5/25/2018

Ej, dawno nie było chciejlisty! Może by tak chciejlista?




Od początku blogowania serio próbuję publikować ją co roku i jakoś nigdy nie wychodzi. Tym razem w miarę się udało, ale i tak z opóźnieniem ;) Wcześniejsze listy znajdziecie pod etykietą „chciejstwa” i zdradzę Wam, że na dziesięć zamieszczonych w nich marzeń osiem udało mi się spełnić! Zobaczymy jak pójdzie z tymi ;)



Hobby: statyw do telefonu




… a najlepiej od razu dwa! Bo chociaż na razie ograniczam się do filmów jednego typu (spontanicznych jednominutowych pogadanek na Instagramie – polecam zaobserwować hashtag #kosmeoszorty żeby żadnego nie opuścić!) to z czasem chciałabym się rozwinąć. A że do ogarnięcia innych typów filmów przydają się różne sprzęty, bardzo marzy mi się zarówno dobry statyw, jak i porządny monopod (czyli dobrze znany selfie stick).

Pielęgnacja: The Ordinary



Jestem w trakcie intensywnych prac nad artykułami-petardami (w tematyce pielęgnacji przeciwstarzeniowej, oczywiście) i gamę produktów, która sporo by mi w tym pomogła oferuje między innymi The Ordinary. A że zamawiać jedną buteleczkę to tak jakoś mi nie halo, zrobiłam całą listę najbardziej nęcących mnie produktów. I co? I nic, znaczna część nie jest wcale dostępna :( Tym niemniej olejek ze stabilną witaminą C, koktajl peptydów oraz trzy słynne preparaty z retinolem pewnie prędzej czy później zakupię, bo wyglądają na coś o czym chciałabym Wam napisać!


Jeśli i Was zżera ciekawość, to kosmetyki te w Polsce można kupić tylko w drogerii internetowej Cosibella - olejek tu!, peptydy tu!, retinol 0,2% tu!, retinol 0,5% tu!, a retinoid Granactive 0,5% tu!


Są to linki afiliacyjne, czyli za Wasze zakupy dostaję niewielką prowizję, która oczywiście nie podnosi płaconej przez Was ceny tych kosmetyków. Każdemu, kto kiedykolwiek skorzystał całuję rączki!


Makijaż: róż (i cień) Nabla




Miałam na początku studiów krótki epizod stosowania różu na co dzień, ale teraz rzadko sięgam po podkład i niestety: ponieważ mam na twarzy sporo różowo-czerwonych naczynek, unikam klasycznych odcieni różu jak ognia. Kolory przełamane brązem czy pomarańczem nie przemknęły mi nawet przez myśl, bo uważałam, że zawsze będą dla mnie za ciepłe i że to w ogóle nie mój styl. A teraz... czuję przypływ odwagi! :D

Do zmiany podejścia zainspirowała mnie Maria ze swoim tekstem na temat róży do policzków i dobierania ich. Zamarzyły mi się dwa: brązowawy róż w sztyfcie Golden Rose 103 oraz kosmetyk w tonie oranżu, czyli uroczy róż Habana od Nabli. Normalnie nigdy nawet nie pomyślałabym o takich kosmetykach, ale jak Maria radzi to mam ochotę spróbować :)

Z kolei wkład do paletki magnetycznej Nabla Alchemy wisi na mojej liście marzeń od tak dawna, że nie jestem pewna gdzie w ogóle go wypatrzyłam. Na pewno był to pierwszy duochrome na jaki się natknęłam i od tamtej pory szaleję na ich punkcie - na razie mam je z Kobo i Glam Shopu.


Książka: Norman Davies, „Boże Igrzysko”

(mam! :)) 


Zawsze gdy mogę wybieram ebooki i niewiele jest książek, które chciałabym kupić w wersji papierowej. Ale przy całej mojej miłości do e-tuszu: pozycje szczególnie pięknie wydane, popularnonaukowe, poradniki czy podręczniki to coś, co zdecydowanie wolę mieć w fizycznej postaci umożliwiającej nieskrępowane skakanie po stronach i rozdziałach.

Jedną z takich pozycji na szczycie mojej listy jest książka Normana Daviesa na temat historii Polski. Ogólnie rzecz biorąc, jestem historyczną analfabetką i w tym roku postanowiłam to zmienić. Podstawy zdobywam słuchając przesympatycznego lektora na kanale A Plus, ale marzy mi się coś do czytania i polecono mi właśnie tę pozycję. Prędzej czy później na pewno będzie moja!


Zachcianka: piżama Rilla (Roses) od Lunaby



W tej chwili moja garderoba wyjściowa na wszystkie cztery pory roku jest już właściwie ogarnięta - o właśnie, muszę wreszcie wziąć się za opis tej letniej :)

Obecnie chciałabym skupić się na innych obszarach: ubraniach domowych, piżamach, bieliźnie, w międzyczasie dokończyć temat odzieży wierzchniej albo sportowej.

Jeśli chodzi o piżamy zimowe, to w ofercie Lunaby wciąż nie ma mojego ideału: zestawu z wzorzystą górą i gładkim dołem, który nie byłby biały! Odwrotna konfiguracja też by mi jak najbardziej pasowała, ale mam świadomość że ogólnie ta zachcianka jest trudna w realizacji: choćby dlatego, że kolory (w przeciwieństwie do bieli) ciężko jest idealnie dopasować do siebie odcieniem. Więc jeśli to się nigdy nie ziści, to ciężko mi powiedzieć czy i kiedy skuszę się na coś w wymarzonym fasonie Laura.

Ale, ale, w przypadku piżam letnich jakoś nie przeszkadza mi gdy obie części są wzorzyste (albo obie są gładkie). Model Rilla jest moim zdaniem doskonały i chociaż wersje Lilac i Dreamy są również piękne (kocham kontrastowe lamówki!), to jednak właśnie Roses skradło moje serce i od dawna do niej wzdycham. Mam słabość do eleganckich kwiatów na czarnym tle!


***



A co wisi na Waszych chciejlistach?
Bardziej hobby, ubrania/kosmetyki,
a może bilety na wymarzoną podróż albo wydarzenie?

Dajcie znać!
Ania

29 komentarzy:

  1. 1. delikatne, orzeźwiające perfumy
    2. czerwona sukienka
    3. kilka książek z mojej branży ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja marzę o odkryciu takich moich idealnych perfum, które mogłyby zostać moim "signature scent" - niesamowicie to do mnie przemawia!

      A jaką branżę masz na myśli? :D

      Usuń
  2. Oj Nabla marzy się i mnie :)) Statyw na telefon też by się przydał ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajna chciejlista :) Życzę spełnienia! :) Może bezpiecznie byłoby użyć na początek np. jakiegoś brzoskwiniowego cienia, aby zerknąć, czy w takim kolorze będziesz się dobrze czuła w formie różu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie to nawet nie wiem gdzie miałabym czegoś takiego szukać, ale może uderzę do Ciebie na priv jako do mojej kolorówkowej ekspertki :D

      Usuń
  4. O kosmetyki The Ordinary też mi się marzą, zdecydowanie ciekawi mnie jak sprawdzą się u mnie. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Niektore produkty The Ordinary tez niedostępne. Szkoda bo zainteresowaly mnie.zwlaszcza serum z witamina c

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, wiem, piszę o tym w poście :( Wiem, że regularnie je uzupełniają - mam włączone powiadomienia na Minti, ale na razie przychodzą zawsze wtedy, gdy akurat nie mogę ich kupić z innych powodów ;)

      Usuń
    2. polecam zamawiać bezpośrednio ze strony producenta, w polsce ceny zawyżają i wysyłka z UK wychodzi naprawdę OK. ja już trzeci raz zamawiam i wcale nie czuję się stratna :)

      Usuń
    3. zresztą ostatnią wysyłkę miałam nawet gratis, nie wiem, czy dużo zamówiłam, czy taki ukłon w stronę klienta :)

      Usuń
  6. Czekam niecierpliwie na The Ordinary! Sama mam sporo produktów i chętnie przeczytam Twoją opinię na ich temat. A co do kupowania polecam prosto od producenta! Nie dość, że powyżej pewnej kwoty przesyłka jest darmowa, to jeszcze czekałam na cudeńka jedynie trzy dni!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy to wstyd się przyznać, że TOTALNIE o tym nie pomyślałam? ;D

      Usuń
  7. Mam róż Nabla :D Co prawda inny odcień, ale Nabla ma wspaniałe róże. Świetne kolory i bardzo dobrze się trzymają. Łatwo stopniuje się ich kolor :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ostatnie jest dla mnie MEGA ważne, bo albo wyszłam z wprawy, albo nigdy jej nie miałam - ciężko mi orzec, bo ostatni raz używałam różu chyba z sześć lat temu ;P

      Usuń
  8. A próbowałaś różu mineralnego AM w odcieniu nude?
    Na mojej chciejliście są kolczyki, złote bardziej okazałe wielkością, podobają mi się te z w.kruk z serii z rozmarynem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam jego miniaturkę, ale szczerze mówiąc w ogóle nie widzę w nim pomarańczowych tonów... Inna sprawa, że kompletnie nie umiem posługiwać się sypkimi różami, ale nauczyć się mogę zawsze ;)

      Usuń
  9. Zaciekawiłaś mnie bardzo produktami The Ordinary, o których wcześniej szerzej nie słyszałam, a wydają się bardzo ciekawe :). Moja lista w ostatnim czasie bardzo się skurczyła, choć wiele rzeczy mi się podoba itp., to doszłam do wniosku, że tak naprawdę nie potrzebuję 7 paletki cieni, czy kolejnego różu i swoją listę mocno skróciłam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. No, no konkretne produkty, a tymi do makijażu też bym nie pogardziła :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nad The Ordinary też się zastanawiam od dłuższego czasu, wiele osób poleca i na pewno się skuszę :) A statyw mam zwykły, do aparatu, dokupiłam tylko końcówkę na telefon i gotowe :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Aniu, czy to serum z peptydami The Ordinary można stosować podczas karmienia piersią?

    OdpowiedzUsuń
  13. Też się czaję na tę piżamę <3

    OdpowiedzUsuń
  14. Dobrze, że tu dziś zajrzałam, to mi się przypomniało o tej książce historycznej! Wezmę na nasze spotkanie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie! Zwłaszcza że dostałam ją na urodziny, więc rączki świerzbią żeby zacząć czytać ;)

      Usuń
  15. Ja jestem osobiście bardzo ciekawa firmy The Ordinary. Przejrzałam ich ofertę i powiem szczerze, że mają zaskakująco niskie ceny jak na składy, które podają. Chętnie zapoznam się z Twoimi artykułami w temacie tej firmy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wstępnie warto się zainteresować, ale im dłużej czytam tym bardziej mam wątpliwości, czy za ceną nie idzie gorsza jakość - są na przykład doniesienia, że jej kosztem produkty z poszczególnych partii różnią się składami. Ale jeszcze zgłębiam temat :)

      Usuń

Copyright © 2016 Kosmeologika , Blogger