12/25/2018

O oczyszczaniu twarzy olejami słów kilka. Przegląd olejków hydrofilnych.



Olejowe oczyszczanie twarzy (OCM) wprowadziło oleje na salony. Wygląda na to, że zaczęło się w 2011 roku dzięki temu wpisowi u Aliny, ja poznałam je dzięki Italianie, a jeśli ktoś preferuje formę książkową (lub chciałby podpowiedzieć tę metodę osobie, która blogów nie czyta) to świetnie opisała ją Klaudyna Hebda w swojej książce „Ziołowy Zakątek. Kosmetyki które zrobisz w domu”.



Dzisiaj OCM to dopiero czubek góry lodowej i na pewno nie poprzestanę dzisiaj tylko na nim! Zwłaszcza, że… dla mnie nie jest to wcale metoda ulubiona, bo ze względu na jej czasochłonność NIGDY nie wytrzymałam z nią miesiąca, a więc nie miałam nigdy okazji przekonać się o pełni jej mocy. Tym niemniej wpis o olejach bez wzmianki o OCM byłby zdecydowanie niekompletny, a więc podsumujmy!


Olejowe oczyszczanie twarzy (oil cleansing method, OCM)


W metodzie tej na twarz nakładamy mieszankę oleju bazowego (dopasowanego do typu naszej cery) oraz oleju rycynowego (stężeniem również dostosowanym do cery) i po masażu do buzi przykładamy zwilżoną ciepłą wodą szmatkę muślinową. Po otwarciu w ten sposób porów możemy olej zmyć i powtórzyć cały schemat jeszcze raz czy dwa. Naszym celem jest tutaj dotarcie olejem rycynowym do treści zawartej w porach skóry i rozpuszczenie jej, a wszystko to by oczyścić cerę w łagodny, nienaruszający jej płaszcza lipidowego sposób.

Ja oczywiście uprościłam tutaj temat maksymalnie, więcej informacji znajdziecie w podlinkowanych wcześniej wpisach na innych blogach!


OCM w wersji uproszczonej


Podejść do OCM zrobiłam wiele, ale nigdy nie wytrzymałam zbyt długo. Za to z moim własnym patentem na OCM w wersji uproszczonej i szybszej mam same dobre wspomnienia.

Polegała ona na stworzeniu podobnej mieszanki olejowej z zastąpieniem „parówki” ze ściereczki parówką pod prysznicem. Ponieważ w tym przypadku raczej nie powtórzymy całości kilka razy (bo komu chciałoby się wskoczyć do wanny czy kabiny trzy razy pod rząd...), po takim oczyszczeniu i tak sięgałam po łagodny żel do mycia twarzy. Nie dość, że po wstępnym etapie oczyszczania olejowego sprawdzi się tu najłagodniejsza nawet emulsja (jak choćby różowa z Vianka! Pisałam o niej tutaj), to jeszcze parówka z olejem rycynowym na twarzy daje mu dodatkowe pole do popisu. W dalszym ciągu jestem z tej alternatywnej metody bardzo zadowolona, choć rzeczywiście ostatnio korzystałam z niej zdecydowanie rzadziej.




Mieszanki olejów do demakijażu


Kosmetykiem trochę innego typu jest OGROMNY wysyp olejków do demakijażu. Tutaj idea polega na zastąpieniu klasycznych mleczek czy płynów micelarnych olejami: rzadko solo, zdecydowanie częściej w bogatych mieszankach. Drogeryjne oraz azjatyckie wersje tych kosmetyków często bazują na oleju mineralnym, którego fanką w tym zastosowaniu akurat nie jestem i zdecydowanie preferuję oleje naturalne.

Osobiście uważam, że nie ma zupełnie nic złego w tym, by sięgnąć tutaj po olej z naszej kuchni, zwłaszcza po któryś z tych lżejszych: z pestek winogron, lniany czy słonecznikowy. Dokładnie tak robiłam przez długie miesiące, o czym pisałam Wam w styczniu tego roku: mój wyczerpujący schemat twarzy znajdziecie właśnie tutaj.

Natomiast faktycznie miło jest sięgnąć po coś ładnie pachnącego, może przeznaczonego do konkretnych potrzeb cery, w poręcznym opakowaniu które można zabrać ze sobą na wyjazd. Jak podsumowuję w myślach rok 2018 to robiłam tak zdecydowanie rzadko, głównie z prozaicznej oszczędności ;) Ale jeśli macie ochotę dopieścić się, to mamy na rynku takich produktów mnóstwo.

Fajne składy ma Nacomi, który dostępny jest w dwóch wersjach. Jedną z nich jest Olejek do demakijażu dla cery mieszanej (do kupienia tutaj!):

Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Vitis Vinifera Seed Oil, Ricinus Communis (Castor) Seed Oil, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Tocopheryl Acetate, Argania Spinosa Kernel Oil, Hippophae Rhamnoides (Sea Buckthorn) Fruit Oil, Plukenetia Volubilis (Sacha Inchi) Seed Oil, Sclerocarya Birrea (Marula) Seed Oil, Parfum.

Nacomi, Olejek do demakijażu dla cery suchej i normalnej (do kupienia tutaj!):

Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Vitis Vinifera Seed Oil, Ricinus Communis (Castor) Seed Oil, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Tocopheryl Acetate, Argania Spinosa Kernel Oil, Hippophae Rhamnoides (Sea Buckthorn) Fruit Oil, Plukenetia Volubilis (Sacha Inchi) Seed Oil, Sclerocarya Birrea (Marula) Seed Oil, Parfum.

Te olejki to właściwie gotowe mieszanki do OCM i chyba nawet jako takie są przez producenta sprzedawane. Co ciekawe, jak widać po składach wrzuconych na Triny INCI wygląda identycznie. Myślę, że w teorii jest możliwe że olejki te mają minimalnie inne stężenia niemające wpływu na ich kolejność w składzie, ale realistycznie rzecz biorąc najbardziej prawdopodobne wydaje mi się, że to ten sam produkt w dwóch różnych opakowaniach :) Jeśli któraś z Was miała je oba, dajcie koniecznie znać czy zaobserwowałyście różnice w działaniu!


Bardzo ciekawie wygląda też nowość ze stajni Sylveco czyli Rosadia, Olejek do demakijażu (do kupienia tutaj!):

Aniba Rosaeodora (Rosewood) Oil, Citronellol, Coco-Caprylate, Lavandula Angustifolia Oil, Lecithin, Linalool, Pelargonium Graveolens Oil, Ricinus Communis Seed Oil, Tocopheryl Acetate, Vitis Vinifera Seed Oil, Helianthus Annus Seed Oil

Poza tą serią kompletnie nie kojarzę kosmetyków bazujących na olejku z drzewa różanego (palisandru). Dalej mamy głównie olejki eteryczne, ale znajdą się i lecytyna czy oleje (rycynowy, winogronowy, słonecznikowy) oraz witamina E.


Bardzo entuzjastyczne recenzje zbiera Resibo, Olejek do demakijażu (do kupienia tutaj!):

Linum Usitatissimum Seed Oil, Vitis Vinifera Seed Oil, Crambe Abyssinica Seed Oil, Persea Gratissima Oil, Tocopherol, Leptospermum Scoparium Branch/Leaf Oil, Parfum, Limonene

Tu z kolei mamy bardzo ciekawy miks: niezwykle lekki olej lniany, popularny i powszechnie dobrze tolerowany olej winogronowy, wyjątkowo „mało tłusty” olej abisyński, mocno odżywczy olej z awokado i antybakteryjny olej manuka.


Na blogach dziewczyny często chwalą też IOSSI, Delikatny olejek do demakijażu dla cery tłustej i trądzikowej - Konopia i krokosz (do kupienia tutaj!):

Carthamus Tinctorius (Safflower) Oil*, Prunus Armeniaca (Apricot) Kernel Oil*, Cannabis Sativa (Hemp) Seed Oil*, Camelina Sativa Seed Oil, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil*, Tocopherol

W tej mieszance bazę stanowi drogocenny olej krokoszowy z zabójczo pięknie pachnącym olejem z pestek moreli, wspomagającym gojenie olejem konopnym oraz bardzo neutralnymi olejami z lnianki siewnej i jojoby.


Równie ciekawym kosmetykiem jest Orientana, Odżywczy BIO olejek do demakijażu (do kupienia tutaj!):

Helianthus Annuus Seed Oil (olej słonecznikowy) , Prunus Amygdalus Dulcis Oil (olej ze słodkich migdałów), Sesamum Indicum Seed Oil (olej sezamowy), Oryza Sativa Bran Oil (olej ryżowy), Azadirachta Indica Seed Oil (olej neem), Tocopherol (wit. E), Parfum, Hexyl Cinnamal, Limonene, Coumarin (kumaryna), Linalool

Chyba jako jedyny ze wszystkich dzisiaj przedstawionych zawiera oleje takie jak sezamowy, ryżowy i neem, a więc i jego działanie będzie ciężkie do porównania z innymi kosmetykami.


Nie można też zapomnieć o tym, że za takie kosmetyki wzięły się też blogerki: zerknijcie sobie na Olejek do demakijażu Mafka albo na słynne balsamy myjące Czarszki!

Będę szczera: używanie olejków, które trzeba potem jeszcze zmywać czy to ściereczką, rękawicą czy to żelem przestały mnie kręcić, a piszę o nich bo obiektywnie mają mnóstwo zalet i szczególnie Resibo, Iossi i Czarszka owiane są taką legendą, że po prostu musiały się tu znaleźć!





Olejki hydrofilne (hydrofilowe, myjące, z emulgatorem…)


Oto co w mojej pielęgnacji zdetronizowało wcześniejszy demakijaż olejem. Będę o tym jeszcze pisać w moim schemacie pielęgnacyjnym za tydzień czy dwa, ale po olejek myjący sięgam w tej chwili codziennie. Mój pierwszy zamówiłam na Biochemii Urody jako „Zestaw - Olejek myjący – bezzapachowy”, czyli najzwyklejszy olej słonecznikowy z dodatkiem witaminy E chroniącej go przed zjełczeniem oraz emulgator (w tym przypadku: Glyceryl Cocoate), który odpowiada za jego myjące właściwości.

Bo czym właściwie różnią olejki myjące od tak zwanych olejków do demakijażu? Obecnością emulgatora właśnie. Emulgatora, dzięki któremu olejek w połączeniu z odrobiną wody zmienia się w kremową emulsję – bez piany, bo do tego potrzebny byłby surfaktant. Dzięki temu dodatkowi olejki myjące można zmyć z twarzy dosłownie dwoma chlapnięciami wody, bez bawienia się ze ściereczkami. Jako osoba permanentnie przyparta do muru w kwestii niedoboru czasu bardzo, ale to bardzo sobie to cenię.

Czasami zmywając zwykłe oleje do demakijażu żelem do twarzy miałam wrażenie, że niejako nie myję nim buzi, a jedynie zmywam z niej olej; czułam pokusę drugiego mycia czy wzmocnienia go szczoteczką. Po użyciu olejku z emulgatorem wystarczy odrobina wody, a późniejsze mycie żelem daje uczucie bardzo dogłębnego oczyszczenia.

Ja sama byłam ogromnie zadowolona już z podstawowej, najtańszej dostępnej na BU opcji. Oczywiście podobne olejki są też na innych stronach z półproduktami, jednak ja chciałabym znaleźć coś fajnego stacjonarnie, EWENTUALNIE w sklepie internetowym z którego w miarę regularnie korzystam i który oferuje przesyłkę do paczkomatu ;)

Ogólnie rzecz biorąc, nie wygląda to super. Na stronie Hebe czy Natury nie znalazłam ani jednego preparatu tego typu. W takim Rossmannie znalazłam niby dwa kosmetyki, ale właściwie jeden z nich z lekkim naciąganiem. Zobaczcie dlaczego:

Bielenda, BOTANIC SPA RITUALS, kremowy olejek do mycia twarzy, olejek z pestek malin+melisa:

Tripelargonin, Aqua (Water), Betaine, Sorbitol, Glycerin, Sorbitan Stearate, Glyceryl Stearate SE, Coco Glucoside, Raspberry Seed Oil, Cocos Nucifera (Coconut) Oil, Persea Gratissima  (Avocado) Oil, Tocopheryl Acetate, Melissa Officinalis Leaf/Stem Extract, Panthenol, Sorbityl Laurate, Xanthan Gum, Sodium Dehydroacetate, Benzyl Alcohol, Parfum (Fragrance), Linalool.

Już po początku składu widać, że to nie będzie ten sam typ olejku co mój zestaw z Biochemii Urody. Co prawda, Tripelargonin to naturalny składnik fazy olejowej (coś bardzo zbliżonego do estrów na bazie oleju palmowego czyli Caprylic/Capric Triglyceride), ale po nim wchodzi… woda. A potem nawilżacze i dopiero po nich emulgatory… Następnie kolejne olejki, witamina E, ekstrakt z melisy, pantenol… Z jednej strony fajnie, bo to ciekawy skład, ale szczerze mówiąc to kompletnie nie potrafię ocenić czy mamy tu do czynienia z namiastką oleju hydrofilnego czy jednak kompletnie nie :) Ale zamierzam ten kosmetyk zakupić na jakiejś promocji, w razie czego na pewno dam Wam znać!


Drugim dostępnym w niektórych Rossmannach produktem, zdecydowanie bliższym w formulacji do klasycznego olejku myjącego jest Miya Cosmetics, MYSUPERSKIN, Lekki olejek do demakijażu i oczyszczania twarz, oczy, usta:

Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Decyl Oleate, polyglyceryl-3 Diisostearate, Sorbitan Laurate, Prunus Armeniaca (Apricot) Kernel Oil, Rubus Idaeus (Raspberry) Seed Oil, Crambe Abyssinica Seed Oil, Tocopheryl Acetate, Parfum (Fragrance), Limonene.

Klasyka gatunku: oleje i emolienty, emulgator, witamina E. To chyba najpowszechniej dostępna stacjonarnie oliwka hydrofilna, bo poza Rossmannem bywa też na przykład w Super Pharm!


Trzeba zwrócić tylko uwagę na to, że olejek Miya wypada dość drogo: za objętość podobną do BU cena jest prawie trzykrotnie wyższa… Dlatego zazdroszczę tu wszystkim, którzy mają dostęp do Drogerie Markt i za 2,45 euro mogą sobie kupić stacjonarnie Balea Reinigungsöl o takim składzie:

Helianthus Annuus Hybrid Oil | Isopropyl Palmitate | Isopropyl Myristate | PEG-20 Glyceryl Triisostearate | Ethylhexyl Stearate | Tocopherol | Argania Spinosa Kernel Oil

Olej słonecznikowy z innymi emolientami, emulgator, witamina E i jeszcze olej arganowy na koniec! Przy najbliższej okazji muszę się z tym olejkiem zapoznać!


Jakie inne mamy alternatywy? Zamówienie przez internet albo wykonanie olejku hydrofilnego w domu. Na rynku jest faktycznie kilka bardzo fajnie zapowiadających się olejków:

Polny Warkocz, Oczyszczający koncentrat z olejem lnianym - Olejek emulgujący do mycia twarzy (do kupienia tutaj!):

Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Glycerin*, Caprylic/Capric Triglyceride, Linum Usitatissimum Seed Oil, Aqua, Ricinus Communis Seed Oil, Sucrose Laurate, Rosmarinus Officinalis Leaf Water, Tocopheryl Acetate

Tu poza olejami, emulgatorem i witaminą E mamy też glicerynę, wodę i ekstrakt z rozmarynu, ale przynajmniej według opisu jest to olejek i tego właśnie spodziewałabym się patrząc na skład.


GoCranberry, Olejek do demakijażu - Odżywcze oczyszczenie (do kupienia tutaj!):

Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Vaccinium Macrocarpon Seed Oil, Polyglyceryl-4 Isostearate*, Tocopheryl Acetate, Parfum.

Nazwa zobowiązuje i mamy tu bardzo ciekawy olej z nasion żurawiny!


Senkara, SWEET DREAMS, Olejek do mycia twarzy (do kupienia tutaj!):

Citrullus vulgaris (Watermelon) Seed Oil, Prunus Persica (Peach) Kernel Oil, Cannabis Sativa (Hemp) Seed Oil, Polyglyceryl-4-Caprate, Ricinus Communis Seed Oil, Citrus Aurantium Dulcis Peel Oil Expressed, Citrus Paradisi Peel Oil, Rosmarinus officinalis (Rosemary) Leaf Extract in Helianthus annuus (Sunflower) Seed Oil, Cymbopogon flexuosus Oil, Citrus Bergamia Peel Oil Expressed, Limonene*, Citral*, Geraniol*, Linalool*

Tu dla odmiany na bogato: bardzo dużo różnych olejków (w tym na przykład macerat rozmarynu w oleju słonecznikowym), emulgator i bogactwo olejków eterycznych.


Femi, Olejek hydrofilny do demakijażu:

Arachis Hypogaea Oil, Polyglyceryl-4-Caprate, Tocopherol, Lecithin, Ascorbyl Palmitate, Hydrogenated Palm Glycerides Citrate, Pelargonium Graveolens, Citral, Citronellol, Geraniol, Linalool.

Bazy z oleju arachidowego jeszcze nie widziałam, a tu proszę! Do tego oczywiście emulgator i witamina E, lecytyna, witamina C i kompozycja zapachowa.




Oliwka hydrofilna DIY


Jak wspomniałam, w wersji bazowej potrzebujemy tylko oleju (choćby i spożywczego) oraz emulgatora. Mile widziana jest witamina E i olejki eteryczne, ale oczywiście w żadnym wypadku nie są one obowiązkowe.

Pomału przymierzam się do zrobienia takiego olejku w domu i na pewno zacznę od emulgatora, który znam już z zestawu z Biochemii Urody czyli Glyceryl Cocoate (widziałam go na Mazidłach, o dziwo nie znalazłam go na Zrób Sobie Krem), ale z czasem chciałabym wypróbować także inne – może któremuś uda się mnie zaskoczyć? ;)

Macie chęć ukręcić sobie taką oliwkę? A może już się Wam kiedyś udało?


Które metody oczyszczania twarzy olejami były Wam znane? I które lubicie najbardziej?

Wesołych Świąt!


Ania

36 komentarzy:

  1. Kompletne OCM u mnie nie wchodzi w grę - zdecydowanie mam za mało czasu ;) Trafiłaś z tym postem bo akurat szukam dobrego olejku hydrofilowego :) Jestem bardzo ciekawa jak będzie się spisywał ten twój samorobny :)

    OdpowiedzUsuń
  2. OCM niestety nie dla mnie, mam nadzieje że wszystkie Toje patenty sprawdzą sie rewelacyjnie! Pieknych świąt.

    OdpowiedzUsuń
  3. Też preferuję olejki naturalne. Ciekawi mnie Rosadia, mam krem tej serii :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Próbowałam kilka razy oczyszczać twarz olejami, ale nie jest to jednak dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Niestety olejki myjące na bazie Glyceryl Cocoate wysuszają mi skórę.Miałam gotowe zestawy z Mazideł i Biochemii Urody,a także gotowy produkt z Mojej Farmy Urody. Teraz używam Plantea kremowy żel do mycia twarzy,który przy masowaniu zamienia się w olejek,a po zwilżeniu wodą, tworzy się emulsja, którą można bez problemu usunąć wodą. Bardzo ciekawy produkt. Kupiłam też olejek z Resibo,chciałam go przetestować,na razie użyłam 2 razy i ta ściereczka faktycznie ładnie "ściąga " olejek z twarzy bez pocierania,ale zobaczymy jak sprawdzi się przy dłuższym używaniu. Z olejków myjących z emulgatorem - naturalnych,chętnie przetestowałabym jeszcze olejek clochee i senelle:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A miałaś kiedyś olejek jakiś olejek z SLP?

      Usuń
    2. Miałam zestaw ze Zrób sobie krem wiele lat temu, ale pamiętam,że miałam problem,żeby go zmyć z twarzy,bo był tak tłusty.

      Usuń
    3. No właśnie na jakimś blogu przeczytałam podobną opinię, że za słabo domywa. Szkoda, że nie będzie to dla Ciebie sensowna alternatywa.

      Usuń
  6. Korzystam z olejku domowej roboty z emulgatorem SLP z zsk. Sprawdza mi się nieźle. Używam olejow, które akurat mam, z czarnuszki,nasion chia, kiełków przenicy. Obecnie robię olejek na bazie oleju z pestek winogron,wychodzi tanio, a się sprawdza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A te samodzielnie kręcone mieszanki też robisz z SLP? Jakie stężenie dajesz?

      Usuń
  7. Podobny post wisi u mnie w wersjach roboczych dobre pół roku, zbyt uwikłałam się w różnice pomiędzy detergentami a emulgatorami i chwilowo sobie temat odpuściłam, ale na pewno do niego wrócę, wszak olejki myjace z emulgatorem to najlepsza metoda oczyszczania:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hihi, ja poszłam na łatwiznę i wpis o detergentach dałam chyba w czerwcu, bo wiem że moje wpisy i tak są dla wielu osób przydługawe :P

      Usuń
  8. Ja uwielbiam olejki ale hydrofilne. Właśnie z tego powodu, o którym wspomniałaś. Miałam wrażenie, że myjąc twarz po tradycyjnym oleju nie myję jej, tylko zmywam ten olej. Myłam więc twarz żelem co najmniej 2 razy.
    Jeśli nie znasz, polecam Ci również hydrofilną oliwkę Why not cosmetics i olejek Senelle. Ten ostatni tworzy idealną emulsję i zmywa się najłatwiej z olejków tego typu, które miałam okazję używać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, będę je miała na celowniku! O Senelle ogólnie słyszałam dużo superlatyw tylko nie kojarzyłam że mają olejek (chodzi o ten zimowy, tak?), a z kolei Why not w ogóle nie znałam! :O

      Usuń
    2. Tak, ten zimowy. Na swojej stronie podają zły skład, rzeczywiście to typowy olejek.

      Usuń
  9. Ale super, że o tylu olejkach napisałaś! Mam w szafie jeszcze w zapasie właśnie GoCrancerry i jestem go ciekawa, a Resibo uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja osobiście lubię zmywanie makijażu olejkiem. Podobnie jak Ty z klasycznym OCM nie wytrzymałam długo. Czasochłonność tej metody mnie zniszczyła... Potem używałam jeszcze kilku innych klasycznych olejków z bawełnianymi ręczniczkami i ściereczkami. Chyba najlepiej wspominam Resibo. Mam balsamy Czarszki, ale.... to wszystko czeka ;) Na pewno wiesz o co chodzi... Moja cera starała się teraz tak maksymalnie wrażliwa, że nie toleruje masażu olejem! Próbowałam na początku, tak jak do tej pory, i po masażu olejem moja cera robiła się na maksa czerwona. Zmieniłam olej na mleczko! O zgrozo mleczko paskudne w blogosferze znienawidzone ;p A u mnie sprawdza się obecnie o wiele lepiej od olejku. Morał z tego taki, że metoda OCM czy zmywanie olejem nie jest dla każdego.
    Co do olejów hydrofilnych, to chętnie spróbuję kiedyś tego z Biochemii Urody ;) Miałam odlewkę od Basi i była bardzo fajna ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawdę mówiąc nie zauważyłam jakiegoś wielkiego hejtu na mleczka do demakijażu, jeśli już to nieobecność, ale to jak z każdą modą - coś przychodzi, coś odchodzi ;)

      Usuń
  11. niestety dla mnie chyba olejki nie służą :(

    OdpowiedzUsuń
  12. Uwielbiam demakijaż olejkami hydrofilnymi, sprawdzają się u mnie dużo lepiej niż micele. Kiedyś próbowałam OCM, ale było zbyt praco- i czasochłonne. Gotowych olejków nigdy nie testowałam, bo wolałam w wersji bardziej ekonomicznej zrobić sama ;) Średnio raz na rok kupuję dużą butlę gliceryl cocoate (ostatnią mam akurat z e-naturalnie) i mieszam ze zwykłym olejem słonecznikowym; oczywiście przygotowuję małe porcje, do zużycia na max 2 tygodnie. Wcześniej używałam oleju z pestek winogron, ale słonecznik też jest dobry, a trochę tańszy ;) Taka mieszanka bardzo dobrze radzi sobie nawet z cięższym podkładem czy makijażem oczu (gdy dodawałam do tego kilka kropli olejku eterycznego do oczu się nie nadawała więc odpuściłam) i jestem z niej bardzo zadowolona.
    Aga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie ja też się zastanawiam nad podobnym rozwiązaniem, także z powodów ekologicznych: jedna szklana butla oleju i jedno opakowanie po emulgatorze zamiast dziesięciu zestawów/dziesięciu opakowań z drogerii...

      Usuń
  13. OCM się u mnie nie sprawdziło, bo niestety niedomyte resztki oleju mnie zapychały. Za to od 2 lat używam olejku hydrofilowego domowej roboty (1 część slp na 10 części oleju "kuchennego" :D) i polecam go z całego serca! Spośród wszystkich zmian w pielęgnacji ten olejek miał największy wpływ na poprawę stanu mojej cery, wcześniej wiecznie nękanej zaskórnikami i trądzikiem, a także przesuszonej przez agresywne żele.
    Pozdrawiam, Marta :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, tak jak napisałam wyżej - mam to już w planach :) Tylko nie mogę się zdecydować na emulgator... ;P

      Usuń
  14. A co sądzisz Aniu o wszelkich "olejkach" myjących typu słynna Isana pod prysznic, lub mieszaniu swojego myjadła z olejem, oczywiście tuż przed użyciem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mieszanie myjadła z olejem to zupełnie inny rodzaj "triku", efekt będzie mniej-więcej taki, że myjadło będzie łagodniejsze :)

      Co do Isany, to ja niekoniecznie chciałabym użyć jej w okolice oczu. Zrobiłam takie jedno podejście do innego olejku pod prysznic z Rossmanna i bardzo, bardzo to odradzam ;P Trzeba podkreślić, że to nie jest olej z emulgatorem, tylko olej z surfaktantami czy kompozycją zapachową, i to dość wysoko. Spróbować pewnie można, ale ja sobie odpuszczę ;P

      Usuń
  15. Ja chętnie robiłam sobie sama takie olejki z emulgatorem właśnie :) Ale wtedy korzystałam tylko z SLP. Ale za to wnioskuję o uwzględnienie olejku hydrofilnego Senelle w zestawieniu :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Witaj Ziemolino, od jakichś 3 tygodni stosuje SVR Sebiaclear Active, od tego czasu na policzkach pojawiają się ropne grudki. Czy ten krem może być przyczyną? Stosować dalej czy jednak kwasy PHA nie są dla mnie?
    Planuje ciążę i wciąż szukam czegos dla mojej nieidealnej skóry. Co polecasz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć, nie jestem Ziemolinką - domyślam się, że chciałaś zostawić ten komentarz na blogu Kosmostolog :)

      Usuń
    2. Może dziewczyna pyta i tu i tu, tylko zapomniała zmienić nazwy :), sama tak nieraz robiłam

      Usuń
    3. Przepraszam faktycznie pomyliłam blogi, później zauważyłam, ale jeśli macie jakieś informacje na ten temat to chętnie dowiem się i tutaj �� pozdrawiam

      Usuń
    4. To wtedy podeślij mi skład kremu, kiedy zaczęłaś go używać i kiedy pojawiły się grudki :)

      Usuń
  17. Gratuluję tak rzeczowego podejścia do opisu. U mnie ta metoda kompletnie się nie sprawdza, dlatego nawet nie biorę się za takie tematy ;)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Kosmeologika , Blogger