5/29/2017

Naturalna pielęgnacja przeciwstarzeniowa. Czy to możliwe? Przykładowe plany pielęgnacji.


Krótka odpowiedź jest taka: to zależy. Jeśli jesteście ciekawe szczegółów: co, jak i dlaczego oraz konkretnych polecanych przeze mnie kosmetyków, to czytajcie i dajcie znać czy ten temat Was interesuje :)


Jeśli czytacie tego bloga dłużej to wiecie, że pielęgnację naturalną cenię, ale tam gdzie zdrowy rozsądek podpowiada – jestem krytyczna. Moje kosmetyki mają przede wszystkim działać i jeśli chcecie zobaczyć jak wyglądał mój -> zimowy schemat pielęgnacji przeciwstarzeniowej to kliknijcie w link. Zobaczycie tam szalony miks kosmetyków DIY, naturalnych, drogeryjnych i aptecznych. Dziś, na prośbę naprawdę wielu z Was, przychodzę z moimi przemyśleniami na temat naturalnej i/lub ekologicznej pielęgnacji anti-aging. Zapraszam!

Najpierw styl życia, potem pielęgnacja


Chciałabym zacząć od czegoś bardzo ważnego. Uważam, że stosowane przez nas kosmetyki to tylko wierzchołek góry lodowej i jeśli z tych czy innych powodów nie chcemy stosować typowej pielęgnacji przeciwstarzeniowej, jest mnóstwo rzeczy które możemy zrobić dla swojej cery! Taki mój skrócony kodeks wyglądałby tak:

1. Nie pal! 2. Nie opalaj się, zwłaszcza w solariach. 3. Zdrowo się odżywiaj. 4. Wysypiaj się. 5. Unikaj stresu i/lub opanuj techniki radzenia sobie z nim. 6. Stosuj masaże twarzy. 7. Prowadź zdrowy tryb życia, łącznie z aktywnością fizyczną. 8. Prowadź przemyślaną, dopasowaną do siebie pielęgnację skóry. 9. Działaj od wewnątrz, także suplementacją. 10. Kochaj swoją skórę i bądź dla niej delikatna…

O punktach 8 i 10 jest cały ten blog <3 Punkty 6 i 9 rozwinęłam w ostatnim opisie mojej pielęgnacji. Wszystko, co chciałybyście wiedzieć na temat pkt. 2 znajdziecie w tekście o -> ochronie przeciwsłonecznej twarzy. Niektóre z tych tematów planuję jeszcze rozwinąć, podobnie jak punkty 3 i 7. No i myślę, że 1, 4 i 5 nie wymagają dalszego komentarza :)

Podsumowując: chodzi mi o to, że zanim jeszcze zanurkujemy w filtry, peptydy czy retinoidy, bardzo dużo dla swojej cery możemy zrobić bez ich pomocy. Zaryzykowałabym stwierdzenie, że osoba wypełniająca wszystkie dziesięć punktów robiłaby dla swojej cery więcej niż dobre 90% populacji ;)

Naturalna pielęgnacja anti-aging – co będzie nam potrzebne?


Jak pisałam w tekście -> o widocznych oznakach starzenia się skóry, na wygląd cery dojrzałej składa się wiele rzeczy: jej nawilżenie (a co za tym idzie – zmarszczki typu fine lines), równomierny koloryt, grubość, migracja twarzy, zmarszczki (zarówno mimiczne, jak i grawitacyjne raz wspomniane fine lines). Dlatego w pielęgnacji przeciwstarzeniowej podstawą są kremy przeciwsłoneczne, witamina C, peptydy, retinol i antyoksydanty z kwasami PHA na czele. Oczywiście nie wszystkie z tych substancji musimy wprowadzać, ale moim zdaniem chociaż filtr i witamina C są bardzo wskazane. Dzisiejszy tekst będzie głównie o naturalnych odpowiednikach wyżej wymienionych – to, czy potrzebujecie i chcecie wprowadzić je w swoją „rutynę” należy do Was :)


Witamina C

Zacznijmy od najłatwiejszego ;) Jak wiadomo, witamina C występuje w kosmetykach w wielu różnych formach, które różnią się od siebie aktywnością, stabilnością, środowiskiem w jakim muszą być osadzane i tak dalej…

W największym skrócie: formą łączącą dużą stabilność z wysoką aktywnością jest rozpuszczalny w tłuszczach tetraizopalmitynian askorbylu (Ascorbyl Tetraisopalmitate/Tetrahexyldecyl Ascorbate). Postacią najbardziej aktywną, ale wysoce niestabilną jest po prostu kwas L-askorbinowy (Ascorbic Acid), który w dobrze zaprojektowanych preparatach powinien być porządnie ustabilizowany. Postacią, która w moim odczuciu oferuje pewien kompromis między drogim i nierozpuszczalnym w wodzie (a więc wymagającym cięższych formuł kosmetyku) tetraizopalmitynianem a niestabilnym kwasem jest rozpuszczalny w wodzie 3-O-Ethyl Ascorbate.

I teraz tak: postarałam się znaleźć kosmetyki z różnymi formami witaminy C w różnych kategoriach: DIY do samodzielnego ukręcenia oraz te ze sklepu. Wyszukane przeze mnie produkty do kupienia nie są kosmetykami naturalnymi, ale mają tak krótkie i pozbawione zbędnych zapychaczy składy, że postanowiłam je Wam tu przedstawić:


Skład serum The Ordinary: Coconut Alkanes, Tetrahexyldecyl Ascorbate, Ethyl Linoleate, Coco-Caprylate/Caprate, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Solanum Lycopersicum (Tomato) Fruit Extract, Squalane.

Skład serum Liqpharm: Aqua, Propylene Glycol, L-Ascorbic Acid, Sodium Hyaluronate, Tocopheryl Acetate, Magnesium Sulfate, Methylparaben, Propylparaben, Polysorbate 20.

Przyznam bez bicia – sera z BU nie zawędrowały jeszcze do mojej łazienki, więc nie wiem, czy są na tyle lekkie, by nadać się pod filtr, ale fama głosi, że jak najbardziej. Jeśli macie z nimi jakieś doświadczenia albo znacie ekologiczne sera z witaminą C o takiej wodnej konsystencji jak jest to w przypadku LIQ CC, to dajcie znać!


Antyoksydanty

Oczywiście, już witamina C w naszym porannym serum to antyoksydant. Ale przecież w pielęgnacji na noc też są one pożądane! Poza tym, całe zamieszanie wokół witaminy C i jej aktywności sprawia, że tym bardziej chciałoby się skorzystać z dobrodziejstw witaminy E, kwasów PHA czy przeciwutleniaczy roślinnych. Wszystkie te składniki możemy znaleźć w naturalnych kosmetykach bez najmniejszego problemu :)

Moim szczególnym faworytem są toniki z kwasami PHA. Można robić je w wersji maksymalnie uproszczonej jak proponuję w -> przepisie na nawilżający tonik z kwasem laktobionowym lub zrobić sobie coś w wersji na bogato, to znaczy kwas rozpuścić w hydrolacie i wzbogacić innymi fajnymi składnikami jak na przykład ten genialny zestaw z Biochemii Urody: klik!

Inną opcją będzie po prostu krem na noc z antyoksydantami. Tu, paradoksalnie, ciężko będzie mi podać konkretne produkty! Po prostu warzyw i owoców, których ekstrakty są źródłem przeciwutleniaczy jest całe morze, a kremów oferujących je w najprzeróżniejszych kombinacjach jest jeszcze więcej. Przejrzałam więc ofertę przykładowego sklepu (w tym przypadku Triny) by podać Wam konkretne linki. Miejcie jednak na uwadze, że wcale nie muszą to być najlepsze i najbardziej „antyoksydacyjne” produkty: wiele fajnych eko-marek dostępnych jest tylko na określonych stronach itp., więc ciężko byłoby mi przejrzeć je wszystkie.


Przypomnę też, że oksydantami warto wspomagać się też od wewnątrz: zdrowa dieta to oczywiście podstawa, a mile widziany będzie też jakiś suplement. Sama biorę Olimp ANTI-OX Power Blend, który poza  samymi prostymi składnikami (jak witamina A, koenzym Q10, likopen i tak dalej) zawiera też złożone ekstrakty z wielu (aż 22!) warzyw i owoców, zielonej herbaty, kiełków pszenicy, korzenia różeńca górskiego i pestek winogron oraz bioflawonoidy cytrusowe.


Peptydy

Żebyśmy mówiły o tej samej grupie substancji, przeczytaj mój podsumowujący artykuł o -> peptydach w pielęgnacji cery. Nie udało mi się dowiedzieć czy jakiekolwiek biomimetyczne peptydy pozyskuje się od A do Z w laboratorium czy może używane są czasem jakieś naturalne surowce, ale po tak precyzyjnej obróbce jakiej musiałyby być poddawane myślę, że mało kto zaliczyłby je do składników naturalnych. Na wszelki wypadek pod koniec podpowiem Wam parę produktów z peptydami o składach tak prostych i krótkich, że może zdecydujecie się na wprowadzenie ich do swojej pielęgnacji. Jeśli jednak nie, zobaczcie co można zrobić pozostając w obrębie pielęgnacji eko!

Jakie naturalne peptydy mają prawo zadziałać przeciwstarzeniowo? Przede wszystkim soja, ryż i (być może) kawior. Ale po kolei!

Białka i peptydy sojowe hamują tworzenie się proteinaz, czyli enzymów tnących inne proteiny na kawałki. W randomizowanym badaniu z placebo i podwójnie ślepą próbą (a więc z tak wysokim poziomem wiarygodności jak tylko można sobie wymarzyć – jeszcze gdyby tyko próba badawcza była większa niż 21 osób!) wykazano, że osoby stosujące ekstrakt z soi już po dwóch tygodniach miały więcej brodawek skóry właściwej* w przeliczeniu na powierzchnię skóry. W innym badaniu wykazano, że badani stosujący dwuprocentową emulsję biopepetydów sojowych mieli większy w porównaniu do placebo wzrost syntezy kolagenu i glikozaminoglikanów.

W kremach szukamy: (Hydrolysed) Soy Protein, Soybean protein/amino acids, Glycine Soya Protein,  Preregen.

* te brodawki to nie tzw. kurzajki, tylko specjalne twory skóry właściwej, których większa ilość oznacza jej większą grubość, elastyczność i odporność na urazy! <3

Jeśli chodzi o ryż, to tutaj proponowany mechanizm działania jest podobny: tym razem hamujemy nie tyle powstanie, co aktywność metaloproteinaz w macierzy, a dodatkowo pobudzamy ekspresję genu syntazy hialuronianowej 2 w keratynocytach. Czyli tłumacząc na polski: podobnie jak w przypadku soi chronimy białka skóry przed rozkładaniem i wspomagamy syntezę kwasu hialuronowego :)

W składach szukamy: Rice peptides/amino acids, (Hydrolyzed) Oryza sativa protein, Colhibin.

O kawiorze wspominam na końcu, bo tu nie udało mi się znaleźć zbyt wiele. Jedno badanie, na dodatek darmowy jest dostęp jedynie do abstraktu tutaj – klik!, a pełen artykuł za bagatela, 51 $ :D Nie zasponsorowałby mi ktoś? ;) No ale, do meritum: streszczenie pracy sugeruje, że wyciąg z kawioru może zwiększyć syntezę kolagenu oraz ATP (nośnika energii) w skórze.

Problemy są dwa: po pierwsze, badanie jest tylko in vitro: pobrano fibroblasty od dawców w wieku > 70 lat i poddano je działaniu badanej substancji. Czy zadziałałaby po nałożeniu na skórę? Dochodzą tu przecież kwestie penetracji, stabilności, działających stężeń… Druga kwestia to sama substancja: badanie dotyczy pozyskanego z kawioru homogenatu z dodatkiem koenzymu Q10 i selenu. Czy bez CoQ10 i selenu ten wyciąg działałby tak samo…? Nie wiadomo. W każdym razie nazywało się to-to CaviarLieri® i badanie pochodzi sprzed pięciu lat, a strona marki jest dalej „w budowie”. Więc może jednak nie był to taki strzał w dziesiątkę? Ekstrakt z kawioru w kosmetykach na pewno nie zaszkodzi, ale jeśli miałybyśmy wydać na niego miliony monet to szczerze mówiąc nie wiem czy warto…

Przykładowe produkty z naturalnymi peptydami:


Skład kremu Organic Therapy: Aqua with infusions of Organic Camelia Sinensis (Green Tea) Extract (Organic Green Tea Extract), Glycerin, Caprilic/Capric Triglyceride, Organic Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil (organic sunflower oil), Organic Olea Europaea Fruit Oil (organic olive oil) , Persea Gratissima (Avocado) Oil (avocado), Amorphophallus Konjac Root Powder, Sodium Polyacrylate, Butyrospermum Parkii (Shea Butter) (Shea Butter), Tocopheryl Acetate, Panthenol, Hydrolyzed Rice Bran Protein (hydrolyzed rice protein), Glycin Soja (Soybean) Protein (glycine soya), Oxido Reductases, Allantoin, Parfum, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Sorbic Acid.

Skład podciągającego kremu Planeta Organica: Aqua enriched with Dead Sea Salt, Coco-Caprylate/Caprate, Octyldodecanol, Soy Protein Phthalate (soy protein), Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate, Panthenol, Hamamelis Virginiana Extract * (organic witch hazel extract), Camellia Sinensis Leaf Extract (white tea extract) , Glycerin, Cetearyl Glucoside, Sodium Stearoyl Glutamate, Tocopherol, Sodium Hyaluronate, Hydrolyzed Wheat Protein, Parfum, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol, Ethylhexylglycerin, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Citric Acid, Limonene, Linalool, Hydroxycitronellal.

Skład kremu pod oczy Baikal Herbals: Aqua with infusions of: Anemone L. Extract (extract Kamchatka snowdrop), Linnaea Borealis Extract (extract linnei), Sophora Japonica Extract (extract of Sophora japonica), Organic Aloe Barbadensis Extract (organic aloe), Organic Chamomilla Recutita Flower Oil (organic chamomile); Dicaprylyl Ether, Glycerin, Titanium Dioxide, Mica, Glyceryl Stearate, Poliglyceryl-3 Methylglucose Distearate, Cetearyl Alcohol, Hydrolyzed Rice Bran Protein, Glycine Soja (Soybean) Protein, Oxido Reductases, Sodium Stearoyl Glutamate, Pantenol, Xantan Gum, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Sorbic Acid (food preservative), Parfum, Citric Acid.

Skład: Aqua enriched with Palmaria Palmata Extract (wyciąg z czerwonych alg), Glycerin, Laminaria Angustata Extract* (organiczny ekstrakt z laminarii), Fucus Vesiculosus Extract (ekstrakt z fukusa), Porphyra Tenera Extract (ekstrakt z porphyry), Caprylic/Capric Triglyceride, Sodium Polyacrylate, Allantoin (alatoina), Collagen Amino Acid (aminokwasy kolagenu), Hydrolyzed Rice Bran Protein, Glycine Soja (Soybean) Protein Oxido Reductases (kompleks peptydów roślinnych), Vitamin E Microcapsules (mikrokapsułki z witaminą Е), Panthenol (prowitamina В5), Organic Simmondsia Chinensis Seed Oil* (organiczny olejek jojoba), Kathon, Parfum



A co z peptydami miorelaksacyjnymi?


Tu nie mam aż tak dobrych wieści, bo po prostu nie udało mi się znaleźć naturalnych odpowiedników peptydów rozkurczających mięśnie. Jeśli  nie przejmujemy się zmarszczkami mimicznymi, to pewnie jakoś to przebolejemy :) Ale jeśli zależy nam na powstrzymaniu ich, to pozostaje nam przyłożenie się do masaży albo ewentualnie może jakieś kosmetyki o krótkich, ładnych, chociaż nieekologicznych składach? Z własnej łazienki mogę polecić Wam takie dwa, z czego jeden dodatkowo zawiera lubianą przeze mnie postać witaminy C:


Skład serum Bielenda: Aqua (Water), Glycolic Acid, Sodium Lactate, 3-0-Ethyl Ascorbic Acid, Panthenol, Citric Acid, Disodium Phosphate, Acetyl Hexapeptide-8, Caprylyl Glycol, Hydroxyethylcellulose, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin.

Skład wypełniacza Dermofuture: Aqua, Acetyl Hexapeptide-8, Magnesium Silicate, Sodium Alginate, Phenoxyethanol (and) Ethylhexylglyceryl, Hydrated Silica

Uwaga, spoiler: naturalne oleje nie są źródłem retinolu dla cery.

Retinol

Myślałyście, że z witaminą C czy peptydami było trudno? No to słuchajcie teraz. Na blogach poświęconych naturalnej pielęgnacji jest bardzo dużo mitów na ten temat, więc spróbujmy sobie raz na zawsze wszystko wyjaśnić :)

Kiedy mówimy „witamina A” to na myśli mamy więcej niż jeden jej rodzaj, bo jest to określenie dość pojemne. Pod tym parasolem znajduje się retinol (biodostępna forma wit. A pochodząca od zwierząt, na przykład z wątróbki czy jajek) wraz z jego pochodnymi oraz karotenoidy (pro-witamina A obecna w roślinach), w tym najsłynniejszy beta-karoten. Znanych jest obecnie ponad 500 różnych karotenoidów, z czego ponad 150 udało się wykryć w roślinach.

Najważniejsze różnice między karotenoidami a retinolem w kosmetyku są takie:

1. Producent wie dokładnie ile retinolu daje do swojego kremu i często dzieli się z nami tą informacją pisząc na przykład „2% retinolu”. W przypadku kremu z olejem/ekstraktem z rośliny będącej potencjalnym źródłem karotenoidów, nie mamy zielonego pojęcia ile tej witaminy A znajduje się w zastosowanym surowcu (np. oleju). Co więcej, nawet gdybyśmy znali ten odsetek, nie wiemy jak wiele oleju czy ekstraktu jest w kremie/serum. Na logikę, będzie tego bardzo niewiele, bo zdecydowanie mniej niż 1% - obstawiam, że blisko zera.

2. Zjadane przez nas karotenoidy mogą być w organizmie konwertowane (przekształcane) do retinolu, którego faktycznie potrzebujemy. I z tym przekształcaniem nie jest wcale łatwo: ludzkie ciało potrzebuje 6 mg beta-karotenu by wyprodukować 1 mg retinolu (źródło). A warto podkreślić, że to dotyczy karotenoidów, które spożywamy. Czy w skórze mamy odpowiednie enzymy, by przekształcić je tam i pozwolić otrzymanemu retinolowi działać w skórze?

Być może. Jest jedno badanie, które by to sugerowało (klik!), ale niestety znowu za darmo dostępne jest tylko jego streszczenie. Więc na ten moment można powiedzieć wstępnie, że jakaś konwersja w skórze ma szansę zachodzić. Pytanie, czy w żywym organizmie (a nie wycinkach skóry jak w badaniu) zachodziłoby to tak samo i z jaką wydajnością.

Zmierzam do tego, że moim zdaniem w większości naturalne kosmetyki nie są sensowym źródłem witaminy A dla skóry. Zawierają jej prekursor (który jest świetnym antyoksydantem!), ale najprawdopodobniej w niewielkich stężeniach. Nie wiemy czy i w jakim stopniu prekursor ten przemienia się w retinol. Więc summa summarum, moim zdaniem najlepiej jest założyć, że retinolu w typowych naturalnych kosmetykach sobie nie dostarczymy.

Są od tej reguły wyjątki: marki, które postanowiły do naturalnego kosmetyku dodać ten retinol. Ich ceny są horrendalne, bo już sam retinol jest drogi, a co dopiero proces stworzenia certyfikowanego kosmetyku ekologicznego z jego zawartością. Inną, tańszą opcją, będą kosmetyki o na tyle krótkich składach, by ciut mniej rygorystyczne ekomaniaczki mogły je zaakceptować :) Takie też podsyłam tutaj:


Skład serum Norel Dr Wilsz: Glycine Soja Seed Oil, Vitis Vinifera Seed Oil, Caprylic/Capric Triglyceride, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Gossypium Herbaceum Seed Oil, Ascorbyl Tetraisopalmitate, Hydrogenated Retinol, Squalane, Tocotrienol, PEG-8, Tocopherol, Ascorbyl Palmitate, Ascorbic Acid, Parfum.

Skład emulsji The Ordinary: Cyclopentasiloxane, Caprylyl Methicone, Isoamyl Laurate, Ethyl Methicone, PEG-12 Dimethicone/PPG-20 Crosspolymer, Dimethicone/Vinyl Dimethicone Crosspolymer, Propanediol, Polysorbate 20, Retinol, Isoamyl Cocoate, Tocopherol, BHA, BHT.

A dla szczególnie zdeterminowanych fanek natury na przykład:
  • OZNaturals Anti-Wrinkle Anti-Aging Vitamin C Serum with Hyaluronic Acid
  • TruSkin Naturals Retinol Serum for fine lines, wrinkles and healthier skin
  • Amara Organics, Retinol Serum 2.5% with Hyaluronic Acid & Vitamin E
  • Skin Rescue, Night Repair Serum – 10% retinolu


Skład serum OZNaturals: AQUA (WATER), GLYCERIN, 1,3 PROPANEDIOL, SODIUM ASCORBYL PHOSPHATE, HAMAMELISVIRGINIANA (WITCH HAZEL) EXTRACT, ALGAE EXTRACT, CHAMOMILLA RECUTITA (MATRICARIA) SODIUM HYALURONATE, HAEMATOCOCCUS PLUVIALIS EXTRACT, BIXA ORELLANA SEED EXTRACT, ROSA CANINA FRUIT EXTRACT, CAMELLIA SINENSIS LEAF EXTRACT, DL ALPHA TOCOPHEROL , PHENYLPROPANOL, CAPRYLYL GLYCOL, P-ANISIC ACID, POLYGLYCERYL 10 LAURATE, XANTHAN GUM, CITRIC ACID


Skład serum TruSkin: Organic Deionized Herbal Infusion, Organic Aloe, Botanical Hyaluronic Acid, Hamamelis Virginiana (Witch Hazel),Pentylene Glycol, Phospholipids, Retinol, Polysorbate 20, Potassium Phosphate, Hydroxyethyl Cellulose, Carrageenan Gum, Organic Jojoba Oil, Titticum Vulgare, Vitamin E (Tocopheryl Acetate), Organic Green Tea, Organic Propoli, Organic Gotu Kola, Geranium, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Ethyl Hexyl Glycerin

Skład serum Amara Organics: Deionized Water, Organic Aloe Barbadensis Leaf (Aloe), Cassia Angustifolia Seed Polysaccharide (Botanical Hyaluronic Acid), Hamamelis Virginiana (Witch Hazel), Pentylene Glycol, Phospholipids, Retinol, Polysorbate 20, Potassium Phosphate, Hydroxyethyl Cellulose, Carrageenan Gum, Organic Simmondsia Chinensis (Jojoba Oil), Triticum Vulgare (Wheat Germ Oil), Tocopheryl Acetate (Vitamin E), Organic Camellia Sinensis (Green Tea), Wildcrafted Resina Propoli (Propolis), Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Ethyl Hexyl Glycerin, Organic Gotu Kola Extract, Organic Horsetail Plant Extract, Organic Geranium Extract, Organic Dandelion Extract.

Skład serum Skin Rescue: Retinol (retinyl palmitate), Centella Asiatica Extract, Glycyrrhiza Glabra (Licorice) Root, Beta Glucosamine, Rosveratrol, Vitamin E base oil (Tocotrientols), Grapefruit Seed Extract (Citrus Grandis)


"Najnaturalniejszy" filtr jaki posiadam :D Skład: Aqua, Zinc Oxide (nano), Caprylic/Capric Triglyceride, Glyceryl Isostearate, Polyhydroxystearic Acid, Cyclomethicone, Olea Europaea Fruit Oil, Titanium Dioxide (nano), Aluminia, Stearic Acid, Glycerin, Sorbitan Oleate, Polyglyceryl-3 Polyricinoleate, Betaine, Isopropyl Palmitate, C 12-15 Alkyl Benzoate, Lanolin, Butyrospermum Parkii Butter, Sodium Chloride, Physalis Angulata Extract, Tocopheryl Acetate, Cera Microcristallina, Hydrogenated Castor Oil, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol. Czyli same filtry mineralne, ale skład bazy nie taki znowu eko.


Ochrona przeciwsłoneczna

Ten temat jest najważniejszy, ale i chyba najbardziej złożony, dlatego zostawiłam go na deser. Sytuacja bowiem wygląda tak: z jednej strony chcemy skutecznej ochrony oraz kremu, który będzie dla nas jak najmniej upierdliwy w użytkowaniu, ale z drugiej strony: te warunki spełniają tylko kremy z filtrami chemicznymi, bardzo nielubianymi przez fanki naturalnej pielęgnacji. Zostają nam więc filtry mineralne: gęste, tłuste i bielące. Tak więc dla miłośniczek naturalnej pielęgnacji mam kilka propozycji:

- używanie naturalnych kremów opartych o filtry mineralne właśnie,
- filtry chemiczne czy mieszane o w miarę najlepszych składach,
- klasyczne filtry jako naszą łyżkę dziegciu w beczce miodu. Oczywiście naturalnego.

Filtry mineralne


Nie będę czarować: nie lubię, więc ekspertem nie jestem. Moje uwagi są takie, że warto szukać tych kosmetyków w działach dla dzieci oraz że dodatkowym plusem będzie zawsze łączone działanie zarówno tlenku cynku, jak i dwutlenku tytanu w jednym kosmetyku. Absolutną koniecznością jest też regularne dosmarowywanie kremu w ciągu dnia, bo tylko jeśli pokrywa naszą twarz szczelną tarczą, daje nam pełną deklarowaną przez producenta ochronę.

Trud wyszukania takich produktów zadała sobie blogerka Sroka. W jej tekście z 2013 roku wyróżniła na przykład: Lavera Mleczko przeciwsłoneczne dla dzieci z filtrem 30, Eubiona krem do opalania z filtrem LSF30, Krem na słońce SPF 30 Alphanova Bebe, a z wyższym faktorem na przykład Eco cosmetics Krem na słońce faktor 45 dla dzieci i niemowląt, Eco cosmetics Krem na słońce faktor SPF 50+ dla dzieci i niemowląt, Krem na słońce SPF 50+ Alphanova Bebe.

Od siebie dorzucę bezolejowy filtr SPF 30 100% Pure z zieloną herbatą (100% Pure green tea oil free Hydration SPF 30) i naturalny filtr mineralny John Masters Organics (JMO spf 30 natural mineral sunscreen), o których wspominałam w tekście o moich -> pięciu ulubionych kremach z SPF 30 :)


Kompromis: filtry chemiczno-mineralne z blogerskim atestem ;)


To taki mały kompromis między moimi ulubionymi, boskimi w obsłudze filtrami marek aptecznych a opcją „full natural”. W tym worku znajdziemy na przykład nie-ekologiczne kremy z filtrami mineralnymi, kremy z nieprzenikającymi filtrami chemicznymi czy kremy łączące jeden typ filtrów z drugim. Tutaj ponownie posłużę się przeglądami opublikowanymi na innych blogach: tu (klik!) znajdziecie Sroczy przegląd aptecznych filtrów dla dzieci, tutaj (klik!) jej przegląd filtrów drogeryjnych, tutaj (klik!) bardzo fajny przegląd na blogu PiggyPEG, a tu (klik!) przegląd Azime z Kosmetologia Naturalnie. Na pewno znajdziecie coś dla siebie :)

Klasyczne filtry lub…

Jeśli filtry mineralne nie przekonały nas, a niewielki wybór kremów z filtrami nieprzenikającymi nie pozwolił nam znaleźć idealnego kosmetyku, możemy przeboleć i zastosować któryś z fantastycznych, acz bardzo demonizowanych kosmetyków z filtrami przenikającymi.  Szczególnie te droższe to produkty tak przyjemne w obsłudze, jak to tylko możliwe w przypadku kremów przeciwsłonecznych. Jeśli siedzicie już trochę w temacie filtromaniactwa to macie pewnie swoich ulubieńców, ale osoby stawiające pierwsze kroki w tym temacie mogą na początku być trochę zdezorientowane. Dlatego ja zawsze polecam wtedy wędrówkę po aptekach i zdobywanie próbek kremów, które mają najwięcej fanek. Są to: Vichy Idéal Soleil, Matujący krem do twarzy SPF 50 oraz filtry z gamy La Roche-Posay: Anthelios XL SPF 50+ Ultralekki fluid do twarzy bądź Anthelios XL SPF 50+ Bardzo wysoka ochrona żel-krem do twarzy suchy w dotyku. Jeśli żaden z nich swoim działaniem nie chwyci nas za serce, możemy szukać dalej na przykład wśród filtrów azjatyckich.

Co z olejem z pestek malin???


Nie przeczę, że oleje mogą oferować jakiś poziom ochrony (tak do SPF 10 lub niewiele więcej), ale kiedy widzę że olejowi marchwiowemu czy z pestek malin przypisuje się aktywność SPF 30-50 to łapię się za głowę. Widzę ten błąd nie tylko na blogach (które zapewne go po prostu bezmyślnie powielają), ale i na licznych profesjonalnie wyglądających infografikach. Zagraniczna ceromaniaczka podjęła próbę wyjaśnienia tego fenomenu (do poczytania tutaj!) i dochodzi do konkluzji podobnych do moich.

O ile warto pamiętać o przeciwsłonecznych właściwościach oleju z pestek malin wybierając na przykład olej do ochrony włosów na plaży, o tyle stosowanie go zamiast mocnego filtra to po prostu proszenie się o nowotwory, oparzenia, przebarwienia i zmarszczki.


Plany pielęgnacji przeciwstarzeniowej

kosmetykami naturalnymi i ekologicznymi

Za nami milion stron tekstu, więc możemy czuć się lekko zagubione :) Żeby trochę Wam ułatwić, przygotowałam kilka przykładowych planów pielęgnacji. Oczywiście, w zależności od naszej cery, tego co się u nas sprawdzało lub nie, jakie inne problemy i cele mamy oraz ile możemy wydać, plany te można tworzyć w nieskończoność. Ale takie przykładowe schematy mogę podać :)

Aha, no i oczywiście te schematy robione są opierając się na moich ulubionych zasadach: mycie twarzy tylko wieczorem, stosowanie pod oczy tych samych kosmetyków co na resztę twarzy (o ile to możliwe), regularne peelingi czy maseczki i tak dalej. Każdy schemat można łatwo dostosować do siebie. W razie czego pytajcie, pomogę :)

Wersja I: rygorystyczna, na bogato, SPF 30

Rano:

Biochemia Urody, serum ochronne ANTIOX z witaminą C
John Masters Organics, SPF 30 natural mineral sunscreen

Wieczorem:

Biochemia Urody, tonik z kwasami PHA
Amara Organics, Retinol Serum 2.5% with Hyaluronic Acid & Vitamin E
Planeta Organica, Odmładzający Krem Przeciwzmarszczkowy do Twarzy Aktywator Młodości


Wersja II: mniej ściśle naturalna, bogata, SPF 50

Rano:

Liqpharm, serum Liq CC Light

Wieczorem:

ulubiona metoda oczyszczania cery
Biochemia Urody, tonik z kwasami PHA
Norel Dr Wilsz, RETINOL & VITAMIN C  Serum odmładzające – 2% retinolu


Wersja III: mniej ściśle naturalna, prosta, tania, SPF 30


Rano:

Bielenda, Neuro Glicol + Vit. C, eksfoliujące neuromimetyczne serum odmładzające na noc
Baikal Herbals, Ochładzający krem-żel pod oczy przeciw obrzękom i cieniom pod oczami (klik!)
(serum Bielendy należy omijać okolice oczu, więc warto wprowadzić tu krem pod oczy – na przykład ten, z soją :D)
Alverde, Sonnencreme Sensitiv Jojoba LSF 30


Powyższe schematy to, jak powiedziałam, tylko propozycje. Kończąc niniejszy artykuł chciałabym podkreślić, że moim zdaniem przynajmniej w niektórych przypadkach obstawanie przy idealnie naturalnej pielęgnacji wyklucza z kręgu naszych zainteresowań naprawdę ciekawe substancje – przede wszystkim peptydy, w szczególności miorelaksacyjne. Ale nawet jeśli chodzi o te sojowe i ryżowe, to osobiście miałabym wątpliwości co do ich stężeń w kosmetyku (o ile producent nie zaznaczy inaczej). Więc bardzo nie chciałabym, żebyście traktowały przytoczone tu produkty jako „ekologiczne zamienniki” sprawdzonych formuł, o identycznym działaniu i/lub wygodzie stosowania. Są to odpowiedniki, mniej lub bardziej zręcznie próbujące oddać to, co udało się osiągnąć w laboratorium. Większości tych kosmetyków nie używałam i wspominam o nich tutaj tylko ze względu na obiecujące składy. Jeśli znacie (albo dopiero kupicie i wypróbujecie) te produkty, zobowiązuję Was do podzielenia się opiniami w komentarzach pod tym postem ;)

A jeśli powyższe 13 stron twardej wiedzy i konkretów podobało się Wam, zalajkujcie post na fanpage’u Kosmeologiki TUTAJ!: pytań o naturalne kosmetyki w pielęgnacji anti-aging dostaję od Was mnóstwo, więc bardzo zależy mi aby z tym tekstem zapoznała się każda możliwie zainteresowana Czytelniczka :)

PS. Chciałabym, żebyście wiedziały, że niektóre linki w tym wpisie to linki afiliacyjne.
Oznacza to, że jeśli kupicie coś przez kliknięcie w nie, dostanę od tego niewielką prowizję,
co w żaden sposób nie wpłynie na Waszą cenę :)


Buziaki!
A.

21 komentarzy:

  1. Super wpis :) Większości kosmetyków niestety nie znałam, ale czas najwyższy je przetestować! A mleczko Mustela Sun to moje ulubione mleczko, cenowo niestety wychodzi trochę drożej niż inne kremy, ale zauważyłam, że w melissie cena jest najniższa, dlatego zawsze tam je zamawiam;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A czy ono zastyga chociaż troszkę? Jak tam ze smużeniem i bieleniem? Bardzo chętnie bym je wypróbowała, ale ciężko zdobyć próbki :(

      Usuń
  2. Wow, ale obszernie, toż to na tydzień czytania :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Artykuł bardzo ciekawy, zamierzam rozłożyć go sobie na kilka dni czytania:) Dzięki za przykładowe plany pielęgnacji, chętnie z nich skorzystam.
    Jeśli chodzi o pielęgnację przeciwstarzeniową, u mnie ona niestety kuleje. Rano przemywam twarz hydrolatem lub tonikiem octowym (woda z odrobina octu jabłkowego) i używam żelu ze świetlikiem lub kremu vianek z cykorią (niebieski)
    Wieczorem zmywam makijarz micelem pomieszanym z oliwą z oliwek, myję twarz mydłem, tonik lub hydrolat i co drugie dzień retinol ze sterej mydlarni. Ale z tego co widze na działanie przeciwstarzeniowe retlinolu nie mam co liczyć, sądząc po Twoim wpisie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten produkt ze Starej Mydlarni zawiera nie retinol, a jego ester - Retinyl Palmitate. Co to oznacza:
      + w przeciwieństwie do karotenoidów z olei naturalnych, to jest jednak pochodna retinolu;
      + do pewnego stopnia skóra przekształca ten ester do retinolu;
      + ponieważ jest to na małą skalę, to jest to składnik znacznie od retinolu łagodniejszy;
      - ma od niego słabsze działanie;
      - nie znamy jego stężenia w tym konkretnym produkcie.

      Więc mój werdykt byłby taki, że na pewno jest to lepsze niż nic i dla osób na przykład szczególnie wrażliwych na retinol jest to super opcja. Ale raczej spektakularnych efektów nie możemy się tu spodziewać.

      Pozdrawiam :)

      Usuń
  4. świetny wpis! obszerny, ale przewspaniale wyjasniony! i w koncu ktos napisal o tym nieszczesnym oleju z pestek malin! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Hej Aniu!
    świetny wpis:)
    Jakiego filtra obecnie używasz? Który jest najlepszy wg Ciebie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za komplement! :)

      Moim zdaniem z filtrami jest trochę jak z innymi kremami do twarzy, że trzeba popróbować i sprawdzić który z naszą cerą zgrywa się najlepiej. Ja lubię wszystkie z tych trzech aptecznych co wymieniłam, a z nich Anthelios Ultralekki ma najwyższą ochronę UVA, więc jeśli już musiałabym któremuś przyznać laur zwycięstwa to jemu :) Ale każdy ma wady i zalety, najbardziej matowy jest suchy żel-krem LRP i to jego lubię najbardziej.

      Obecnie używam kremu ze Skin79, ale dopiero się poznajemy :) Chodzi mi o ten w białym kartoniku: https://www.instagram.com/p/BR1bBIHh-wo/?taken-by=b.anna.maria

      Usuń
  6. Twój wpis zasługuje na medal :) Miałam kiedyś Flavo-C z BU, ale - zabij mnie - już nawet nie pamiętam, jak się sprawdzało, to było lata temu. Od 4 miesięcy używam serum rozjaśniającego extra z BU i jest mega lekkie i wodniste (i słabo wydajne...), już po chwili go wcaaaale nie czuję. No i grafika stop the madness apropo powielania mitów - w punkt :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz, a to rozjaśniające extra też ma tę superhiperstabilną wersję i to w ładnym stężeniu! Chyba już wiem, co kupię jesienią :)

      Usuń
  7. Cześć Anno!
    Dostałam ostatnio próbkę kremu Yoskine. Fakt zaaplikowałam razy bo na tyle starczyła. Aplikacja przyjemna a buźka gładka i mięciutka.
    Powiedz prosze czy ich poniższe kremy będą dobre jako prewencja przeciwzmarszczkowa?

    1 krem, INCI:
    Aqua, Hydrogenated Polydecene, Cetearyl Alcohol, Dicaprylyl Carbonate, Glycerin, Isopropyl Myristate, Caprylic/Capric Triglyceride, Dimethicone, Cetearyl Glucoside, Butylene Glycol, Musa Sapientium Extract, Centella Asiatica Extract, Camellia Japonica Seed Oil, Hydrolyzed Candida Saitoana Extract, Pentylene Glycol, Cyclopentasiloxane, Dimethiconol, Ethylhexyl Cocoate, Dimethylmethoxy Chromanyl Palmitate, Lecithin, Ferulic Acid, Laurdimonium Hydroxypropyl Hydrolyzed Soy Protein, Hydroxyethylcellulose, Dimethicone/Vinyl Dimethicone Crosspolymer, Silica, Ammonium Acryloyldimethyltaurate/VP Copolymer, Hydroxyacetophenone, Phenoxyethanol, Disodium EDTA, BHA, Sodium Hydroxide, Butylphenyl Methylpropional, Linalool, Limonene, Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene Carboxaldehyde, Alpha-Isomethyl Ionone, Citronellol, Coumarin, Parfum, CI 15985.

    2 krem, INCI:
    Aqua, Hydrogenated Polydecene, Cetearyl Ethylhexanoate, Cetearyl Alcohol, Glycerin, Isopropyl Myristate, Camellia Japonica Seed Oil, Dimethicone, Cetearyl Glucoside, Hydrolyzed Caesalpinia Spinosa Gum, Caesalpinia Spinosa Gum, Butylene Glycol, Musa Sapientium Extract, Centella Asiatica Extract, Hydrolyzed Candida Saitoana Extract, Dicaprylyl Carbonate, Ammonium Acryloyldimethyltaurate/VP Copolymer, Cyclopentasiloxane, Dimethiconol, Ethylhexyl Cocoate, Dimethylmethoxy Chromanyl Palmitate, Lecithin, Ferulic Acid, Laurdimonium Hydroxypropyl Hydrolyzed Soy Protein, Hydroxyethylcellulose, Dimethicone/Vinyl Dimethicone Crosspolymer, Silica, Hydroxyacetophenone, Phenoxyethanol, Disodium EDTA, BHA, Sodium Hydroxide, Butylphenyl Methylpropional, Linalool, Limonene, Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene Carboxaldehyde, Alpha-Isomethyl Ionone, Citronellol, Coumarin, Parfum, CI 15985.

    3 krem (a właściwie olejek), INCI:

    Cyclopentasiloxane, Caprylic/Capric Triglyceride, Camellia Japonica Seed Oil, Macadamia Integrifolia Seed Oil, Rosa Moschata Oil, Helianthus Annuus Seed Oil, Jasminum Officinale Flower Extract, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Argania Spinosa Kernel Oil, Sclerocarya Birrea Seed Oil, Cocos Nucifera Oil, Gardenia Tahitensis Flower Extract, Tocopherol, Glycine Soja Oil, Glycine Soja Oil Unsaponifiables, Ascorbyl Tetraisopalmitate, BHA, Butylphenyl Methylpropional, Linalool, Limonene, Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene Carboxaldehyde, Alpha-Isomethyl Ionone, Citronellol, Coumarin, Parfum.

    Ala

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, ale nie.

      W nr 1 w ogóle nie ma nic ciekawego - ot, trochę wyciągów roślinnych, więc może trochę działania antyoksydacyjnego i tyle. W nr 2 z grubsza to samo + "Hydrolyzed Soy Protein", ale na tyle daleko i w takim niezbyt interesującym towarzystwie, że moim zdaniem też nic fajnego. A "olejek" to przede wszystkim silikonowo-syntetyczny wytwór z dodatkiem naturalnych olejów i odrobiną witaminy C pod koniec: ja zużyłabym go na przykład na podbródek, szyję i dekolt, ale na twarz bym nie nałożyła :)

      Więc jeśli się u Ciebie sprawdzają to super, ale w kwestii starzenia nie ma tu nic interesującego :)

      Usuń
    2. Ło matko! A za te "cudeńka" forma Yoskine każe sobie zapłacić po 50 pln...
      Serdecznie dziękuję!

      Ala

      Usuń
  8. Ale się postarałaś :) Zapisuję na później, bo potrzebuję skupienia :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ale dużo tekstu, super! Uwielbiam Twoje dokładne analizy i porównania :) A ja jak zwykle jak dziecko we mgle, jeśli chodzi o moją cerę. Prewencja przeciwstarzeniowa jest bardzo ważna dla mnie, ale cóż z tego, skoro co chwila mi coś wyskakuje na twarzy, małe bo małe, ale to takie błędne koło. Przeszkadza mi to bardzo. Przede wszystkim wydaje mi się, że moja skóra potrzebuje nawilżenia, a ja nie mam pojęcia jakimi specyfikami to załatwić... Kiedyś była prawie bezproblemowa ;P A co do filtrów, to kupiłam ten filtr taniuśki z Sorayi 50spv i zupełnie mi się nie sprawdza... Najpierw nakładam liq CC, a później filtr i wygląda to ok (świecę się jedynie trochę), a jak przechodzę do podkładu (gąbeczką) to nagle zaczyna się gdzieniegdzie filtr rolować, wychodzą jakieś białe smugi :P Muszę się wybrać na tą wycieczkę po próbki, a potem zainwestować w coś lepszego, niezapychającego.
    Dzisiaj za to kupiłam nowy krem Ratownik ze śluzem ślimaka, bo koleżanka mi gorąco polecała (ciekawe jak go pobierali :D ) i jeśli byś chciała to może zerknij na skład bo nie jestem pewna czy on taki faktycznie jest fajny (do nawilżenia). Widzę tam alkohol i glicerynę, a nawet także silikon? Przepisuję Inci (aqua, caprylic/capric triglyceride, ethylhexyl, palmitate, persea gratissima oil, polyglyceryl-3 dicitrate/stearate, glycerin, alkohol, ethylhexyl palmitate, phenoxyethanol, tocopheryl acetate, dimethicone, snail secretion filtrate, triethanolamine, carbomer, parfume, ethylehexylglycerin, collagen, hydrolyzed hyaluronic acid, retinyl palmitate, biotin, limonene, citronellol, linalool, benzyl benzoate, eugenol, cinnamal,geraniol, coumarin). Te nazwy są nie do przeczytania na głos dla mnie :D pozdrowienia
    Ps. już dwa posty temu namówiłaś mnie na ten intensywny "wypełniacz":) A swoją drogą znasz może voluplus? co o nim myslisz? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za miłe słowa :) No to po kolei :)

      1. A czy masz w pielęgnacji jakieś kwasy PHA albo retinoidy? To są najlepsze substancje, które załatwiają dwie pieczenie przy jednym ogniu, bo ogarniają temat zarówno zmian skórnych, jak i starzenia :)

      2. Który to jest taniuśki filtr z Sorayi SPF 50? Najlepiej będzie jak podasz link do produktu ze składem :) A dajesz mu dobrze zastygnąć przed nałożeniem podkładu? Jakiej gąbeczki używasz? Czy jest dobrze zwilżona?

      3. Generalnie te kremy z filtratem śluzu ślimaka są fajne, bo to bardzo mocno nawilżający składnik :) Pytanie tylko w jakim "towarzystwie" jest on pakowany do tubki. Tutaj nie jest ono jakieś za wybitne, ale poza alkoholem nic typowo szkodliwego nie widzę. Jeśli nie ma go zbyt wiele to może krzywdy nie robić (chociaż z drugiej strony - jest znacznie wyżej niż ten ślimak, więc smuteczek). Ale myślę, że warto dać mu szansę, choćby w kwestii samego nawilżenia :)

      4. Czytałam o Voluplus u Bogusi z Piękno i Minimalizm i ona była z niego bardzo zadowolona. Ja próbowałam szukać o nim naukowych informacji i szczerze mówiąc, on może mieć dużo fajnych efektów nawet przeciwstarzeniowo (:O!!!), ale nie udało mi się znaleźć jego powiązań z tkanką tłuszczową, więc w kwestii biustu ciężko mi oszacować jego skuteczność...

      Usuń
    2. Jesteś niezastąpiona :)
      Mam podobne podejście do pielęgnacji, choć w większości stawiam jednak na pielęgnację naturalną - moja skóra ma skłonność do uczuleń i zapychania, więc krótkie naturalne składy, które w pełni rozumiem są idealne :)
      Ale bez wariactwa :D

      Usuń
    3. Dzięki za odpowiedź! Nie, na ten moment nie mam w pielęgnacji kwasów PHA ani retinoidów... O PHA wstyd się przyznać, ale zapomniałam... Stosowałam kiedyś tonik samorobiony z zsk, ale nie widziałam jakiś wybitnych efektów, więc nie kontynuowałam zainteresowania w tym kierunku. A z tymi drugimi miałam jedynie do czynienia z atredermem, ale bardzo nieregularnie i raz czy dwa zrobiłam sobie nim wielką gulę na czole ;) Możliwe,że za mało nawilżałam przy jego stosowaniu, ale ogólnie teraz się go boję użyć. A z innymi retinoidami nie miałam do czynienia, w takim razie muszę doczytać i się tym zainteresować, dzięki za wskazówkę :) Moja cera jest raczej fajna, ale ostatnio codziennie mi wyskakuje co najmniej jeden wyprysk i mam już tego dosyć, nie potrafię się powstrzymać przed wyciskaniem i o ile zazwyczaj ładnie się to goi, to z dwóch blizn też się dorobiłam z własnej głupoty... Kiedyś miałam kilka takich przy okazji miesiączki, a teraz nie chcą przestać wyskakiwać cały miesiąc. Jeden po drugim, z dnia na dzień. Jedynie smaruję to miejscowo akneroxidem i nie wiem co dalej począć. Myślę już nawet o porządnych tabletkach z dobrymi bakteriami... Ale nie będę Ci kochana tym przynudzać i tak się już rozpisałam :)
      A no właśnie ten filtr z Sorayi to jest taki w żółtej tubce, ochronny krem do twarzy, wodoodporny Sun Care. Być może on się roluje, bo jest wodoodporny... Albo wzięłam nie ten co miałam, może podczas sezonu letniego marka ma kilka w sprzedaży z filtrem spf 50, a kupowałam na szybko. Chciałam upolować ten który kiedyś polecałaś, ale coś mi się wydaje że chyba wzięłam nie to co trzeba...;) Niestety nie znalazłam linka ze składem, ale chodzi o taki jak na tym obrazku.(http://www.ezebra.pl/pol_pl_SORAYA-OCHRONNY-KREM-DO-TWARZY-WODOODPORNY-SPF-50-64378_1.jpg) A skład mogę przepisać (INCI: aqua, ethylhexyl methoxycinnamate, titanium dioxide (nano), ethylhexyl stearate, diethylamino hydroxybenzoyl hexyl benzoate, cocoglycerides, decyl oleate, glycerin, ethylhexyl triazone, hydrogenated polyisobutene, potassium cetyl phosphate, butyrospermum parkii butter, dimethicone, silica, cetyl alcohol, clycerylstearate, tocopheryl acetate, panthenol, allantoin, hydrolyzed algin, maris aqua, chlorella vulgaris extract, propylene glycol, tetrahydroxypropyl ethylenediamine, acrylates copolymer, xanthan gum, disodium EDTA, BHT, DMDM hydrantoin, methylparaben, propylparaben, phenoxyethanol, parfum, hexyl cinnamal, benzyl salicylate, alpha isomethyl ionone, limonene, citonellol, linalool, geraniol).
      A gąbeczka, którą nakładam podkład na ten filtr, nie jest wcale nawilżona, a powinna? nie jest to żadna firmówka, jakaś taka z drogerii natury. Myślę, że z 10minut powinno wystarczyć jeśli chodzi o zastygnięcie filtra, i tyle zazwyczyaj czekam lub ciut dłużej jeśli mi się nie spieszy.
      Co do voluplus to coś o nim dość cicho w internecie, tak mi się wydaje, nie jest jakoś mocno sprawdzony. A ja chciałam go aplikować na dolinę łez :) Najpierw jednak chyba kupię ten wypełeniacz który polecałaś z dwa posty temu :)

      Usuń
    4. Wiesz, u mnie to też nie jest tak, że cera jest zawsze idealna, bo praktycznie nie ma dnia, żeby na niej nie było absolutnie nic: ani czegoś co się szykuje, ani gotowej zmiany skórnej ani jakiejś gojącej się ;) Ale ja po prostu się tym nie przejmuję. Nikt tego nie widzi, nikogo to nie obchodzi, więc mnie tym bardziej ;) Ale jeśli Ty koniecznie chciałabyś się tego pozbyć to zdecydowanie poczytaj albo o retinoidach (Italiana miała niedawno fajny wpis), albo o kwasach (nie muszą być PHA - ja polecam je, bo działają antyoksydacyjnie <3).

      Ja niestety żadnego z Sorayi z SPF 50 nie polecałam, bo nie miałam. Często polecam taniutki Lirene z tym faktorem oraz Sorayę z SPF 25 - więc może pomyliłaś z którymś z nich? Ten, który masz ma raczej kiepski skład :(

      Jeśli ta gąbeczka to coś imitującego Beauty Blender to koniecznie trzeba ją zwilżać przed użyciem :) 10 minut powinno być okej, więc może to tu tkwi problem. Chociaż oczywiście odpowiedzialny może być za to kiepski krem, jak i kiepskie narzędzie do aplikowania podkładu. Są niezłe gąbki-podróbki (RLM ma super filmik z ich porównaniem!), ale są i niektóre tak denne, że ja wolę już nałożyć podkład palcami ;)

      Jak sobie poczytasz dokładnie tę recenzję Dermofuture to zobaczysz, że nazwa jest myląca - on nie wypełnia zmarszczek, bo w składzie ma nie peptyd pogrubiający skórę, a peptyd miorelaksacyjny. Czyli taki rozluźniający mięśnie, dobry na zmarszczki mimiczne. W zapadniętej dolinie łez nic nie zdziała :(

      Usuń
    5. Tak, właśnie czytałam ten post, ale oprócz zapadniętej lekko doliny łez, to ostatnio jakby trochę mi przybyło zmarszczek i nie chciałabym, żeby się pogłębiały, dlatego pomyśłałam, że by mi posłużył :) Sama trochę nagmatwałam, bo pisałam o jednym i o drugim na raz, o voluplus i tym wypełniaczu od Dermofuture, hehe :)
      no to niezła ze mnie gapa, będę ten filtr używać na ręce i nogi chyba w takim razie :P Poza tym dzięki za pocieszenie, postaram się nie przejmować tak bardzo :)
      Ogólnie zaczęłam kilka dni temu stosować masaże twarzy, także te od shiseido i bardzo fajne są, a jakie szybkie :) ten dla okolic oka mi się bardzo spodobał. Pozdrawiam!

      Usuń
    6. A, no to jeśli mówimy o zmarszczkach mimicznych to jak najbardziej :) Mi też się czasem zdarza tak zakręcić ;D

      A masaże naprawdę polecam! Przyjemne, skuteczne i za darmo :D

      Usuń

Copyright © 2016 Kosmeologika , Blogger