8/22/2018

Jak skorzystać z promocji w Rossmannie i nie zwariować. Ani nie zbankrutować.




W Rossmannie nowa promocja! Aktualnie obok tych -51% na kosmetyki kolorowe promocje 2+2 są największymi akcjami tego typu w drogeriach stacjonarnych i myślę, że warto z nich korzystać. Ale, ale! wszystko z głową. Jeśli idziemy do sklepu i łapiemy za rzeczy, których nie planowałyśmy kupować, to nawet jeśli kosztowały 10% oryginalnej ceny my tracimy pieniądze (a nie oszczędzamy je). Więc moją podstawową wskazówką jest:


Zrób szybki remanent zapasów


Jeśli mam w domu pięć kremów do rąk, to choćby ten nowy, szósty, kosztował sto złotych albo i dwieście, nie będzie mile widzianym nabytkiem choćbym kupiła go za grosze. No, jeszcze ewentualnie mogłabym komuś dokupić coś do prezentu, ale mam nadzieję, że nie mamy tu na sali Grażyn biznesu, które kupują tanio, a w prezencie dają jako coś drogiego, albo nie daj Boże sprzedają po pełnej cenie na Allegro czy gdziekolwiek.

Dlatego jeśli kupujemy dla siebie czy najbliższej rodziny, zorientujmy się najpierw czego nam brakuje albo co się zaraz skończy. Uzupełnienie palących braków na promocji to akurat świetny interes.


... a teraz przestań się oszukiwać i wykreśl to, czego nie potrzebujesz.


Mi na przykład kończy się ukochany wysuszacz lakieru do paznokci Sally Hansen Insta-Dri. Ale szczerze mówiąc, ostatnio albo maluję paznokcie odżywką, albo robię sobie hybrydy - nie będę więc kupować czegoś, czego może nie otworzę jeszcze przez pół roku.

Albo tak hipotetycznie: kończy nam się peeling  do ciała, więc po remanencie wpisałyśmy go na listę. Ale jeśli stał w łazience od dwóch lat, bo za nic w świecie nie potrafimy się zmotywować do używania go, to może w ogóle go nie potrzebujemy? Jak już raz na ruski rok najdzie nas chęć na zrobienie peelingu, to równie dobrze możemy wykonać go samodzielnie z cukru, kawy czy soli.

I jak już w tym temacie jesteśmy, chciałabym przypomnieć Wam dwa wcześniejsze teksty:






Jeśli spojrzymy na naszą listę krytycznie to na pewno będziemy w stanie wykreślić jeszcze kilka rzeczy.



Oszacuj budżet


W promocji typu 2+2 zawsze działa to tak, że płacimy za dwa najdroższe produkty z danego zestawu. Żeby udział w promocji nam się faktycznie opłacił wskazane byłoby, żeby wybrane kosmetyki były w podobnej cenie.

Co z tego, że zachęcone ofertą złapiemy dwie odżywki na jakie zawsze było nam szkoda kasy, jeśli potem dorzucimy do nich maseczkę i krem do stóp za dyszkę? Za zakupy warte, powiedzmy, 120 złotych, zapłacimy wtedy złotych sto. I owszem, jest to jakaś oszczędność, ale nie potrzebujemy do niej czekania na wielką rossmannowską akcję. Równie dobrze możemy za miesiąc zerknąć do gazetki z promocjami i zobaczyć że nasza odżywka jest teraz za 42,99 zamiast 49,99 zł. Efekt będzie podobny.

Zastanówmy się więc, czy chcemy wybrać raczej cztery droższe kosmetyki (i zapłacimy w kasie więcej, ale też więcej oszczędzając) czy cztery kosmetyki tańsze (i przy kasie zapłacić dosłownie grosze).



Upewnij się co w ogóle jest w promocji


Jak to zwykle bywa, lista produktów objętych promocją jest... dziwna. Często bywa tak, że niby promocja dotyczy wszystkich produktów z danej grupy, a w rzeczywistości dotyczy marek obecnych we wszystkich Rossmannach i te co bardziej nietypowe są już z promocji wyłączone.

Z drugiej strony, na obecną promocję wchodzi zaskakująco dużo kosmetyków do pielęgnacji twarzy, mimo iż w teorii ma ona dotyczyć tylko ciała, włosów i paznokci. Ja jestem jak najbardziej na tak!

Dlatego polecam albo ściągnięcie sobie pdfa ze wszystkimi kosmetykami objętymi promocją, albo zajrzenie na stronę Rossmanna i po prostu kliknięcie odpowiedniego filtru. Możecie dzięki temu odkryć produkty, których wcale byście się tu nie spodziewały; a z drugiej strony: oszczędzić sobie kłopotu w drogerii, gdy okaże się że akurat TEN krem do rąk nie jest w promocji. Nie wiem jak Was, ale mnie to zawsze mega stresuje ;)

Dla mnie najwygodniejsze jest po prostu posortowanie kosmetyków według ceny. Jeśli chcę wydać mało, sortuję od najniższej i ustalam sobie że na te powyżej (przykładowo) 15 zł nie będę nawet patrzeć. Na potrzeby tej promocji posortowałam od najdroższego i w zależności od tego co z drogich produktów wpadnie mi w oko, nie zejdę poniżej pewnej kwoty (np. 20 zł) żeby zakupy mi się jako tako opłaciły.




Złóż zamówienie przez internet


Opcji tej nie polecam w promocjach na kosmetyki kolorowe: rossmannowskie zamówienia są realizowane przez „ściągnięcie z półki”, a wszystkie wiemy, że w przypadku tej sieci oznacza to kataklizm. Wieczny brak testerów i brak kultury klientów sprawia, że widzę nie raz w danej szafie powiedzmy osiem szminek w jednym odcieniu i WSZYSTKIE są zmacane. Fuj.

Na szczęście w przypadku kosmetyków do ciała mało kto jest tak zdeterminowany by w drogerii zrobić cokolwiek poza powąchaniem (chociaż wielokrotnie byłam świadkiem dotykania kulki w dezodorancie... borze zielony...), więc tu zamówienia internetowe polecam od serdca. Oszczędzamy sobie jeżdżenia za konkretnym produktem od drogerii, szukania, przepychania się do półek, stania  w kolejce. No przecież to cud, miód i orzeszki.

To, co akurat w zamówieniach internetowych mnie wkurza to fakt, że zgodnie z moją wiedzą nie ma możliwości wyświetlenia sobie listy drogerii oferujących produkty z naszego koszyka. Możemy jedynie ustalić najpierw miejsce odbioru i potem dodając do koszyka kolejne kosmetyki kontrolować czy są one w tej konkretnej placówce dostępne. Jeśli nie, to nie dostajemy informacji zwrotnej gdzie najbliżej ich szukać.

Więc kiedy dzisiaj dodałam do mojego zamówienia odżywkę w piance Biovax i ustawiłam najbliższą pracy drogerię Rossmann na Starowiejskiej – było dobrze. Potem dodałam odżywkę Biotebal, na którą od dawna ostrzyłam sobie zęby i okazało się, że tam jej nie ma... No nic, dodałam drugi najbliższy Rossmann (w CH Batory) – sukces! Dodaję kolejny produkt, odżywkę winogronową Petal Fresh i noż kurrr..., teraz ona jest niedostępna.

Straciłam cierpliwość, ustawiłam na miejsce odbioru największego Rossmanna w okolicy (tego w CH Riviera) i wreszcie było dobrze. Jakby to kogoś interesowało, czwartym kosmetykiem w koszyku została glinkowa maska z L’Oreala. Brakowało mi ostatnio glinek, a ta jest już rozrobiona i w sumie sporo moich koleżanek ją chwaliło, więc mogę chociaż spróbować :) W pełnej cenie byłaby dla mnie o wiele za droga w porównaniu do tego jak tania jest glinka sypka, ale tak dobrałam sobie kosmetyki w promocji, że zapłaciłam niewiele więcej niż 50% ich wartości – i o oto chodzi!

Moją ukochaną odżywkę nawilżającą Isana wycofano ze sprzedaży, więc odżywka Petal Fresh trafia do mnie w ramach poszukiwania godnego zastępcy :( Od dawna chciałam znaleźć idealną odżywkę PEH-ową i odkąd Anwen poleciła Biotebal, ten wisiał na mojej liście marzeń. A odżywki bez spłukiwania Biovax w piance to moje eksperymenty z jeszcze efektywniejszymi sposobami pielęgnowania&stylizowania moich loków. Od tylu lat używam w tym celu odżywek Ziaja, że umieram z ciekawości jak sprawdzi się coś tak nietypowego jak odżywka w piance!

Wszystkie te kosmetyki mieszczą się w przedziale cenowym 20-35 zł, więc za całość zapłaciłam 61% oryginalnej wartości. Nie kupiłam nic, czego nie potrzebuję, a przy okazji zrobię parę ciekawych eksperymentów :)

Taka forma zakupów odpowiada mi najbardziej. A Wam?

Buziaki,
Ania

33 komentarze:

  1. sama kiedyś szalałam na takich promocjach, ale czasem lepiej kupić coś w normalnej promocji niż w takiej 2+2 ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak! Dobieramy niepotrzebnych pierdół żeby załapać się na promocję zamiast zaczekać chwilę i kupić coś pojedynczo ;)

      Usuń
  2. Jesteś głosem rozsądku, cieszę się bo może to pomóc innym osobom na takich promocjach. Sama zastanawiałam się wcześniej nad taką promocją i dodałam kwoty kosmetyków, a potem spróbowałam to samo tylko gdyby były na zwykłych promocjach i okazało się że 2+2 mi się nie opłacało!Jednorazowo wydałabym troszkę więcej niż gdybym czekała na promocje produktów - zamiast wydać dużą kwotę jednorazowo wolę rozłożyć ją na np 2-3 miesiące w budżecie i jest lepiej. Mało produktów (typowo kosmetyków) naprawdę "musimy" kupić na już, czasem warto poczekać, daje też to czas na weryfikacje.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja od jakiegoś czasu nie korzystam z promocji 2+2, nic wiele nie potrzebuję, a jesli już to nie w takiej ilości 4 szt., więc coś brałabym na siłę, a nie mam na to kasy :) więc mimo, że czasem coś kusi to staram się nie dać skusić, albo poszukać w każdym innym sklepie czy może gdzieś nie ma lepszej oferty cenowej.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dla mnie ogólnie ta promocja 2+2 ma mało sensu. Weźmiemy dwie, max trzy rzeczy, których potrzebujemy i czwartą rzecz na siłę musimy dobrać, wydając przy tym więcej kasy niż przy normalnych zakupach.. ;/
    Ja się nie wybieram bo... nie ma mnie w PL ;D Ale na pewno wpadnę do niemieckiego Dm zobaczyć, co tam fajniejszego niż w austriackim ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A z ciekawości, zdarzają się w DMie takie masowe wyprzedaże na przykład kolorówki? Takie rzędu -50%?

      Usuń
    2. No właśnie nie ma! Ja tu, od kiedy tu mieszkam, nie pamiętam żadnej promocji w DM, takiej jak mamy w Rossmann. Czasem jest jakieś -15 max -25% - śmiech na sali. Przed długi czas w Austrii były w DM karty stałego klienta takie normalne, na punkty jak w Super-Pharm, tylko że te punkty niczego nie dawały ;D A za ich ogromną ilość była śmieszna zniżka -15% ... Potem jakoś na początku roku DM ogłosił, że przechodzi tak jak w DE na kartę Payback, wiec te wszystkie punkty skasowali i wysłali nowe karty...
      Ogólnie w AT z promocjami jest dramat (wiadomo, bogate społeczeństwo, to ich stać). Takich promocji jak u Nas w Sephora (tu nawet nie ma Sephory) to w ogóle nie ma! Jest Douglas i jak raz na rok jest -25% na coś, to kupuję pędzle Zoeva, a tak to niestety, to jeden z najdroższych krajów, jeżeli chodzi o kosmetyki, drugi to Szwajcaria ;))

      Usuń
    3. O kurczę, nie miałam o tym pojęcia! Jej, to u nas naprawdę trzeba docenić te promki!

      Usuń
  5. byłam w Rossmannie i obczaiłam, co chce kupić na pewno to będzie, coś z Bielendy - seria kosmetyków ze składem naturalnym i chyba jakiś olej albo gliceryna z Venus

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hihi, z tej serii Venus kupiłam już sobie parę rzeczy przy innej promocji, ale jeszcze nie otwierałam ;)

      Usuń
  6. Nie wybieram się do Rossmanna i dobrze mi z tym. Już dawno sobie odpuściłam tego typu promocje, bo jak widzę, że po taki kosmetyk sięgam po roku czasu od kupienia, to jaki sens jest jego kupowania wcześniej? Zdarzają mi się jeszcze zapasy w pielęgnacji, ale tak jak w tekście wspomniałaś odpuściłam już sobie kosmetyki, które ciężko mi się zużywa, jak np. balsamy do ciała. Jak znajdę potrzebę posmarowania się to użyję tego co akurat mam pod ręką, niekoniecznie musi być to balsam. Mój mąż zawsze mi powtarza, że takie "magazynowanie" w domu kosztuje - zabiera przestrzeń w mieszkaniu, za którą zapłaciliśmy "żywą gotówkę". Dlatego obydwoje nawzajem się pilnujemy, co kupujemy, zdarzają się grzeszki, ale jest coraz lepiej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W pełni się zgadzam. Zawsze znajdzie się w domu a to jakaś próbka, a to krem do twarzy/rąk który się na nich nie sprawdził, a to dostaniemy jakiś balsam w prezencie... Pełne szafki kosmetyków to naprawdę zmora :O

      Usuń
  7. ja zaa to nauczylam sie z takich promocji praktycznie nie korzystac.. chyba ze naprawde wykanczam zapasy i wyczekuje takiej promki :D oczywiscie wtedy planuje tak, zeby 4 kosmetyki byly w zblizonej cenie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Właśnie fajna była promocja w Superpharm -50%, ale nie udało mi się pojechać, bo zamiast tu kupować 4 kosmetyki kupiłabym jeden, czy dwa które chcę. Choć w Rossmannie chcę kupić i tak maseczki w saszetkach :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja właśnie dzisiaj skorzystałam z promocji. Kupiłam 2 maski do włosów i 2 balsamy do ciała - każdy po 20-parę złotych, dzięki czemu zaoszczędziłam 43 zł :) Jeden balsam od razu dałam mamie, a reszta jest moim zapasem na najbliższy czas, bo będzie krucho z kasą ;)
    A to nie w każdym Rossmannie półki z produktami objętymi promocją są oznaczone czerwonym znaczkiem 2+2? Dzięki temu nie trzeba się zastanawiać co jest w promocji a co nie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niby są, ale przy kasie czasem okazuje się, że akurat ten konkretny krem nie wchodzi w promocję, a reszta jego kolegów z półki wchodzi, więc oznaczenie na półce jak najbardziej jest ;D

      Usuń
    2. To w takim wypadku wraca się do na sklep wymienić szybko na coś innego ;D
      Raz w ogóle nie wiedziałam, że jest jakaś promocja, a wtedy była na pielęgnację twarzy. Poszłam tylko po krem i płyn micelarny i to nie dla mnie. I dziewczyna z kasy wróciła mnie na sklep, żebym wzięła jeszcze dwie rzeczy za darmo ;D To było miłe zaskoczenie ;)

      Usuń
    3. Aniu, dla mnie pójście na takie zakupy bez listy zakupów oznaczałoby pewnie pięć godzin w Rossmannie xD W domu robię spis, sprawdzam sobie wygodnie składy i recenzje tego co mam na oku, porównuję produkty z siostrzanych serii itp., często biję się z myślami (na przykład na zasadzie "kurczę, wzięłabym ten kosmetyk za 50 zł, ale czy mam w ogóle co do niego dobrać żeby się opłaciło?"). Nigdy więc nie robię tego na spontanie, więc naklejki nie są mi pomocą :)

      No i właśnie dla mnie "wymienić szybko na coś innego" nie jest ani trochę szybkie ;D

      Usuń
    4. A bo im większa świadomość, tym ciężej coś kupić ;)
      Moja strategia jest taka, że celuję w produkty, które już miałam, polubiłam i wiem, że je zużyję. Nowych rzeczy też raczej nie kupuję na spontanie ;) Chociaż do ciała i włosów już trochę prędzej niż do twarzy.

      Usuń
    5. "A bo im większa świadomość, tym ciężej coś kupić ;)" - AMEN, SIOSTRO!!!

      Ja też jak już mam hit, to się go trzymam, ale czasem sytuacja wymusza (wycofanie ulubieńca itp.), a czasem chciałoby się sprawdzić czy obecnej pielęgnacji nie dałoby się jeszcze trochę podkręcić... ;)

      Usuń
  10. W zeszłym roku zrobili taką promocję w formie -49 i to było zdecydowanie atrakcyjniejsze, brało się dokładnie to co jest potrzebne, wychodziło znacznie taniej niż teraz i bez limitu, a w tym roku przy tylu ciekawych produktach z tylu kategorii, limit 4 szt. jest bez sensu...

    Oj, jak mnie to też irytuje jak sobie ładnie wybiorę produkty a tu bum! - np. tusze Eveline są dostępne tylko w Rossmanie przy Grobli, choć w centrum Gdańska mają oni kilka placówek...
    Powinni zrobić to tak żebym mogła od razu zerknąć na stronce w których gdańskich Rossach znajdę na pewno interesujący mnie produkt, a nie tracić na to czas już po dodaniu go do koszyka ehh :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A i ja tym razem nie korzystam :), po pierwsze bo tak jak napisałam powyżej, a po drugie znów uzbierała mi się szafka zapasów i je sukcesywnie zużywam :((

      Usuń
    2. No właśnie dla mnie ten idiotyczny system sprawdzania dostępności to jedyny naprawdę poważny zarzut :(

      Usuń
  11. Lubię zamawiać przez internet, wtedy zamawiam mniej, sensowniej i mam pewność, że ceny są takie widzę i nic mnie przy kasie nie zaskoczy :P

    OdpowiedzUsuń
  12. Cenne uwagi! Do promocji w te sieci podchodzę wyjątkowo ostrożnie, bo często ceny w promocji są wyższe, niż w innych drogeriach online bez promocji.
    Tym razem zakupów nie planuję. Może w 1+1 wzięłabym udział, ale zapasy nie są mi potrzebne. Co innego, gdyby w akcji brały np. kremy do twarzy, wtedy pokusiłabym się o komplet kremów, bo te akurat zużywam na bieżąco, maseczkę i jakiś szampon na dokładkę. Ale tylko stacjonarnie, bo online nie ma wszystkich marek, więc kiszka ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Dla mnie to kolejna zbedna promocja, w ktorej nie biorę udzialu :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Jak juz biore udział to kupuje codzienne kosmetyki- odzywka, zel pod prysznic, ktore u mnie szybko schodzą. Mam zasade, ze kupuje kosmetyki za max 15 zł przed obniżką i koniecznie wszystkie w podobnych cenach. Juz nauczylam sie ze nie ma co brać odzywki za 30 zl i maseczki za 5... Nie kupije tez kosmetykow na próbę.Ogolnie cpraz rzadziej bywam w rosmanie, bo mam wrazenie ze wiekszosc interesujacych mnie kosmetykow juz i tak wyprobowalam;) denerwuja mnie te promocje, bo zazwyczaj sa naciaganiem. Ciezko jest wybrac dla jednej osoby 4 rozne kosmetyki, zawsze jest tak u mnie ze ten osotatni w sumie jest nie potrzebny, ale i tak go wezme😛
    A i denerwują mnie w ross wszystkie eko kosmetyki w jakis mega wysokich cenach, albo te ktore udają eko i mają np plastikowe opakowanie imitujace tekture (np nowa seria bialego jelenia). Ale to juz calkiem inna historia;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Olałam już bardzo wiele promocji w Rossmannie bo zwykle nie potrzebuję aż 4 produktów, a dodatkową trudnością jest wyszukiwanie tych o zbliżonej cenie :) Gdyby było -50% przy 2 szt., to byłoby o wiele łatwiej i rozsądniej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie nie jest trudno wybrać 4 produkty, ale jak bym akurat miała zapasy itd. to też bym po prostu z tej promocji nie korzystała, zdarzyło mi się już olać w przeszłości :) Natomiast teraz faktycznie dobry interes zrobiłam ;)

      Usuń
  16. Korzystam z promocji tylko wtedy, gdy czegoś potrzebuję. Z przyjemnością przy ostatniej promocji 2+2 na produkty z pielęgnacji twarzy kupiłam produkty do demakijażu, bo je zużywam regularnie. Teraz jak jest 2+2 na higienę jamy ustnej, antyperspiranty, żele do mycia, dla siebie kupiłam olejek Isana myjący do ciała, a siostra dobrała resztę, bo właśnie potrzebowała :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Uwielbiam akcje 2+2. Tyko niecierpie tak jak napisałaś tych niekulturalnych ludzi co się pchają jaby każdy chciał to co oni i nie starczy dla nich i tych co wszystko obłapują a i tak nie mają zamiaru tego zakupić.. Ja z ostatniej akcji niestety nie skorzystałam-wszystkie zapasy już wcześniej zrobione :))

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Kosmeologika , Blogger