1/18/2015

SOS | Oczko w rajstopach – sprawdzone sposoby



Karnawał w pełni, a więc w ruch idą sukienki i rajstopy... Tych ostatnich szczerze nienawidzę, a dla ich twórców zarezerwowałabym miejsce w ostatnim kręgu piekła ;) O ile całkowicie rozumiem pomysł ogrzania nóg grubymi rajstopami jesienią i zimą (gdy nie chcemy rezygnować z noszenia spódnic i sukienek), o tyle idea włączenia w elementy stroju formalnego otulającej nogi mgiełki jest dla mnie zupełnie niezrozumiała. Całkowicie zgadzam się w tym z Alicją, pracownicą korporacji występującym w kultowym komiksie Dilbert:



Niestety, co by jednak nie mówić: rajstopy na eleganckiej imprezie trzeba mieć i już. Dziś rano wróciłam z bardzo eleganckiego balu, a że jestem straszną niezdarą, przed imprezą zgłębiłam chyba wszystkie możliwe techniki przedłużenia życia rajstop, które zbieram tutaj dla tych wszystkich z Was, które swoje imprezy karnawałowe mają jeszcze przed sobą :)

Minutes to midnight... czyli co zrobić przed wyjściem?

1. Zrób dokładny manicure i pedicure! Choć może się to wydawać oderwane od tematyki, warto jednak pamiętać, że bardzo łatwo jest zahaczyć rajstopy już podczas zakładania: suchą skórką, ostrym brzegiem paznokcia albo szorstką piętą.

2. Włóż swoje rajstopy do lodówki... moim zdaniem całkowicie wystarczy pół godziny, choć wiem, że niektóre dziewczyny wsadzają na dłużej, albo umieszczają je wręcz w zamrażalniku (brrr!). Ja wczoraj postąpiłam jak zwykle i moim zdaniem te trzydzieści minut wystarcza w zupełności :)


3. Po założeniu rajstop spryskaj nogi delikatną warstewką lakieru do włosów. Tu bez większej filozofii, ale jako ciekawostkę powiem Wam, że w wielu przypadkach połączenie rajstopy + środek na komary skończy się ich → rozpuszczeniem :D Znacie takie przypadki?


Shit happens... poszło mi oczko. I co teraz?

1. Oczywiście ideałem byłoby mieć zamienne rajstopy (ja mam zwykle nawet dwie pary :P) lub ewentualnie zakolanówki. Niestety, prawda jest taka, że z oczkiem to jak z rozdwojonymi końcówkami włosów – można im zapobiec lub ewentualnie zatrzymać ich postępowanie, ale czasu się już nie cofnie...

2. Jeśli jednak zamienników brak, pomocny okaże się bezbarwny lakier do paznokci. Wystarczy posmarować nim brzegi zaciągniętej dziurki, dzięki czemu po wyschnięciu oczko nie powędruje dalej.


3. W przypadku braku także lakieru do paznokci warto sięgnąć po zwykłe mydło, byle w kostce. Jeśli odpowiednio „poskrobiemy” nim brzegi oczka i nagromadzimy w nich trochę mydlanych wiórków, efekt powinien być zadowalający – choć muszę przyznać, że tego sposobu nie próbowałam, bo bezbarwny lakier to coś, co zawsze posiadam w swoich zbiorach ;)

O czym jeszcze warto pamiętać?

Z całą pewnością o unikaniu „inwazyjnej” biżuterii oraz mebli, a także o wyborze dobrej marki rajstop. Moją ulubioną jest Marilyn, których produkt o grubości 15 DEN wytrzymał wczoraj całą noc bez szwanku pomimo kilku niezbyt przyjemnych incydentów wbicia mi przez kogoś obcasa prosto w stopę ;) Jeśli na imprezę zapowiada mi się dłuższy dojazd (zwłaszcza komunikacją miejską i/lub z jakimiś bagażami, którymi łatwo jest coś zahaczyć) chronię rajtki przez założenie grubszych legginsów, co dodatkowo zapewnia mi w tym czasie komfort cieplny ;)

Z mojej strony to tyle, ale może Wy też macie jakieś swoje niezawodne sposoby na dłuższe życie każdych rajstop? ;) A jakie są Wasze ulubione firmy?

Całuję!

K.


5 komentarzy:

  1. rzadko mi sie udaje ubrac rajstopy żeby mi od razu oczko nie poszło:(

    OdpowiedzUsuń
  2. Lol, dobrze że nie noszę rajstop :-D.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeej, jak ja nie lubię rajtek! Zawsze podrę przy pierwszym używaniu. Ale o to chodzi producentom, dlatego się je robi z podłych, słabych materiałów, żeby nam się darły i żebyśmy kupowały następne. Zawsze jak na jakąś sukienkową imprezę idę to mam bezbarwny lakier w torebce, chyba najlepsza opcja w razie awarii;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie przepadam za rajstopami, wyglądają strasznie aseksualnie i wrzynają mi się w fałdki na brzuchu - do obcisłej sukienki to masakra :/ ale regularnie noszę takie kolorowe lub we wzorki, zrobione z mikrofibry - są bardziej wytrzymałe i ciekawie wyglądają. Takich klasycznych, beżowych nawet nie tykam, zamiast tego noszę poprostu pończochy samonośne. Wyglądają szałowo, a do tego mając zapasową parę w torebce ma się je tak naprawdę na dwa razy :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Rajstopy są ok, jeśli nie mam szpon na stopach :D
    Lakier i ja mam zawsze przy sobie, jest magiczny :D a o wkładaniu rajstop do zamrażarki słyszałam nie raz, tylko po dziś dzień nie mam pojęcia po co :D

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Kosmeologika , Blogger