5/14/2016

Akcesoria nieuszkadzające włosów: to nieprawdopodobne, a jednak!



W kwestii akcesoriów do włosów powiedziano już wiele, ale ku mojemu zdziwieniu nie udało mi się znaleźć zbiorczego posta podsumowującego nieprzebrane ilości gadżetów, wśród których możemy wybierać. Oczywiście postanowiłam ten brak nadrobić, zwłaszcza że stareńki już tekst Anwen o najbardziej niszczących włosy zabiegach i procedurach był jednym z pierwszych i najważniejszych w całym moim włosomaniactwie, a już wtedy mocno odczuwałam brak takiego małego kompendium. Tym bardziej cieszy mnie, że mogę tę lukę uzupełnić właśnie ja :)

Zacznijmy od tego, że akcesoria do upinania włosów można podzielić z grubsza na trzy najważniejsze grupy: gumki do włosów, wsuwki i spinki oraz opaski. Do tego można dodać nieprzeliczone ilości mniej lub bardziej dziwnych gadżetów: od wypełniaczy do koków, przez hairigami po różnego rodzaju siatki, zaplatacze do warkoczy i wiele, wiele innych. My skupimy się dziś na tych najbardziej podstawowych.

Mam nadzieję, że używanie na włosach gumek-recepturek to też już historia...

Jeśli chodzi o gumki do włosów, to wspomniany wyżej artykuł Anwen piętnuje przede wszystkim te z metalowymi złączami. Gdy byłam dzieckiem właściwie jedyną alternatywą dla nich były przede wszystkim frotki i absolutnie znienawidzone przeze mnie aksamitne ohydztwa. Na szczęście dziś jest już o wiele lepiej! Najprostszym zamiennikiem będą oczywiście gumki bez złączeń. Moim niekwestionowanym faworytem w tej kwestii były i są gumki do włosów For Your Beauty z Rossmanna, dokładnie te (klik!). Za czasów noszenia długich włosów kupiłam i pogubiłam co najmniej trzy takie zestawy, na zdjęciach widać ostatniego niedobitka zachowanego na wszelki wypadek już po ścięciu, kiedy to resztę moich zapasów porozdawałam przyjaciółkom.

Inną powszechnie dostępną opcją są sprężynki Invisibobble, obecnie dostępne w wielu miejscach stacjonarnie (np. w Hebe). Ja na próbę zaopatrzyłam się w imitację tego modelu i muszę przyznać, że przy moich krótkich loczkach jest to na razie lepsze wyjście niż klasyczna gumka. Najbardziej odczuwam tę różnicę podczas zajęć na siłowni i wiem na pewno, że oryginalne Invisibobble sprawię sobie na pewno, właśnie takie przezroczyste :)

Kolejnym ciekawym akcesorium są gumki typu twistband, czyli kolorowe elastyczne tasiemki z supełkiem. Można je kupić albo zrobić samemu, a poza włosami mogą zdobić także nadgarstek. Są nie w moim stylu, ale wspomnieć o nich trzeba ;D

Ostatnim z wybranych przeze mnie blogowych hitów są gumki z rajstop. Absurdalnie łatwe i tanie do zdobycia, dla wielu prawdziwy hit. Próbowałyście? Jakich gumek używacie?


Tymczasem przejdźmy do wsuwek i spinek. Nie wiem czy wiecie, ale nawet kupując te klasyczne wsuwki można się nieźle naciąć, jeśli wybierzemy podobne do tych na zdjęciu. Wsuwki ZAWSZE muszą mieć tę kuleczkę na OBU końcach i wyglądać tak (klik!), inaczej wpinając je niszczymy włosy. Przy okazji mogę się założyć, że większość z Was źle używa wsuwek, bo powinno się to robić tak (klik!). Całe życie w błędzie, co? :D

Na marginesie, ostatnio przeczytałam, że tegorocznym trendem z wybiegów są wsuwki w kontrastowym kolorze, bardzo widoczne na tle włosów. Ja zdecydowanie wolę przeciwny efekt i najchętniej kupuję brązowe oraz czarne, a Wy?

Ciekawym typem wsuwki jest wkrętka, tak zwana spin-in. O ich istnieniu dowiedziałam się oczywiście od Anwen i nawet nie wiecie jak bardzo zdziwiona byłam widząc je ostatnio stacjonarnie w małym gdańskim sklepiku. Kosztowały grosze oraz występowały w dwóch rodzajach: ten drugi zakończony był olbrzymią sztuczną perłą. Ja się nie skusiłam, ale info o wkrętkach spowodowało wyczyszczenie sklepowych wieszaków, bo koleżanki wykupiły je wszystkie :D Z wkrętek jestem bardzo zadowolona. Na razie nie wychodzę w nich jeszcze, bo mam parę pojedynczych pasm zbyt krótkich, by je złapały – ale to tylko kwestia czasu :)

W przypadku spinek niekwestionowanym hitem włosomaniaczek są spinki-żabki, które nie miażdżą włosów w przeciwieństwie do większości pozostałych typów. Do bardziej skomplikowanych upięć genialne wydają się być Sure Grip Clix, o których sto lat temu pisała Alinka, a których nigdy dotąd nigdzie nie widziałam – a szkoda!



Ciekawą opcją na stworzenie upięć lub odmienienie tych już znanych i lubianych są wszelkiego rodzaju opaski. Najmniej inwazyjne będą z pewnością opaski elastyczne. Jeśli macie problem podobny do mojego, czyli dużą głowę z której wszystkie takie opaski „podchodzą” do góry to nie traćcie nadziei: opaskę można powiększyć.

Plastikowe opaski bez „ząbków” to również relatywnie małe ryzyko dla włosów. Te ząbkowane też nie powinny stanowić problemu o ile umieścimy je na głowie raz, a dobrze, zamiast co chwila poprawiać, zdejmować i zakładać z powrotem.

Na koniec przyjrzyjmy się jeszcze akcesoriom do czesania. Tu najwięcej zależy od typu naszych włosów, choć trochę też od osobistych preferencji. Jako posiadaczka włosów falowanych mogę powiedzieć, że dla mnie najlepszy był i jest grzebień z szeroko rozstawionymi zębami. Takie szczerbate grzebienie mogą być ze zwykłego plastiku lub tworzywa antystatycznego, lecz blogerki największą miłością pokochały te drewniane. Takie w swojej ofercie mają na przykład firmy Gorgol, The Body Shop czy Lass (grzebień IHT9).

Wielką popularnością cieszą się też szczotki z włosia dzika oraz cała masa szczotek do czesania warstwowego za pomocą krótkich, plastikowych kolców. O Tangle Teezer słyszał chyba każdy, potem dość długo konkurował z nim Dtangler, a ostatnio sławy przybywa produktowi Angel Wing.

Co jest Waszym ideałem do czesania?
A może to jakieś inne akcesorium do włosów całkowicie odmieniło Wasze podejście do włosów i fryzur?
Dajcie znać co przypadło Wam do gustu :)

Pozdrawiam majowo!
Ania

18 komentarzy:

  1. Ja lubię na dzień Invisibobble, bo trzymają cienkie włosy dość wysoko związane, a zwykła gumka zjeżdża i kuc robi się oklapły:D W zwykłych śpię bo sprężynka mnie czasami ciągnie za włosy a w nocy nie rozplącze tego normalnie tylko zerwę gumkę razem z włosami:D Używam tylko spinek żabek jak muszę, a czeszę TT jak chcę szybko rozczesać albo dobrze podrapać głowę, a jak mam ochotę i czas to rozczesuje się szczotką z dzika, bo po niej włosy(proste) są szczęśliwsze:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to masz zestaw prawdziwej włosomaniaczki i czyste sumienie! :D

      Usuń
  2. Spinek nie uzywam, ale gumek to mam chyba milion i chowam je w kazdym miejscu, bo zawsze przydają. Wybieram właśnie te bez żadnego łączenia i kupuje przeważnie takie całe zestawy w H&M. Jednak całe życie zastanawiam sie, gdzie podziała sie większość z nich, ciagle jakas mi ginie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że muszą być dokładnie tam gdzie wszystkie zagubione podczas prania skarpetki :D

      Usuń
  3. Ty zagladasz do mnie regularnie a ja nawet nie wiedziałam, ze masz blog. Od dziś nadrobię zaległości:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O rany, Ziemolinko, będę zaszczycona! Co prawda dużo tu u mnie też o innych rzeczach, ale a nuż Cię zainteresują? Ale w każdym razie, na samym dole bloga jest zbiór etykiet i "pielęgnacja przeciwstarzeniowa" to wpisy, z których naprawdę jestem dumna :)

      Usuń
  4. Też chciałabym zmieniec tematyke bloga na bardziej przeciwstarzeniową, więc na pewno zapoznam sie z Twoimi postami.
    PS większośc blogów, które czytam zajmuja się tematyką niekosmetyczną:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Haha o prawidłowym używaniu wsuwek dowiedziałam się jakiś czas temu, ale jakoś tak cały czas... wolę po staremu :D Ja miałam zawsze problem ze znalezieniem odpowiedniej gumki do włosów, mam BARDZO grube włosy i zwyczajne gumki jak ta zdjęciu w życiu mi włosów nie utrzyma. W dzieciństwie dawały radę jedynie te akasamitne paskudztwa... Teraz na szczęście mam sklepik stacjonarny w moim rodzinnym mieście gdzie znajduję odpowiednie, najprostsze gumki. Oczywiście bez tego metalowego elementu, który raz, że zawsze wyrywa włos czy dwa, a po drugie taka gumka po prostu się na moich włosach rozpadała :D Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. rzadko używam spinek, ale juz gumki to mi sie zdaży
    chociaż magicznym sposobem zawsze giną w domu

    OdpowiedzUsuń
  7. Istnieją super wymyślne fryzury, których bez recepturek po prostu nie da się zrobić - czasem użyję i tragedii nie ma, a wierz mi - jestem niepoprawnie przewrażliwiona na punkcie wyszukiwania sposobów nieuszkadzających włosów. Świadczy o tym chyba stosowanie najbardziej idiotycznie brzmiącego z nich czyli.. wiązanie trawą (takim grubszym kłosem co się nie urywa) - niekonwencjonalne, ale najlepsze, prosto z natury :) śmieję się, że jakbym miała bloga i prezentowałabym moje dziwaczne sposoby (trawa to tylko jeden z nich) to bym trafiła na nonsensopedię.
    A aksamitne ohydztwa kocham! Dlaczego Ci się tak źle kojarzą? Tylko one obejmą koczki i warkocze niemal tak dobrze jak trawa, bez gniecenia i wyrywania i praktycznie żadnego nacisku. Jedyny minus, to że zjeżdżają, bo mam włosy grube błyszczące-lejące.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mysle ze czytalabym Twojego bloga z dzika radoscia i jesli kiedykolwiek takowego zalozysz, oficjalnie zobowiazuje Cie do powiadomienia mnie o tym ;) Moja wewnetrzna elfka trzyma za to kciuki :)

      Role gumek-recepturek oczywiscie rozumiem, te ze zdjecia to zreszta pozostalosci z wymyslnego upiecia zrobionego na moich wlosach przez fryzjerke ;) Ale umowmy sie, ze takie koafiury dla wiekszosci z nas nie sa codziennoscia i idea tego posta bylo wskazanie czytelniczkom akcesoriow, po ktore moga siegac bez "wyrzutow sumienia". Ostatecznie tytul posta to "Akcesoria nieuszkadzajace wlosow", a nie "Jedyne sluszne akcesoria" ;D

      Co do aksamitek: coz, ciezko mi to uzasadnic. Jednym podobaja sie adidasy do sukienek, bardzo dlugie paznokcie albo ombre, a mi nie i chyba nie musze miec na to jakiegos wytlumaczenia ;) Choc w tym konkretnym przypadku kluczowa role odgrywa zapewne fakt, ze dla mnie te gumki nierozerwalnie kojarza sie z estetyka lat '90, wyjatkowo przeze mnie nielubiana. A zamiast takich gumek do objecia koczkow najbardziej lubie wlasnie Invisibobble - tym razem przyklad akcesorium, ktore wielu osobom sie wybitnie nie podoba, a moim zdaniem jest okej :) I to tez jest w porzadku! ^^

      Usuń
  8. Mam te gumki tasiemki (kupione w Ross) i całkiem nieźle się sprawdzają, tylko niestety trzeba się liczyć z tym, że po pewnym czasie, to już raczej "rozklapiocha", a nie gumka do włosów:D

    OdpowiedzUsuń
  9. Jeżeli chodzi o akcesoria do włosów, mogę siebie nazwać kompletną minimalistką, gdyż w swoim zestawie mam tylko kilka gumek i spinek-żabek. Na co dzień związuję włosy sporadycznie, akcesoria służą mi raczej do nocnych koków-ślimaków :) Swego czasu zaopatrzyłam się w wypełniacz do koka, okazało się niestety, że mam zbyt rzadkie włosy i całość prezentowała się, lekko mówiąc, mizernie. Invisibobble niezbyt mnie przekonuje, najprostsze gumki bez złączeń, te rossmannowskie, sprawdzają się genialnie, z resztą nie mam potrzeby zaopatrywania się w nic innego, jeżeli wiążę włosy tylko w domu :) Opaski i spinki to takie małe koszmarki mojego dzieciństwa, mama uwielbiała męczyć mnie takimi kolorowymi, z brokatem, kwiatkami czy koralikami. Trauma pozostała :) Zawsze miałam problem z gubieniem gumek i spinek, ostatnio jednak sprezentowałam sobie prześliczny biały kuferek na wszelkiego rodzaju akcesoria i biżuterię, naprawdę pomogło mi to uporządkować wszystkie drobiazgi i znaleźć im stałe miejsce :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Moja mama od długiego czasu używa gumki zrobionej ze starych rajstop/podkolanówek. Niedawno spróbowałam i to jest najwygodniejsza gumka, jakiej kiedykolwiek używałam :) Mam też oryginalne invisibobble, ale do moich ciężkich włosów kompletnie się nie nadają :( Ale dobrze, że włosy związuję tylko w domu, dla wygody :)
    O prawidłowym używaniu wsuwek wiedziałam, ale... i tak robię źle :D Polecam wsuwki z pepco, jest ich dużo, są tanie i mają dwie kulki :) (ale grzywkę i tak najwygodniej i najszybciej ogarniam zwykłą plastikową opaską do włosów ;))

    OdpowiedzUsuń
  11. Uwielbiam "aksamitne ohydztwa" XD Kilka dni temu na końcu skusiłam się na sprężynki Invisibobble i teraz uważam, ze to jest najlepszy zakup włosowy :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Tak z ciekawości, gdzie dokładnie jest ten sklepik, w którym można kupić te wsuwki wkrętki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wysiadasz na przystanku SKM Politechnika lub tramwajowym Opera Bałtycka. Tuż przy SKM-ce jest taki dłuższy pasaż sklepików, wśród nich jest m. in. słynna pączkarnia "Smakołyk" (polecam!) i właśnie ten sklep z biżuterią. Kiedy ostatnio tam byłam wkrętki wisiały w kącie, na prawo od wejścia :)

      Usuń
  13. Od dłuższego czasu kupuje w sklepie osiedlowym polskie wsuwki Pro-lak i uwierzcie, że to najtańsze i jednocześnie najlepsze i najtrwalsze wsuwki, jakich do tej pory używałam. Nie uszkadzają włosów i nie wyginają się przy podpinaniu większej ilości włosów.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Kosmeologika , Blogger