1/06/2019

Czy mi się to nigdy nie znudzi? Schemat pielęgnacji twarzy: aktualizacja 2019




Jeśli czytałyście moje poprzednie schematy pielęgnacyjne (a zwłaszcza te z 2017 i 2018 roku) to same zobaczycie, że pewne podstawy są u mnie niezmienne i podlegają jedynie ostatecznym szlifom. Natomiast kilka zmian się pojawiło i to na nich postaram się dzisiaj skupić. By nie powtarzać treści aż zbyt dobrze znanych stałym Czytelnikom, nowych zapraszam do przejrzenia garści najważniejszych postów:



Codzienne rytuały w pielęgnacji cery


Jak może pamiętacie, w schemacie pielęgnacyjnym sprzed roku miałam trzy małe rytuały w ciągu dnia: poranny, popołudniowy (po powrocie z pracy) i wieczorny. Obecnie siłą rzeczy z pielęgnacji popołudniowej zrezygnowałam: w ramach obecnego grafiku codziennie kończę pracę wieczorem, a w domu jestem najczęściej po dwudziestej. Wobec tego obecnie cerą zajmuję się tylko rano i wieczorem, jak postępuje pewnie zdecydowana większość z Was.

Jak piszę w jednym z podlinkowanych wyżej tekstów, dobry schemat pielęgnacyjny to taki, który się sprawdza. Jeśli ktoś cerą nie przejmuje się wcale albo przeciwnie: codziennych rytuałów ma pięć, nie ma to dla mnie znaczenia o ile tylko my sami jesteśmy zadowoleni. To samo tyczy się metod oczyszczania skóry czy doboru kosmetyków: jeśli dla Ciebie grają, to super. Jeśli nie, to czytaj dalej, a może uda mi się Ciebie czymś zainspirować!




Rytuał poranny


tonizacja płynem micelarnym lub tonikiem
serum z witaminą C
krem przeciwsłoneczny z wysokim filtrem


W lipcu dałam Wam znać, że zaprzestałam porannych masaży i dobrze mi z tym. Przy moim obecnym długim dniu pracy powrót do tego kroku nie wydaje mi się zbyt prawdopodobny, ale w przyszłości – kto wie?

Bystre oko wypatrzy też, że... zrezygnowałam z kremu pod oczy. Nie jestem pewna, czy to takie super mądre i dopiero gdy zgłębię temat wypowiem się o tym szerzej, ale od dłuższego czasu używam w okolice oczu mojego standardowego kremu na noc. Na razie nie zaobserwowałam żadnych skutków ubocznych, ale może na razie nie bierzcie ze mnie przykładu...

Poza tymi dwiema zmianami widzimy tu moją absolutną klasykę: brak porannego mycia twarzy, delikatne oczyszczenie cery płynem na waciku wielorazowym, serum z witaminą C pod filtr i oczywiście krem z fotostabilnym filtrem SPF 30.

Wśród produktów też mamy tu raczej mało rewelacji: rządzą znane Wam od dawna tonik Uroda Melisa, suchy żel-krem Anthelios od La Roche-Posay. Jedyną nowością jest tutaj serum: wyjątkowo zamiast Liq CC Light prezentuję Wam tutaj energetyzującą esencję odmładzającą od Resibo. Ogólnie temu produktowi będzie należała się osobna recenzja, ale już mogę powiedzieć, że jestem w nim zakochana i prawdopodobnie to przy nim zostanę na dłużej. Aha, kosmetyk dostałam od marki!

Jeśli macie podobną cerę i podobne podejście do jej pielęgnacji, a wciąż szukacie odpowiednich kosmetyków to na blogu ukazało się mnóstwo postów ułatwiających złożenie własnego zestawu:



Rytuał wieczorny


demakijaż oczu płynem dwufazowym
masaż twarzy na olejek myjący
mycie łagodnym żelem i soniczną szczotką myjącą
tonizacja cery płynem micelarnym lub tonikiem
serum z peptydami miorelaksacyjnymi / serum z peptydami „pogrubiającymi” skórę
krem na noc
doustna suplementacja antyoksydantami

Ze względu na to, że dwa rytuały zbiły się w jeden, ten wieczorny stał się faktycznie rozbudowany. Podzielmy go zatem na dwie części: oczyszczanie i odżywianie.



Wieczorne wieloetapowe oczyszczanie


Kilka miesięcy temu przestawiłam się na używanie tuszu wodoodpornego i jestem z tej decyzji bardzo zadowolona. Wymusiła ona na mnie wprowadzenie dodatkowego kroku do pielęgnacji jakim jest sięgnięcie po tradycyjny dwufazowy płyn do demakijażu oczu. Zaczęłam od płynów Ziai i zużyłam dwa opakowania wersji „Kozie mleko”, z której byłam bardzo zadowolona. W międzyczasie miałam bardzo fajną dwufazówkę Balea z polecenia Hellojzy, ale w połowie opakowania zostawiłam ją podczas któregoś z wyjazdów na wesele w te wakacje... Teraz dla odmiany kupiłam Ziaję  „Liść zielonej oliwki” i po dwóch użyciach nie widzę specjalnej różnicy względem Koziego Mleka, ale w razie czego wypatrujcie w czerwcu posta z półrocznym denkiem: tam na pewno je porównam. Sam demakijaż zajmuje mi może minutkę, bo nie przeciągam go tak długo, aż z rzęs zejdzie ostatnia molekuła tuszu: z ewentualnymi pozostałościami rozprawię się przecież podczas kolejnych kroków.

Jak wspomniałam w moim niedawnym wpisie o oliwkach hydrofilnych, kiedy masowałam twarz na olej i następnie zmywałam go, często miałam wrażenie że „zmywam żelem olej” zamiast „umyć żelem twarz”. Dlatego w tej chwili masaż wykonuję na olejku z dodatkiem emulgatora i jestem tym oczarowana. Po zużyciu olejku myjącego z Biochemii Urody skusiłam się na kremowy olejek do mycia twarzy Bielenda z serii Botanic Spa Rituals. Jego skład analizowałam w przedostatnim wpisie i jak pewnie pamiętacie, zastanawiałam się czy to będzie coś podobnego do oliwek hydrofilnych. Odpowiedź brzmi: nie do końca. Po trzech użyciach mogę powiedzieć, że oczyszcza i ogólnie działa podobnie do oliwek, ale konsystencji jest moim zdaniem zdecydowanie bliższy do niezwykle kremowego żelu. Na pełną ocenę jest za wcześnie, ale wstępnie jestem zadowolona. I na dodatek pachnie malinową Mambą!


Masaże, które wykonuję:







Wieczorne oczyszczanie twarzy zwykłym żelem myjącym to krok, który w mojej pielęgnacji obecny jest od samego początku i sporo takich żeli przerobiłam. Aktualnie używany Tołpa z serii Green Oils dostałam na konferencji Meet Beauty i jest mega fajny, z żeli Tołpy chyba mój ulubiony. Czy kupię go ponownie? Pewnie nie, bo żele BeBeauty są ze trzy razy tańsze, a jednak myjadło rewolucji do pielęgnacji nie wnosi. Ale jeśli jeszcze nie masz swojego ulubieńca, to na pewno warto kupić, zwłaszcza przy nieco suchszej cerze! Natomiast wisienką na torcie było dla mnie wprowadzenie do oczyszczania myjki sonicznej Dermofuture. Bardzo cenię sobie i dogłębność oczyszczania, i zapewniony przez nią masaż.





Wieczorne warstwowe odżywianie


Tu do opisania mam trzy produkty. Jak wiecie z mojego tekstu o pielęgnacji skóry wokół oczu, uważam że warto mieć w pielęgnacji serum z peptydami miorelaksacyjnymi. Wcześniej używałam serum Dermofuture, ale na promocji 2+2 w Rossmannie zainteresowałam się kosmetykiem Ava o nazwie Aktywator Młodości – Peptyd Biomimetyczny. Temu produktowi niedługo napiszę osobną recenzję, także proszę o chwilkę cierpliwości. Spoiler: wolę Dermofuture, ale jest to przynajmniej godna rozważenia alternatywa.

Serum z peptydami „rozluźniającymi mięśnie” nakładam na czoło i obszar maski Zorro :D, a co z resztą twarzy? Jedna z Was podrzuciła mi w komentarzach informację o ciekawej nowości od Bielendy: odbudowującego serum przeciwzmarszczkowego Kuracja Młodości. Jednym z ważniejszych składników tego serum jest Palmitoyl Tripeptide-5, czyli tak zwany Syn-Coll. Używam tego serum na twarz w okolice oczu oraz całą dolną połowę twarzy: czyli wszędzie tam, gdzie nie nakładam serum Ava. O tym produkcie też będę miała sporo do powiedzenia, a jeśli kojarzycie podobne kosmetyki na tej półce cenowej to dajcie znać! Chętnie się z nimi zapoznam! Czytelniczce, która poinformowała mnie o tym kosmetyku ogromnie dziękuję ♡

Po serach czekam 5-10 minut i nakładam na całą twarz i szyję znany Wam dobrze krem Bielenda Neuro Collagen 50+, a szyję jeszcze dodatkowo masuję ponownie tak jak pokazane jest w poniższym filmie. Biorę też kapsułkę Olimp Anti-Ox: na zdjęciach nie ma ich tylko dlatego, że chwilę temu mi się skończyły i jeszcze nie zamówiłam nowego opakowania.



Ponownie, jeśli macie podobne podejście do pielęgnacji i chciałybyście się tym schematem zainspirować, to na blogu znajdziecie przydatne posty zbiorcze:




Rytuały cotygodniowe:

„złuszczanie” retinoidami
peeling + maseczka


Raz w tygodniu (najczęściej w czwartki by ewentualna wylinka wypadła w weekend) nakładam na skórę preparat oparty o retinoidy. W ciągu ostatniego roku przerobiłam cztery bardzo, bardzo różne produkty i wciąż nie czułam się gotowa do uogólnienia moich przemyśleń w formie tekstu. Na razie pokażę Wam więc tylko ten, którego używam aktualnie: Pharmaceris krem z retinolem na trądzik wieku dorosłego na noc z linii pureRETINOL 0.3.

Dodatkowo raz w tygodniu robię normalny peeling (najczęściej enzymatyczny) i nakładam maseczkę: w dalszym ciągu królują u mnie algi, glinki i ewentualnie maski w płachcie, a ulubioną domową maseczką jest ta z kurkumy. Po maseczce najchętniej wklepuję w twarz odrobinę olejku wymieszanego z kompleksem na naczynka czy kwasem hialuronowym, ale chwilę temu wykończyłam ostatni olej i zastanawiam się nad zakupem nowego. W tej chwili wygrywa olej marula, ale może Wy polecicie mi coś lepszego? Na razie używam winogronowego, prosto z mojej kuchni ;)

Jeśli próbujecie dopiąć swoją pielęgnację na ostatni guzik i wzbogacić ją o najlepsze peelingi czy maseczki, przydadzą Wam się te wpisy:


***


I to wszystko. Wydaje mi się, że schemat w porównaniu z poprzednim rokiem trochę się uprościł. Co ważne, ja w ogóle nie czuję się nim w żaden sposób przytłoczona, ale może to kwestia tego, że dla mnie pielęgnacja cery to przyjemność, a nie przykry obowiązek! Zwłaszcza wieczorny rytuał to dla mnie aktualnie jeden z milszych punktów dnia. A Wy, który z nich wolicie?

Ściskam,
Ania 

28 komentarzy:

  1. Też chyba się wybiorę po tusz wodoodporny. Krem pod oczy nie zawsze używam, ale staram się :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jeszcze szukam ideału, ale wydaje mi się że do normalnego już nie wrócę :)

      Usuń
  2. Kurczę, jak tak patrzę teraz na swoją pielęgnację, to wygląda bardzo ubogo przy tej rozpisce :P. Ja bardzo polubiłam olejek myjący Svoje :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Widze, że u Ciebie też rolę odgrywa tonizowanie, też nie wyobrażam sobie bez tego pielęgnacji i rano i wieczorem.
    U mnie zdecydowanie brakuje masażu szczoteczką soniczną i muszę to na nowo zacząć robić.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak fajnie, że napisałaś taki post. Ja od 2017 roku sugeruje się twoimi schematami i jestem oczarowana. Czekam na recenzje kosmetyków - zainteresowało mnie serum z Bielendy.

    Kochana a jakiego tuszu używasz? Też zastanawiam się nad zmiana na tusz wodoodporny,może skorzystam z twojego polecenia:)
    No i druga sprawa ta szczoteczka kurcze wydaje się być fajna. Chyba sobie zamówię masz może jakiś kod rabatowy na nią?
    Jeszcze słowo na temat retinolu. Ten z pharmaceris jest fajne, w ubiegłym roku pozwoliło mi na używane codziennie bez szkody dla mojej skóry. W tym roku kupiłam neutrea i niestety ale jest dla mnie za mocne... Nakładane raz w tygodniu powoduje mega łuszczenie i spore podrażnienie co za tym idzie skóra nie wygląda tak dobrze jak w tamtym roku pomniejszej dawce pharmaceris. W przyszłym roku kupię coś z mniejszą ilością retinolu.
    Ps. Stęskniłam się za twoimi postami - mam nadzieję że będą teraz częściej:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem w szoku, ale się zgrałyśmy! Jednym z produktów, który przerobiłam była właśnie Neutrea :O I mam podobne odczucia do Twoich, więc piąteczka :)

      Niestety, kodu żadnego nie mam - chociaż może na urodziny bloga za pół roku chciałabym tu coś wykombinować :) A co do tuszu to na razie mam doświadczenia tylko z Maybelline Lash Sensational i Bourjois Volume Reveal. Ta druga jest trochę lepsza, ale nie jest to nic co mogłabym z ręką na sercu polecić. Aha, mailowałam na ten temat z inną czytelniczką i bardzo odradzała Eveline Big Volume Lash!

      Usuń
    2. No i oczywiście dziękuję za tak miły komentarz! <3

      Usuń
    3. Czyli nie tylko mnie podrażnia ten retinol. Mam jeszcze od nich krem summer peel jeszcze go nie otworzyłam ale myślę czy nie dokończyć zimowej pielęgnacji właśnie tym summer peel a krem z retinolem zużyć na nogi, plecy i ramiona na których mam drobne krostki. Tam jest grubsza skóra więc nie powinno być takiego podrażnienia.
      O a może jeszcze mi podpowiesz chodzi o krem z Bielenda colagen. Używałam tego produktu 40+ bo konkretnie tego polecanego przez ciebie nie było w moim Rossmanie. I właśnie teraz kończy się krem. Zastanawiam się czy szukać wersji 50+ czy może czegoś co lepiej nawilży (po tym retinolu mam mega suchą skórę). Pytanie czy 50lepiej nawilża niż 40? A może możesz polecić jakiegoś jeszcze lepszego nawilżacza? Stosuje też lrp cicaplast ale też szału nie ma...

      Usuń
  5. Retinol w wysokich dawkach to raczej każdego podrażnia, może za wyjątkiem bardzo grubych cer, np. trądzikowych, zwłaszcza takich zahartowanych wcześniej innymi podrażniaczami.

    Tego kremu Neuro Collagen 40+ nie miałam, więc nie wiem czy nawilża bardziej/mniej niż 50+. Ale generalnie moim zdaniem na podrażnienia to najlepszy jest Cicalfate Post-Acte :) Natomiast z kremów nawilżających do stosowania codziennego (a nie na podrażnienia) to ten był super:
    https://www.kosmeologika.pl/2017/11/recenzja-bardzo-prosze-o-wiecej-takich.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu a ja Ci nie dałam w zeszłym roku odlewki wersji 40+? Tak coś kojarzę, a Ty mi dałaś odlewkę 50 właśnie

      Usuń
    2. Hm, a ta odlewka od Ciebie to nie była 60+...?

      Usuń
  6. Używam Neuro Collagen 50 dzięki tobie i wcisnęłam go jeszcze mojej mamie :D dzięki za polecenie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja mama z kolei kocha serię Neuro Glycol + Vit. C (i też by się nią nigdy nie zainteresowała gdyby nie ja), więc jestem mega dumna :D

      Usuń
  7. Ja zrezygnowałam w swojej pielęgnacji totalnie z toniku więc u mnie jeszcze prościej ;) Chyba muszę zrobić podobne zestawienie u siebie ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Równiez moja pielegnacja jest rozbudowana, ale zmieniam kosmetyki stopniowo :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Fajny, przemyślany schemat, Aniu :)
    Ja czasami nie mam pomysłu na siebie i gdy wydaje mi się, że mam już jakiś plan i się go trzymam, to potem zaczynam w niego wątpić, czy jest słuszny :P Brakuje mi w pielęgnacji elementów przeciwstarzeniowych i muszę pomyśleć, jak ugryźć ten temat i wpleść co nieco :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nuda i schematy w pielęgnacji nie są złe ;D U mnie to się bardzo sprawdza! Zwłaszcza teraz ;)
    Pytanie techniczne! Czy poranne przemycie twarzy micelem, a potem opłukanie twarzy wodą zastąpi mi mycie buzi żelem/emulsją rano? Pytam, bo już u kilku osób widziałam taki schemat. Rozumiem, że Ty przemywać rano tylko tonikiem i tyle? ;)
    Rozśmieszyła mnie wylinka ;D Ja zawsze tak sobie źle ustawie aplikację Epiduo, że potem wyglądam idiotycznie właśnie na jakimś ważnym spotkaniu... ;/ ;P Czekam na wpis o retinolach ;)
    Ogólnie ja też staram się iść w schematy i w mojej pielęgnacji wieje nudą i dobrze, bo moja skóra to lubi! Lubi nudę ;)Jak tylko ma gorszy czas to kilka dni stabilizacji doprowadza ją do dobrego stanu. To ma sens ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja przemywam rano albo tonikiem, albo płynem micelarnym i nie spłukuję ich, a jestem zadowolona. Myślę, że ze spłukaniem będzie równie dobrze :)

      Usuń
    2. To jeszcze pytanie jest o tę kurkumową maseczkę? ;D Mam dużo kurkumy, muszę spożytkować.

      Usuń
    3. Aj, dopiero zauważyłam ten komentarz! Wszystko będzie tutaj: http://azjatyckicukier.blogspot.com/2013/09/4-sekret-skory-bez-przebarwien-maseczka.html

      Od siebie polecam zmywanie jej olejem albo micelem, żelem będzie ciężko. No i zdecydowanie trzeba robić ją wieczorem ;)

      Usuń
  11. Aniu, to akurat ja podrzuciłam w komentarzu "Kurację młodości". Z jednej strony cieszę się, że produkt przyciągnął Twoją uwagę, a z drugiej czuję się trochę winna, że przyczyniłam się do jego rozpropagowania, bo w międzyczasie kontaktowałam się z Bielendą w sprawie pochodzenia śluzu ślimaka w produktach z tej serii. Niestety, firma nie ma swojej fermy ślimaków, lecz skupuje śluz od dostawców, co często oznacza nieetyczne traktowanie zwierząt (np. rażenie prądem lub moczenie w gorącej wodzie w celu uzyskania śluzu). Etyczne traktowanie zwierząt mogą zagwarantować tylko firmy, które mają swoje własne fermy - i trochę takich jest na rynku. Z tego, co słyszałam, jedną z nich jest Orientana.

    Ja sama nie zdecydowałam się więc kupić tego produktu, ale znalazłam alternatywę. Jest nią żel hialuronowo-peptydowy z "Biochemii urody": http://www.biochemiaurody.com/sklep/hyaluronicgelpeptide.html

    Peptydy stanowią 3%, a wśród nich m.in. Palmitoyl Tripeptide-5, Tetradecyl Aminobutyroylvalylaminobutyric Urea Trifluoroacetate, Palmitoyl Dipeptide-5 Diaminobutyroyl Hydroxythreonine

    Koszt to 35 zł, ale za 60 ml.

    Ja stosuję ten żel wymieszany z tym serum-olejkiem:
    http://www.biochemiaurody.com/sklep/serumoil-rose.html
    które zawiera złoto, koenzym Q10 (1%) i skwalan.

    Sprawdza się to bardzo dobrze na mojej mieszanej cerze i pięknie pachnie:) Radzi sobie też z wysuszeniem skóry związanym z regularnym stosowaniem kwasów w okresie zimowym.

    Wydaje mi się, że raczej nie korzystasz z BU - czy jest ku temu jakiś konkretny powód? Bo jak dla mnie to naprawdę godna polecenia firma - kosmetyki są sensowne i działają. Co również mi się podoba - to polska firma, nie płaci się za reklamę i wymyślne opakowania, kosmetyki są nietestowane na zwierzętach i firma robi, co może, by być ekologiczna (niedawna zmiana części opakowań, możliwość kupowania zestawów bez akcesoriów itd.). Wszystko to razem bardzo mnie przekonuje i to mimo że wcale nie lubię mieszania kosmetyków.

    A tak poza tym chciałabym powiedzieć, że Twój blog to jedyny blog urodowy, który czytam. Podoba mi się bardzo, że poruszasz też takie tematy jak esencjalizm, minimalizm, ekologia itd. To ważne, żeby zachować szerszą perspektywę również w kontekście ubioru i pielęgnacji - cieszy mnie, że propagujesz takie podejście:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O rany, szczerze mówiąc problem ślimaków w ogóle nie był na moim radarze - masz może jakieś legitne źródła na ten temat żebym mogła się dokształcić zanim wypuszczę recenzję? Dla mnie to bez różnicy czy serum będzie nawilżało gliceryną, hialuronem czy śluzem ślimaka, ale za śluz pozyskany TAKIMI METODAMI to ja podziękuję.

      Przyznam, że dawno temu miałam fazę na BU, ale kiedy moje zainteresowania trochę się rozwinęły to nagle okazało się że mają bardzo mało surowców, które mnie interesują, do tego dochodziła ogromna produkcja plastiku, konieczność składania zamówień z dowozem (ślad węglowy) oraz kwestia tego rodzaju:

      mam poczucie, że żeby zamówienie mi się opłaciło, fajnie byłoby zamówić chociaż parę zestawów na raz. Tymczasem w realu praktycznie nigdy nie zdarza mi się robienie dużych zakupów, kupuję raz na jakiś czas jeden niskopółkowy kosmetyk podczas promocji w osiedlowej drogerii czy w supermarkecie (za wyjątkiem filtra i serum z witaminą C). Zamówienie dodatkowych zestawów "z wyprzedzeniem" po prostu przekraczało moje możliwości finansowe. Ale po tym co napisałaś (przede wszystkim ciekawszy asortyment składników przeciwstarzeniowych + zmiana opakowań) mam większą motywację, żeby trochę zacisnąć pasa i się szarpnąć chociaż na próbę :) Dzięki!

      Bardzo, bardzo dziękuję Ci też za tyle ciepłych słów. Już w niektórych komentarzach pisałam dziewczynom, że ja miałam OGROMNE obawy przed rozszerzeniem tematyki bloga - bo z jednej strony jest tyle lepszych źródeł tego rodzaju wiedzy, a w ogóle to kogoś może to kompletnie nie jarać albo wręcz irytować. Ale Wy mnie totalnie zaskoczyłyście, to jest po prostu coś tak cudownego, że ach. Pozdrawiam ciepło!!!

      Usuń
  12. A czy próbowałaś kiedyś olejku myjącego z Vianka? Seria różowa, łagodząca. Dla mnie był super przyjemny, ale zastanawiam się, czy pod względem składu jego cena jest uzasadniona (ok.19 zł).

    OdpowiedzUsuń
  13. Przyznam że nigdy nie robiłam takich masaży, ciekawa sprawa

    OdpowiedzUsuń
  14. Jakoś nie mogę się przekonać do tonizacji płynem micelarnym :/ A rezygnacja z kremu pod oczy to nie jest opcja dla mnie :/ Ale jestem ciekawa z Twojego odstawienia wyniknie ;P Chyba powinnam bardziej zwrócić uwagę na peptydy w pielęgnacji :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo, nie ma metody idealnej dla każdego - jeśli ktoś ma cerę wyjątkowo wrażliwą na surfaktanty, to zdecydowanie trzeba by było ten płyn jeszcze spłukać :) Ale ja robię tak już chyba z 7 lat i jest super!

      Usuń

Copyright © 2016 Kosmeologika , Blogger