspomożenie leków, bo naprawdę uważam że to jest NIESAMOWITY produkt!

      Usuń
  3. Ogromne denko! :) Też lubię wracać do ulubieńców ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wow ale spora ilość tego, mąż by mnie z domu wyrzucił ��

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale że za trzymanie tylu śmieci w domu przez trzy miesiące czy za samą ilość kosmetyków ? :D

      Usuń
  5. W Rossmanie krem bielenda collagen jest w cenie na do widzenia po 14,09.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za informację, sama zrobiłam zapas:) Szkoda tylko, że ciężej będzie go dostać. Ogólnie jest sporo tych kremów z etykietą na do widzenia, to lepsze niż 2+2

      Usuń
    2. Kupiłam 3 opakowania dzięki Tobie! DZIĘKI!!!

      Usuń
  6. Ten peeling zawsze był taki rzadki, niestety on już tak ma :)
    Ziaja ma też krem do stóp z 15% mocznika, całkiem fajny choć trochę tłusty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wybacz, doczytałam że już go miałaś :)

      Usuń
    2. Tak, dokładnie :) Tłustość mi chyba aż tak bardzo nie przeszkadzała, tylko jakoś tak za mało złuszczał.

      A Ty byłaś z tego peelingu zadowolona? :)

      Usuń
  7. Mizon tylko spoko? ;( Miałam jego odlewkę i byłam oczarowana, miałam po nim super buzię :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak za tę cenę to tylko spoko :D Ale weź pod uwagę, że miałam go na jedno użycie - być może przy pełnowymiarowym opakowaniu też bym się w nim zakochała :)

      Usuń
  8. ten Kallos tez u mnie stale gosci i uwielbiam go nie tylko do zmywania olei - robie tez na nim domowy peeling skory glowy :D mam tez podobne zdanie co do szamponu Anwen, o ile efekt ok tak.. wylewam doslowie 1/4 butelki na jedno mycie.. czaje sie na ten Mizon i chetnei przygarnelabym probke peelingu, bo jednak to cos innego i boje sie wtopic pieniadze :D

    OdpowiedzUsuń
  9. O tym płynie stomatologicznym nie słyszałam ale chętnie wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak maski to tylko z Biovax. Odkąd pierwszy raz użyłam pozostałam wierna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przerobiłam wiele z nich, ale Naturalne Oleje to moja ulubiona! :)

      Usuń
  11. Mimo wszystko trochę się nazbierało ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Tych odzywek do włosów używam i potwierdzam, są super :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Wow, sporo tego, gratuluję zużyć :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Oooo widzę dużą flaszkę Jo Malone ;D Ja po ten zapach czasem sięgam nawet teraz. Ma w sobie coś niesamowicie świeżego. Na razie zostaję w 30 ml pojemnościach, bo szybko się nudzę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie to niesamowite, że jak wąchałam go jesienią to czułam zapach zimowego morza, a teraz czuję w nim... kokosa. Którego w nutach zapachowych wcale nie ma. Ale się tym nie przejmuję i używam z przyjemnością ♡

      Usuń
  15. Ja odkryłam właśnie Bielenda Supremelab, wydaje mi się że to jakaś nowa seria, choć nie jestem pewna. Mają serum z witaminą c i właśnie zaczynam je wypróbowywać. Też ogromnie lubię Resibo natomiast Liq CC zupełnie się u mnie nie sprawdza.
    Chciałam zapytać, jak oceniasz skład tego serum Bielendy: AQUA (WATER), 3-0-ETHYL ASCORBIC ACID, GLYCERIN, CITRIC ACID,PROPANEDIOL, DISODIUM PHOSPHATE, FERULIC ACID, HYDROXYETHYLCELLULOSE, POLYSORBATE 20, DISODIUM EDTA, PHENOXYETHANOL, ETHYLHEXYLGLYCERIN, BENZYL ALCOHOL, PARFUM, LIMONENE, BUTHYLPHENYL METHYLPROPIONAL, LINALOOL, CITRAL.
    Pozdrawiam! Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zupełnie tej serii nie znam (może to jakaś profesjonalna?), ale skład tego serum bardzo mi się podoba! Szkoda tylko, że nie wiemy ile jest tej witaminy C w procentach. Ale całość wygląda ładnie :)

      Usuń
    2. Aniu, dziękuję bardzo za odpowiedź! A co to znaczy seria profesjonalna? Serum kupiłam w zwykłej drogerii sieciówce. Przyjemnie się używa. Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
    3. Bielenda poza normalnymi kosmetykami ma linię profesjonalną np. do gabinetów kosmetycznych i widziałam SUPER opinie na temat tych produktów, ale przez to że są upierdliwe w zamawianiu (musiałabym się podpiąć pod czyjś gabinet) to jakoś nie znalazłam motywacji. A że tej serii Supremelab nie widiałam w Rossmannie/Naturze to myślałam, że może są to właśnie te kosmetyki gabinetowe :) Ale w takim razie poszukam ich, może znajdę w aptece czy coś :)

      Usuń
    4. To ciekawe, nie wiedziałam o tajnej linii Bielendy ;). Ja kupiłam serum w Hebe, z tego co widzę na ich stronie chyba mają wyłączność. Dzięki za wyjaśnienie! :)

      Usuń
  16. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  17. Masek, które tu pokazujesz używam od dawna :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Witam pani Aniu:)
    robi pani wspaniałą robotę, nie mogę się oderwać odkąd znalazłam pani bloga.
    opisywane kosmetyki są rozłożone na czynniki pierwsze, wreszcie szary człowiek wie co zawiera dany produkt, to ułatwia zakup, bo kosmetyków wszelakiej maści jest zatrzęsienie na rynku.
    jeśli ma pani czas proszę o doradę. Mam 48 lat cerę teraz raczej suchą, dawniej tłustą w młodości:), skóra jest gruba nie wrażliwa, łatwo się nie podrażnia.Mam zarysowane bruzdy nosowo wargowe i niezbyt wielkie zmarszczki wokół oczu. skóra straciła na elastyczności nie jest już tak jędrna i gęsta jak kiedyś. Staram się dbać o siebie jak umiem, ale nie znam się zupelnie na skladzie kosmetyków.
    chciałabym zastosować serum z wit c któreś z tych, o których pani mówiła może z bielendy lub AA ale sama nie umiem się zdecydować jakie byloby lepsze dla mojego wieku.miałam kiedyś Flavo c, liqpharma c, jednak teraz cena jest dla mnie dość wysoka, chcialabym zastąpić jakimś tańszym równie dobrym.
    do tego krem z filtrem na dzień, potrzebuję dużego nawilżenia. znalazłam na allegro próbki takiego: URIAGE AGE PROTECT KREM MULTIACTION SPF30 co pani myśli?

    Aqua, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Dimethicone, Ethylhexyl Salicylate, Octocrylene, Butyl Methoxydibenzoylmethane, Isononyl Isononanoate, Dicaprylyl Ether, Glycerin, Glyceryl Stearate, PEG-100 Stearate, Polymethyl Methacrylate, Butylene Glycol, Diglycerin, Isocetyl Stearate, Polysorbate 60, Ascorbyl Tetraisopalmitate, Tocopheryl Acetate, Retinyl Palmitate, Sodium Hyaluronate, Croton Lechleri Resin Extract, Tocopherol, Ammonium Acryloyldimethyltaurate/VP Copolymer, Phenoxyethanol, Cl 77891, Parfum, Cetyl Alcohol, Chlorphenesin, Mica, Ammonium Acryloyldimethyltaurate/Beheneth-25 Methacrylate Crosspolymer, Tetrasodium EDTA, Caesalpinia Spinosa Fruit Extract, o-Cymen-5-ol, Xanthan Gum, Citric Acid, Kappahycus Alvarezii Extract, Adenosice, Tin Oxide, Theobroma Cacao Seed Extract, BHT

    I jeszcze co na wieczór?
    obecnie używam Hada labo lotion i krem Hada Labo Tokyo, Special Repair Treatment, Night Cream
    Aqua, Glycerin, Butylene Glycol, Dimethicone, Pentylene Glycol, Squalane, Trehalose, Triethylhexanoin, Ammonium Acryloyldimethyltaurate/VP Copolymer, Alcohol, Caprilic/Capric Triglyceride, Dimethicone Crosspolymer-3, Dimethiconol, Glycine Soja Seed Extract, Hydrolyzed Collagen, Hydrolyzed Hyaluronic Acid, Hydrolyzed Soy Protein, Kjellmaniella Crassifolia Extract, Lonicera Japonica Flower Extract, Pancratium Maritimum Extract, Physalis Angulata Extract, Sodium Acetylated Hyaluronate, Sodium Hyaluronate, Tetrapeptide-5, Pullulan, PVP, Tocopheryl Acetate, Titanium Dioxide, Laureth-4, Laureth-23, PEG-8 Methyl Ether Triethoxysilane, Disodium EDTA, Phenoxyethanol, Chlorphenesin, Decylene Glycol.
    od czasu do czasu triakneal bo myślalam o retinolu? z avene i serum sebium z biodermy, czasem olejek z kielków pszenicy z BU.
    Mam ochotę na serum z Bielendy z kwasem glikolowym i wit c zBielendy i krem Bielenda neurocollagen 50+
    wiem że namieszałam ale proszę o pomoc w wolnej chwili co pani myśli?
    z gory dziekuje za pomoc
    pozdrawiam Ewa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odpisałam na maila! Przepraszam, że przeoczyłam ten komentarz :)

      Usuń
  19. Szampon Anwen muszę wypróbować na sobie, może właśnie tą pomarańczę :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Jestem wielką fanką perfum od DKNY.

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja nie w temacie jestem po keratynowym prostowaniu włosów i czytałam twoje posty na ten temat jeśli czytam że zrozumieniem to ten szampon pownin9byc ok prawda? ��
    Aqua, Lauryl Glucoside, Cocamidopropyl Betaine, Glycerin, Coco-Glucoside, Urtica Dioica Leaf Extract, Panthenol, Lactic Acid, Olea Europaea Fruit Oil, Sodium Benzoate, Cyamopsis Tetragonoloba Gum, Eucalyptus Globulus Leaf Oil, Parfum, Geraniol, Limonene, Linalool, Citral.
    Moje włosy ostatnio się buntują i szukam szamponu który by im w końcu podpasował��

    OdpowiedzUsuń
  22. Słyszałam wiele dobrego o żelu resibo, w końcu będę musiała wypróbować. Nad produktami Anwen też się mocno zastanawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żel Resibo jest cudo i produkty Anwen - o ile dopasujesz je do swojej porowatości - też polecam :)

      Usuń

Copyright © 2016 Kosmeologika , Blogger