4/21/2018

Esencjalizm w mojej torebce. Wariacja wokół tagu „what’s in my bag” z moimi patentami ;)



Dziś taki luźniejszy temat, bo w chwili w której to czytacie jestem już w Warszawie na Meet Beauty: konferencji dla blogerek urodowych :) Ale dzisiejszy temat, chociaż lekki, jest dla mnie dość istotny i mam cichą nadzieję, że moje patenty okażą się dla Was przydatne!



Moja torebka nie jest torebką


... tylko zdecydowanie najczęściej jest plecakiem ;) Albo mniejszym w kształcie hełmu Dartha Vadera, albo skórzanym, mieszczącym A4 zgrabnym damskim plecaczkiem. Ale oczywiście torebek mam kilka i zawsze staram się dokładnie przemyśleć temat zabrania ze sobą tej czy innej torby/plecaka. Ubrania i dodatki na następny dzień przygotowuję sobie zwykle wieczorem po sprawdzeniu prognozy pogody i jeśli wiem, że nazajutrz mam w planie coś konkretnego to już wtedy wybieram i pakuję odpowiednie akcesorium. Wszystko, by uniknąć porannej gonitwy i wyścigu z czasem!

Pewnie przynajmniej część z Was ma ten problem, że jest permanentnie przygnieciona ciężarem własnej torby. Jest to przede wszystkim niezdrowe dla naszego kręgosłupa, ale też po prostu nie wygląda dobrze ;< Więc radą często udzielaną w takim momencie jest wybieranie zawsze możliwie najmniejszej torebki. Zmniejszamy tym  ryzyko, że potem nawrzucamy do niej gratów, które będziemy ze sobą przez cały dzień targać bez sensu. Zamiast nich wrzućmy do torebki zapasową torbę z materiału i jeśli w ciągu dnia zrobimy spontaniczne zakupy to będziemy miały gdzie je wrzucić :)

Jak szybko przepakować torebkę?


Mam co najmniej parę koleżanek, które zawsze noszą ze sobą tylko jedną ulubioną torbę czy plecak. Czasem mówią mi, że im by się nie chciało tak często przepakowywać z jednej torebki do drugiej... No cóż, mi by się też nie chciało ;P Ale to co robię zmieniając torby ciężko nazwać przepakowaniem: przerzucam z nich bowiem tylko cztery-pięć rzeczy.

A są to:

  • kosmetyczka,

  • portfel,

  • notes + coś do pisania,

  • czytnik e-booków,

  • parasol + torba na zakupy (spięte razem).


Nie wliczam tutaj jedzenia ani picia, bo i pudełko na lunch, i filtrującą butelkę i tak codziennie wyciągam z torby, żeby je umyć.

Cały sekret mojego szybkiego przepakowywania tkwi w tym, że moja kosmetyczka jest kosmetyczką tylko z nazwy ;) To znaczy owszem, noszę w niej puderniczkę i nawilżający balsam do ust, ale są to jedyne produkty do makijażowych poprawek jakie w niej trzymam.

Resztę zawartości stanowią:

- mokre chusteczki,
- chusteczki higieniczne,
- tabletki przeciwbólowe (najczęściej mam ze sobą i takie rozkurczowe typu No-spa, jak i coś bardziej uniwersalnego jak preparat z ibuprofenem),
- lusterko,
- mokrą ściereczkę do okularów,
- suchą ściereczkę do okularów,
- gumy do żucia,
- kawałek plastra,
- krem do rąk,
- oliwka do paznokci w postaci pisaka z pędzelkiem,
- biała kredka do paznokci,
- żel do dezynfekcji rąk,
- długopis,
- wsuwka do włosów,
- gumka do włosów,
- składana torba materiałowa.

Więc jak widać, dla mnie kosmetyczka to takie bardziej mini-centrum dowodzenia ;) Mam tam środek awaryjny na prawie wszystko, co potrafi mi w głupi sposób zepsuć dzień. Otarte stopy, niemożność umycia rąk (albo zębów) przed/po posiłku w biegu, brak papieru toaletowego w łazience, ból głowy... Ja staram się ogarniać to wszystko i z całych sił pilnuję uzupełniania ewentualnych braków na bieżąco. Swoją drogą zdziwiłybyście się ile razy w ciągu roku można stać się bohaterem w swoim domu/pracy/grupie/klasie, jeśli dba się o takie rzeczy ;D

Większość z noszonych przeze mnie rzeczy nie jest tu wcale wybrana przypadkowo. Więc opowiem Wam o nich parę słów ;)

nawilżający balsam do ust / puderniczka / krem do rąk / oliwka do paznokci w postaci pisaka z pędzelkiem / biała kredka do paznokci 


Kosmetyki do noszenia w torebce



Jak widać, sporo z tych kosmetyków dotyczy dłoni ;) Rzeczywiście jest tak, że nie lubię w ciągu dnia zauważyć, że mam suche dłonie, brud pod paznokciem albo odstające skórki i nie móc z tym nic zrobić!

W kremie do rąk najważniejsze jest dla mnie żeby był po prostu malutki i szybko się wchłaniał :) Mini krem z Yves Rocher Mango i Kolendra dostałam w prezencie, ale jest fajny i pachnie tak, że można by go wyjadać łyżeczką ;)

Emolienty, humektanty, naturalne oleje i ekstrakty, antyoksydacyjna witamina E:

aqua/water/eau, glycerin, coco-caprylate/caprate, stearyl alcohol, sesamum indicum (sesame) seed oil, peg-100 stearate, glyceryl stearate, dimethicone, aloe barbadensis leaf juice, butyrospermum parkii (shea) butter, sodium benzoate, parfum/fragrance, ethylhexylglycerin, acrylates/c10-30 alkyl acrylate crosspolymer, xanthan gum, sodium cocoyl isethionate, limonene, mangifera indica (mango) fruit extract, linalool, sodium hydroxide, sodium sulfite, tocopherol.

W razie zabrudzenia paznokci, zaostrzoną zakrętką od kredki można je szybko mechanicznie oczyścić, a samą kredką uwielbiam wykonywać taki niby-frenczyk. Niestety, posiadanej przeze mnie obecnie kredki Ultra White od Wibo polecić nie mogę, bo jest O WIELE za miękka. Po weekendzie szczegółowo opiszę jej zachowanie na fanpage'u.

Wcześniej miałam kredkę z Essence (świetna, zużyta do ogryzka), a obecnie w zastępstwie do Wibo będę szukać albo jej, albo kredki KillyS, o której sporo dobrego słyszałam.

Moją ogromną zmorą są (zwykle) zaniedbane skórki wokół paznokci. W nerwach często je skubię, więc w gorszych momentach wyglądają przeokropnie :( Moim nowym patentem (który ściągnęłam od Pauliny) jest  pisak z oliwką noszony na podorędziu, którym mogę nacierać skórki nawet i wielokrotnie w ciągu dnia. Wymarzony cel: wypielęgnowanie skórek do takiej miękkości, żeby nawet nie korciło mnie do skubania ich. Wczoraj podczas malowania mi paznokci Paulina pochwaliła moje skórki, więc czyżby patent działał?! ;O

Mój pisak kupiłam na niedawnej -55% obniżce cen w Rossmannie. To Wibo, Revital Care Pen, którego skład wygląda tak:

Paraffinum Liquidum, Prunus Amygdalus Dulcis, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Silica Dimethyl Silylate, Aroma, Tocopheryl Acetate.

Co oznacza, że owszem, bazę stanowi po prostu parafina (co w przypadku paznokci w ogóle mi nie przeszkadza), ale z miłymi dodatkami oleju ze słodkich migdałów, jojoba czy witaminy E. Zobaczymy jak się będzie spisywać! :)

Moim nawilżającym balsamem do ust jest Dr. PawPaw Original Balm, który wycisnęłam do puszki, bo wlot oryginalnej tubki bardzo ranił mi usta :( A dodatkowo sama tubka była naprawdę duża. O kosmetykach do pielęgnacji ust dopiero co pisałam na blogu, tam tłumaczę czemu w mojej torebce noszę akurat ten ;)

Moja puderniczka to bardzo ciekawe akcesorium z Annabelle Minerals. Pojemniczek z pudrem (w moim przypadku, mąką z maranty trzcinowej) jest połączone z gąbeczką do aplikacji i nawet maleńkim lusterkiem. Super sprawa! To jest dokładnie ta rzecz: klik.

mokre chusteczki / chusteczki higieniczne / mokra ściereczka do okularów / sucha ściereczka do okularów / żel do dezynfekcji rąk / gumy do żucia

Higiena w torebce


Od dezynfekcji żelem milion razy wolę zwykłe mycie wodą z mydłem, ale wiadomo – nie zawsze jest taka możliwość, więc warto taki alkoholowy żel mieć przy sobie. Ponieważ są to praktycznie roztwory alkoholu z odrobiną zagęszczacza, ich składem nie zawracam sobie głowy. Podobnie jak wyborem konkretnych chusteczek higienicznych czy ściereczek do okularów ;)

Nieco większą wagę przywiązuję do wyboru gum do żucia: prawie zawsze są to duże opakowania gum Orbit White ;D Te Mentosy na zdjęciu dostałam jako darmową próbkę na ulicy, lol #darylosu

OGROMNĄ uwagę przykładam do wyboru mokrych chusteczek, które naprawdę zawsze staram się mieć przy sobie. Zawsze wybieram takie do higieny intymnej, bo jeśli niezgodnie z przeznaczeniem wytrę nimi dłonie to nic złego się nie stanie. A użycie w okolicach intymnych chusteczek do dłoni, o fizjologicznym pH skóry, potrafiło czasem dać mi się we znaki.

Na szczęście już najtańsze chusteczki Facelle z Rossmanna mają dla mnie boski skład!

Wersja niebieska („z kwasem mlekowym”):

Aqua, Allantoin, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Chamomilla Recutita Flower Extract, Bisabolol, Glycerin, Propylene Glycol, Butylene Glycol, Ethylhexylglycerin, Glucose, Cocamidopropyl Betaine, Caprylyl/Capryl Glucoside, Lactic Acid, Citic Acid, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Parfum.

Wersja zielona („z aloe vera”):

Aqua, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Camellia Sinensis Leaf Extract, Chamomilla Recutita Flower Extract, Allantoin, Bisabolol, Glycerin, Ethylhexylglycerin, Propylene Glycol, Butylene Glycol, Glucose, Caprylyl/Capryl Glucoside, Cocamidopropyl Betaine, Sodium Chloride, Citric Acid, Lactic Acid, BHT, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Parfum.

Używam tych chusteczek od kilku lat i naprawdę ogromnie je lubię. Mają w składzie idealny dla mnie miks składników łagodzących i nawilżających, łagodnych detergentów i kwasu mlekowego. Super opcja.

tabletki przeciwbólowe / kawałek plastra / wsuwka do włosów / gumka do włosów / lusterko

Na ratunek


Jestem typem człowieka, którego obcierają każde, nawet najwygodniejsze nowe buty. Ba! jeśli pod koniec sezonu wreszcie się „rozejdą”, potem schowam je do szafki i wyjmę na kolejne lato – prawie na 100% obetrą mnie znowu. Więc plaster staram się mieć w torebce zawsze!

Lusterko jest pamiątką, którą krewny przywiózł siostrze mojego dziadka z Australii i która ofiarowała mi je jako cenną pod względem sentymentalnym pamiątkę. Kocham z niego korzystać :)

Myślę, że przeznaczenia tabletek przeciwbólowych czy akcesoriów do upinania włosów tłumaczyć nie muszę :D O tym, jakie gumki i wsuwki kupuję pisałam w tekście o akcesoriach nieuszkadzających włosów :)


Do omówienia zostały nam rzeczy, które wrzucam do torebki obok kosmetyczki: portfel, czytnik e-booków, parasol, torba na zakupy.

Portfel


W temacie odciążenia portfela chciałabym kiedyś napisać więcej, ale dziś przede wszystkim bardzo, ale to bardzo polecam Wam aplikację Stocard. Zamiast w szczegółach wyjaśniać co i jak, ograniczę się do ogólnego zarysu: do appki możecie wgrać każdą plastikową kartę jaką nosicie (lub zapominacie nosić...) w portfelu, o ile jest to zwykły kawałek plastiku z kodem kreskowym, a nie na przykład karta z paskiem magnetycznym.

Dzięki Stocard mam o siedem kawałków plastiku w portfelu mniej, a w przegródkach wreszcie widzę różne karty do zbierania pieczątek/naklejek. Wcześniej albo zostawiałam je w domu, albo miałam poupychane w takich czeluściach, że zapominałam o ich istnieniu. Jeśli macie podobny problem, oddam głos Pawłowi Opydo, który w czterominutowym filmiku omawia najważniejsze cechy aplikacji.



Czytnik e-booków


Jest to rzecz, bez której prawie nie ruszam się z domu. Jeśli wybieram się gdzieś z dojazdem komunikacją miejską albo jeśli gdziekolwiek mam na cokolwiek czekać (bank, poczta, urzędy,...) to MUSZĘ mieć co czytać.

O czytnikach chciałabym napisać więcej w przyszłości, więc dziś powiem tylko, że od ponad pięciu lat jestem szczęśliwą posiadaczką Kindle Paperwhite z 2012 roku i nie żałuję ani jednej wydanej na niego złotówki (a rygorystycznie oszczędzałam na ten zakup, i to długo).

Spoko opcją jest też pilnowanie noszenia ze sobą słuchawek i słuchanie audiobooków. Do niedawna uważałam to za coś kompletnie nie dla mnie, ale obecnie słucham więcej niż faktycznie czytam i bardzo sobie to chwalę :)

Dorzuciłam na zdjęcie oliwkę w pisaku żebyście zobaczyły jak maleńki jest ten parasol! o_O


Parasol


W H&M kupiłam podczas Black Friday (obniżka bodajże -40% z ceny 29,90 zł) najmniejszy parasol jaki kiedykolwiek wiedziałam. Po prawdzie, nie miałam jeszcze okazji go użyć! Ale był tak tani, że jeśli okaże się totalnym bublem, to uznam to za dobrze wydane pieniądze na lekcję utwierdzającą mnie w przekonaniu, że parasol musi być albo drogi i porządny, albo żaden. Jeśli macie dla mnie w tym temacie jakieś protipy, to będę wdzięczna!

Co na pewno mogę powiedzieć: dopiero po zakupie tej parasolki faktycznie noszę ją ze sobą. Wcześniej przerabiałam oba modele składanych parasoli z Rossmanna i były one na tyle duże i ciężkie, że czasem świadomie zostawiałam je w domu i oczywiście, często potem gorzko żałowałam ;) Dodatkowo ten ciut tańszy model bardzo szybko mi się zepsuł.

Tak więc interesują mnie Wasze wskazówki odnośnie małych, lekkich parasolek dobrej jakości – najlepiej z opcją choćby kilkuletniej gwarancji, bo pewnie tanie nie będą ;D

Torba na zakupy


Jest to coś, bez czego praktycznie nie opuszczam  domu. Najbardziej lubię te klasyczne, płócienne, z długimi uszami pozwalającymi na zarzucenie ich na ramię. Mile widziany gruby len, który po wypraniu torby w pralce nie będzie wyglądał jak psu z gardła wyciągnięty.

Mam takie dwie ulubione torby: standardową granatową i ogromną czarną, którą koleżanka z grupy kupiła mi w muzeum Witkacego w Zakopanem <3 I jeśli wychodzę rano z domu z jakimiś dodatkowymi rzeczami (fartuch/buty, papierowa książka itd.) to najczęściej po prostu pakuję wszystko do jednej z nich.

Ale jeśli znaki na niebie i ziemi wskazują, że torba nie będzie mi potrzebna, to i tak ją biorę - tylko inną: taki minipakiecik z czegoś a la ortalion ;D WYDAJE mi się, że przywiozłam ją sobie zza granicy, ale wiem na pewno że takie torby w etui widuję w polskich sklepach co chwilę. Minusem tej torby jest dla mnie fakt, że ma krótkie uszy, a więc jest czymś a la siatka ze sklepu – tylko wielorazowa. Ja nie lubię noszenia toreb w rękach, preferuję zarzucanie na ramię. Ale jako potrzebny w nagłych przypadkach bajer taka torba przydaje się bardzo!



Stereotyp damskiej torebki...


Po pobieżnym przeczytaniu mogłoby wydawać się, że mam typową torebkę tak zwanej „przeciętnej kobiety”: pełną niepotrzebnych gratów, i to taką w której nie da się przez to nic znaleźć.

Nic bardziej mylnego! Po pierwsze, dla każdej kobiety inne gadżety będą zbędnymi zagracaczami. Ja obywam się bez zestawu do szycia albo prostownicy, a dla kogoś innego będzie to absolutna podstawa. Ale mogę powiedzieć, że nie licząc parasola, wszystkich wymienionych w tekście używam regularnie – jeśli nie na sobie, to ratując kogoś z bliskiego otoczenia ;D

Po drugie, przez to, że znaczna większość tych rzeczy mieści się w jednej małej kosmetyczce, nie jest wcale ciężko przeszukać moją torebkę czy plecak. Tak naprawdę zawsze jak do nich zajrzę to widzę większość dna i to jest super wygodne. Faktycznie nie wyobrażam sobie zmieniać torebkę z dnia na dzień i wyciągać z kieszeni, kieszonek i kieszoneczek te wszystkie drobiazgi typu gumki do włosów czy lusterka i potem układanie ich w innym miejscu.

Jak widać, wszelkie organizery do torebek są w moim przypadku zbędne. Mam zresztą wątpliwości czy jakikolwiek z nich pasowałby do moich tobołków, bo wyglądają bardziej jak zaprojektowane z myślą o tak zwanych shopperach - a takich torebek nawet nie mam ;D

***


Ode mnie na dzisiaj to tyle, lecę szykować się na pierwsze warsztaty na Meet Beauty! Po konferencji usiądę do wszystkich Waszych zapytań w komentarzach, na fanpage'u itd., więc proszę o chwilę cierpliwości ;)

Trzymajcie się ciepło!
Ania


23 komentarze:

  1. Jak pracowałam nosiłam więcej w torebce, ale teraz kiedy nie pracuję mam dosłownie portfel, klucze, siatkę na zakupy i stertę paragonów :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Niestety u mnie takiej organizacji nie ma. Mam prawie wszystko plus sporo rzeczy do poprawek makijażu w ciągu dnia, no ale to pozostałość z walki trądzikiem. Teraz jest lepiej, ale cały czas mam z tyłu głowy, że muszę kontrolować, jak wyglądam, więc korektor, puder i podkład jest. Oczywiście z bibułkami matującymi;).

    Do Twojego idealnego zestawu wrzuciłabym podpaski lub tampony:). Mnie nauczyła moja praca. Firma jest mega daleko od "cywilizacji" i nie da się wyskoczyć do sklepu, gdyby miesiączka zaskoczyła:).

    OdpowiedzUsuń
  3. Moja torebka wygląda bardzo ubogo w porównaniu z Twoją :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam taki sam system - kosmetyczka ratunkowa z identycznym składem jak Twoja + ze dwie podpaski, ze dwa tampony. Poza tym, mała szczotka do włosów, power bank, sterta długopisów (często gubię). Parasolkę mam z Rossmanna i zabieram tylko wtedy, gdy zapowiadają deszcz. Torbę materiałową, taką składaną mam też z Rossmanna - z długimi uszami - można zakładać ją na ramię. Noszę też gaz pieprzowy, bo często wracam późnym wieczorem. To wszystko mam w torebce podstawowej i jak zmieniam na inną, to przekładam tylko kosmetyczkę, portfel i dokumenty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O właśnie, zakup tego gazu pieprzowego to już dawno mam na liście do zrobienia i co? I nic :/

      Usuń
  5. Też polecam kupno i noszenie tylko małej torebki - ja tak zrobiłam (za radą męża) i nagle okazało się ze wszystko co potrzebuje się tam miesci! Portfel, chusteczki, klucze, szminka, telefon to minimum co mam. Do jednej z moich małych torebek mogę zapakować nawet pieluchę i mus dla dziecka!

    Pytanie nie w temacie: mogłabyś mi napisać link do makeupu typu pionowy gradient (kaskada)? Z twojego podziału najbardziej mi się spodobał ale nie umiem znaleźć zdjęć, może jest jeszcze jakaś inna nazwa (może po angielsku)?
    Sonia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie makijaże często widuję na blogach azjatyckich (bo jest idealny dla powieki o budowie typu monolid), a tam z konsekwentnym nazewnictwem faktycznie bywa różnie. Zetknęłam się na przykład z nazwami vertical smokey eye czy vertical layering, ale co ciekawe: wielu osobom słowa poziom/pion się mylą (gradient jest w pionie, ale paski przez niego tworzone są poziome) i często zamiast "vertical" używana jest nazwa "horizontal" co dokłada kolejnych problemów z wyszukaniem :/ Pisała kiedyś o tym Bun Bun, o tutaj:
      https://www.bforbunbun.com/vertical-gradient-vs-horizontal-gradient-i-made-a-mistake/

      I na przykład ona pokazywała ten typ makijażu parę razy, na przykład:
      https://www.bforbunbun.com/a-much-requested-eyeshadow-tutorial-horizontal-gradient-method-of-eyeshadow-application/
      https://www.bforbunbun.com/eyeshadow-tutorials-for-asian-eyes-part-2-horizontal-gradient-method/

      Buziaki!

      Usuń
    2. Dziękuję!

      Usuń
  6. Bardzo dobrze przemyślana organizacja torby. JA zazwyczaj korzystam z jednej i łapię się na tym, że noszę coś co nie jest mi potrzebne.

    Tak od siebie to warto dorzucić nitrylowe rękawiczki i maseczkę do sztucznego oddychania, są lekkie ale mogą się naprawdę przydać- czego raczej nikomu nie życzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rękawiczek nie noszę, ale maseczkę tak, tylko że w kieszeni kurtki - wyszłam z założenia, że gdyby zaszła potrzeba użycia, to każda sekunda się liczy. A mam od Blogowigilii taki fajny przyrząd z PZU w etui, które dobrze ją zabezpiecza. Poprzednią miałam z apteki w foliowym woreczku i po długim czasie gniecenia w kosmetyczce wygląda tak, że brzydziłabym się jej użyć ;D

      Usuń
  7. Masz całkiem niezły arsenał - ale najważniejsze,że czujesz się z tą ilością małych przedmiotów dobrze, spokojnie,że nic Cię nie zaskoczy. Ja jestem totalną ignorantką, a może przesadną optymistką, bo noszę portfel, telefon, kalendarz + długopis, klucze i coś do posmarowania ust. Z czego jeszcze bardzo często klucze i produkt do ust ląduje w kieszeni płaszcza/kurtki. I jedynie czasami żałuję, że nie mam chusteczek higienicznych, ale to szybko można przeważnie kupić. Aaa zapomniałam czasami noszę jeszcze gumę do żucia lub tiktaki do szybkiego odświeżenia oddechu. I latem chusteczki dezodoryzujące, również do odświeżenia się pod pachami :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Aniu co myślisz o tym filtrze? Coś o firmie słyszałaś? Ja trafiłam przypadkiem jedna z blogerem wspomniała o tej firmie.na stronie jest skład bardzo krótki. Jak z ochrona? Co sądzisz?
    https://www.topestetic.pl/is-clinical/eclipse-spf-50-transparent-krem-ochronny-transparentny-100-g?gclid=Cj0KCQjw_ODWBRCTARIsAE2_EvWlKfTE-RUjDOYf-sgbkL0f7tROmuR9Y71cipQhWc1yTaiTwbZIzNUaAszmEALw_wcB

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odpisałam Ci już przy poprzednim poście, dzięki za przypomnienie :)

      Usuń
  9. Ojej! Jak pięknie zorganizowany wpis 😍
    Ja też staram się mieć zawsze taki niezbędny zestaw przy sobie - ale nie wpadłam jeszcze na pomysł minikosmetyczki! Koniecznie ściągnę do siebie ten pomysł 😁
    Chusteczki Facelle to też obowiązkowy punkt programu u mnie, do tego spineczki żabki do włosów.
    Ostatnią rzeczą, jakiej potrzebuję, a jeszcze nie udało mi się zaopatrzyć, to wygodny i lekki portfel, bo mój sam w sobie jest bardzo ciężki.
    Mam czytnik Kindla Paperwhite II i ostatnio spłatał mi brzydkiego figla - zniknęły z Noego wszystkie książki i wręcz cudem było wgranie na niego może 2 spowrotem... no i zadecydowanie za mało czytam, ale Twój wpis juz pozwala nadrabiać 😁 Świetna inspiracja! ❤️

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam też baaardzo duży i ciężki portfel, więc nie przepadam za przepakowywaniem się do małych torebek, bo wtedy muszę go trochę wybebeszyć i przełożyć to co najważniejsze do jakiejś małej portmonetki ;P

      Usuń
  10. O, a powiedz mi, jak to jest z tym opakowaniem Annabelle, proszek w trybie ciągłym wydobywa się na gąbeczkę? Jak to jest z higieną, da się tę gąbeczkę użyć? Nie wpłynie to aż za bardzo na wydajność?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałaś go już na żywo, ale odpiszę bo ktoś może być ciekawy odpowiedzi ;) Więc tak, wydobywa się w trybie ciągłym i da się ją umyć przy odrobinie dobrych chęci ;D Ciężko mi się wypowiedzieć o wydajności, bo ja i tak wrzucam tam coś o wieeele tańszego niż puder-kosmetyk :)

      Usuń
  11. No widzę, że faktyczne centrum dowodzenia w torebce ;D Jak wychodzę z domu na cały dzień, to również staram się mieć wszystko przy sobie. Chociaż ostatnio mam taką politykę, że przerzuciłam się na małe torebki, bo mój kręgosłup miał dość wielkich toreb noszonych do pracy i to jeszcze na przedramieniu. A tam było wszystko, śniadanie, notatki do pracy itd. Też mam taką kosmetyczkę, ale noszę w niej jedynie.. puder w kamieniu ;D Staram się nie poprawiać makijażu w ciągu dnia, nawet jak wyglądałby masakrycznie, bo z każdą poprawką jest jeszcze gorzej. Mam tam również te chusteczki z Facelle, bardzo je lubię, plaster, tabletki różnego rodzaju i uwaga! lateksowa rękawiczkę. Może być różnie, dużo podróżuję dlatego wolę to mieć.. Znam też aplikację Stocard, nawet na blogu o niej kiedyś pisałam ;) Wybawiła mnie od plastiku!
    A podpinam się pod pytanie Basi, bo bardzo zainteresowała mnie ta puderniczka. Przykładasz ten tuszek z pudrem podczas poprawek do twarzy? Da się go zdjąć i umyć? ;)
    Buźka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O puderniczce napisałam wyżej :D Tak, pudrujesz tym właśnie puszkiem i możesz go umyć po odkręceniu od części dolnej. Wtedy puszek dalej jest w plastikowej obudowie, ale możesz go umyć "wokół" niej, że tak powiem ;D

      Usuń
  12. W mojej torebce znajduje się mniej rzeczy. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Już sobie zapisałam puderniczkę i oliwkopisak jako must have w maju.
    Chociaż moja torebka to taki styl sportowej torby gdzie po prostu wrzucam wszystko i jakoś zawsze wszystko się znajduje. W tej chwili używam oliwki i kremiku w małym słoiczku ale ten pisak będzie zdecydowanie lepszym rozwiązaniem. Ale w puderniczce się zakochałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Puderniczkę mam od wakacji, więc to nie jest dla mnie już aż taka ekscytacja, ale ten pisak to jest coś czym naprawdę się jaram - taka prosta rzecz, a tyle zmieniła ;O

      Usuń
  14. Małe torebki są najlepsze - zazwyczaj jednak do tej małej torebki noszę też plecak ;) W plecaku woda, jedzenie, książka, sweter, krem do rąk, parasolka, torba na zakupy, powerbank itp. a w torebce pod ręką telefon/ipod, pomadka, chusteczki, gumy do żucia, słuchawki i oliwka do skórek :D

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Kosmeologika , Blogger