1/12/2020

Szczoteczki soniczne: Dermofuture, Foreo i nie tylko. Czy warto, a jeśli tak to którą?



Mało brakowało, a ten wpis w ogóle nie pojawiłby się na blogu. Z prostej przyczyny: nie mogę powiedzieć, żeby wprowadzenie do pielęgnacji szczoteczki sonicznej zmieniło moje życie. A o takich produktach (kosmetykach, akcesoriach, zabiegach...) które nie wzbudzają silnie pozytywnych lub silnie negatywnych emocji pisze mi się ciężko. Przecież to co mnie nie wyrwało z butów dla kogoś może być odkryciem – więc nie chcę brzmieć zbyt krytykancko. I jednocześnie to, że mi coś nie zaszkodziło nie gwarantuje, że nie zaszkodzi którejś z Was – nie chcę więc zabrzmieć zbyt entuzjastycznie.

Ale założono mi wreszcie internet i wzięłam się za nadrabianie zaległości – w tym te na YouTube. W oko wpadła mi między innymi produkcja najsłynniejszej chyba w Polsce influencerki urodowej na temat szczoteczek Foreo Luna i poszukiwań zamienników do niej:




Ogólnie seria „Zamienniki Klasyki” to jedyne filmy Red Lipstick Monster których serio wyczekuję jak kania dżdżu i na które rzucam się jak tylko wskoczą na kanał... ale tym razem mam mieszane uczucia. Żeby moje wątpliwości nie przysłoniły tego co ma stanowić za istotę tego wpisu, zajmę się nimi na końcu, a teraz skupmy się na meritum.

Traktujcie niniejszy wpis jak chcecie. Może to być dla Was po prostu pełnoprawna recenzja szczotki, której używam od 1,5 roku. Może to być dla Was niejako suplement do filmu RLM: opowiadam w sumie o „wielkim nieobecnym” tego zestawienia. Proszę Was tylko o to, żebyście nie traktowały tego wpisu jako hejtu na Ewę, bo nie stąd biorą się moje dzisiejsze przemyślenia.


Jak szczoteczka Dermofuture wypada w porównaniu do innych szczotek sonicznych?


Kryteria oceny


Pozwolę sobie najpierw wypisać Wam parametry na jakie Ewa zwróciła uwagę w swoim filmie: miękkość wypustek i ich ułożenie, łatwość dojechania myjką w trudniej dostępne obszary, gładkość sunięcia po skórze, wygląd tylnej powierzchni akcesorium, tryby i czas pracy, rodzaj wykonywanego ruchu oraz ewentualna aplikacja do wykonywania masażu.

Przelotnie przewinęły się też inne kwestie: szczoteczki Xiaomi nie dało się postawić, a wypustki którejś z tanich myjek szybko odkształciły się. Nie wszystkie szczoteczki były wodoodporne czy w ogóle dobrze wykonane.

Moja opinia


Wykonanie i wygląd


W moim odczuciu szczoteczka Dermofuture jest bardzo miękka i bardzo poręczna, choć z czasem doszłam do wniosku że mogłaby być minimalnie mniejsza (choć jest to oczywiście kwestia subiektywna). Bardzo dobrze dojeżdża mi się nią w te miejsca, gdzie jej działanie jest dla mnie kluczowe: skrzydełka nosa, pod brwiami, gładzizna (obszar między brwiami a nasadą nosa) oraz w bruździe bródkowo-wargowej.

Jej wypustki ułożone są równo, ale są ich dwa rodzaje: mocno oczyszczający czubek (idealny do dojeżdżania właśnie w problematyczne miejsca!) otoczony ultradelikatnymi wypustkami do ogólnego stosowania.

Tył Dermofuture wygląda w zasadzie identycznie jak w przypadku Foreo Luna 3.

Szczoteczkę można oczywiście postawić, jest w 100% wodoodporna, a przez 1,5 roku mniej lub bardziej regularnego używania nic się nie odkształciło.


Sposób użytkowania


Foreo Luna 3 ma 16 trybów, a jej zalecany czas pracy to minuta. Dermofuture też używamy przez minutę, a trybów mamy 14. Przypomnijmy: reszta szczoteczek z filmu RLM ma od 3 do 9 trybów, plus niektórymi z nich trzeba namachać się przez pięć minut...

Naturalnie, nie ma do niej żadnej aplikacji. Z tyłu opakowania znajdziemy bardzo podstawowy samouczek dotyczący stosowania trybu czyszczenia, a w instrukcji obsługi jest dodatkowy samouczek użycia szczoteczki do masażu twarzy. Nie mam o nich zdania, bo używam szczoteczki po swojemu: łącznie z tym, że po długim męczącym dniu zdarzało mi się ją przykładać do karku i okolic, polecam!


Mechanizm działania


Tu pojawia się pewien zonk.

Na opakowaniu: „wykonuje do 100 lekkich wibracji na sekundę”
W instrukcji po polsku: „Produkt ma funkcje wibracji, która masuje twarz”
W instrukcji po angielsku: „reach 9000 times per minute Massage design of high frequency vibration” (sic!)
Na stronie producenta: (PL) „za pomocą pulsacji idealnie oczyszcza skórę”/ (EN) „ ideally cleanses the skin through pulse”

Chciałabym przypomnieć, że zarówno Foreo Luna 3, jak i szczoteczka Purederm wykonuja ruchy pulsujące, około 8000 na minutę. Z tego powodu informacja z opakowania Dermofuture wydaje mi się najbardziej podejrzana (100 przy 8000 wygląda niezbyt legitnie), ale tak naprawdę to... zupełnie nie wiem co napisać na ten temat.




Efekty!!!


Na sam koniec zostawiłam sobie to, co jest pewnie dla Was najważniejsze, a dla mnie z kolei najtrudniejsze: opis tego jak Dermofuture sunie po skórze, jak bardzo miękka jest i po prostu jak dobrze oczyszcza cerę W PORÓWNANIU do Foreo Luny.

Zacznijmy od tego, że miałam w rękach kilka myjek: od SilverCrest z Lidla po różne modele Luny. Ba! TOTALNYM zbiegiem okoliczności mam zdjęcia, by to potwierdzić ;) Jeszcze kiedy mieszkałam w Gdyni zrobiłyśmy sobie z koleżankami blogerkami piknik i wszystkie zabrałyśmy ze sobą nasze szczoteczki, bo każda z nas była ciekawa jak wypadają te inne. Nie przypominam sobie, by którakolwiek Luna zrobiła na mnie lepsze wrażenie dotyczące miękkości materiału czy jakości wykonania. Na pewno bardzo spodobała mi się mała i ekstremalnie poręczna Luna Play, ale chodziło wyłącznie o jej rozmiar i kształt. A to, jak twarda i nieprzyjemna była szczotka SilverCrest pamiętam jakby to było wczoraj.

Chciałabym podkreślić, że Luna 3 na nasz piknik nie zawitała ;) Nie było jej jeszcze wtedy na rynku.



Czy taki „test” jest w stanie zastąpić mycie połowy twarzy myjką Dermofuture, a drugiej połowy Luną? Oczywiście, że nie. Ale równie oczywiste jest chyba, że nie da się takiego testu przeprowadzić inaczej niż kupując dwie szczoteczki, w tym jednej kosztującej 850 zł... Ja na pewno nikomu nie pożyczyłabym komuś swojego urządzenia i jakoś nie sądzę, by ktoś pożyczył mi swoje, sześć razy droższe ;D


Podsumowanie


Skoro przy liczbach jesteśmy, spróbuję podsumować Wam moje podejście do Foreo Luny 3. Jestem w stanie uwierzyć, że działa ona lepiej, niż szczoteczka Dermofuture. No bo czemu nie. Może jest ociupinkę delikatniejsza, o czym nie dowiem się póki nie przyłożę Luny 3 do twarzy. Może jest efektywniejsza, zwłaszcza jeśli Dermofuture nie wykonuje ruchów pulsacyjnych. Ale czy działa SZEŚĆ RAZY LEPIEJ? Szczerze mówiąc, nie sądzę.

Więc o ile nie mamy ekstremalnie suchej, cienkiej, wrażliwej, naczynkowej, reaktywnej cery, to moim zdaniem wybór Dermofuture będzie strzałem w dziesiątkę. W przypadku takiej właśnie WYBITNIE delikatnej cery MOŻE rozważyłabym zakup Foreo.

Czy przemawia przeze mnie ból dupy, że nie wyobrażam sobie wydania takiej kwoty na pomocnicze (!!!) akcesorium do pielęgnacji? W jakimś małym stopniu prawdopodobnie tak, bo jestem naprawdę totalną cebulą. Ale ten wpis naprawdę starałam się napisać w sposób jak najbardziej obiektywny.

Tu przypomnę, że szczoteczkę Dermofuture dostałam od marki. Ośmielona tym, że kiedy poprosiłam o przysłanie mi do testów ich Intensywnego wypełniacza zmarszczek to został mi on wysłany bez żadnych wiążących wymagań, po roku napisałam do nich ponownie i znowu bez żadnego cyrografu dostałam od Dermofuture prezent urodzinowy ;) Z własnej nieprzymuszonej woli pokazałam ją Wam na Instagramie:




… a po miesiącu swoją opinię na blogu przekazałam Wam tutaj, oczywiście wraz z adnotacją że był to prezent. I nie planowałam raczej powrotu do tematu, bo w moim przypadku nie jest to gadżet rewolucjonizujący pielęgnację, tylko taka kropka nad „i”. A potem odpaliłam YouTube'a i zrobiło mi się nieswojo.




Oczywiście może sobie to wymyślam – w końcu za rękę nikogo nie złapałam – ale ciężko mi oprzeć się wrażeniu, że dobór konkurencyjnych „zamienników” w filmie Ewy z porównaniem jest jednak cokolwiek tendencyjny. Wydaje mi się, że szczoteczka Dermofuture jest zamiennikiem najczęściej porównywanym do Luny i nawet kształtem jest do niej łudząco podobna. Poza zbliżonym wyglądem wyróżnia ją nagroda Qltowy kosmetyk, którą przyznano jej w 2017 roku.

Jest też obok szczoteczki Purederm najdroższym z zamienników, więc logicznym wydaje się, że to od nich można by wymagać najwięcej.

Nie przekonała mnie argumentacja autorki filmu:



Naprawdę? Nie było poleceń szczoteczki Dermofuture? Tej samej szczotki, która na Wizażu ma trzecią lokatę pod względem liczby recenzji (dokładnie 28 – gdzie Xiaomi ma 24, a Purederm i Luna 3 mają po cztery...). Niech będzie. Tylko najpierw chciałabym wiedzieć ile jest pozytywnych recenzji podróbek Foreo oraz szczotki no-name – te się bowiem do porównania załapały.




Przykładowo, polecenia chyba wszystkich tych szczotek można znaleźć pod innym filmem Ewy. Z tym, że łącznie z wieloma poleceniami Dermofuture. Wszystkie poniższe wypowiedzi są reakcjami do dwóch najbardziej polubionych komentarzy pod całym filmem, więc znalezienie ich to kwestia dwóch minut:




Więc sama nie wiem już co myśleć – może Wy mi powiecie? Może jest tak, że na YouTube albo w odmętach forum Wizażu faktycznie wszyscy rozpływają się nad podróbkami Foreo albo bezmarkowymi szczotkami za dwie dychy? Bez ironizowania podkreślam, że może faktycznie jest coś czego nie wiem i nie chcę żeby ten wpis został odebrany jako oskarżycielski manifest. Bez bicia przyznaję, że obecnie żadnego urodowego bloga nie czytam regularnie, nigdy nie zagościłam na dłużej na żadnym forum, a na urodowym YouTube oglądam głównie czyszczenia toaletek i polecajki polskich kosmetyków makijażowych. Więc bardzo, ale to bardzo chcę zostać wyprowadzona z błędu.

I żeby nie było – nikt mi za ten wpis nie płaci, od czasu podziękowania marce za przysłanie mi myjki nie miałam z Dermofuture żadnego kontaktu; z tym artykułem nie wiąże się żaden ukryty motyw. Powstał tak jak wpisy o Unicorn Essence z Wibo albo o Bioxelanie na żylaki: zobaczyłam coś w internecie i poczułam emocje.



A jak już przy emocjach jesteśmy, to czytając o produktach Foreo (szukałam między innymi częstotliwości wibracji, bo o tym Ewa chyba nie wspomniała w filmie) to popłakałam się ze śmiechu widząc kosmetyki tej marki, a konkretnie stosunek cen do składów :D Może zrobimy z tego wpisu mały dwupak i za tydzień się z nimi dla Was rozprawię? Co Wy na to?

Czekam na odpowiedzi ;)

Ania



Aha! Bardzo ważne! O ile nie macie twardych dowodów, nie życzę sobie pod tym wpisem komentarzy o tym, jak to wszystkie/niektóre/konkretne influencerki są sprzedajne, oszukują, kłamią i tak dalej. Będę je od razu kasować. / A.

14 komentarzy:

  1. Ja mam Line mini i jestem zadowolona, żaden peeling ani maseczka peel off nie pomogła mi tak, jak ta szczoteczka :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ja mam fofo - bardziej przystepne cenowo Foreo, a male (dość, a dla mnie to plus!) i można spokojnie przewozić! Nie mam jednak porownania z Dermofuture, ale ze swojej szczoteczki jako 'gadzetu' jestem zadowolona i nie zaluje wydanych pieniedzy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze kojarzę, że Fofo to jest ta myjka połączona z analizatorem stanu skóry? Jak Ci się sprawdza ta funkcja?

      Usuń
  3. Ja chce ten dwupak ��
    Filmi Ewy tez widzialam, ale wciaz nie jestem pewna co o tym myslec. Czytalam komentarze �� Bardziej od nich to brak reakcji Ewy byl troche dziwny?
    Co do szczoteczki...to az glupio sie przyznac. Kupilam po wczesniejszym filmie RLM foreo lune 3. (Nie mieszkam w pl wiec ta cena wciaz b. wysoka oczywiscie, byla do udzwigniecia ��. Tak chcialam sie wytlumaczyc)
    No i kupilam do cery mieszanej a powinnam do wrazliwej. Przestalam uzywac funkcji mycia, robie tylko masaze. Za jakis czas zrobie kolejne podejscie, rowniez na 1. stopniu. Niestety chyba mnie podraznia i tyle. Zobacze jeszcze za jakis czas.
    Ale jak juz sie tu produkuje to napisze ze dzieki Tobie odkrylam produkt kt mi zrobil rewolucje! I jest to tonik polecany przy tradziku itd : Origins zero oil. Bylam baaardzo bardzo zdesperowana i niestety wysypana jak nigdy wczesniej.(mozliwe ze szczotka w tym pomogla). Tonik teraz prawie wyzerowalam i zakupie kolejny. Coz, nie mam zadnych (!) nowych wypryskow, stare sie zagoily, nie szczypie, nie podraznia ale co dla mnie wazne to skora sie jakby goi i przestala byc tlusta! , przynajmniej tak wyglada �� Ja wiem, ze ja nieprofesjonalnie i ogolnie opisuje, ale serio dla mnie to produkt kluczowy i jak lekarstwo sie okazal.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuj jeszcze dwóch rzeczy:

      - używania co drugi/trzeci/itd. dzień

      - używania jej zamiast do mycia, to do pielęgnacji. Ja przynajmniej zauważyłam, że kiedy używam swojej nawet z łagodnym detergentem, to jakiś minimalny stopień podrażnienia się czasem pojawi, bo mój masaż rzadko trwa minutę - zwykle dłużej :D A jak masuję się nie podczas mycia, tylko na etapie pielęgnacji to problem się nie zdarza :)

      WIELKIE dzięki za info o dobrych efektach, to mi bardzo dodaje skrzydeł!!! A pozwolę sobie zapytać z ciekawości: czy Twoja cera jest z tych tłustszych? Pytam, bo ja wytypowałam go jako idealny szczególnie w tych postaciach trądziku, gdzie "głównym winowajcą" jest właśnie łojotok i jestem ciekawa czy i tak było w Twoim przypadku.

      Usuń
    2. Sprobuje �� Ale pielegnacji czyli masaze szczoteczka a wlasciwie jej druga strona czy jakos inaczej? Masaze u mnie sa ok.
      I..to ja dziekuje!Nawet nie wiesz jak bardzo.. serio, kilka razy juz chcialam ci mejla podziekowalnego pisac o tym toniku.Tak, Moja cera jest raczej z mieszanych, teraz to w ogole cud jakis, bo wydaje sie wrecz normalna, ale mialam wlasnie ten moment dobrych kilku miesiecy no tlustych raczej wrecz. I to moze byc to.
      Jeszcze nigdy tak nie trafilam z zadnym kosmetykiem. Az zaluje, ze nie robilam zdjec.��

      Usuń
  4. Ja mam esperanze i ogromnie się cieszę bo nie mamy wspólnego flow. I powód jest zupełnie nieskorny - jakiekolwiek wibracje tej szczotki w okolicy skroni bądź czoła powodują migrene. Także to jak się cieszę że nie kupiłam żadnego drozszego modelu jest nieopisane. I sama osobiscie coraz mniej kieruje się tym co pokazywane jest na yt Ig czy fb bo nigdy nie wiadomo co jest reklama a co naprawdę działa. Mam kilka sprawdzonych marek, czasem popatrzę coś u ciebie i u piggypeg i na tym koniec, raczej trzymam się stałych ulubieńców. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli nie masz nic przeciwko zadam Ci niedyskretne pytanie - tak ogólnie chorujesz na migreny i ta myjka wywoływała "dodatkowe" napady, czy tak ogólnie to nie masz problemu z bólami i one się pojawiały wyłącznie z powodu wibracji?

      Usuń
  5. Jeżeli chodzi o szczoteczki soniczne, to napiszę krótko, bo sprawa jest prosta, kiedyś bardzo chciałam Lune, ale ostatecznie zrezygnowałam. To chyba nie gadżet do mojej cery i na pewno się z tym zgodzisz :))
    Jeżeli chodzi o film RLM... Z początkiem roku usunęłam jej subskrypcję. Niestety ostatnio niczego nie ma na pl YT... Niczego ciekawego dla mnie ;) Ostatnio chorowałam i chciałam coś pooglądać i to był dramat. Może pozmieniały się moje zainteresowania kosmetyczne, ale np. ostatnio raz film Ewy był dla mnie interesujący kiedy uczyłam się malować brwi, a ona miała czerwone włosy... I nie chodzi tu o jej profesjonalizm tylko nawet o to jakiego języku używa. Jej filmy, moim zdaniem, są raczej skierowane do młodszej widowni.

    OdpowiedzUsuń
  6. Aniu, a czy polecałabyś swoją szczoteczkę do cery z trądzikiem różowatym i baaardzo naczynkowej?

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie używam żadnej szczoteczki, jakoś się specjalnie nimi nie interesowałam, ale przyznam zaciekawiłaś mnie trochę tą Dermofuture.

    PS 100 na sekundę a 8000 na minutę, to jednak nie jest aż tak duża różnica ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Planuję sobie taką kupić :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak dla mnie warto jest zainwestować w dobrą szczoteczkę soniczną

    OdpowiedzUsuń
  10. Dostałam taką, używałam może dwa tygodnie. Kiedyś nie było takich rarytasów i nie mogę sie przyzwyczaić

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Kosmeologika , Blogger