7/21/2019

Naturalnie pachnące perfumy dostępne w perfumeriach Douglas



Po moim niedawnym wpisie i insta-pogadance o niszowych i naturalnie pachnących perfumach dostałam od Was super miły odzew, ale i kilka komentarzy dotyczących tego, jak droga jest to przyjemność. Trudno się z tym spierać: moja paczka z perfumerii wypachniona była perfumami Lys 41 marki Le Labo o cenie bagatela 720 zł za 50 ml (albo 1020 zł za setkę...) i chociaż woń jest nieziemska, nie wyobrażam sobie takiego zakupu w tym momencie. I z tego co mi piszecie, Wy też nie.

Więc kiedy dostałam propozycję stworzenia wpisu sponsorowanego dla perfumerii Douglas pomyślałam sobie, że tak, to jest właśnie strzał w dziesiątkę. Zrobię dla Was przegląd perfum z wysokiej, ale w dalszym ciągu powszechnie akceptowanej półki cenowej i co ważne: dostępnych stacjonarnie, idealnych do wypróbowania przed zakupem. A umówmy się, nawet przy mainstreamowych perfumach typu Prada czy Guerlain kupowanie w ciemno to duże ryzyko wydania znaczącej kwoty na coś bez efektu „wow”.

Gdyby to miała być moja osobista lista marzeń to składałaby się w zdecydowanej większości z perfum Jo Malone ;) Ale postanowiłam rzucić sobie wyzwanie i poza nimi poszukać innych perfum o naturalnych albo bardzo tuberozowo-białokwiatowych zapachach, które serio chciałam powąchać, ponosić i po prostu rozważyć jako dodatek do mojej skromnej kolekcji.

Zaczynamy!

Perfumy pachnące naturalnie


Zdjęcie ze sklepu Douglas.pl


L'Eau d'Armoise (Serge Lutens)

ziołowy / gorzki


Ten zapach ma być zdominowany nutą bylicy: niepozornego ziela, które udało się zamknąć we flakonie. Dla mnie zapachy ziołowe (nie mylić z zielonymi) mają w sobie jakąś tajemnicę, potrafią sprawić że zwykła kobieta emanuje charyzmą szeptuchy albo zielarki. Ten zapach jest w ścisłej czołówce tego co chciałabym wypróbować.


Zdjęcie ze sklepu Douglas.pl


L'Eau de Paille (Serge Lutens)


zielony / drzewny / balsamiczny


Z tego co się orientuję, perfumy te nie są zbyt lubiane. Częściowo wynika to chyba z tego, że Serge Lutens znany jest z raczej cięższych, mięsistych zapachów, a ten ma być zupełnie inny: czysty, codzienny. Perfumy te mają pachnieć przede wszystkim... świeżym sianem, podbitym tylko odrobiną wetiweru i kadzidła. Dobra rzecz na przykład do pracy z ludźmi, czyli dla mnie w sam raz.

Zdjęcie ze sklepu Douglas.pl


Aqua Allegoria Herba Fresca (Guerlain)


zielony / aromatyczny / cytrusowy


To chyba jedyna ze „starych” Aqua Allegorii jakich nie wąchałam. Sama linia znana jest ze świeżych, naturalnych zapachów, ale niestety: większość z nich to jednak perfumy w ten lub inny sposób cytrusowe, za czym nie przepadam. Po kilkukrotnym sparzeniu się testerami przestałam śledzić tę linię, a teraz widzę, że już wtedy powinnam była dać szansę świeżym ziołom: mięcie, zielonej herbacie, koniczynie. Cytryna też tu jest, ale podobno nie dominuje i wiążę z tym zapachem duże nadzieje.

Zdjęcie ze sklepu Douglas.pl


Aqua Allegoria Ginger Piccante (Guerlain)


świeży korzenny / cytrusowy / różany


Tegoroczna nowość serii! Każda opinia na jaką się natknęłam podkreśla, że czuć w tych perfumach imbir, imbir i jeszcze raz imbir. Są tutaj dodatkowe nuty mające go osłodzić, ale mimo to zapach ma być dosyć dosłowny: tak, jak lubię najbardziej. Nie wiem oczywiście jak nosiłby się na mojej skórze, ale w sezonie jesiennym na pewno będę chciała przyjrzeć się mu bliżej.


Perfumy tuberozowe, o zapachu białych kwiatów (white floral)

Zdjęcie ze sklepu Douglas.pl


Twilly d’Hermès (Hermès)


białe kwiaty / świeży korzenny / tuberozowy


Pozostajemy w temacie imbiru, bo w jednym z filmów na temat opisanych wyżej Ginger Piccante od Guerlain usłyszałam: „takiej woni oczekiwałam po Twilly d’Hermès, a dopiero w tych perfumach faktycznie czuję ten imbir”. Tutaj mamy do czynienia z nietypowym połączeniem imbiru z bukietem białych kwiatów (tuberozą, jaśminem, kwiatem pomarańczy). Jako, że do tej pory każdy zapach jaki rzucił mnie na kolana (Tuberose & Angelica, Do Son, Lys 41...) był jakąś wariacją na temat  tuberozy, czuję że te mogłyby być dla mnie taką „tuberozą jesienną”, do korzennej herbaty i sweterka ;)

Zdjęcie ze sklepu Douglas.pl


Joyeuse Tubéreuse (Guerlain)


białe kwiaty / zielony / tuberozowy


Nie mogło zabraknąć choć jednych perfum z tuberozą w nazwie. Jak na designer perfume struktura jest stosunkowo prosta: nuty zielone, tuberoza, lilia, jaśmin wielkolistny, plus w bazie wetyweria, wanilia, drzewo sandałowe. Połączenie zieloności z białymi kwiatami to coś, co bardzo mnie kręci i wiele sobie obiecuję po tej kompozycji.


Zdjęcie ze sklepu Douglas.pl


Gucci Bloom Nettare Di Fiori (Gucci)


białe kwiaty / tuberozowy / owocowy


Ten oraz następny zapach Gucci mają dla mnie specjalne znaczenie na tej liście: są one flankerami perfum Gucci Bloom, które są jednymi z niewielu mainstreamowych perfum jakie bezboleśnie zużyłam. W związku z tym od nieco podkręconych wersji oczekuję wiele. Ta ma iść w stronę delikatnie owocową, więc jeśli poza białymi kwiatami lubicie odrobinę słodyczy to na pewno warto spróbować.

Zdjęcie ze sklepu Douglas.pl


Gucci Bloom Acqua di Fiori (Gucci)


białe kwiaty / zielony / aromatyczny


W przeciwieństwie do „kwiatowego nektaru”, „woda kwiatowa” skręca w nuty zielone i aromatyczne, co mnie nęci jeszcze bardziej. W porównaniu do Nettare ma też bardziej złożony bukiet, ale im więcej opinii czytam tym bardziej nakręcam się na ten konkretny zapach. Oczywiście najpierw próbka, potem dopiero ewentualny flakon.


Moje aktualnie wymarzone wody od Jo Malone London


Zdjęcie ze sklepu Douglas.pl


English Pear & Freesia


kwiatowy / owocowy / słodki


Ten zapach wąchałam stacjonarnie i według mnie to jest najpiękniejsza jesienna kompozycja od Jo Malone. Nie wiem jak nosiłaby się na mojej skórze i czy podobałaby mi się stosowana warstwowo z Tuberose & Angelica, ale takie proste testy na nadgarstku czy blotterze wypadły bardzo obiecująco. Zapach świeżo pieczonego placka z gruszkami jedzonego na ganku domu z ogrodem pełnym frezji: obrazek jak z „Ani z Zielonego Wzgórza”.

Zdjęcie ze sklepu Douglas.pl


Blackberry & Bay


owocowy / świeży korzenny / cytrusowy


Również owoce, ale w mniej słodkim, a bardziej uniseksowym, wyrafinowanym wydaniu. Ten liść laurowy to dla mnie OBŁĘD i z zapachów Jo Malone które już znam, ten właśnie jest u mnie na pierwszym miejscu do kupienia.

Zdjęcie ze sklepu Douglas.pl


Jasmine Sambac & Marigold


białe kwiaty / słodki / balsamiczny


Żółte kwiaty to zwykle nie moja bajka, ale tutaj nagietek i ylang-ylang mają stanowić tylko tło dla jaśminu, który bardzo lubię. Takiej kategorii zapachowej w zbiorach jeszcze nie mam, więc podchodzę do tego trochę jak do wyzwania, poszerzania perfumowych horyzontów :)

Zdjęcie ze sklepu Douglas.pl


Honeysuckle & Davana


białe kwiaty / drzewny / różany


Tylko cztery nuty: davana (indyjska bylica), róża, wiciokrzew i mech. Jeszcze do niedawna zjeżyłabym się na widok róży, ale po przygodzie z L’ombre dans l’eau trzymam głowę otwartą i bardzo chcę sprawdzić te perfumy stacjonarnie.

Zdjęcie ze sklepu Douglas.pl


Basil & Neroli


świeży korzenny / zielony / cytrusowy


Neroli to obok tuberozy inna ukochana przeze mnie nuta: energetyzującą esencję z Resibo mogłabym wąchać godzinami, dosłownie przedwczoraj z Waszego polecenia zamówiłam sobie arabskie perfumy w olejku o tej właśnie woni. Zapach bazylii w perfumach znam głównie z klimatów mandarynkowych (Jo Malone, Aqua Allegoria...) i zawsze mi się podobał. Więc przeczuwam, że to połączenie może dla mnie rozbić bank.

***


Myślałam o tym czy nie zrobić z tego wpisu jakiegoś top 10, ale uznałam, że wtedy praktycznie całą listę obsadziłabym perfumami Jo Malone London ;) Dlatego jednak rozszerzyłam kąt patrzenia na perfumy, a wtedy znalazłam ich tyle, że potem jeszcze sporo wykreśliłam z listy, żeby ten wpis w ogóle się kiedyś skończył. Oczywiście Wasza lista mogłaby wyglądać zupełnie inaczej: być może hesperydowe Aqua Allegorie ze słynną Pampleluną na czele skradłyby Wasze serca albo zdecydowałybyście się na zupełnie inne flakony od Jo Malone? Dajcie znać! A jeśli kojarzycie z perfumerii stacjonarnych jakieś „dosłowne” perfumy które pominęłam, to też koniecznie podrzućcie je w komentarzach.

Perfumerii Douglas raz jeszcze dziękuję za sponsorowanie tego wpisu!

Ściskam,
Ania


16 komentarzy:

  1. Wszystkie mają bardzo ładne flakoniki! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Szkoda że nie mam w okolicy tego sklepu :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Aniu, możesz podzielić się namiarami na neroli w olejku, które zamówiłaś? Neroli to jeden z moich ukochanych zapachów :)

    Beata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zamówiłam ten: https://www.helfy.pl/kosmetyki/perfumy/perfumy-olejku/indyjskie-perfumy-olejku-neroli

      Tu możesz przeczytać polecajkę w komentarzach: https://www.kosmeologika.pl/2019/05/od-czego-zaczac-perfumy-niszowe-jo-malone-diptyque-fueguia.html

      O ile się nie minę z kurierem to dziś będę miała go w łapkach, więc mogę zdać relację ;)

      Usuń
    2. Aniu dziękuję za namiary :) Bardzo jestem ciekawa jak Ci się podoba i jak się nosi, czy rzeczywiście olejowe zapachy są trwalsze. Jeśli miałabyś chwilę to relację chętnie przyjmę :)

      Beata

      Usuń
  4. Basil & Neroli wybiorę się i powącham :). Tylko ta bazylia mnie trochę zastanawia, czy to połączenie, będzie mi pasowało :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Muszę sobie powąchać tego Melona Basil Neroli ;) Chociaż już staram się do Douglas nie łazić, bo zaraz coś kupię ;D Podobno fajne są perfumy marki Bohoboco Sandalwood neroli;) Muszę je sprawdzić. Czekam też na Twoją opinię o tych naturalnych perfumach.
    Ja teraz testuję to YR Neroli, ale to dziwny zapach, bo mimo że to EDP, to trzyma się średnio i.. dobrze ;p Bo najpierw uderza silnym neroli, potem słabnie i staje się zdatny do noszenia. Z Jo Malone marzy mi się jeszcze ten różany zapach <3
    Mam nadzieję, że Douglas Ci coś odpali za taki fajny wpis :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak tak, to jest wpis sponsorowany przez Douglasa! :)

      Muszę przyznać, że po Tam Dao od Diptyque do drzewa sandałowego podchodzę ostrożnie, ale przy najbliższej okazji powącham na pewno!

      Usuń
  6. Sporo tego, jest z czego wybierać

    OdpowiedzUsuń
  7. Z takich ‚dosłownych’ to jeszcze Eau De Rhubarbe Hermesa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rabarbar do jedzenia TAK, w perfumach nie umiem sobie wyobrazić dopóki nie powącham! Dopisuję do mojej prywatnej listy :D

      Usuń
    2. To czekam na reakcję, u mnie było miłe zaskoczenie :)

      Usuń
  8. O kurczę, gruszka i frezje faktycznie brzmią fajnie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Wszystkie mi się podobają, chcę ich powąchać :)

    OdpowiedzUsuń
  10. muszę się tam przejść i sprawdzić te zapachy

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Kosmeologika , Blogger