1/12/2019

Rossmann: promocja „Zadbaj o siebie, zadbaj o naturę”



Nazwę tej promocji uważam za trochę mylącą, bo ciężko w jej ramach zadbać o siebie: w sumie wcale nie jest nią objęte zbyt wiele kosmetyków, a z nich osobiście większości nie mogłabym Wam polecić... ;) Ale zadbanie o naturę to coś, co do mnie przemawia i z fantastycznego odzewu jaki dostaję na moje wpisy dotyczące środowiska wiem, że i Was to interesuje. A zatem zapraszam na bardzo subiektywny przegląd produktów objętych najnowszą dużą rossmannowską akcją.


Nie tak dawno temu publikowałam na blogu wpis „Jak skorzystać z promocji w Rossmannie i nie zwariować. Ani nie zbankrutować”  i wiele z tych treści jest jak najbardziej aktualnych. Jednym z najważniejszych przykazań umożliwiającym nam zaoszczędzenie możliwie większej kwoty jest dobieranie kosmetyków podobnych cenowo. Dlatego mój przegląd podzieliłam na dwie kategorie: do dziesięciu złotych i powyżej tej kwoty. Jeśli nie mamy akurat budżetu na szaleństwa to możemy skorzystać z okazji i zapoznać się z paroma tanimi produktami, a jeśli dysponujemy większą kwotą to w drugiej kategorii na pewno znajdziemy cztery droższe rzeczy.


Co kupić w Rossmannie do 10 zł?


W tej kategorii bezwzględnie dominuje jedzenie. I chociaż wiele z tych rzeczy wygląda bardzo interesująco, ba! sama chętnie wzięłabym na próbę parę ciekawostek, trzeba pamiętać o jednym: zdecydowana większość z tych produktów to w dalszym ciągu żywność przetworzona. Jasne, znajdziemy też na przykład ekspandowane zboża od Dobrej Kalorii czy mieszanki bakalii, ale jednak przeważają gotowce, których kupowania lepiej byłoby unikać i nie chciałabym tutaj się nad nimi rozwodzić. Zwłaszcza, że zasoby poszczególnych drogerii Rossmann są BARDZO zróżnicowane: przeglądając na stronie internetowej jedzenie objęte promocją miałam trudności z rozpoznaniem większości z marek, bo w „moich” Rossmannach ich po prostu nie ma. Więc bez sensu robić przegląd przekąsek, które są tylko w gigantycznych filiach w największych miastach.

Jedyne na co zwrócę uwagę to duży wybór rossmannowskich napojów roślinnych, czyli wegańskich odpowiedników mleka. Jeśli klasyczne sojowe Wam nie smakuje, a na burżujskie opcje typu ryżowe, kokosowe czy orkiszowe zwykle szkoda Wam pieniędzy, to teraz jest szansa zrobić zapas za pół ceny. Ja to jestem dziwadłem, mi poza sojowym nie smakuje żaden sklepowy napój tego typu.

Aha! I pamiętajcie! Niech Was ręka boska broni przed zakupem Super Krówek kokosowych!!!




W kategorii „do 10 zł” kosmetyków nie ma wiele: głównie Alterra i dosłownie pojedyncze produkty innych marek. U mnie stosowanie konserwowanych alkoholem kosmetyków ekologicznych najczęściej nie kończy się dobrze, dlatego nie mam tu zbyt wielu hitów. Jedynym naprawdę lubianym przez mnie produktem był naturalny dezodorant w sprayu Alterra Jojoba i Szałwia, po który sięgam czasem latem. Ale włosowa seria z granatem i aloesem (szampon, odżywka, maska) jest od lat prawdziwym bestsellerem i chwali je tak wiele osób, że jeśli jeszcze ich nie miałyście to może warto je poznać! A kosmetykiem, który z powodu składu kusi nawet mnie jest 2w1 szampon i żel pod prysznic Alterra Sensitive. 



Fanki naturalnej, wegańskiej pielęgnacji ust może zainteresować fajna linia pomadek ochronnych Botanical Lip Balm od Laury Conti, w pielęgnacji twarzy mamy tu UKOCHANE przeze mnie maseczki Dermaglin, a w cenie do 10 zł mieści się też baza kosmetyczna Venus, o taka: (klik!).

Bardzo „less waste'owym” zwyczajem jest kupowanie akcesoriów, które posłużą nam długo i które zostały wykonane z poszanowaniem dla środowiska, najlepiej z naturalnych surowców. Pumeksy marokańskie KOCHAM i nawet od niedawna mam właśnie taki z Rossmanna, ale prawdę mówiąc mój nie jest taki jak ten ze strony drogerii. Gładkie miejsce w centrum mam o wiele większe, co wyjątkowo mnie irytuje: zamiast szybko przeszorować pięty muszę zrobić to konkretnie obrzeżami pumeksu. Kupując własny egzemplarz zwróćcie na to uwagę!



Dodatkowo za niecałą dyszkę możemy kupić też naturalną szczotę do paznokci albo włosów lub bambusową gąbkę. Tutaj MUSZĘ przypomnieć mój tekst Minimalizm w pielęgnacji ciała. Czego w ogóle nie potrzebuję i Ty najprawdopodobniej też nie”, bo podstawowa zasada jest taka: jeśli coś jest nam zbędne, to lepiej nie kupować tego w ogóle, niż kupować to w wersji super-hiper-bio-eko.

Wiecie czego jeszcze mamy w bród na tej półce cenowej? O dziwo, artykułów kuchenno-gospodarczych. Dla kogoś mogą to być nudy na pudy, ale dla mnie są to ważne tematy i choć nie jestem jakąś wielką zerowasterką to szukam ciekawych alternatyw dla dotychczasowych wyborów.



Przykładowo, ekologiczne (wykonane na przykład z recyklingu lub bawełny organicznej) odpowiedniki jednorazowych wyrobów z bawełny (takie jak eko waciki Isana albo Cleanic, patyczki, chusteczki higieniczne...) czy celulozy (papier toaletowy Europrofiti albo Alouette, ręczniki papierowe) są od klasyków zwykle nieco droższe. W cenie regularnej może mi być trochę szkoda kasy, ale w ramach tej promocji... kto wie? Co ciekawe, patyczki nie są nią objęte. Dla mnie decyzja raczej dziwna, ale akurat i tak przywiozłam je sobie z Gdyni, więc nie kupowałabym zapasu. Ale za papierem toaletowym chętnie się rozejrzę, bo w brodnickiej Biedronce nie udało mi się znaleźć ryfkowego papieru z makulatury.

Pozostając w temacie domu, z jakiegoś powodu promocją objęte są zarówno zwykłe worki na śmieci, jak chociażby te, ale możemy też dać szansę workom z recyclingu! Do wyboru są klasyczne 35-tki oraz 60-tki, a do tego 60-litrowe z taśmą ściągającą.

Trochę śmiesznie czuję się pisząc tu o workach na śmieci (zwłaszcza, że ja zużywam ich super mało), ale skoro Ryfka z Szafy Sztywniary może być influencerką w temacie papieru toaletowego, to ja chyba mogę zająć sąsiednią niszę ;D



W dziedzinie domowej chemii widać, że marka Frosch bardzo lansuje się na naturę i dzięki temu w ramach promocji możemy kupić przykładowo ich balsam do mycia naczyń czy środek do łazienki. Tak się składa, że balsam do naczyń akurat mam na stanie! Na co mogę od razu zwrócić uwagę: takie tru naturalne płyny typu Yope podają często cały skład na opakowaniu. Zwyke produkty, w tym płyn Frosch, już nie, wygląda to na przykład tak:


5 – 15% anionowe środki powierzchniowo czynne, <5% niejonowe środki powierzchniowo czynne, amfoteryczne środki powierzchniowo czynne, środek konserwujący (lactic acid), kompozycje zapachowe. Pozostałe składniki: olejek cytrynowy, barwniki.

Jeśli powodem, dla którego szukamy naturalnych rozwiązań jest na przykład egzema na rękach, to moim zdaniem na Froscha nie ma nawet co patrzeć. Ale jeśli kieruje nami cokolwiek innego, warto zacząć od przestudiowania etykiety płynu na której stoi:


Lista 9 punktów ekologii marki Frosch


1. Formuła „Zielonej Siły” zawierająca naturalne składniki aktywne intensyfikuje właściwości czyszcząco-pielęgnujące.
2. Użycie związków powierzchniowo czynnych pochodzenia roślinnego o wysokiej i szybkiej biodegradacji.
3. Maksymalnie przyjazne dla skóry rąk, testowane dermatologicznie receptury, zminimalizowany udział delikatnych środków konserwujących i starannie dobrane substancje zapachowe lub całkowita rezygnacja z nich.
4. Produkty nie zawierają fosforanów, boranów, formaldehydu, EDTA i związków halogenoorganicznych.
5. Mniejsze obciążenie środowiska dzięki ograniczeniu stosowania materiałów opakowaniowych oraz nowoczesnemu wykorzystywaniu materiałów pochodzących z recyklingu i do recyklingu przeznaczonych.
6. Produkty wegańskie, bez składników pochodzenia zwierzęcego.
7. Trwała energooszczędna produkcja w miejscach wytwarzania, których zarządzanie ekologią posiada certyfikaty EMAS, ISO 50001 i A.I.S.E.
8. Wykorzystanie własnej stacji uzdatniania wody, aby wypełnić najwyższe standardy higieny podczas produkcji oraz zagwarantować jak najwyższy stopień wstępnej obróbki ścieków.
9. Ponad 30 lat doświadczenia w rozwoju i produkcji przyjaznych dla środowiska środków czystości.


I teraz tak: nie wiem jak Wam, ale mi jest cholernie trudno ocenić na ile ta lista może być prawdziwym atutem. Na produkcji płynów do mycia naczyń znam się jak świnia na balecie i nie mam pojęcia, czy produkty konkurencji mają związki pochodzenia zwierzęcego, halogenoorganiczne czy borany. Może mają i w porównaniu z nimi Frosch to zielona alternatywa. A może nie mają i cała ta lista to jedno wielkie mydlenie oczu. Jeśli wiecie na ten temat coś ciekawego, zapraszam dyskusji! Bo cała reszta z nas błądzi tu trochę po omacku.

Pozostając w temacie sprzątania: ostatnią rzeczą, jaka zwróciła moją uwagę jest... soda czyszcząca Domol. Od początku byłam sceptyczna, bo sądziłam, że będzie to albo soda z niechcianymi przeze mnie domieszkami, albo zwykła soda sprzedawana za miliony monet, bo jest CZYSZCZĄCA. No i faktycznie jest to zwykła soda w cenie 1,10 zł za 100  gramów zamiast 0,62 zł/100 g w Biedronce. Plusem jest jedno opakowanie zbiorcze zamiast trzech niepodlegających recyclingowi saszetek w dodatkowej durnej folijce (halo, Gellwe, mamy XXI wiek!). Z jednej strony przepłacamy prawie dwukrotnie, z drugiej: sam produkt jest tak tani, że różnica mało odczuwalna. Ale myślę, że jeśli sprzątamy dom sodą to i tak najlepiej kupować ją w opakowaniach kilogramowych i mieć ten dylemat z głowy: i taniej, i mniej śmieci!

Co kupić w Rossmannie za więcej niż 10 zł?


W kategorii od dyszki wzwyż moją uwagę zwrócił pewien brak konsekwencji obejmowania produktów tą promocją, bo ich dobór naprawdę jest momentami mocno frapujący. Tym niemniej pewne grupy z poprzedniej kategorii znowu się tu pojawiają: dużo zdrowego jedzenia i kosmetyków Alterra, mnóstwo akcesoriów typu szczotki, rękawice myjące, tarki czy nawet gąbki konjac, sympatycznie wyglądające pomadki do ust Bee Natural.

Mamy też alternatywę dla Froscha czyli chemię domową marki Klar. Ponownie, dokładnie tak jak Frosch nie pokazują całości składów swoich produktów, a ekologiczny branding opierają o wyznawane przez siebie zasady:

1. Czysty dom. Myje naprawdę do czysta, raz za razem.
2. Starannie dobrane składniki. Wykorzystujemy tylko te, które są potrzebne. Żadnych zbędnych.
3. Tworzywo z recyklingu. Zamiast produkować nowe opakowania wykorzystujemy opakowania z recyklingu.
4. Energia odnawialna. Produkt wytwarzamy przy pomocy energii z wiatraków.
5. Liczy się każda kropla. Razem możemy stworzyć czystszą planetę.

Dodatkowo w stylu kojarzącym mi się z kosmetykami Tołpa na etykiecie dzielą się z nami podstawowymi informacjami na temat składu:




Summa summarum, ani Frosch, ani Klar nie jawią mi się jako zieloniutkie marki bez skazy, ale moim zdaniem wnoszą na rynek coś nowego. Płyn Yope musiałabym zamawiać przez internet, co wiąże się z dodatkowym śladem węglowym. Wobec tego planuję zrobić rozeznanie czy Klar w „moich” Rossmannach znajdę.

W kategorii powyżej 10 zł mamy jednak mimo wszystko nieco więcej kosmetyków, które moim zdaniem mogą okazać się interesujące zwłaszcza dla włosomaniaczek: w promocji jest naprawdę wiele naturalnych olejków, a także ich miksy - czy to w formie oliwek dla dzieci, czy to mieszanek Alterry albo Wellness & Beauty do włosów i ciała. W niższej cenie możemy kupić też chyba całą gamę odżywek i szamponów Petal Fresh, z których to wersję winogronowo-oliwkową mam i mogę Wam polecić!



Dodatkowo w tym zakresie cenowym znajdziemy półprodukty do wzbogacania bazy kosmetycznej z linii Venus Twoja Receptura. Ja w ogóle mam i tę bazę, i ekstrakt z mango, i zatężony aloes z tej serii, ale uczciwie powiem, że od zakupu nawet ich nie dotknęłam. Chcę przedtem trochę zredukować zapasy otwartych kosmetyków. Jak pisałam na fejsie: jeśli chciałybyście bezboleśnie zrobić pierwszy krok w stronę produkcji własnych kosmetyków, ta seria wydaje mi się świetnym pomysłem.



Jeśli zaś interesują nas produkty gotowe, to moją uwagę przykuło dosłownie kilka z nich:

Z takich powszechnie dostępnych naturalnych płukanek kojarzę tylko Sylveco, Dudu Osun zbiera ogólnie bardzo dobre opinie, olejek Bielenda mam i lubię, kosmetyki Miya mają ogromne grono zagorzałych fanek, a ałun jest przydatnym kosmetykiem „na wszelki wypadek” ze względu na właściwie nieistniejącą datę ważności.



Na sam koniec dwie ciekawostki. Kubeczki menstruacyjne pomału zdobywają coraz większą popularność. Selenacup faktycznie w Rossmannach widuję - jest on też w promocji! Ale czy wiedziałyście, że Rossmann ma też swój kubeczek Facelle?! Jako że mam na razie zerowe doświadczenie z tymi akcesoriami to nie potrafię oszacować jego jakości, ale czuję się bardzo zaintrygowana.

Z kolei rzeczą, której dotąd w Rossmannie nie widziałam nigdy jest „zielona” kolorówka. Markę Boho Green Makeup kojarzę z relacji moich koleżanek z targów kosmetyków naturalnych (nawet używam obecnie Boho Blendera!) i gdy zobaczyłam ich certyfikowane kosmetyki organiczne na stronie Rossmanna to trochę zbaraniałam. Ale są! Niestety, tylko dwa: korektor w dwóch odcieniach i krem BB w czterech. Przypuszczam, że w małych miastach próżno ich szukać, a szkoda!


***


Sama jestem zaskoczona tym, jak wiele rzeczy chętnie kupiłabym w ramach tej promocji! A Wy, planujecie większe zakupy? Za czym się rozglądacie?

xoxo,Ania

19 komentarzy:

  1. sama jeszcze nie korzystałam z tej promocji i nie wiem w sumie czy skorzystam :D

    OdpowiedzUsuń
  2. ja korzystam z kubeczków, najpierw miałam Selenacup (tylko ten był w rossmanie), wybrałam zgodnie z ich zaleceniami rozmiar M (mam 180cm wzrostu). Ogólnie ich rozwiązanie z taką jakby pętelką na końcu bardzo mi się podoba, same kubeczki są super, nie ma uczucia siedzenia jak w pielusze, można wręcz zapomnieć, że ma się okres. Niestety ten bladoróżowy kolor to słaby wybór ze strony firmy, zaczął się odbarwiać i wyglądać nieciekawie. Jako że i tak chciałam spróbować mniejszego rozmiaru a akurat weszły kubeczki Rossmanowskie to kupiłam S i jestem zadowolona- ta końcówka mi mniej pasuje, ale ciemny fiolet to kolor bardzo na plus, samemu wykonaniu i materiałowi też nie mam nic do zarzucenia, nie czuć, że to połowę tańszy produkt :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przekonałaś mnie :D Już kupiłam, będę jutro pokazywać na Insta, bo dziś już za ciemno na zdjęcia ;)

      Usuń
  3. Mam kubeczek z Facelle, na razie na próbę, nie chciałam inwestować większej kasy, bo nie wiedziałam, czy w ogóle się przekonam. Używałam na razie przez 2 miesiące, więc nie mam dużego doświadczenia, ale nie jestem rozczarowana, wręcz przeciwnie, chce nadal używać. W przyszłości planuję jakiś droższy kubeczek, żeby mieć na zmianę i porównanie, ale póki co ten z Rossmanna daje radę - polecam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obie mnie przekonałyście, wzięłam ten z Facelle! :)))

      Usuń
    2. Mam nadzieję, że się sprawdzi :) sama sobie się dziwię, że się zdecydowałam na tego typu formę, ale tradycyjne "zabezpieczenia" już tak mnie denerwowały... If You know what I mean :D

      Usuń
  4. Jeszcze nie słyszałam o tej promocji, ale już mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jakoś mnie ta promocja nie korci, wszystko mam, a na środki do czyszczenia postawiłam ostatnio na Yope :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś przy okazji jakiegoś zamówienia na pewno chciałabym też ich spróbować! :)

      Usuń
  6. Jak zazwyczaj mnie promocje tego typu nie kręcą i nie kuszą jeśli naprawdę nic nie potrzebuję tak teraz się skusiłam już dwa razy, ale na zdrową żywność póki co ;) kupiłam orzechy i ciasteczka beraw :) plus chusteczki do hig.intymnej na dokładkę jako czwarty produkt. Zastanawiam się nad skorzystaniem jeszcze trzeci raz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam na Stories, że te kokosowe BeRaw już jadłaś, ale chyba nie podzieliłaś się wrażeniami - dobre to? Bo ja jak widzę "kokos", to mam zwarcie obwodów i nie wiem czy nie będę żałować ;P

      Usuń
  7. A mnie jakos lzej na sercu odkąd nie poluje na promocje w rossmanie. Na portfelu też ;)
    Mialam kiedys mydelko dudu osun i wg mnie nic specjalnego- ciut slabsze dzialanie niz aleppp.
    Zbieram sie zeby kupoc sobie kubeczek menstruacyjny, ale jakos nie moge sie przemoc. Po pierwsze odczuwam dyskonfort ppdczas aplikowania sobie tamponow. Nienawidze tego i zawsze uzywam podpasek. Boje sie ze przy kubeczkach bedzie jeszcze gorzej. A szkoda, bo staram sie wdrażać w życie idee zero waste, ale z tym krokiem chyba jeszcze poczekam...

    OdpowiedzUsuń
  8. Aniu, co sądzisz o kostkach myjących? Czy są dobrą alternatywą dla mydła w przypadku podatnej na wysuszanie skóry?
    Mam na oku kostkę myjącą Sebamed o takim składzie:
    Triticum vulgare starch, Disodium Lauryl Sulfosuccinate, Palmitic Acid, Stearic Acid, Glyceryl Stearate, Cetearyl Alcohol, Talc, Aqua, Sodium Lauroyl Sarcosinate, Cocamidopropyl Betaine, Sodium Lactate, Cera alba, Panthenol, Inulin, Lecithin, Glycine, Magnesium Aspartate, Alanine, Lysine, Leucine, Parfum, CI 77891

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgodnie z moją wiedzą nie da się zrobić kostki opartej o całkowicie łagodną substancję myjącą: zawsze będzie to surfaktant mocny albo średni. W tym przypadku mamy średni (Disodium Lauryl Sulfosuccinate), więc na pewno warto dać chociaż szansę - jeśli to kostka SebaMed to też mam ją na oku :)

      Usuń
  9. Ja niechcący wdepnęłam w promocję i zrobiłam sobie zapasy roślinnego mleka ;D Hahah to na pewno zużyję. Co do pumeksu, to akurat u mnie w najnowszym wpisie jest jego bardzo wyraźne zdjęcie i faktycznie Twój wygląda inaczej! Jak bardziej zużyty... Ja swój kupiłam już dawno stacjonarnie w Rossmann i kocham miłością ogromną.
    Zainteresował mnie też ten kremowy olejek. Chociaż ta seria się u mnie średnio sprawdziła, to ten olejek może być fajną alternatywą dla mleczka, których ostatnio namiętnie używam ;) Jestem mleczkowa ;D Mleczkowa blogerka ;p (mam dobry humor, bo dowiedziałam się o konferencji MB i już chciałabym się z Wami spotkać ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No a wyobraź sobie, że mój pumeks nie ma nawet miesiąca, bo od razu po zakupie tak wyglądał :( Mega mnie denerwuje, serio.

      Usuń
  10. Chociaż już po promocji to weszłam z ciekawości, bo dopiero teraz nadrabiam wpisy na blogach i trochę mi smutno, ponieważ jest szansa, że Yope w Brodnicy stacjonarnie dostaniesz :( marka na pewno dostępna jest w zielarskim. Nie wiem, czy płyn do mycia naczyń jest stacjonarnie, ale widnieje na stronie internetowej, jest tam też informacja, że po uprzednim umówieniu się, zamówienie internetowe można odebrać stacjonarnie, także może się to odbyć bez dodatkowego śladu węglowego, bo przecież towar do sklepu i tak dostarczają :)
    Pozdrawiam, Ewa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A w którym zielarskim? Na razie odwiedziłam tylko taki w Nowym Mieście Lubawskim (tam też pracuję :D) i tam nie było :(

      Usuń

Copyright © 2016 Kosmeologika , Blogger