9/28/2018

Świetne, polskie i do każdej cery: pięć peelingów enzymatycznych!




Dawno już chyba nie było tak, żebym prezentowała w jednym wpisie tego typu wyłącznie polskie produkty! A tym razem całkowicie naturalnie i spontanicznie tak właśnie wyszło, co bardzo mnie cieszy. To pokazuje tylko jak świetnymi kosmetykami stoją polskie drogerie i że najczęściej naprawdę nie trzeba szaleć z dermokosmetykami, azjatycką pielęgnacją czy bajerami zza Oceanu: skarby są tuż za rogiem ;)


Chciałabym przedstawić Wam dzisiaj pięć świetnych peelingów enzymatycznych. Jak wiecie, kocham ten typ produktu i nie wyobrażam sobie bez niego mojej łatwo rogowaciejącej i zanieczyszczającej się cery. Bardzo długo moim hitem był tani jak barszcz enzymatyk Balea, ale odkąd wycofano go ze sprzedaży musiałam poszukać godnego zastępcy. A oto i efekt moich poszukiwań!




Tani, dostępny: Ziaja ULGA, peeling enzymatyczny


Ten peeling zdarzało mi się kupować jeszcze zanim Balea zniknął z Drogerie Markt, bo nie zawsze udawało mi się go sobie na czas „załatwić”. Przy pierwszym takim kryzysie chciałam zacząć od jak najtańszego enzymatyku o dobrym składzie i już Ziaja okazała się strzałem w dziesiątkę!

Peeling Balea miał konsystencję gęstego kremu; mam wrażenie że to dzięki temu mógł złuszczać tak skutecznie bez jakiegokolwiek śladu podrażnienia. Ziaja jest peelingiem innego typu: jego konsystencja jest prawie żelowa. Po nałożeniu go na twarz czuję czasem lekkie rozgrzanie, ale podrażnienie nigdy się nie pojawiło; samo złuszczanie jest bardzo skuteczne.

Teraz od dłuższej chwili nie miałam tego peelingu: na zdjęciu widnieje kosmetyk mojej współlokatorki, której często podpowiadam takie tanie perełki ;) Ale na pewno w przyszłości chętnie do niego wrócę.


Aqua, Glycerin, Sodium Hydroxide, Carbomer/Papain Crosspolymer, 1,2-Hexanediol, Caprylyl Glycol, Algin, Polysorbate 20, Carbomer, Laminaria Ochroleuca Extract, Caprylic/Capric Triglyceride, Ricinus Communis Seed Oil, Allantoin, Panthenol, Propylene Glycol, Glycyrrhiza Glabra Root Extract, Glyceryl Caprylate, Methylparaben, Diazolidinyl Urea, Ethylparaben, Sodium Hydroxide.


Po składzie wręcz widać jak lekki, „kremożelowy” jest to produkt: nie mamy tu zbytnio emolientów, tylko lekką bazę opartą o humektanty z zagęstnikiem oraz ekstraktem z alg, substancje łagodzące oraz ekstrakt z lukrecji. Za złuszczanie odpowiada nam tutaj pochodna papainy. Dwa konserwanty świetne, jeden brzydki. Jak dla mnie super sprawa i zaryzykuję stwierdzenie, że równie dobry peeling w takiej cenie ciężko będzie znaleźć.



 
Luksusowy, wielofunkcyjny: Resibo, Multifunkcyjny peeling do twarzy


Na zupełnie innym biegunie znajdziemy peeling Resibo. To jest i produkt innego typu, i innej klasy: jak to zwykle z produktami tej marki bywa, nie ma tutaj miejsca na kompromisy i samo używanie go to czysta przyjemność. Co więcej, mamy w nim też trochę drobinek do mechanicznego złuszczania: są duże, ale dość obłe i nie krzywdzą skóry. Na dodatek bazą peelingu jest glinka, więc w trakcie tego kwadransa, który peeling spędza na skórze dodatkowo oczyszcza ją podobnie jak maseczka.


Aqua, Kaolin*, Cetearyl Alcohol*, Persea Gratissima Oil, Glycerin, Apricot Kernel Oil Polyglyceryl-4 Esters, Helianthus Annuus Seed Oil, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Hydrated Silica, Propanediol, Avena Sativa Kernel Flour*, Butyrospermum Parkii Butter, Jojoba Esters*, Tocopherol, Cetearyl Glucoside*, Carica Papaya Fruit Extract, Hexanoyl Dipeptide-3 Norleucine Acetate, Isomalt, Xanthan Gum, Sodium Phytate, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Citric Acid, Parfum


Oczywiście poza glinką są tu i oleje, i nawilżacze, i nawet mąka owsiana, o witaminie E nie wspominając. Złuszczającym enzymem jest tu przede wszystkim papaina zawarta w ekstrakcie z papai. Produkt w konsystencji odrobinkę przypomina glinkową pastę myjącą z Perfecty. Świetny kosmetyk.


(Ten peeling przesłała mi marka Resibo nie zobowiązując ani do pozytywnej opinii, ani do jakiejkolwiek innej.)

Multifunkcyjny peeling do twarzy Resibo kupisz na przykład TUTAJ (klik!). Dzięki 







Mocniejszy, drogeryjny: tołpa DERMO FACE SEBIO, peeling 3 enzymy


Bardzo ciekawą nowość zaprezentowała nam wiosną tego roku marka Tołpa. Ich peeling zawiera nie tylko papainę z papai, ale i bromelainę z ananasa oraz mikrokapsułkowaną keratynazę. Całość zamknięta jest w konsystencji bardzo podobnej do peelingu Ziaja Ulga, ale poza substancjami nawilżającymi mamy tu ekstrakt z torfu. A więc absolutnie bosko.


Aqua, Glycerin, Propylene Glycol, Peat Extract, Papain, Bromelain, Algin, r-Bacillus Licheniformis Keratinase, Carbomer, Tetrasodium EDTA, Xanthan Gum, Sodium Hydroxide, Parfum, Tromethamine, Sodium Chloride, Calcium Chloride, Ethylhexylglycerin, Phenoxyetanol, Caprylyl Glycol.


Ze wszystkich przedstawionych tutaj kosmetyków ten jest zdecydowanie najmocniejszy. Po nałożeniu na twarz cera piecze mnie dość solidnie i to dobre 3-4 minuty: za pierwszym razem zastanawiałam się, czy po prostu nie zmyć go z twarzy w obawie o podrażnienie. Ale uczucie jednak minęło i efektem zabiegu jest wyłącznie wygładzona i odświeżona cera! Tym niemniej, tego jednego produktu nie poleciłabym cerom najwrażliwszym. Wierzę, że każda inna powinna być z niego zadowolona – choć oczywiście trzeba zawsze pamiętać o próbie uczuleniowej (w przypadku każdego mocniejszego kosmetyku, w tym każdego z dzisiaj omawianych peelingów). A zatem zdecydowanie polecam.

(Ten kosmetyk dostałam na konferencji Meet Beauty.)




Naturalny, łagodny: Sylveco, enzymatyczny peeling do twarzy


Tegoroczna nowość Sylveco to dopiero gagatek! Zacznijmy od konsystencji: ta przypomina naturalne masła do ciała, wygładzający peeling Sylveco albo takie masełka do ust typu Tisane. Myliłby się ten, kto uznałby że to będzie po prostu miks olejków: w składzie jest i papaina, i bromelaina, a więc jest czym złuszczać.


Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Elaeis Guineensis Oil, Theobroma Cacao Seed Oil, Butyrospermum Parkii Butter, Glyceryl Stearate, Lauryl Glucoside, Papain, Bromelain, Hydroxystearic Acid, Cymbopogon Schoenanthus Oil, Tocopheryl Acetate, Pelargonium Graveolens Oil, Citrus Limonum Peel Oil, Allantoin, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Geraniol.


Tę masełkową bazę dają nam tu olej migdałowy, palmowy, kakaowy i masło shea. Potem od razu emulgator, enzymy i naturalne olejki eteryczne z trawy cytrynowej, pelargonii i cytryny. A na dokładkę witamina E oraz alantoina. Gdyby ze składu wykreślić enzymy, to mielibyśmy dosłownie skład masła do ciała, dłoni czy stóp; a tak to mamy najdelikatniejszy dla cery peeling enzymatyczny ever. Zwłaszcza cery wrażliwe i suche mają szansę pokochać go jak nic, polecałabym go też do cery dojrzałej.

Enzymatyczny peeling Sylveco kupisz na przykład TUTAJ (klik!). Dzięki ❤







Półprodukt, jednoskładnikowy: bromelaina ze Zrób Sobie Krem
 

Ile razy słowo „bromelaina” padło w dzisiejszym wpisie? Chyba z dziesięć. A okazuje się, że zamiast kupować kosmetyki z jej zawartością, możemy zaopatrzyć się w czysty składnik bez dodatków i w banalny sposób przygotować na jego bazie peeling enzymatyczny.

Bromelainę widziałam chyba w każdym sklepie z półproduktami jaki znam, a swoją kupiłam na Zrób Sobie Krem. Do żadnej innej nie mam porównania, ale idę o zakład że nie będą się one od siebie zbytnio różniły.

BROMELAINY NIE NAKŁADAMY NA TWARZ SOLO. Nasz proszek należy rozrobić w innym surowcu tak, aby uzyskać satysfakcjonujące nas stężenie: najczęściej od 2% do 5%. W czym ją rozprowadzić? Na zdjęciu pokazuję Wam najnowszy eksperyment, którego jednak nie polecam: mąkę razową. Bromelaina na mleku w proszku sprawdziła się u mnie o niebo lepiej i nie wiem, czy będę w ogóle eksperymentować z innymi opcjami… Ale jeśli macie swoje ulubione to zamieniam się w słuch, inne czytelniczki też na pewno będą Wam wdzięczne za podpowiedzi!

Wybór bromelainy polecałabym przede wszystkim skrajnym alergiczkom, bo skład typu „bromelaina i mleko w proszku” w porównaniu z dowolnym składem omówionym powyżej to opcja zdecydowanie najbardziej neutralna. Dodatkowo w peelingach tego typu możemy sprawnie „regulować” moc kosmetyku i zrobić go sobie w wersjach o różnych stężeniach, może nawet z jakimiś dodatkami i… mieć produkt perfekcyjnie dopasowany do naszych potrzeb. Jest to też opcja bardzo tania: 5 g produktu kosztuje kilka złotych, a można wykonać z tego przykładowo 100 g peelingu 5% czy 250 g peelingu 2%. Dla porównania w tej cenie mielibyśmy 60 ml peelingu Ziai, a pozostałe droższe opcje można sobie odpowiednio przeliczyć.

Minusem jest oczywiście konieczność pracy z produktem: zarówno odmierzenia go w odpowiednich proporcjach do mleka, jak i rozrabianie go z wodą przed aplikacją. Jest to jednak bez wątpienia opcja ciekawa i godna przynajmniej rozważenia.



***


Plan mam taki: zużyć ostatnie krople peelingu Resibo i tołpy, oddać mojej Z. jej peeling Ziaja i… spokojnie zużywać sobie Sylveco oraz bromelainę. Peelingi mechaniczne Sylveco są nieprzyzwoicie wydajne, więc pewnie teraz długo nie kupię nic nowego. Ale i tak proszę Was o podrzucenie mi Waszych ulubieńców, bo jestem bardzo ciekawa co w świecie kosmetycznym piszczy!

Udanego weekendu!
 
Wasza Ania

19 komentarzy:

  1. Znam wszystkie poza resibo i chyba ten w proszku jak dla mnie jest najlepszy. Sylveco to było kompletne nieporozumienie, a ten z Tołpy nie robił nic. Ziaja nie była zła, ale składowo bez szału.

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie króluje peeleng z E-naturalnie. Nie rozgrzewa, nie podrażnia, nie piecze i ma bardzo dobre działanie. Tołpa też jest fajna, ale tak jak piszesz nie dla wrażliwych cer
    i zdecydowanie nie do na moje naczynka. Szkoda, bo nie trzeba nic rozrabiać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O nie, teraz bardzo chcę tego z E Naturalne, a nie kupię go póki mam zapas bromelainy na rok xD A jaką ma konsystencję? Coś a la maski na alginacie jak Nacomi?

      Usuń
    2. Dla mnie to taka sama formuła jak glinki :D

      Usuń
  3. Niestety na mojej skórze enzymatyczny Sylveco nie robi najmniejszego wrażenia :D A jest dla mnie dość uciążliwy w stosowaniu ze względu na tłustą formułę (i jeszcze irytująco szczypie mnie w twarz! :D). Generalnie mam chyba kiepskie podejście do enzymków :D Ale zerknę na bromelaninę w czystej postaci przy jakiejś najbliższej okazji.. może mnie coś natchnie? :)
    Słyszałam też kilka dobrych słów o enzymatycznym peelingu z E-Naturalnie z papają i ananasem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A np. ten z Resibo miałaś? Przez to że ma te drobinki jest dobrym "kosmetykiem przejściowym" dla osób przyzwyczajonych do peelingów mechanicznych, które bez małego szorowanka nie czują się satysfakcjonująco "spilingowane" ;D

      Usuń
  4. Ale trafiłam na post! Właśnie kończę peeling i trzeba kupić coś nowego. Z wymienionych przez Ciebie miałam tylko ziaje (z Twojego polecenia) teraz kończę mechaniczny z sylveco - fajny ale jednak enzymztyczne bardziej mi pasują i zastanawiam się nad tolpa. Przy kuracji retinolem nie będzie za mocny ?
    Pozdrawiam,
    A.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A z tej Ziai byłaś zadowolona? Stosowałaś już w trakcie kuracji z retinolem i było ok? :)

      Usuń
    2. Z ziaji byłam ogólnie zadowolona ale po zmyciu jeszcze jakieś skorki zostawaly wiec chciałabym coś mocniejszego tym bardziej ze teraz biorę się za retinol 0,5. Ps. Tak, ziaje używałam przy retnolu z pharmaceris

      Pozdrawiam,
      A.

      Usuń
  5. Skoro lubiłaś Balee to pewnie polubiłabyś tez peeling enzymatyczny z Organic Shop (miałam wariant "mango").
    Ma konsystencje właśnie gęstego kremu i jest niesamowicie wydajny.
    Byl delikatny dla cery i na ogol skuteczny, choć przy mocnym łuszczeniu po Atredermie to już nie dawał rady rozpuścić wszystkich skorek.
    Patrząc na wydajność to jest niedrogi, dostępny w większych Rossmannach za 9zl (na stronie go niestety nie maja).
    Kochana maile dotarły? Kiedy się spotkamy? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaaa, jeszcze peeling gommage Floslek jest świetny! Wygrałam go u Kascysko i używam od ponad miesiąca, pierwszy raz miałam do czynienia z tego typu peelingiem :). Ale jest dla mnie drogi, ok. 25zł za 125ml, a o powyższym Resibo to już wgl mogę pomarzy;D

      Usuń
  6. Planeta organica handmade, i organic shop <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Miałam jedynie peeling Sylveco. Dobrze go wspominam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja aktualnie mam z Avy. Jest wersja profesjonalna i domowa przy czym ta profesjonalna (biało rozowa) ma świetny skład a ta druga trochę gorszy. Kosztuje 20zl,zawiera biała glinke i jest w formie kremowej :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Osobiście bardzo lubię peeling z Ziaji. Jednak naczęściej kupuję po prostu enzymy w wersji proszkowej i rozrabiam z wodą.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ziaja był moim pierwszym peelingiem enzymatycznym, kiedy dowiedziałam się, że mam cerę naczynkową i nie mogę używać mechanicznych, ziarnistych peelingów. Bardzo dobrze mi służył, nawet poleciłam go siostrze. Potem miałam Sylveco i kochałam go bardzo! Nie wiem co ludziom w nim przeszkadza, konsystencja? Zapach? (wybredni;p) U mnie sprawdzał się cacy i miałam wrażenie odżywienia skóry oprócz jedynie złuszczania. Ocenie mam Tołpę, drugie opakowanie czeka w kolejce. Lubię go, ale jak piszesz, jest mocny. Sama z nim uważam i np. teraz jak moja cera dochodzi do siebie, zaprzestałam stosowania. O peelingu z Resibo słyszałam i słyszałam też, że uczulił Basię (a ona ma kamienną twarz i ciało) i aż się boje, że u mnie mogłoby być coś nie tak, mimo że Resibo kocham).
    Słyszałam o peelingach enzymatycznych w proszku z e-naturalne, o ananasowym i z owocami tropikalnymi. Są na mojej liście ;) Bez dobrego peelingu nie ma życia ;) Buziaki ;*

    OdpowiedzUsuń
  11. Resibo strasznie mnie podrażnił, Ziaja nie robiła u mnie nic, a Tołpa czeka jeszcze w zapasach :( Lubię sobie kręcić sama na bromelainie/papainie, ale jeszcze z mlekiem w proszku nie próbowałam. Bardzo lubię też peeling Planeta Organica, dodatkowo jest hiper-przyjemny w użyciu ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. ja bardzo lubię ten z Sylveco :) Jednak trochę denerwuje mnie gdy zostawia taką lepką warstwę, którą niezbyt dobrze się zmywa.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Kosmeologika , Blogger