7/06/2020

Recenzja: Resibo, SUPERSTAR. Body Balm (oraz MASTERTOUCH. Body Balm!)



Opalona, rozświetlona skóra! Miałam na dzisiaj zaplanowany trochę inny wpis, ale mamy pełnię lata i nie chcę, by ten temat czekał dłużej.

Parę tygodni temu dostałam od Resibo paczkę z ich nowościami. Mam to ogromne szczęście, że już od dłuższego czasu (myślę, że od dwóch lat?) dostaję każdy nowy produkt jaki wypuszczają i ten zmiótł mnie z nóg jak mało który.


W paczce były dwa balsamy rozświetlające, które większość z nas mogłaby stosować równocześnie: temat bladych nóg i przyzłoconej górnej połowy ciała to raczej powszechny kobiecy dylemat :D


U mnie jest on bardzo wyraźny, bo na co dzień praktycznie nigdy nie odsłaniam nóg (latem chodzę do pracy w cienkich, przewiewnych spodniach 7/8), a ramiona i dekolt już prędzej. Więc jak raz na sto lat zachce mi się wyjść w szortach to rzeczywiście Gondor wzywa pomocy :P


Źródło


I co? I nic. W dawnych czasach zdarzało mi się sięgać po balsamy do ciała z dodatkiem samoopalacza: szczególnie miło wspominam produkt Lirene z serii Arabica – widzę nawet, że jest dalej w sprzedaży, ale opakowanie wygląda zupełnie inaczej i nie wiem czy skład się nie zmienił... Z takimi balsamami jest jednak dużo zabawy. Mniej niż z samoopalaczami (stężenie dihydroksyacetonu jest zdecydowanie mniejsze), ale też dużo: regularne peelingi, bardzo dokładne rozsmarowywanie i na dodatek częste (Lirene trzeba było używać dwa razy dziennie).


Dlatego zdecydowanie częściej zupeeełnie nic z tym nie robiłam, chodziłam sobie z moimi bladymi nogami czekając aż Rohan odpowie ;D




Resibo, SUPERSTAR. Body Balm 


Resibo, SUPERSTAR. Body Balm całkowicie zmienił to jak wyglądają moje nogi tego lata. To balsam o leciutkiej, prawie piankowej konsystencji i naprawdę mocnym (przynajmniej dla takiego bladziocha jak ja) pigmencie. Dzięki temu robi z moimi nogami trzy fajne rzeczy:

Opalenizna


Po pierwsze, oczywiście nadaje im opalony wygląd „dorównując” ich koloryt do reszty ciała. Czy jest to najważniejsza rzecz pod słońcem? NIE. Ale czy wygląda to wyjątkowo estetycznie i elegancko? Tak, tak, tak i jeszcze raz tak.


Wyrównanie kolorytu


Po drugie, dzięki nasyceniu pigmentem jest dla moich nóg jednocześnie jak... podkład. Wyrównuje ich koloryt, a wierzcie mi – jest co wyrównywać. Rogowacenie okołomieszkowe, gdzieniegdzie pajączki, a nawet jeden tworzący się powoli żylak za prawym kolanem są pod tym balsamem stonowane. Wygląda to ślicznie.


Rozświetlenie


Po trzecie, złociste pigmenty nadające skórze blask to jest to. Takie „opalone” i rozświetlone nogi wydają się dłuższe, a przy tym i szczuplejsze, więc jeśli nam na takim efekcie zależy to warto się tego typu balsamom przyjrzeć. Na pewno kojarzycie wpis Ania Maluje o czterech trikach na dłuższe nogi (klik!) - osobiście uważam, że te balsamy Resibo są wprost do tego stworzone.



Skład


Tak szczerze to ja nie traktuję tego rodzaju produktów jak pielęgnacji, a bardziej jak... makijaż. Wieczorem biorę prysznic, nakładam na ciało odżywczy balsam czy masło, a Body Balm Resibo nakładam dopiero dziesięć minut przed wyjściem.


Tym niemniej, zdarzało mi się analizować składy kosmetyków kolorowych, więc zajrzyjmy i tutaj ;)


Aqua, Isoamyl Laurate*, Glycerin, Propanediol, Propanediol Dicaprylate*, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Mica*, Squalane*, Cetearyl Alcohol*, Glyceryl Stearate Citrate*, Vitis Vinifera Seed Oil, Apricot Kernel Oil Polyglyceryl-4 Esters, Tocopherol, Helianthus Annuus Seed Oil, Brassica Oleracea Acephala Leaf Extract, Xanthan Gum*, Glyceryl Caprylate*, Tetrasodium Glutamate Diacetate, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Citric Acid, Parfum, Limonene, CI 77491*, CI 77891*, CI 77499


Emolienty (w tym oleje jojoba, winogronowy, słonecznikowy, pochodna oleju z pestek brzoskwini), humektanty, rozświetlająca mika oraz inne pigmenty, witamina E oraz ekstrakt z jarmużu o działaniu głównie antyoksydacyjnym. Skład, jak to zwykle w Resibo, przepiękny.


To co czasem się u mnie w przypadku kosmetyków naturalnych nie sprawdza to konsystencje: gdy nie możemy sięgnąć po każdy emulgator czy konserwant to czasem idzie się na pewne kompromisy, które na mojej cerze często nie grają.


Tutaj tego problemu nie ma: balsam jest leciutki, rozprowadza się błyskawicznie, wchłania do sucha i nie robi smug. Niczego więcej nie mogłabym sobie życzyć.


No dobrze, czepnę się trochę zapachu: słodkiego, oranżadkowego, kojarzącego mi się z rokitnikową linią do pielęgnacji włosów Natura Siberica (Oblepikha). Według producenta jest to orzeźwiający zapach ananasa, dla mnie to absurd :P Po nałożeniu oczywiście już go nie czuję, ale przy nakładaniu tak. Mógłby być inny albo chociaż trochę słabszy ;)



Resibo, MASTERTOUCH. Body Balm


Jak wspomniałam, w przesyłce był i drugi balsam rozświetlający Resibo: nadający czysty złocisty glow bez efektu opalenizny. Jako osoba, która ogólnie rzecz biorąc lubi być blada i stara się poza twarzą filtrować całe ciało bardzo się z tym produktem polubiłam. Gdy czytam w „Głosie rozsądku” opis sceny łóżkowej Geralta i Ioli Pierwszej, pachnącego rumiankiem zjawiska o gładkiej i chłodnej skórze to taki efekt sobie wyobrażam ;) Jest prze-ślicz-ny.


Dlatego w weekendowe wyjście w ruch idą u mnie oba balsamy: Mastertouch na ramiona czy dekolt, a Superstar na nogi. Składowo oba są do siebie bardzo podobne, zobaczcie tylko:


Aqua, Isoamyl Laurate*, Glycerin, Propanediol, Propanediol Dicaprylate*, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Mica*, Squalane*, Cetearyl Alcohol*, Glyceryl Stearate Citrate*, Vitis Vinifera Seed Oil, Apricot Kernel Oil Polyglyceryl-4 Esters, Tocopherol, Helianthus Annuus Seed Oil, Brassica Oleracea Acephala Leaf Extract, Xanthan Gum*, Glyceryl Caprylate*, Tetrasodium Glutamate Diacetate, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Citric Acid, Parfum, Limonene, Tin Oxide*, CI 77891*, CI 77491*, CI 77499


I tak samo podobne są do siebie konsystencja czy zapach. Poziom nadawanego blasku jest podobny, tylko w przypadku pierwszego produktu jest on „podbity” nadającymi efekt opalenizny pigmentami.


Różnica w rezultacie na skórze jest znacząca. W dniu otwarcia paczki od razu posmarowałam jedną nogę jednym, a drugą drugim balsamem, a po ochach i achach zajęłam się czymś innym i zapomniałam o nich. Gdy za parę godzin wyszłam po coś z domu, po opuszczeniu klatki schodowej prosto na pełne dzienne światło moim oczom ukazał się przekomiczny widok jednej nogi wyraźnie ciemniejszej od drugiej :D Mimo że mieszkam na wysokim czwartym piętrze poleciałam na górę po to, by dosmarować trochę Superstara na bledszej nodze. I mimo że robiłam to z prędkością światła obyło się bez smug. To też chyba o czymś świadczy ;)

***


Czy są to produkty niezbędne do codziennej egzystencji? Oczywiście że nie. Ale latem, w sezonie ślubno-weselnym, na wszelkie sesje zdjęciowe i co jeszcze tylko sobie wyobrazicie warto się z tym produktem zapoznać.


Biorąc pod uwagę kontekst mojego poprzedniego wpisu o zrównoważonym podejściu do pielęgnacji i makijażu stwierdzam, że balsam Superstar będę w przyszłości kupować, a co do Masterglow to nie jestem jeszcze pewna. Kosmetyki wyprodukowała polska firma stworzona przez kobitę, są niestestowane na zwierzętach, opakowane w szkło. Wydajność szacuję (bardzo zgrubnie!!!) na dwa lata przy moim trybie życia. Więc chociaż nie jest to kamień węgielny mojej pielęgnacji ciała to z przyjemnością raz na jakiś czas zaopatrzę się w kolejne opakowanie.


Jakby coś, to balsam Superstar jest na Triny obecnie wykupiony, ale jeśli kiedyś miałybyście się nad nim zastanawiać, to proszę – możecie kupić go z mojego linku afiliacyjnego tutaj. Masterglow jest obecnie dostępny, a mój link jest tutaj.


Jestem bardzo ciekawa czy macie któryś z tych balsamów, a jeśli tak to jak wypadają w porównaniu na przykład do kultowego olejku Nuxe Huile Prodigieuse i innych kosmetyków tego typu.


Dla mnie osobiście jest to szósty ulubiony kosmetyk Resibo (obok Esencji energetyzującej, Multifunkcyjnego peelingu, Kremu do rąk, Kremu SOS i Kremu pod oczy) – taki do którego będę jeszcze wracać. Aha, kocham też ich świece, ale do kosmetyków ich nie wliczam ;)


Pozdrawiam Was wakacyjnie,

Ania

21 komentarzy:

  1. Zachęciłaś mnie! Z esencją się wprawdzie nie polubiłyśmy, ale wiele innych produktów z Twojego polecenia były trafione w 10. Szkoda, że balsam nie jest dostępny, bo potem znowu sezon minie, a nogi wskoczą w długie spodnie... ale może wyczekam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. A czy to śmierdzi samoopalaczem? Czy jest jak makijaż który due zmywa wieczorem? Brudzi ubrania?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, bo to co śmierdzi w samoopalaczu to bardzo konkretna substancja, dihydroksyaceton. Tego w tym kosmetyku nie ma :) Jest to właśnie taki makijaż do nóg :D I mi pobrudził tylko zbyt szybko wciągnięte szorty, bo tak to on jakby zasycha na skórze.

      Usuń
  3. Szkoda, ze zabrakło zdjęć efektów przed i po, może pojawią się wkrótce?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raczej mało prawdopodobne, nie mam sprzętu ani umiejętności ani przede wszystkim CIERPLIWOŚCI :D do walki z szybko zmieniającym się światłem itd., w ogóle na bloga wrzucam jak już to zdjęcia włosów ;P Bo ani efektów makijażu czy pielęgnacji na skórze nigdy nie potrafię uchwycić.

      Usuń
  4. A jak z potencjalnym brudzeniem ciuchów bądź trwałości w przypadku pocenia?
    Twoja recenzja wygląda bardzo zachęcająco i choć nigdy o czymś takim bym nie pomyślała to brzmi to jak cudowne rozwiązanianie letnich bolączek. Jest też dość kosztowny i wolałabym uniknąć podwójnej frustracji z drogiego kosmetyku rujnującego ulubioną kieckę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam, że nie testowałam go pod kątem pocenia, bo używam go tylko na nogi... Ale właśnie z ubraniami nie ma problemu, tylko trzeba chwilkę odczekać :) A może podesłać Ci odlewkę? Ja mam go aż nadto :)

      Usuń
  5. Jestem zainteresowana, ale używałabym raczej baaaaardzo rzadko.
    Mnie tam moje blade nogi napawają dumą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdybym tylko była równo blada na całym ciele to zupełnie by mi nie przeszkadzało! Ale często mam opalone ramiona (prawie nigdy nie pamiętam o filtrowaniu ciała...) i wkurza mnie różnica w odcieniu skóry nóg i rąk :<

      Usuń
  6. Niestety nigdy nie korzystałam z takich balsamów, ale prawdopodobnie tego lata się to zmieni.

    OdpowiedzUsuń
  7. Jest szansa, że pokażesz różnicę w kolorze?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raczej nie, chyba że uda mi się poprosić osobę trzecią o pomoc przy jakiejś okazji :)

      Usuń
  8. Korzystałam przed sesją ślubną i z efektów byłam zadowolona!

    OdpowiedzUsuń
  9. Czekam na zdjęcie efektów! U mnie zawsze one tylko minimalne, niestety

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie sięgnę, nie jestem fanką takich kosmetyków.

    OdpowiedzUsuń
  11. W moim przypadku takie kosmetyki nigdy się nie sprawdzały, nie wiem dlaczego...

    OdpowiedzUsuń
  12. U mnie takie produkty zawsze znajdują się w domu. Jestem mega blada i często mi pomagają!

    OdpowiedzUsuń
  13. Szkoda, że nie pokazałaś zdjęcia efektów po stosowaniu tego preparatu!

    OdpowiedzUsuń
  14. Mnie też ciekawi efekt końcowy. U mnie bardzo różnie to bywa, w zdecydowanej większości przypadków bez szału

    OdpowiedzUsuń
  15. Z tego typu kosmetyków zawsze korzystam wiosną bądź jesienią. Przeważnie się sprawdzają!

    OdpowiedzUsuń
  16. Zakupy dokonane z Twoich linków. Dzięki za polecenie!

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Kosmeologika , Blogger