10/20/2020

Najbardziej przystępne (i dostępne) oleje myjące EVER!


Oleje myjące, czyli te wzbogacone o dodatek emulgatora to dla mnie magia. W przeciwieństwie do zwykłych olejów zmywają się dwoma chluśnięciami wody, dzięki czemu wyciągam z nich maksimum korzyści (stosuję je przede wszystkim w masażu twarzy oraz do zmywania makijażu wodoodpornego i kremów z filtrem) bez długotrwałego i upierdliwego zmywania raz, drugi, piąty i dziesiąty.

O wszystkim co wiem na temat oczyszczaniu twarzy olejami (nie tylko hydrofilnymi, ale i zwykłymi czy metodą OCM) pisałam wcześniej, o tutaj:



Jak tytuł wskazuje, zrobiłam wtedy również przegląd dostępnych wówczas na rynku olejków myjących i niestety z perspektywy czasu muszę powiedzieć, że była to straszna bieda:


  • Bielenda, BOTANIC SPA RITUALS, kremowy olejek do mycia twarzy – obecnie chyba już wycofany? Nie był to też typowy olejek, raczej krem do mycia twarzy. Ale całkiem fajny!


  • Miya Cosmetics, MYSUPERSKIN, Lekki olejek do demakijażu i oczyszczania twarz, oczy, usta – TRAGEDIA. Potwornie gęsty, ciężki i tak trudny do zmycia, jakby wcale nie zawierał emulgatora.


  • GoCranberry, Olejek do demakijażu - Odżywcze oczyszczenie również był mega tłusty, a w moim „denku” zapisał się jako produkt słaby.


Ostatecznie nigdy nie wypróbowałam produktów Polny Warkocz, Senkara i Femi, ale nie wykluczam że po te pierwsze dwa kiedyś sięgnę przy okazji innych zakupów. 140 zł na olejek Femi nie wydam na pewno ;) Wkurza mnie jednak, że tego rodzaju produkty są tak słabo dostępne...


... albo może powinnam powiedzieć: wkurzało.


Po pierwsze dlatego, że od przeglądu z 2018 roku minęły prawie dwa lata i jest już pod tym względem dużo lepiej.


A po drugie dlatego, że dwa BARDZO DOBRE olejki w dobrych cenach można kupić całkiem prosto. Wystarczy, że znasz jakąś konsultantkę Avonu – a założę się, że znasz na pewno.


Chciałabym dzisiaj przedstawić Wam dwa produkty, które ogromnie miło zaskoczyły, a które kupiłam raczej z przypadku, bazując tylko na składach.




Lekkie olejki do oczyszczania twarzy Avon


Avon Cannabis Sativa Oil,
Lekki olejek do oczyszczania twarzy z olejem konopnym
(Cleanse & Calm, transforming oil to milk cleanser)


Skład:


ISOPROPYL MYRISTATE, CANOLA OIL, ETHYLHEXYL STEARATE, LAURETH-4, POLYSORBATE 81, AQUA, PHENOXYETHANOL, CAPRYLYL GLYCOL, DIETHYLHEXYL SODIUM SULFOSUCCINATE, CANNABIS SATIVA SEED OIL, LAVANDULA ANGUSTIFOLIA (LAVENDER) FLOWER/LEAF/STEM EXTRACT, CAMELLIA SINENSIS LEAF EXTRACT, ROSMARINUS OFFICINALIS (ROSEMARY) LEAF EXTRACT, GUAIAZULENE, CITRUS AURANTIUM BERGAMIA (BERGAMOT) FRUIT EXTRACT, CORIANDRUM SATIVUM (CORIANDER) FRUIT/LEAF EXTRACT, CUPRESSUS SEMPERVIRENS LEAF/STEM EXTRACT, FUCUS VESICULOSUS EXTRACT, JASMINUM OFFICINALE (JASMINE) FLOWER/LEAF EXTRACT, PRUNUS PERSICA (PEACH) FRUIT EXTRACT, ROSE EXTRACT, VANILLA PLANIFOLIA FRUIT EXTRACT.


Oczywiście dla mnie idealna oliwka hydrofilna to po prostu olej, emulgator, może jakiś konserwant i wsio. Nie szukam substancji odżywczych w produktach myjących, ale oczywiście nie będę płakać, że się nich znalazły ;) A mamy ich tu trochę: jest oczywiście tytułowy olej konopny, ale i ekstrakt z lawendy, kamelii, rozmarynu, bergamoty, kolendry, cyprysu, alg, jaśminu, brzoszkwini, róży i wanilii. Mamy też kojący gwajazulen. Oczywiście jak widać, wszystkie te dobroci są zawieszone w takiej raczej syntetycznej emolientowo-emulgatorowo-detergentowej bazie, ale w takich produktach tego właśnie szukam.


Avon Nutra Effects, Lekki olejek do oczyszczania twarzy
(Nourish, oil to milk cleanser)


Skład:


ISOPROPYL MYRISTATE, CANOLA OIL, ETHYLHEXYL STEARATE, LAURETH-4, POLYSORBATE 81, AQUA, PHENOXYETHANOL, CAPRYLYL GLYCOL, DIETHYLHEXYL SODIUM SULFOSUCCINATE, TOCOPHERYL ACETATE, BUTYROSPERMUM PARKII (SHEA) BUTTER, TETRAHYDRODIFERULOYLMETHANE, TETRAHYDRODEMETHOXYDIFERULOYLMETHANE, TETRAHYDROBISDEMETHOXYDIFERULOYLMETHANE*, GLYCERIN, AVENA SATIVA (OAT) KERNEL EXTRACT, AVENA SATIVA (OAT) PROTEIN EXTRACT.


Baza jest w sumie bardzo podobna, tylko substancje odżywcze inne: witamina E, masło shea, dwie pochodne kurkumy, gliceryna, wyciąg z owsa i proteiny owsa. Jest tego mniej, co może sprawiać, że będzie to produkt lepszy dla alergików: ziołowa bomba w olejku z serii konopnej może w nieprzewidziany sposób uczulić jeśli mamy do tego tendencję. Tu jest skromniej, spokojniej, bardzo kojąco i łagodząco.




To, co kompletnie rozwala mnie przy tych produktach to ich cena. Ich regularna cena katalogowa to 32 zł/125 ml i według mnie już to jest nieźle. Dla porównania koszmarny olejek Miya potrafi kosztować 38 zł/150 ml (patrzcie!). Co prawda mój ulubiony, prosty olejek myjący z Biochemii Urody kosztuje 18,90 zł/200 ml, ale wymaga zamawiania przez internet (koszt wysyłki, ślad węglowy...) i to ze sklepu, gdzie nie robię zakupów regularnie, a zamawianie pięciu olejków na raz nie uśmiecha mi się.


Każdy inny olej myjący który przerobiłam lub przerabiam jest droższy i/lub ciężej dostępny.


A teraz najlepsze: jak powszechnie wiadomo, w katalogach Avonu jest zawsze rotacja promocji, więc ja swoje oleje kupiłam bodajże za dziesięć czy piętnaście złotych sztuka... No ludzie złoci. Nic, tylko brać.


Ich sposób użycia jest w moim odczuciu dokładnie taki, jak przy złotym standardzie jakim jest olejek BU: masuję skórę z makijażem i filtrem → wszystko się rozpuszcza → produkt jest oleisty, więc się nie wchłania, czyli mogę masować się w nieskończoność bez dokładania kosmetyku. Jak tylko zwilżę dłonie, całość zmienia się w jedwabiste mleczko i spłukuje się po kilku chlapnięciach do czystej skóry bez śladu tłustego filmu.


Osobiście nie zauważyłam specjalnych rezultatów tych różnych ekstraktów, ale jako że w ostatnich miesiącach duuużo w pielęgnacji zmieniałam, to wyjątkowo ciężko obserwować mi tak subtelne efekty jak te po myjadłach.


Jedyny minus? Nie są to kosmetyki cruelty-free. Oczywiście jak większość współczesnych marek Avon oficjalnie nie testuje na zwierzętach, ale jeśli chcą sprzedawać swoje produkty w Chinach, to muszą wyrazić zgodę na to, by te produkty owe testy przechodziły.


#rozkminaotestowaniunazwierzętach

(omiń, jeśli temat Cię nie interesuje)


Jeśli testowanie na zwierzętach jest Ci obojętne albo wystarcza Ci fakt, że dana marka sama tych testów nie przeprowadza, to nie ma według mnie obecnie przystępniejszego oleju myjącego. Dzwoń do znajomej konsultantki, bo w najnowszym katalogu (ważnym w dniach 15.10-4.11) olejek z linii konopnej jest akurat w promce za 16,99 (albo w zestawie z kremem za 22,99, albo w zestawie z kremem i balsamem do ciała za 49,99 zł). Tego Nutra Effects akurat w tym katalogu nie widzę, ale domyślam się, że będzie w następnych i jak wspomniałam – nawet cenę regularną akceptuję, a jeśli będzie w promocji to tym bardziej.


Jednak część z nas (ja również) trzyma się szerokiej definicji testowania na zwierzętach i uważamy, że zezwalanie na testy w Chinach jest równoznaczne z testowaniem. Uważamy, że unikanie marek podejmujących te działania wymusi jedną lub dwie z tych rzeczy:


  • albo marka wycofa się z rynku chińskiego, by móc zakwalifikować się jako cruelty-free i odzyskać tę część swoich konsumentów


  • albo Chiny poluzują swoje regulacje, gdy wycofają się z nich kolejne marki (marzenie ♡).


No i teraz można nas z grubsza podzielić na dwie grupy: tych stojących twardo za produktami CF i tych, którzy nie traktują tego jako wyryty w skale wyznacznik. Dla tych z grupy pierwszej te olejki odpadają, niestety. Dla tych z grupy drugiej (z którą ja sama się identyfikuję) myślę, że warto te olejki poznać ze względu na interesujące działania podjęte przez Avon by omijać chińskie regulacje, o czym poczytacie tutaj!


(TL;DR - prężnie rozwijają rynek sprzedaży przez internet by zminimalizować ryzyko testowania ich produktów, ale z drugiej strony: nie przedstawili jak dotąd jasnej odpowiedzi czy wycofają się z Chin jeśli okaże się to niewystarczające.)


Dla mnie jest kilka kwestii  istotnych przy wyborze kosmetyku i bycie CF jest tylko jedną z nich. Jest dla mnie na przykład ważniejsze niż bycie polską marką, ale mniej ważne niż ekologia. A jeśli mam porównywać środowiskowy aspekt olejków z Avonu (jedna plastikowa butelka, bardzo pojemna i wydajna, zamawiana przez konsultantkę więc bez nadmiernego pakowania do wysyłki) do olejku z Biochemii Urody (kilka składników, każdy w osobnym opakowaniu, ciągłe zamawianie przez internet) to WYDAJE MI SIĘ, że Avon wypada tu jednak nieco lepiej. Starania Avonu by unikać testów na zwierzętach do mnie osobiście przemawiają i ostatecznie zamierzam na razie tych olejków używać, przynajmniej dopóki nie znajdę czegoś równie dobrego, wydajnego, taniego i łatwo dostępnego. A to jest wysoko postawiona poprzeczka.


Ciekawa jestem co Wy o tym myślicie. Oczywiście poza tym, że mam jak zawsze zbyt tęgą myślówę dotyczącą mało istotnej dla większości świata rzeczy xd


Trzymajcie się ciepło,
Ania

8 komentarzy:

  1. Ja się trzymam od Avonu z daleka, ale cieszę się, że jesteś zadowolona z tych olejków :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kurczę, omijałam ich produkty i serio zupełnie nie spodziewałam się, że te olejki są takie niezłe :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Polecam oleje z Biochemii Urody: olej + emulgator do samodzielnego wymieszania. Nie zliczę zużytych butelek. Fajny olejek do makijażu wodoodpornego ma też Yves Rocher, trzeba polować na promocje, to wtedy cena przyjemna.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja zawsze sobie chętnie poczytam, ale już przekonałam się dawno, że olejki myjące nie są dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja czekam na aktualizację pielęgnacji, skoro wspominasz że coś pozmienialaś

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja czasem klikam coś z AVON na Allegro, ciekawe czy te olejki tam są :)
    Polnego Warkocza nie lubiłam, dla mnie był za gęsty/tępy, nie pozwalał na swobodne wymasowanie twarzy, za mocno ciągnął skórę

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Kosmeologika , Blogger