11/26/2018

Atopowe zapalenie skóry (AZS): jakich składników szukać, kosmetyki naturalne, plan pielęgnacji.



W poprzednim wpisie opowiedziałam Wam o atopowym zapaleniu skóry wszystko, co wydało mi się ciekawe i/lub przydatne z perspektywy pacjenta (i nie tylko) na temat samej choroby i ogólnych zasad radzenia sobie z nią.

Dzisiaj chciałabym pomówić o konkretach, czyli o kosmetykach do stosowania na skórę dotkniętą AZS. Co stanowi podstawę ich składu, jakich dodatkowych składników możemy w nich szukać? Do dzieła!



Bazę emolientów powinny stanowić substancje obojętne dla skóry


Olej mineralny, parafina, silikony


A takimi substancjami są właśnie wymienione w nagłówku powyżej składniki. Wraz z konserwantami z grupy parabenów mamy tu czterech Jeźdźców Apokalipsy urodowej blogosfery, bo aktualnie panuje moda na maksymalne demonizowanie tych składników: zarzuca się im wiele, ale najczęstszym argumentem jest ich syntetyczne pochodzenie, czyli mój ulubiony argument „to sama chemia”. W tym momencie mam dobrą radę: jeśli jeszcze nie znasz mojego tekstu pod tytułem „Dlaczego z ziołami dla zdrowia i urody łączy mnie szorstka miłość? Natura cię nie (zawsze) wyleczy”, to bardzo proszę o zapoznanie się z nim teraz. Nie chciałabym tutaj po raz wtóry (a wliczając liczne komentarze, maile itp. to po raz setny) tłumaczyć, czemu w „sztuczności” składnika nie ma nic złego, a „naturalność” składnika czy kosmetyku nie jest wartością samą w sobie.

Nagonkę na wszystkie te substancje uważam za wysoce szkodliwą, bo wielu producentów prześciga się teraz w „poprawianiu” składów kosmetyków tak, żeby odpowiadały one modzie, a nie temu co tak naprawdę byłoby najlepsze dla pacjenta czy klienta.

A tak się składa, że ze względu na związek atopowego zapalenia skóry z alergiami i z powodu leżącego u podstawy choroby defektu naskórka jako bariery, im bardziej kosmetyk jest obojętny tym lepiej. Naturalne oleje są mniej obojętne od tych syntetycznych, a ziołowe ekstrakty, kompozycje zapachowe (w tym naturalne olejki eteryczne!), barwniki i tak dalej składają się na coraz większe ryzyko.

Kto czyta mojego bloga od dawna ten wie, że ja od zawsze staram się z każdego kosmetycznego przesądu zedrzeć narosłe wokół niego mity i pokazać Wam to, co moim zdaniem jest najbliższe prawdy. A najbliższe prawdy jest to:

jasne, nie chciałabym stosować jako kremu do twarzy czystej wazeliny. Ale gdybym miała atopowe zapalenie skóry albo gdyby moje dziecko na nie chorowało, szukałabym w składzie kosmetyku haseł Paraffinum (liquidum lub sporadycznie solidum), Petrolatum, Cera Microcristallina czy Mineral Oil.

Ceramidy, cholesterol, kwasy tłuszczowe


Są to tłuszcze, które fizjologicznie występują w warstwie rogowej naskórka. Są one aktywnie transportowane za pośrednictwem swoistych receptorów do wnętrza żywych komórek w głębszych warstwach naskórka, a tam podlegają przemianom i następnie wraz z naszymi własnymi lipidami tworzą płaszcz lipidowy bariery naskórkowej [1]. Zdecydowanie warto ich szukać w kosmetykach.

Ceramidy są grupą składników, które mają podobny rdzeń (cząsteczkę sfingozyny), do której przyczepiony jest kwas tłuszczowy (których jest bardzo, bardzo wiele w zależności od ilości atomów węgla w łańcuchu). W związku z tym różnych ceramidów jest kilka i w kosmetykach znajdziecie je po prostu z numerem: Ceramide 1, 3... lub Ceramide I, III... Do grupy ceramidów zaliczamy też sfingozynę czy fitosfingozynę. Im cięższa postać AZS tym bardziej szukałabym ich w składach.

Cholesterol nie jest w kosmetykach zbyt często spotykany, a szkoda. Jeśli już to mamy jego roślinne odpowiedniki: Squalene i Beta-Sitosterol, więc warto mieć je na oku. Natomiast bez problemu można kupić w aptece maść cholesterolową albo eucerynę, która ten cholesterol także zawiera.

Wolne kwasy tłuszczowe (WKT), które występują w skórze i których warto szukać w kosmetykach dla osób z atopowym zapaleniem skóry to Stearic Acid, Isostearic Acid, Lauric Acid, Myristic Acid, Oleic Acid czy Palmitic Acid. Trzeba jednak pamiętać, że sam kwas w wysokim stężeniu może działać drażniąco oraz jest bardzo tłusty, więc często znajdziemy je w wersji która została poddana w laboratorium pewnej obróbce: najczęściej z kwasów tych robi się alkohole tłuszczowe (nie mylić z wysuszającymi alkoholami!) lub się je estryfikuje. Dlatego w kosmetykach znajdziemy także takie nazwy jak Stearic Alcohol, Isostearic Alcohol, Lauric Alcohol, Myristic Alcohol, Oleic Alcohol czy Palmitic Alcohol albo liczne nazwy w których pojawia się końcówka „-ate”: Isopropyl Myristate, Isopropyl Palmitate, Glyceryl Stearate i wiele innych.

Dużą zaletą stosowania zwłaszcza estrów jest to, że pełnią one w kosmetyku dodatkowo rolę emulgatora lub stabilizatora emulsji, dzięki czemu nie musimy dodawać do formulacji osobnych, być może mniej obojętnych składników o tych właściwościach (albo możemy dodać ich mniej). Dodatkowo alkohole i estry są zwykle lżejsze i mniej tłuste, co też jest ogromną zaletą.



Naturalne oleje roślinne


Jak wiecie, uwielbiam naturalne oleje i ekstrakty w mojej własnej pielęgnacji. Problem polega na tym, że nie każdy powinien mieć to samo podejście: ja nie cierpię na AZS, więc mam łatwiej. Atopik będzie miał pod górkę.

Musimy sobie uświadomić, że surowce naturalne lub organiczne często mogą zawierać w sobie wiele (nawet kilkadziesiąt lub kilkaset) rożnych związków i składników chemicznych. Niektóre z nich są alergenami. Na pewno wiecie, że istnieje lista najważniejszych kosmetycznych alergenów, które producent musi wymienić w INCI nawet, jeśli teoretycznie „mieszczą” się one w innym, bardziej zbiorczym haśle. Przykładowo, w wielu produktach mamy kompozycję zapachową „Parfum”, a po niej osobno wypisane Geraniol, Linalool i inne składniki tej kompozycji: są one wybitnie alergizujące.

No i właśnie 26 potencjalnych alergenów, które należy wykazywać w składzie na opakowaniu kosmetyku to substancje naturalne, które występują w większości naturalnych olejków eterycznych i wyciągów roślinnych. [2]

Moim zdaniem najbezpieczniejszą opcją są tak zwane oleje estrowe. Słynny Caprylic/Capric Triglyceride jest mieszanką kwasów tłuszczowych otrzymanych z oleju kokosowego którą poddano estryfikacji z gliceryną. Oryginalnie otrzymywany jest on z surowca naturalnego i przez to dopuszczony jest do stosowania w eko kosmetykach, ale z drugiej strony jest na tyle oczyszczony i poddany obróbce, że jest niejako roślinnym silikonem. Składnikiem podobnego typu jest Olus Oil, czyli po prostu olej roślinny, składający się głównie z trójglicerydów kwasów tłuszczowych.

Kolejną grupą olei jakie warto rozważyć są te będące źródłem nienasyconych kwasów tłuszczowych czyli NNKT. Tak naprawdę każdy olej naturalny ma jakąś swoją unikatową kompozycję i przez wzgląd na nią może wykazywać tę czy inną zaletę. Oto moi ulubieńcy:

  • wśród olei będących głównie źródłem kwasów omega-9 ja kocham olej rzepakowy (Canola Oil), ale popularne są także olej z awokado (Persea Gartissima Oil) czy ryżowy (Oryza Sativa);
  • znane źródła kwasów omega-6 to na przykład olej winogronowy (Vitis Vinifera Seed Oil), kukurydziany (Zea Mays Seed Oil), z krokosza barwierskiego (Carthamus Tinctorius) czy konopny (Cannabis sativa (Hemp) Seed Oil);
  • najsłynniejsze oleje dostarczające kwasów omega-3 to przede wszystkim olej lniany (Linum Usitatissimum (Linseed) Seed Oil) i z lnianki siewnej (tak zwany rydzowy, Camelina Sativa Seed Oil);
  • olej makadamia (Macadamia Ternifolia Seed Oil) ze względu na wysoką zawartość kwasów omega-7. Tylko on i olej rokitnikowy (Hippophae Rhamnoides Oil) mają ich 20%, inne zawierają go znacznie mniej lub najczęściej wcale;
  • oleje będące źródłami kwasu gamma-linolenowego (GLA): przede wszystkim z ogórecznika (Borago Officinalis Seed Oil), czarnej porzeczki (Ribes Nigrum Seed Oil) i wiesiołka (Oenothera Biennis Seed Oil). 

Zastosowanie w kosmetykach na AZS znajdują też oczywiście masła i oleje roślinne oparte o kwasy nasycone, czyli wspomniane wcześniej kwasy: laurynowy, mirystynowy, stearynowy, palmitynowy czy arachidonowy. Najtańsze i najłatwiej dostępne są olej kokosowy i masło shea. 


Dane dotyczące kwasów tłuszczowych w poszczególnych olejach zaczerpnęłam ze świetnych wpisów u Kasi: tu, tu i tu.



W emolientach szukajmy substancji nawilżających (humektantów)


W pewnym sensie już kosmetyk natłuszczający przyczynia się do poprawy nawilżenia skóry: tworząc okluzję nie pozwala wodzie „uciekać” na zewnątrz. Istnieją jednak substancje, które potrafią przy tym wszystkim związać wodę w skórze, bo działają niczym maleńkie gąbeczki chłonące wodę [3]. Takie substancje nazywamy humektantami i wiele z nich naturalnie występuje w naszej skórze. Część z nich możemy wrzucić do worka o nazwie NMF: natural moisturizing factor (naturalny czynnik nawilżający). Kompleks ten składa się w 40% z aminokwasów i kwasu urokainowego, a także z kwasu piroglutaminowego (PCA), mleczanów, mocznika, jonów (chloru, sodu, potasu, wapnia, magnezu, fosforanowych), cukrów i mnóstwa innych substancji organicznych [4].

Wobec tego w INCI emolientów często znajdziemy: konkretne aminokwasy (jak na przykład lizynę, glicynę, kwas glutaminowy: Lysine, Glycine, Glutamic Acid) lub kompozycje pochodzenia roślinnego (na przykład Wheat Amino Acids, Hydrolyzed Wheat Protein), mleczany (Lactic Acid, Sodium Lactate i inne), mocznik (Urea), sole (na przykład Magnesium Sulfate, czyli tak zwaną sól gorzką czy Epsom) oraz różnego rodzaju sacharydy: Glucose, Sorbitol, Sucrose Cocoate...

Do najbardziej skutecznych humektantów należy gliceryna (glicerol), a inne składniki kosmetyków mające właściwości nawilżające to chociażby glikol propylenowy, hydroksykwasy [5], kwas hialuronowy, betaina, fucogel, pochodne aloesu czy miód, przy czym dwa ostatnie mają spory potencjał alergizujący, więc w kosmetykach na AZS raczej ich nie uświadczymy. Skupmy się na szukaniu haseł: Glycerin, Propylene Glycol, Hyaluronic Acid czy składniki z „Hyaluronate” w nazwie, Betaine (nie mylić z Cocamidopropyl Betaine!) czy Biosaccharide Gum-1.


W emolientach szukajmy substancji łagodzących, przeciwświądowych, probiotyków


Jak napisałam w poprzednim tekście, istota AZS częściowo opiera się na stanie zapalnym i ogólnej nadreaktywności skóry na bodźce, które u osoby zdrowej nie wywołałyby objawów. Gdy stan zapalny jest nasilony, lekarz leczy go najczęściej za pomocą sterydów (przede wszystkim miejscowych, ale także doustnych) lub inhibitorów kalcyneuryny (maść Protopic, krem Elidel), a w przypadkach skrajnie ciężkich możliwe jest zastosowanie ciężkiego kalibru immunosupresantów, czyli leków stosowanych typowo u pacjentów chociażby po przeszczepach narządów.

Kiedy leki są potrzebne, to są potrzebne i koniec, kropka. Z tak zwanym zjawiskiem sterydofobii należy walczyć tak samo jak ze stosowaniem tych (czy jakichkolwiek innych) leków lekką ręką. Każdy lek ma określone działania niepożądane i dlatego powinno się je stosować w określonych sytuacjach, a nie powinno się ich stosować gdy tej wyraźnej potrzeby nie ma... wiem, że to może brzmieć jak „oczywista oczywistość”, ale niestety obie szkodliwe skrajności trzymają się mocno.

Najsensowniejszym zachowaniem byłoby tutaj zawalczyć o to, by stan zapalny nasilał się jak najrzadziej. Mogą w tym pomóc właśnie kosmetyki, a konkretnie te zawierające składniki łagodzące podrażnienia.

Najpopularniejsze z nich jak alantoina czy pantenol są nam znane od dawna. O składnikach przeciwświądowych takich jak Octyldodecanol i Polidokanol (Laureth-9) pisałam Wam w recenzji kremu Latopic. Przeciwświądowe działanie wykazuje także tlenek cynku (Zinc Oxide), który w dermatologii stosuje się także na trudno gojące się rany, przewlekłe stany zapalne skóry czy liszaje [6].

Przydatne są także łagodne składniki działające antyseptycznie, zwłaszcza jeśli mamy skłonność do drapania się lub jeśli mamy do czynienia z dziećmi. Przykładem takiej substancji jest chociażby Evosina Na2GP, która w INCI wystepuje jako „Sodium Usnate, Propylene Glycol”. Jest to składnik aktywny pochodzenia roślinnego, która ma działać antybakteryjnie przeciw bakteriom Gram+ (włącznie z Staphylococcus epidermidis, Staphylococcus aureus, Bacillus subtilis, Sarcina lutea) [7].

Jak już jesteśmy przy mikrobiocie skóry, to przydatne mogą być też pre- i probiotyki. W Latopicu występowały metabolity pałeczek kwasu mlekowego (Lactobacillus Ferment), ale znanym prebiotykiem jest też Biolin. W INCI widzimy go jako „Inulin, Alpha-Glucan Oligosaccaride”. Taki cukrowy kompleks stanowi pożywkę dla dobrych bakterii i zmniejsza ryzyko nadkażeń złymi bakteriami.



„Naturalny steryd”: ektoina (Ectoin)


Ektoina łączy w sobie dwie cechy, których chcemy w pielęgnacji skóry atopowej: z jednej strony zwiększa płynność warstwy lipidowej i chroni przed utratą wody z naskórka, a z drugiej: ma zdolność ograniczania procesów zapalnych, zmniejsza rozmiar uszkodzenia DNA, przyspiesza komórkowe mechanizmy naprawcze. W ten sposób zabezpiecza komórki naskórka przed działaniem niesprzyjających czynników środowiska, w tym promieni UV, wysokiej temperatury i suchości. [8]

Agoniści PPAR (receptorów proliferatorów peroksysomów)


Długo zastanawiałam się czy o tym w ogóle pisać, bo na razie jest to pieśń przyszłości, ale w końcu pomyślałam sobie: dobra, może się nie przyda, ale jeśli tak – to przynajmniej będę pierwsza ;)

W cytowanym już uprzednio stanowisku ekspertów Sekcji Dermatologicznej Polskiego Towarzystwa Alergologicznego i Sekcji Alergologicznej Polskiego Towarzystwa Dermatologicznego możemy przeczytać: „Duże znaczenie w miejscowym leczeniu AZS ma stosowanie nowoczesnych emolientów z agonistami dla receptorów proliferatorów peroksysomów (peroxisome proliferator-activated receptors – PPAR). Są to wysokonienasycone kwasy tłuszczowe, niektóre flawonoidy, które poprzez aktywację swoistych receptorów jądrowych nasilają syntezę endogennych lipidów, poprawiając czynność bariery naskórkowej, a ponadto poprzez hamowanie NF-κB, odpowiedzi Th2, mastocytów i interleukiny 4 wywierają działanie przeciwzapalne zbliżone do kortykosteroidów.

Tłumacząc na polski: pewne substancje nałożone na skórę działają trochę tak, jak sterydy (to znaczy silnie wiążą się z odpowiednimi receptorami wywołując konkretną odpowiedź organizmu), ale ponieważ są to receptory zupełnie innego typu – nie wiążą się z działaniami niepożądanymi typowymi dla preparatów sterydowych.

Ten rodzaj odpowiedzi jest powodem, dla którego warto szukać w kosmetykach nienasyconych kwasów tłuszczowych, o których pisałam wyżej. Także wspomniana wcześniej fitosfingozyna poprzez działanie na receptory PPARα oraz PPARγ ma redukować reakcje zapalne, a dodatkowo hamować rozwój niektórych drobnoustrojów. [9]

Oczywiście bada się także pierwsze konkretniejsze związki: jeśli zobaczycie w składzie kosmetyku rapontycynę albo chociaż ekstrakt z rabarbaru: Rhubarb (Rheum rhaponticum) extract to właśnie o takim flawonoidzie mówimy [10].  Bardzo obiecująco wyglądają też badania nad składnikiem otrzymanym ze słonecznika: Sunflower Oleodistillate [11]

Ogromnie ciekawym (choć wciąż rzadko spotykanym) składnikiem jest pochodna kwasu palmitynowego: Palmitoylethanolamide (PEA), która fizjologicznie obecna jest w naskórku i której ilość w AZS jest drastycznie zmniejszona. Jej stosowanie miejscowe pobudza produkcję własnych lipidów skóry, a ponadto wykazuje ona właściwości przeciwbakteryjne i działa na receptory histaminowe mastocytów, utrudniając ich degranulację: „wyrzut” IgE dający natychmiastową reakcję. [12]

Tym niemniej, dopóki składniki te nie wejdą do mainstreamu najrozsądniej będzie trzymać się tego, co wiemy że działa: czyli przede wszystkim NNKT.



Jak skomponować podstawowy zestaw emolientów dla dziecka?


W przypadku dzieci sprawa wydaje się stosunkowo prosta: potrzebujemy na pewno jednego „myjadła” i jednego „smarowidła”, a do tego przydałby się krem pieluszkowy. Moim zdaniem najlepiej jest zacząć od smarowidła średniego kalibru i dopiero jeśli okaże się on niewystarczający dokupujemy kaliber cięższy i/lub lżejszy, by rozpocząć próby smarowania różnymi ich kombinacjami.

Jeśli okaże się to niewystarczające i jesteśmy pewni, że zachowujemy wszystkie przykazania z poprzedniego wpisu o Podstawach pielęgnacji skóry z AZS, to po miesiącu-dwóch takiej zintensyfikowanej pielęgnacji warto zmienić markę i rozpocząć proces od nowa.

Preparaty myjące w AZS


Są to najczęściej emulsje lub łagodne żele. Emulsje to najczęściej formuły ultradelikatne: na przykładzie emulsji do kąpieli Emolium Dermocare aż 94% jej objętości stanowią emolienty! Preparat ten dodajemy do wypełnionej wodą wanienki, a po krótkiej kąpieli delikatnie osuszamy skórę ręcznikiem (bez pocierania!). Skóra po takiej kąpieli od razu pokryta jest delikatnym filmem, który wzmacniamy i utrwalamy smarując następnie dziecko odpowiednim kosmetykiem.

Paraffinum Liquidum, Caprylic/Capric Triglyceride, Isopropyl Palmitate, PEG-40 Sorbitan Peroleate, Butyrospermum Parkii Butter, Macadamia Integrifolia Seed Oil, Canola Oil, Persea Gratissima Oil, Laureth-7 Citrate, PEG-8, Tocopherol, Ascorbyl Palmitate, Ascorbic Acid, Citric Acid, Aqua, Hydrogenated Palm Glycerides Citrate.

Jak widać poza najważniejszą tutaj parafiną i triglicerydami mamy tu też estry tłuszczowe, masło shea, olej makadamia, rzepakowy i z awokado. Emulsję tę można stosować od 1. dnia życia dziecka.


To jest akurat mój prywatny szampon, ale to z powodu mojego ŁZS.

Ciemieniucha a atopowe zapalenie skóry


U większości dzieci nie ma potrzeby używania szamponu, bo można umyć ich główki tym samym olejkiem czy emulsją rozprowadzonymi w wodzie przy kąpieli całego ciała. Ale oczywiście kiedy ich włoski stają się dłuższe i gęstsze (a takie mają niektóre noworodki oraz często dzieci półroczne czy starsze) można sięgnąć po pierwszy szampon dla dziecka. Warto również rozważyć go jeśli u naszej pociechy pojawi się ciemieniucha.

Od pierwszego miesiąca życia można zastosować na przykład szampon nawilżający Emolium Dermocare. Bardzo wysoko mamy tu łagodzący pantenol, emolienty, MNÓSTWO substancji nawilżających i alantoinę. Za podstawę działania złuszczającego odpowiada tu kwas mlekowy, a absolutną wisienką na torcie są dla mnie dość wysoko glukonolakton oraz pod koniec składu pantolakton. Do tego wszystkiego mamy jeszcze ekstrakt z Tephrosia Purpurea.

Aqua, Disodium Laureth Sulfosuccinate, Decyl Glucoside, Panthenol, Cocamidopropyl Betaine, PEG-75 Shea Butter Glycerides, PEG-150 Pentaerythrityl Tetrastearate, Betaine, Sucrose Cocoate, Gluconolactone, Butylene Glycol, Tephrosia Purpurea Seed Extract, PEG-6 Caprylic/Capric Glycerides, Wheat Amino Acids, Urea, Diglycerin, Sodium PCA, Hydrolyzed Wheat Protein, Sorbitol, Lysine, Allantoin, Lactic Acid, Polyquaternium-7, Sodium Benzoate, Phenoxyethanol, Disodium EDTA, Parfum, PCA, Pantolactone, Potassium Sorbate.

Emolium Dermocare ma w swojej ofercie także żel na ciemieniuchę do stosowania od pierwszego dnia życia. Patrząc na skład widzę znowu pantenol tuż po wodzie, za nim głównie nawilżacze i delikatnie złuszczający kwas laktobionowy i pantolakton oraz alantoinę, a w międzyczasie jeszcze wspomniany wcześniej prebiotyk Biolin.

Aqua, Panthenol, Glycerin, Methylpropanediol, Betaine, Inulin, Hydroxyethylcellulose, Lactobionic Acid, Alpha-Glucan Oligosaccharide, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Sodium Hyaluronate, Allantoin, Disodium EDTA, Sodium Hydroxide, Pantolactone, Sodium Nitrate.


Natłuszczanie w AZS


Po każdej kąpieli trzeba w ciągu pięciu minut zastosować porządne natłuszczenie, na przykład za pomocą oliwki. Oliwka do ciała Emolium Dermocare ma taki skład jak lubię: bazę stanowi neutralna parafina i trójglicerydy, potem mamy trochę naturalnych olei, cholesterol i skwalan. Jako konserwant mamy tu samą witaminę E, jako regulator kwasowości sam kwasek cytrynowy, a za zapach odpowiada hipoalergiczna kompozycja zapachowa. Po ten produkt możemy sięgać od pierwszego dnia życia maluszka.

Paraffinum Liquidum, Caprylic/Capric Triglyceride, Hydrogenated Polydecene, Macadamia Integrifolia Seed Oil, Olus Oil, Oxidized Corn Oil, Camelina Sativa Oil, Tocopherol (mixed), Beta-Sitosterol, Squalene, Parfum, Citric Acid.


Jeśli zamiast oliwki wolimy coś o większej wchłanialności, możemy wybrać emulsję do ciała. Emulsja z Emolium Dermocare też jest oparta o emolienty, ale mamy tu także nawilżacze, tworzące delikatny film silikony, alantoinę oraz witaminy E i C. Stosujemy od pierwszego dnia życia.

Aqua, Paraffinum Liquidum, Cetearyl Alcohol, Butyrospermum Parkii Butter, Caprylic/Capric Triglyceride, Macadamia Integrifolia Seed Oil, Hydroxyethyl Urea, Methylpropanediol, Glycerin, Polysorbate 60, Phenoxyethanol, Biosaccharide Gum-1, Dimethicone, Trimethylsiloxysilicate, Allantoin, Stearic Acid, Ethylhexylglycerin, Xanthan Gum, Sodium Hyaluronate, Disodium EDTA, PEG-8, Tocopherol, Ascorbic Acid, Ascorbyl Palmitate, Citric Acid

Jak wspomniałam, będzie nam także potrzebny krem na okolice pieluszkowe. Od pierwszego dnia życia możemy sięgać na przykład po krem przeciw odparzeniom Emolium Dermocare. Na pierwszym miejscu po wodzie ma on tlenek cynku: typowy składnik „barierowy”, lekko antyseptyczny i przeciwświądowy. Również wysoko znajdziemy medyczną lanolinę o wysokim stopniu oczyszczenia, czyli znany i lubiany składnik natłuszczający i kojący skórę. Idealnym dopełnieniem jest zestawienie tych substancji z prebiotykiem, który zadba o rozwój prawidłowej flory bakteryjnej. A wszystko to w bardzo neutralnym miksie emolientów, olei i nawilżaczy; wzbogacone o pantenol, alantoinę, witaminy E i C oraz pantolakton.

Aqua, Zinc Oxide, Isohexadecane, Caprylic/Capric Triglyceride, Isopropyl Palmitate, Lanolin, Cetyl PEG/PPG-10/1 Dimethicone, Glycerin, Canola Oil, Inulin, Cera Microcristallina, Hydrogenated Castor Oil, Butyrospermum Parkii Butter, Tocopheryl Acetate, Isostearic Acid, Magnesium Sulfate, Panthenol, Paraffin, Allantoin, Alpha-Glucan Oligosaccharide, Cetearyl Alcohol, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Disodium EDTA, PEG-8, Tocopherol, Ascorbyl Palmitate, Ascorbic Acid, Citric Acid, Pantolactone, BHT, Pentaerythrityl Tetra-Di-T-Butyl Hydroxyhydrocinnamate.

Jeśli jesteśmy w fazie intensyfikacji leczenia i chcielibyśmy spróbować pielęgnacji warstwowej, albo szukamy po prostu lżejszej konsystencji do smarowania twarzy naszej pociechy, to Emolium Dermocare ma poza oliwką także lżejszy krem. Tym razem poza samymi emolientami mamy tu sporo nawilżaczy: pochodną mocznika, fucogel, kwas hialuronowy i nie tylko. Nie zabrakło też kojącej alantoiny czy witamin E i C.

Aqua, Cetearyl Alcohol, Paraffinum Liquidum, Butyrospermum Parkii Butter, Caprylic/Capric Triglyceride, Macadamia Integrifolia Seed Oil, Hydroxyethyl Urea, Glycerin, Methylpropanediol, Polysorbate 60, Dimethicone, Trimethylsiloxysilicate, Biosaccharide Gum-1, Sodium Hyaluronate, Allantoin, Stearic Acid, Sodium Acrylate/Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, Isohexadecane, Polysorbate 80, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Lactic Acid, Disodium EDTA, PEG-8, Tocopherol, Ascorbic Acid, Ascorbyl Palmitate, Citric Acid, Sorbitan Oleate.


Domowe sposoby pielęgnacji skóry dotkniętej AZS


Bardziej od tradycyjnych sposobów polecam dermokosmetyki: o ile natłuszczenie jako takie to nie problem, o tyle odbudowanie konkretnych braków bariery naskórkowej, wyciszenie stanu zapalnego, nawilżenie czy prebiotyki to naprawdę inna liga. Na polskim rynku są obecnie dostępne emolienty w różnych formach kosmetycznych i w bardzo zróżnicowanych cenach.

Bywa niestety tak, że koszt ten w połączeniu z całokształtem diagnostyki i leczenia staje się przeszkodą. W takiej sytuacji dobrą opcją są kremy i maści recepturowe (tak zwane „robione” na bazie recepty od dermatologa), które są znacznie tańsze niż gotowe. W kąpieli ma szansę sprawdzić się woda z dodatkiem przygotowanego na bazie mąki ziemniaczanej „krochmalu”. [13] Pamiętajmy tylko, że maści „robione” muszą być przechowywane w lodówce i mają 1-miesięczny termin ważności.


Moi mili, ode mnie to tyle na dzisiaj. Chciałabym przypomnieć Wam, że partnerem dzisiejszego wpisu jest marka Emolium, producent kosmetyków Emolium Dermocare. Myślę, że efekt tej współpracy w postaci dwóch tak obszernych wpisów jest naprawdę fajny i jeśli też tak myślicie – dajcie znać reakcją na fanpage’u :) No i oczywiście podeślijcie oba wpisy wszystkim atopikom (lub ich rodzicom), bo to naprawdę solidna porcja wiedzy.


 Z góry dzięki za wsparcie!

Ania



1. Nowicki R. et al.: Atopowe zapalenie skóry – aktualne wytyczne terapeutyczne. Lekarz POZ 1/2015, s. 41.
2. Kosmopedia: Kosmetyki naturalne.
3. Medycyna Praktyczna: Co powinny zawierać emolienty?
4. Fowler J.: Understanding the Role of Natural Moisturizing Factor in Skin Hydration. Practical Dermatology, July 2012, s. 37.
5. Medycyna Praktyczna: Co..., tamże.
6. Mp.pl: Cynk (tlenek cynku) – opis profesjonalny.
7. Biotechnologia.pl: Evosina Na2GP.
8. Nowicki R.: Atopowe..., op. cit., s. 41-42.
9. Biotechnologia.pl: Zdrowa skóra w każdym wieku!
10. Materiały marki  Provital Group dot. Aquaxtrem™.
11. de Belilovsky Clarence et al.: Sunflower oleodistillate: A topical PPAR-α agonist developed for atopic dermatitis. Journal of the American Academy of Dermatology, Volume 64, Issue 2, AB58. 
12. Nowicki R.: Atopowe..., op. cit., s. 41.
13. Medycyna Praktyczna: Jak pielęgnować skórę dziecka chorego na AZS, jeśli rodzica nie stać na kupienie odpowiedniej ilości emolientów? 

8 komentarzy:

  1. Choć jak już wspomniałam pod poprzednim postem tematyka mnie nie dotyczy ani teraz ani w przyszłości, niemniej czapki z głów że tak to przystępnie opisałaś, no widzisz a na spotkaniu nie pochwaliłaś się tak ciekawą współpracą :)

    Do tej pory myślałam, że atopikowi wystarczy odrobina oleju do wanny i balsam po kąpieli, nie przypuszczałam że skóra atopowa wymaga aż tak czaso- i pracochłonnej pielęgnacji ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że jednak wspominałam, ale już serio nie wiem - masy tematów nie zdążyłyśmy omówić <3

      Znam osobiście jedną osobę (dorosłą) z takim naprawdę masakrycznym, ciężkim AZS - coś nieprawdopodobnego jak bardzo ta choroba potrafi uprzykrzać życie :(

      Usuń
  2. Mnie temat nie dotyczy i oby nigdy nie dotyczył (w sensie - dzieci), ale wpis ogromnie przydatny!!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Udostępniłam dalej, na pewno się komuś przyda, świetne artykuły! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny wpis! Tyle wiedzy :) Ja z moim maluchem walczyliśmy z AZS rok temu. Wyleczyłam sie wtedy z unikania parafiny i demonizowania olei mineralnych, bo zobaczyłam jak świetny daja efekt. Emolium jeszcze nie uzywalismy. Aktualnie gosci u nas Latopic.

    OdpowiedzUsuń
  5. Aniu, ja mam jeszcze pytanie co do Soolantry. Czy mogę jednocześnie używać jej razem z kwasem laktobionowym, a konkretnie na nosie? Np. nakładając kwas, a za kilka godzin Soolantrę. Muszę jakoś podziałać na wągry i rozszeszone pory, ale nie wiem czy kwas nie zdpsuje działania Soolantry.

    OdpowiedzUsuń
  6. Wow, cóż za praca! Dziękuję.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Kosmeologika , Blogger