5/20/2018

Jak wybrać dobry krem z filtrem na wakacje i nie tylko?




Pytania o analizę składów różnych kremów z filtrem to jedne z częstszych próśb jakie dostaję od Was w komentarzach. Zawsze staram się na nie odpowiedzieć i to w miarę możliwości wyczerpująco, ale często po prostu nie wyrabiam się czasowo i robię to z tak dużym opóźnieniem, że aż wstyd.


Wpadłam więc na pomysł zrehabilitowania się w Waszych oczach i stworzenia tekstu, który jak za rękę poprowadzi Was przez cały proces analizy i pomoże Wam samodzielnie podjąć decyzję czy ten lub inny krem ma szansę spełnić nasze oczekiwania.

Jaki krem z filtrem wybrać?



No właśnie, oczekiwania. To jedno z podstawowych pytań jakie musimy sobie zadać przed wyborem kosmetyku lub analizą składu już upatrzonego produktu.

W tym tekście skupię się na kremach przeciwsłonecznych do twarzy, bo moim zdaniem do ciała bardzo podobnie sprawdzi się praktycznie każdy dostępny w drogeriach. Na ciele raczej nie oczekujemy dobrego matu, współpracy z makijażem czy małego ryzyka zapchania nam porów ;) Więc zastanówmy się po prostu o jakiej wartości SPF myślimy i czy mają dla nas znaczenie konkretne składniki, których poszukujemy lub chcemy unikać.

Jeśli lubimy kosmetyki ekologiczne to pewnie chętnie sięgniemy po oparte o filtry fizyczne (mineralne) kosmetyki naturalne; jeśli jesteśmy w ciąży albo karmimy piersią to pewnie zainteresują nas kremy bez filtrów przenikających; a w pozostałych przypadkach raczej nie ma to większego znaczenia. No, chyba że jest jakaś sytuacja, która teraz nie przychodzi mi do głowy? Jeśli tekst o ochronie przeciwsłonecznej całego ciała Was interesuje to dajcie znać :)


Jakie kosmetyki do ochrony przeciwsłonecznej mamy do wyboru?



Jeśli więc myślimy o ochronie twarzy, to w sklepach znajduje się mnóstwo produktów, a wśród nich między innymi:

  • kremy do twarzy z tak zwanymi „filtrami miejskimi”,

  • europejskie kremy BB i kremy tonujące,

  • barwione kremy przeciwsłoneczne,

  • kosmetyki kolorowe (podkłady, pudry) z „filtrami miejskimi”...


… i o żadnej z tych grup nie zamierzam tutaj szerzej pisać, a oto dlaczego.


Filtry miejskie w kosmetykach




Zacznijmy od tych nieszczęsnych filtrów miejskich. Z tego co zdążyłam się zorientować, kremy miejskie to wedle większości producentów oraz portali urodowych dowolne kremy na dzień z dowolną wartością SPF - byle była ;) Jeśli jeszcze w kremie będzie chociaż pół kropli roślinnego ekstraktu, to można jeszcze dowalić mu wielkim DETOX/ANTI-POLLUTION/ANTI-SMOG. Moje stałe Czytelniczki na pewno domyślają się, że SPF 15 to w tym przypadku ochrona której równie dobrze mogłoby nie być, a 0,01% ekstraktu z zioła o nieudowodnionym działaniu niczego nie „detoksykuje”. Więc jeśli widzimy gdzieś „krem miejski” - zachowajmy sceptycyzm.


Drogeryjne kremy BB i kremy tonujące a ochrona UV




O moim problemie z europejskimi kremami BB i tonującymi wspominałam już na blogu, ale przypomnijmy. Już startowo oferują one zwykle o wiele mniejszą ochronę niż azjatyckie BeBiki, które chyba nigdy nie schodzą poniżej SPF 30 (a taki BB Cream od Garniera miał bodajże SPF 20, inne nierzadko jeszcze mniej...). Dodatkowo z moich doświadczeń wynika, że europejskie kremy BB nie są kosmetykami, które możemy nałożyć na twarz w ilości zapewniającej osiągnięcie deklarowanej ochrony – czyli około łyżeczki od herbaty na całą twarz. Więc z tych (i tak dość hojnych!) SPF 20 robi się tak mało, że właściwie nic.

Czy barwiony krem przeciwsłoneczny to sprytny patent?



Zupełnie inne zastrzeżenia wzbudzają we mnie barwione/tonujące wersjami dobrych kremów przeciwsłonecznych. Może się mylę (jeśli tak, to napiszcie koniecznie w komentarzach o wyjątkach od tej reguły!), ale według moich obserwacji kremy te są zwykle albo ciemne, albo pomarańczowe, albo jedno i drugie...

Miałam próbkę barwionej wersji wspaniałego Antheliosa od LRP i uau, wyglądałam w nim jakbym próbowała przebrać się za Indiankę ;) Dodatkowo, nawet jeśli wyjątki od tej reguły istnieją to ciężko jest osiągnąć barwiony filtr, który po nałożeniu na twarz w przepisowej ilości nie da efektu ciastka pokrytego pięcioma warstwami podkładopodobnego produktu :( Tym niemniej nie tracę nadziei. Szanowni producenci, proszę – zaskoczcie mnie ♥



Czego wymagać od kremu z filtrem do twarzy?



Przede wszystkim skuteczności. O tym, które filtry ja uważam za skuteczne piszę od początku istnienia bloga i to dosłownie: jednym z pierwszych tekstów było u mnie ABC ochrony przeciwsłonecznej, gdzie tłumaczę pojęcia fotostabilności i stabilności „chemicznej” poszczególnych składników.

Po drugie łatwości w obsłudze. Moim skromnym zdaniem filtry mineralne tej roli nie spełniają: aplikowanie super grubej warstwy, pilnowanie by nic jej nie naruszyło, ciężkie konsystencje, dosmarowywanie w ciągu dnia, koszmarne bielenie – to wszystko jest nie dla mnie. Akceptuję to tylko przy wyborze kremu „na plażę”, gdzie rzeczywiście co parę godzin i tak pluskam się w morzu czy jeziorze, po czym od nowa smaruję się od stóp do głów. Natomiast do codziennego stosowania preferuję filtry chemiczne lub mieszane (gdzie filtry fizyczne stanowią dodatek).

Po trzecie, dopasowania do naszej cery. Jeśli jest tłusta czy mieszana to najczęściej sprawdzą się na niej kremy „suche w dotyku”, ale jeśli skórę mamy cienką, odwodnioną czy po prostu suchą to zdecydowanie lepiej sprawdzą się aksamitne emulsje, których warstewka delikatnie ją otuli. W przypadku cery wrażliwej priorytetem będzie dla nas żeby krem nas po prostu nie uczulał (fajnie byłoby też, żeby nie zawierał alkoholu i miał w miarę krótki skład). Dla cery trądzikowej najbardziej istotny będzie brak zapychania i ewentualne składniki przeciwtrądzikowe.

Po czwarte, zgrania z makijażem. Kwestia tego, czy krem nie będzie się warzył w połączeniu z naszym sebum albo ulubionym podkładem jest indywidualna i nie da się jej przewidzieć po składzie. Ewentualną pomocą mogą być recenzje danego produktu w internecie (blogi, fora, KWC...), ale ich autorki nie muszą mieć cery podobnej do naszej, więc to tylko mała pomoc. Wobec tego nawet jeśli w punktach 1-3 dokonamy najlepszych możliwych decyzji, niniejszy punkt czwarty może to wszystko przekreślić i większość z nas skazana jest na liczne próby zanim znajdzie krem idealny dla siebie.



Jak przeanalizować skład kremu przeciwsłonecznego?


Krok pierwszy: znajdź jego skład INCI. Jeśli nie wyszukasz go w formie pisanej, jest spora szansa że znajdziesz jego zdjęcie.

Krok drugi: wklej INCI kosmetyku do analizatora, na przykład do CosDNA (klik!). Kliknij „Analysis” i zerknij na listę składników.



Posłużyłam się przykładem Antheliosa XL SPF 50+ (Aksamitny krem do twarzy z bajkaliną) od La Roche-Posay

Krok trzeci: spisz (lub zapamiętaj) składniki, przy których pojawiły się adnotacje a propos ochrony UV. W przypadku CosDNA chodzi o trzecią kolumnę w tabeli.

Krok czwarty: sprawdź, czy i gdzie na liście pojawiły się filtry mineralne (fizyczne): Titanium Dioxide (dwutlenek tytanu) oraz Zinc Oxide (tlenek cynku). Jeśli są to jedyne filtry w tym kosmetyku albo są w nim na pierwszych miejscach, nie będzie to raczej produkt zbyt łatwy w obsłudze.

Krok piąty: spójrz na pozostałe składniki. Jeśli na pierwszych miejscach widzisz coś z poniższej listy filtrów fotostabilnych, to super! Im więcej tym lepiej :)


Bis-ethylhexyloxyphenol Methoxyphenyl Triazine (Tinosorb S)
Diethylamino Hydroxybenzol Hexyl Benzoate (Uvinul A Plus)
Disodium Phenyl Dibenzimidazole Tetrasulfonate (Neo Heliopan AP)
Drometriloze Trisiloxane (Mexoryl XL)
Methylene Bis-benzotriazolyl Tetramethylbutylphenol (Tinosorb M)
Terephthalidene Dicamphor Sulfonic Acid (Mexoryl SX)





Krok szósty: poszukaj w internecie opinii na temat tego kremu. Nie sugeruj się tym, że na opakowaniu stoi „matujący”, „do cery dojrzałej” i inne tego typu obietnice, bo to może, ale nie musi mieć (i najczęściej nie ma) żadnego związku z rzeczywistością.

Krok siódmy: jak już jesteś przy tych opiniach, to zerknij czy inne użytkowniczki chwalą lub krytykują jego zachowanie pod makijażem. Jedną czy dwiema opiniami nie ma co zawracać sobie głowy, ale jeśli reputacja jest raczej jednolicie pozytywna lub negatywna w wielu miejscach, to coś może być na rzeczy!



A co z dodatkowymi składnikami kremów przeciwsłonecznych?



Po wykonaniu kroku drugiego zobaczymy, że same filtry w kosmetyku to dwie pozycje albo pięć, a co z resztą składników? Czy one się nie liczą?

I tak, i nie.

Liczą się w sensie takim, że warto rzucić na nie okiem.

  • jeśli wyłapiemy składnik, który nas uczula (albo którego z innego powodu unikamy) → dyskwalifikacja!

  • jeśli wysoko w składzie jest zły alkohol (Alcohol, Alcohol denat., Isopropyl alcohol), to podejdźmy do tematu ostrożnie: jest ważnym składnikiem „suchych” kremów (które nabierają swojego matu między innymi dzięki odparowaniu tego alkoholu), ale ryzyko że naszą cerę on wysuszy czy podrażni jest zawsze...

  • jeśli wysoko w składzie są na przykład nieschnące oleje (kokosowy, masło shea i tym podobne), niech ostrożność zachowają posiadaczki cery trądzikowej i ogólnie skłonnej do zapychania;

  • wszelkie wyciągi, witaminy, naturalne oleje są oczywiście mile widziane, ale w moim odczuciu powinny być brane pod uwagę w drugiej kolejności, to znaczy jeśli mamy dwa kremy bardzo podobne do siebie pod wszystkimi innymi ważniejszymi względami.


NIE liczą się w sensie takim, że i tak ostateczne działanie kremu
i tak wyjdzie dopiero w praniu.

Wszystko zależy od jego konkretnej formulacji, od stężeń składników (których z INCI nie wyciągniemy) i ich współgrania między sobą. Krem z alkoholem w składzie może nas wysuszyć/podrażnić, ale nie musi. Krem z masłem shea może nas zapchać, ale nie musi. Dlatego w punktach wspomniałam o „zachowaniu ostrożności”.

Przez zachowanie ostrożności mam na myśli przede wszystkim próby zdobycia próbek/odlewek kosmetyku przed zakupem. Innego sposobu tak naprawdę nie ma, więc jeśli nasze wysiłki spełzną na niczym to jedyną formą „ostrożności” jest... zakup kosmetyku bez nastawiania się, że będzie dla nas idealny, bo ma X, Y i Z w składzie, a nie zawiera tego czy innego.

Niestety, tylko tyle jestem w stanie zaproponować. No, może do tego jeszcze kupienie kremu z koleżanką na spółę – opcja szczególnie kusząca gdy przymierzamy się do zakupu czegoś droższego, bo najczęściej polecane przeze mnie kremy przeciwsłoneczne Vichy, La Roche-Posay czy Avene są ogólnie wspaniałe, ale... jejku, ile to-to kosztuje.

***


Piszę ten tekst ze świadomością, że na pewno nie jest to algorytm o pełnej skuteczności i na pewno znajdą się wśród Was osoby, którym może i rozjaśni trochę sytuację, ale nie na tyle by podjąć decyzję. Dlatego absolutnie zachęcam Was do tego, by w razie czego i tak pytać o te kremy w komentarzach – wklejajcie od razu cały skład i piszcie co konkretnie wzbudza Wasze wątpliwości. Zrobię co w mojej mocy, by je rozwiać :)

Natomiast w większości przypadków powinien być on całkowicie wystarczający. Jeśli szukacie drogi na skróty, to polecam Wam zestawienie sześciu najlepszych kremów z filtrem SPF 30, a jeśli czujecie niedosyt wiedzy polecam Wam wszystkie moje wpisy z etykietą „filtry”, a w szczególności:





Słonecznego dnia!
Wasza Ania

22 komentarze:

  1. Fajne zestawienie informacji itp. Z chęcią przeczytała, a akurat szukam dobrego kremu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Genialny wpis, który chętnie będę linkować przy każdej możliwej nadchodzącej okazji :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeśli idzie o tonujące kremy SPF50, to po przetestowaniu wielu próbek mogę dla jasnych cer polecić Ziaję, odcień jasny. Ale nie da się ukryć, że w ilości, która będzie na twarzy wyglądać naturalnie, nie zapewni ona niestety wystarczającej ochrony. Dlatego ja jako bazę stosuję większą ilość porządnego kremu z filtrem, a potem - zamiast podkładu - trochę tej tonującej Ziai. Nie wiem, czy ma to sens, ale uznałam, że jeśli nie potrzebuję mocnego krycia, a jedynie lekkie wyrównanie kolorytu, a z kolei na ochronie przeciwsłonecznej zależy mi bardzo, to lepszą opcją będzie dużo bezbarwnego filtra + trochę tonującego, niż bardzo dużo bezbarwnego + zalepianie go podkładem. Jak sądzicie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnimi czasy też robię podobnie :) Tylko u mnie zamiast kremu tonującego idzie krem BB z SPF50/PA+++ :)

      Usuń
  4. Ja na co dzień nie używam wysokich filtrów nawet latem, jedynie tyle ile jest w kremach, które nakładam. Wyjątkiem jest opalanie się, ale to robię niezwykle rzadko. Za to nigdy nie zapominam o filtrze dla dzieci.
    Cenne informacje w Twoim poście.

    OdpowiedzUsuń
  5. Super pomocny artykuł :)
    Pisałam do Ciebie wiadomość na messengerze i cierpliwie czekam na Twoją odpowiedź ;)

    Pozdrawiam
    Beata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie wróciłam z urlopu, nadrobienie wszystkich zapytań pewnie zajmie mi jeszcze parę dni :)

      Usuń
  6. Krem z filtrem to moja zmora. Używam codziennie ze względu na łatwość w tworzeniu się plam, ale przy tym wiele kremów mnie zapycha i tworzą się kolejne plamy. Takie błędne koło. Teraz zwrócę uwagę na skład, bo faktycznie nigdy wcześniej tego nie robiłam, bo nie wiedziałam jak się do tego zabrać. Teraz może uda mi się dobrać coś lepszego :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Tonujące kremy są rzeczywiście bardzo ciemne i pomarańczowe niestety... Zastanawia mnie kto to kupuje? ;) Gdyby zrobili coś w normalnych kolorach to chętnie bym wypróbowała. Ja używam emulsji Vichy lub kremu Synchroline Aknicare, jak zużyję to mam Antheliosa XL.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie też nie jestem pewna... Może mieszkanki krajów południowych? Tam filtrowanie się jest chyba trochę bardziej popularne, a te kolory mogą im pasować...

      Usuń
  8. Ja dodam tylko tyle że SPF w danym kosmetyku jest zawsze wyliczany ze wszystkich użytych surowców. Czyli np mając w składzie jeden filtr SPF nie wynika z zastosowania tylko tego filtra, a jest kumulacją także innych składników np oleju kokosowego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że tak jest (bo SPF nie wylicza się ze składników tylko przez testy laboratoryjne), ale nie mam pojęcia jak się to ma do dzisiejszego posta :D

      Usuń
    2. SPF wylicza się najpierw ze składników a dopiero później robi się testy sprawdzające.
      Niestety ale nie ma takich testów, które by badały kosmetyk w ciemno i wyliczały SPF.
      Chodziło mi o to, że czasem skład kosmetyku jest tak dobrany aby utrzymywał daną wartość SPF właśnie przez dodanie np masła shea czy oleju kokosowego. W przypadku produktów SPF dobór składników aktywnych w ten sposób to podstawa. Olej kokosowy jak dobrze pamiętam w MSDS ma chyba SPF 2.

      Usuń
    3. Chodziło mi o to, że OSTATECZNIE i tak robi się testy sprawdzające, a co do reszty - ponownie, nie rozumiem jak się to ma do tematu tekstu :) Przecież to jest poradnik dla amatora, maksymalnie uproszczony i przede wszystkim bardzo praktyczny: nie mam zielonego pojęcia jak to, co mówisz, laik miałby zastosować w praktyce, stojąc w drogerii z opakowaniem kremu w dłoni :D

      Usuń
    4. Masz rację, nie powinnam była komentować tego wpisu.

      Usuń
    5. Nie no, bez przesady! Ogromną radość sprawiają mi zwłaszcza komentarze od profesjonalistów, ale trzymajmy się tematu :) Bo niestety bez odpowiedniego wstępu (które u mnie są zawsze bardzo długie, nie bez przyczyny ;D) ktoś to przeczyta i pomyśli, że jak posmaruje się olejem kokosowym to może iść na plażę... :<

      Usuń
  9. Ja mam za to pytanie do innych czytelniczek tej wspaniałej stronki, ale jest na temat�� Jakie polecacie kremy z filtrami nieprzenikającymi? Mam na myśli te tańsze ��

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy i co polecą Ci tutaj moje czytelniczki, ale zajrzyj do mojego posta tutaj http://www.kosmeologika.pl/2017/05/naturalna-pielegnacja.html - w dziale "Kompromis..." podlinkowałam aż cztery wpisy na innych blogach, które dotyczą właśnie takich filtrów :)

      Usuń
  10. Ja używam najczęściej azjatyckich kremów, bardzo lubię Innisfree i Cosrx. Bardzo ciekawy wpis, u nas niestety cały czas zapomina się o ochronie przeciwsłonecznej. Obserwuję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam akurat jeden ze Skin79 i pod pewnymi względami go kocham, a pod pewnymi... trochę mniej ;D Na pewno będzie osobna recenzja na blogu. Dzięki za obserwację :)

      Usuń
  11. Kremy z filtrem, temat rzeka ;) U Ciebie jak zawsze profesjonalnie ;) Wrzuciłam skład swojego kremu do analizatora i hej nie jest tak źle ;) Nie umrę ;D

    OdpowiedzUsuń
  12. Ostatnio często trafiam na informację że filtry fizyczne powodują raka, filtry chemiczne powodują raka i zgłupieć można. Słońce też w sumie "powoduje raka", a do tego zmarszczki, więc olewam na razie te pogłoski i się dzielnie filtruję, ale jestem ciekawa skąd się te opinie biora i ile w nich prawdy. Ale jestem za leniwa na robienie porządnego researchu :/
    Teraz mam dwa kremy z filtrem - jak wychodzę z domu na dłużej albo się maluję to używam La Roche Posay ale tak jak piszesz jest turbo drogi, więc tak w pozostałe dni z oszczędności używam taniej Ziaji. Ale mam nadzieję, że będę mogła wrócić do smarowania się na bogato, bo mnie Ziaja wkurza - totalnie nie nadaje się do tłustej skóry twarzy w moim wypadku. A jak zdenkuję to jak finanse pozwolą mam zamiar wypróbować jakiś azjatycki krem z filtrem, mega mnie ciekawią, szczególnie te lekkie formuły :D
    O i jeszcze coraz częściej spotykam takie filtry w sprayu do dokładania filtrów w ciągu dnia na makijaż - to mnie ciekawi! Muszę jakąś kupić i wypróbować!

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Kosmeologika , Blogger