8/21/2017

Ośmiu wspaniałych: test maseczek w saszetkach!



Jeśli czytacie mojego bloga od dłuższego czasu, to wiecie doskonale że za maskami w saszetkach nie przepadam. Nie lubię ich zarówno za sam typ opakowania, jak i za zawartość. Uogólniam? Oczywiście, że tak. Ale jak wiele uogólnień tego typu, przekonanie to nie wzięło się znikąd.


Te przeklęte saszetki

Kwestii opakowań nie muszę chyba tłumaczyć... Nie przeczę, moje ukochane maseczki w proszku (algi, glinki...) są oczywiście również trochę upierdliwe w użytkowaniu, bo poza nielicznymi tubami z pastą z glinki i wody w środku wiąże się z nimi proces przygotowania. Ale mimo wszystko jest to babranie, które wolę od foliowych jednorazówek razy milion! Zwłaszcza gdy owa jednorazówka zawiera za dużo produktu na jeden raz, a za mało na dwa i paskudna, rozerwana saszetka straszy leżąc w łazience lub przyprawia mnie o ból serca gdy wywalam do kosza teoretycznie wartościowy jeszcze produkt.

Zdradzę Wam, że dla mnie jest od niewygody saszetek pewien wyjątek (maseczki w płachcie), ale umówmy się: w największym skrócie są one dla mnie okropne. Czy wolimy je od proszków to już kwestia indywidualna :)

Co siedzi w maseczce?


W kwestii składów mam dwa podstawowe problemy. Pierwszy jest taki, że mam wrażliwą cerę (dokładny opis moich problemów skórnych przeczytasz TUTAJ) i każdy dodatkowy składnik to dla mnie pewne ryzyko. Nawet ekstrakt roślinny nie zawsze jest pożądany, bo gdy jest ich za dużo - zawsze mnie jakieś dziadostwo podrażni.

Drugi problem jest taki, że według moich obserwacji lwia część drogeryjnych maseczek w saszetkach to po prostu... opakowane w wkurzającą folijkę kremy. Często sprawdza się tu zasada, że jeśli marka oferuje kosmetyki o kiepskich składach to takie też są jej maseczki, a marki które faktycznie mają świadomym konsumentkom coś do zaoferowania - mają je trochę lepsze. Często wciąż nie jest to nic niesamowitego, ale przynajmniej da się coś wybrać ;)

Jeśli jednak przypomnicie sobie mój -> przegląd drogeryjnych maseczek dostępnych na rynku to zauważycie, że najbardziej zachwycałam się nad dwiema markami typowo "maseczkowymi": Dermaglin oraz 7th Heaven (Montagne Jeunesse). Kiedy ktoś pyta mnie jaką maseczkę z drogerii powinien sobie sprawić, a akurat ciężko mi przypomnieć sobie dokładne nazwy tych pojedynczych produktów innych firm, które akurat im się udały, to w dziewięciu przypadkach na dziesięć polecam po prostu coś z oferty tych dwóch marek :) Dermaglin jako strzał do cery tłustej, trądzikowej i mieszanej jeszcze nigdy mnie nie zawiódł, a w przypadku każdej innej cery na pewno istnieje idealna dla niej maseczka 7th Heaven.


Testowane przeze mnie maseczki


Zebrało mi się w zbiorach trochę saszetek. Część dostałam w prezencie od znajomych (azjatyckie: Holika Holika, Missha, Innisfree) albo od firm (obie od L'biotica), a część na spotkaniu blogerek w maju (wszystkie trzy z serii 7th Heaven).

Pięć z nich to maseczki w płachcie (L'biotica, azjatyckie, 7th Heaven Tea Tree Sheet Mask), jedna maseczka typu peel-off (7th Heaven Passion Peel-Off) i jedna glinkowo-kremowa (7th Heaven Strawberry Souffle). Dzięki temu zużycie ich nie było dla mnie takim strasznym bólem ;)


Lista maseczek (w nawiasach skrót obietnic producenta):


  • L'biotica, Bubble Mask (odświeża & redukuje)
  • L'biotica, Maska Węglowa (oczyszcza & detoksykuje)
  • Holika Holika, Pig-Collagen Jelly Gel Mask Sheet (przeciwzmarszczkowa, rozjaśniająca)
  • Missha, Super Aqua Cell Renew Snail Hydro-Gel Mask (odnawiająca, nawilżająca)
  • Innisfree, It's real squeeze mask Kiwi (nawilżająca, odżywiająca)
  • 7th Heaven Tea Tree Sheet Mask (antytrądzikowa, energizująca)
  • 7th Heaven Passion Peel-Off (antyoksydacyjna, oczyszczająca)
  • 7th Heaven Strawberry Souffle (nawilżająca, odświeżająca)


Składy maseczek




L'biotica, Bubble Mask

W tej maseczce mamy najpierw raczej niczym niewyróżniającą się nawilżająco-pieniącą bazę. Jednak im dalej w skład, tym więcej ciekawych składników! Zaczynamy dość skromnie: aminokwasy, nawilżający kolagen, koenzym Q10, lecytyna, kwas hialuronowy. Aż tu nagle: Syn-Ake! o_O Nieco dalej - argirelina o_O A międzyczasie jeszcze podejrzewana o działanie przeciwstarzeniowe adenozyna. I z takiej o, maseczki dla instagrammerek (efekt pienienia się jest naprawdę spektakularny!) zrobiła się nam maseczka z typowym składem przeciwstarzeniowym. Jeśli nie wiesz dlaczego, a Syn-Ake i argirelina brzmią dla Ciebie jak zaklęcia z Harry'ego Pottera: zerknij do mojego tekstu o -> peptydach w pielęgnacji cery.




L'biotica, Maska Węglowa



Tu skład bardziej antyoksydacyjno-regenerujący, ale przez to również całkiem przeciwstarzeniowy :) Po nawilżającej glicerynie mamy szereg ekstraktów roślinnych, regenerująco-przeciwzapalny beta-glukan, nawilżacze i ponownie argirelinę :) Nieco dalej także kwas askorbinowy, czyli stara dobra witamina C. Podobnie jak w przypadku koleżanki wyżej, wszystkich substancji czynnych nie omawiam, bo to głównie taki nawilżająco-wygładzający miks, który trzeba po prostu wypróbować na sobie.




Holika Holika, Pig-Collagen Jelly Gel Mask Sheet


Bardzo nawilżająco-ekstraktowo! Z humektantów jest tu chociażby gliceryna, kolagen, sacharoza czy betaina, a dodatkowo mnóstwo fajnych wyciągów, adenozyna i wysoko rozjaśniający niacynamid <3 Idealna do tak zwanej "zmęczonej" cery.

Missha, Super Aqua Cell Renew Snail Hydro-Gel Mask


Opakowanie niechcący wyrzuciłam :<

Water, Glycerin, Snail Slime Extract, Ceratonia Siliqua Gum, Carrageenan, Hydrolyzed Baobab Tree Extract, Lactobacillus Ferment, Scutellaria Baicalensis Extract, Green Tea Extract, Artemisia Princeps Leaf Extract, Houttuynia Cordata Extract, Citrus Junos Fruit Extract, Castor Seed Oil, 1,2-Hexanediol, Caprylyl Glycol , PEG-60 Hydrogenated Castor Oil, Dipotassium Glycyrrhizate, Portulaca Oleracea Extract, Methylparaben, Centella Asiatica Extract, Chamomile Flower/Leaf Extract, Disodium EDTA, Potassium Hydroxide, Sodium Hyaluronate, Phenoxyethanol, Propylparaben, Perfume

Moim zdaniem skład dobry do cery suchej, wrażliwej. Wysoko typowe humektanty, ale mamy też zapewniający okluzję emolient. Ale co najważniejsze: mnóstwo substancji o działaniu przeciwzapalnym, łagodzącym podrażnienia. Oczywiście, za dużo mamy tutaj różnych ekstraktów, żeby można było nazwać ją jakoś wybitnie bezpieczną - każda roślina to potencjalny alergen. Ale na pewno jest to produkt ciekawy i godny uwagi.




Innisfree, It's real squeeze mask Kiwi


Podobnie jak w przypadku Holika Holika, głównie nawilżenie + ekstrakty. Jednak wydanie zdecydowanie bardziej bidne: za całe nawilżenie robi nam tu tak naprawdę gliceryna, a poza samymi ekstraktami nie ma tu właściwie nic interesującego. Nie mówię, że to zła maseczka ;) Ale na przykład dla mnie to taki raczej zbędny bajer.


7th Heaven Tea Tree Sheet Mask


Opakowanie wyrzucone :( Na szczęście na spotkaniu blogerek dostała ją też Basia, która zrecenzowała ją tutaj!, a tu (klik!) jej zdjęcie składu tej maseczki :)

Jak widzicie na zdjęciu, ta marka analizuje składy za nas ;D Od siebie dodam, że składników antytrądzikowych mamy w tej maseczce sporo, bo poza tytulowym olejkiem herbacianym zawędrowała tutaj także mięta, algi czy ekstrakt z brzozy białej.




7th Heaven Passion Peel-Off


Ponieważ to maseczka peel-off, wysoko w składzie ma Alcohol denat. - to on odparowując zmienia konsystencję żelu w glutka do zerwania z twarzy ;) Poza nim maseczka ta to po prostu koktajl nawilżaczy i antyoksydantów. Nic nie zapowiada cudów, które u mnie zdziałała... zastanawiam się, czy możliwe jest, że alkohol wspomaga też tutaj przenikanie dobroci w głąb skóry? A może po prostu ten konkretny miks ekstraktów po prostu lepiej sprawdza się na mojej cerze? Tutaj prawdy nigdy nie dojdziemy ;)





7th Heaven Strawberry Souffle


Zaczynami od glinki, idziemy przez kilka składników typowo kremowej bazy i w połowie do gry dołączają ekstakty. W międzyczasie niewinnie wyglądająca mika i suszona śmietanka :D Bardzo widziałabym tę maseczkę u posiadaczek cery suchej, ale ma szansę sprawdzić się też na mieszanej: glinka idealna dla tłustej strefy T, "krem" dla suchych policzków :)

Wrażenia


Zanim przejdę do wrażeń, słowo wstępu. Z nielicznymi drobnymi odstępstwami, każdą maseczkę testowałam w możliwie zbliżonych warukach: parę dni po podobnym zabiegu składającym się z peelingu i maseczki algowej, wieczorem, po sprawdzonym peelingu enzymatycznym, po maseczce wmasowując w twarz albo serum, albo olejek (chyba, że cera kompletnie tego nie wymagała).

Ponieważ nie mówimy tu o kremie, który może mieć takie czy inne długofalowe działanie o maseczkach mogę powiedzieć tylko krótko: zaszkodziła, nie zrobiła nic, upiększyła cerę nadając jej ładny wygląd na następny dzień. Te wrażenia absolutnie nie muszą przekładać się na to jak te kosmetyki zadziałają u kogo innego, ale jeśli masz podobny typ cery - warto zerknąć :) W przeciwnym razie dobierałabym po prostu maseczkę na podstawie składu i indywidualnych potrzeb.



Żadna mi nie zaszkodziła!


Jupi! U takiego wrażliwca jak ja to nie lada sukces. Za każdym razem nakładałam maseczkę z duszą na ramieniu, ale było świetnie. Uff.

Blado wypadły



  • L'biotica, Bubble Mask
  • Missha, Super Aqua Cell Renew Snail Hydro-Gel Mask
  • Innisfree, It's real squeeze mask Kiwi
  • 7th Heaven Strawberry Souffle


Żadna z tych maseczek nie zrobiła na mojej skórze nic ciekawego. L'biotica zapewniła mi niezapomniane doznania zmieniając się z płachty w chmurę piany :D 7th Heaven pięknie pachniała, a dzięki zawartości miki zamieniła mnie w sparklującego wampira ze "Zmierzchu". Missha i Innisfree nie miały chyba żadnego wpływu na wygląd cery - rano wyglądała ładnie, to prawda, ale przecież poza maseczką na twarz powędrował też peeling i serum. Więc nic tu zaskakującego.

Zachwyciły mnie <3


  • L'biotica, Maska Węglowa
  • Holika Holika, Pig-Collagen Jelly Gel Mask Sheet
  • 7th Heaven Passion Peel-Off
  • 7th Heaven Tea Tree Sheet Mask


Każda z pierwszych trzech maseczek wyraźnie rozświetliła, wygładziła, nawilżyła i odżywiła skórę. Fanfary należą się tu maseczce Holika Holika, bo takiego efektu Photoshopa na twarzy to naprawdę ze świecą szukać. Coś wspa-nia-łe-go. Efekt po L'biotice był dosyć zbliżony, za co oklaski.

Passion Peel-Off od Montagne Jeunesse to maseczka, która ma konsystencję żelu i lekko potem zastyga. Nie staje się ohydnym, pergaminowy markuszem, którego ściągnięcie depiluje cerę z jakiegokolwiek meszku - takie wspomnienia mam z maseczkami peel-off Planet Spa od Avon. Nie staje się spoistym glutem, jak maseczki na alginacie typu Nacomi. Robi się z niej taka gęstsza, żelowa błona, która bardzo dobrze się zrywa. Warunek? Sprawdź, czy faktycznie zastygła cała :) U mnie po zalecanych przez poducenta 25 minutach środek policzków i czoła był dalej całkiem wilgotny, maska rwała się niemiłosiernie. Odczekałam dodatkowe 10 czy 15 minut, po czym... zdjęłam ją calutką jednym pociągnięciem. Super wygodne!

Po ostatnią herbacianą maseczkę sięgnęłam, gdy zaniedbana w wirze sesji egzaminacyjnej cera zaczęła mi się troszkę zanieczyszczać. Po użyciu tej maseczki zauważyłam moje idealne "potrójne działanie antywysypowe": podreperowane gojenie małych ranek po starych zmianach, zahamowanie rozwoju robiących się pryszczy i przyspieszenie znikania tych, które zdążyły się już pojawić. Tej maseczki bałam się szczególnie, bo olejkiem herbacianym można naprawdę podrażnić się, że hej! Ale u mnie nic takiego nie wystąpiło.

***


I to by było na tyle. Na koniec mam do Was przeogromną prośbę o zagłosowanie w mojej ankiecie! Link znajduje się tuż pod banerem ;) Z góry dzięki!

Wasza
Ania


Link do ankiety znajduje się TUTAJ!

55 komentarzy:

  1. Bardzo lubię tą maseczkę bąbelkującą od L'biotica. Po aplikacji mam zawsze taką ładną cerę. Pozdrawiam, Klaudia.

    OdpowiedzUsuń
  2. A próbowałaś może jakiejś maski Himalay? (np. http://wizaz.pl/kosmetyki/produkt,79689,himalaya-herbals-oil-clear-mud-face-pack-blotna-maseczka-do-cery-tlustej.html). Co powiesz o składzie? :)
    Sylwia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O ile mnie pamięć nie myli jedynymi kosmetykami tej marki jakie stosowałam są: stosowana całe wieki temu oliwka do włosów (dziś wiem, że to była właściwie sama parafina czy tam nafta z dodatkami ;P) oraz krem antyspetyczny, który ja stosuję punktowo na niespodzianki i który bardzo lubię.

      Ta maska ma na tyle ciekawy skład, że BARDZO mnie zainteresowała! Lubię wszelkie glinki/błota, które da się kupić rozrobione w tubie, a ta zapowiada się naprawdę świetnie :)

      Usuń
  3. Cześć Ania
    Wiem, że jesteś na wakacjach ale bardzo proszę Cię o pomoc w doborze pielęgnacji, bo ja już się gubię. Mam 24 lata i cały czas cerę w zaskórnikach zamkniętych( broda, czoło, policzki, żuchwa). Na nosie i policzkach przy nosie;) zaskórniki otwarte. Czasami trafiają mi się jakieś ropne, ale sporadycznie. Na zaskórniki zamknięte w tamtym roku pomógł mi atrederm 0,05 ale jak wiosną przestałam stosować to prawie wszystko wróciło. Nie wiem co mogę stosować, bo na mnie te apteczne dermokosmetyki( efaclar, iwostin itd) nie działają. Przerobiłam kilku dermatologów i dopóki stosowałam ich maści to było ok ale nie ja nie chcę cały czas smarować się maściami z nadtlenkiem benzoilu, bo podobno przyspiesza starzenie skóry. Moja obecna pielęgnacja:
    rano:
    twarz myję żelem do twarzy z biedronki,
    póżniej nakładam żel aloesowy holika holika ( jest ok pod makijaż ale nie nawilża jakoś super). Nie stosuję filtrów, bo cały dzień jestem w pomieszczeniach.
    wieczór:
    makijaż zmywam olejem kokosowym ( nie zapycha mnie bo bardzo dokładnie zmywam go mydłem dudu osun, nie chcę zmieniać tego kroku, bo wydaje mi się, że moje pory są lepiej doczyszczone a skóra nie jest wysuszona),
    później nakładam żel aloesowy i kilka kropli oleju z malin.
    Na zimę to będzie za słabe nawilżenie ale mi cięzko coś dobrać, bo wszędzie jest gliceryna a mnie ona zapycha i mam wrażenie, że moja skóra się "poci"(szkodzą mi nie tylko kremy ale także toniki).
    Chcę wprowadzić serum z witaminą C, które Ty uwielbiasz;), bo ma kwas i nie ma gliceryny.
    Planuję jeden wieczór to serum, kolejny nawilżenie. Troche boje się wprowadzić atrederm, bo zaczynam nową pracę i nie chce chodzić z wysuszoną skórą na której makijaż wygląda fatalnie.
    Używałam krem, który polecałaś Cera plus solutions do cery trądzikowej ale niestety nic mi nie pomógł.
    Przepraszam, że zawracam Ci głowę ale nie mogę liczyć na pomoc żadnego dermatologa. Zdrowo jem, piję dużo wody, makijaż ograniczam do minimum nie wiem co mogę jeszcze zrobić. Za miesiąc zaczynam nową pracę, za rok mam ślub a cera dalej jak u nastolatki. Boje się, że przez złe nawilżanie szybko dorobie się zmarszczek( na czole mam już trzy ogromne).
    Będę wdzięczna za jakąkolwiek wskazówkę.
    pozdrawiam Emilia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałabym się tylko upewnić - rozumiem, że w tej chwili skupiamy się na ograniczeniu problemów skórnych i nawilżaniu, a nie na działaniu przecistarzeniowym, prawda? :)

      Na pewno postaram się pomóc, ale szczerze mówiąc to po opisie skóry mam podejrzenia, że to jednak może być sytuacja zbyt poważna, by dało się ją ogarnąć tylko pielęgnacją. Prawdopodobnie trochę da się pomóc, może też zabiegi u kosmetyczki by dołożyły swoje (o ile wchodzą dla Ciebie w grę), ale jeśli miałabym coś szacować to chyba raczej tylko leczenie. Wiem, że to nie brzmi optymistycznie, ale znalezienie zaufanego dermatologa, pogadanie z nim o innych opcjach leczenia (słabsza wersja Atredermu, leki doustne) to moim zdaniem coś, bez czego ciężko będzie osiągnąć maksymalny efekt...

      Usuń
    2. Dziękuję Aniu za odpowiedź;)
      Nie wiem czy w moim przypadku da się połączyć działanie przeciwstarzeniowe z ograniczeniem problemów skórnych;) Ja tego nie umiem zaplanować/ ułożyć. Planowałam wprowadzić tylko serum z wit C, bo za bardzo nie wiem co dalej. Każda Twoja rada i wskazówka jest na wagę złota;*
      Mam "upatrzonego" dermatologa ale wizyta dopiero w zimie, bo ma bardzo dużo pacjentów (przyjmuje prywatnie).
      Chodziłam do kosmetyczki na manualne oczyszczanie twarzy ( połączone z mikrodermobrazją) rok temu ( 4 zabiegi) i dzięki tym wizytą ropne pryszcze pojawiają się baardzo rzadko. Zaskórniki też mi usuwała ale jednak po kilku tygodniach wracały (mówiła, że u mnie będą wracać). Chce iść we wrześniu na takie oczyszczanie ale mogę sobie pozwolić narazie na jedną taką wizytę dlatego próbuję teraz ułożyć sobie jakąś dobrą pielęgnację, żeby nie zepsuć cery po oczyszczaniu. Najbardziej martwi mnie ta gliceryna, bo jest praktycznie wszędzie a znowu większość naturalnych kremów jest dla mnie za "bogata".
      Niestety należę do tych gruboskórnych dlatego polecane przez wiele osób te kremy z pharmaceris (kwas migdałowy) nie robią u mnie nic, tak samo jak efaclar.
      Straciłam już mnóstwo pieniędzy na te wszystkie kremy, maści a efekt zerowy. Zamiast zajmować się działaniem przeciwzmarszczkowym to ja dalej leczę trądzik. ( ciesze się, że trafiłam na Twój blog, bo do tej pory nie myślałam o zmarszczkach. Wydawało mi się, że mam czas. A teraz mam na czole i pod oczami ;))
      Serdecznie dziękuję za poświęcony czas. Trzymam kciuki za Twoją medyczną karierę, bo wiem, że będzie warto przyjechać do Ciebie na wizytę z drugiego końca Pl.
      pozdrawiam

      Usuń
    3. Jejku, dziękuję Emilko za tyle miłych słów :)

      W Twojej sytuacji zdecydowanie brakuje czegoś regulującego - właśnie kwasów (jak w serum Bielendy) i/lub retinolu.

      Kosmetykiem, które wydaje mi się stworzony dla osób z Twoimi problemami jest ten krem Pharmaceris: https://goo.gl/Ur9TAC, ale ma on dwa minusy: wymóg filtra SPF 30 oraz gliceryna. To drugie wydaje mi się problemem niewielkim, bo przy takim stężeniu retinolu (oraz przy stosowaniu serum z kwasem glikolowym) ryzyko zapychania jest naprawdę minimalne. Pozostaje kwestia filtrowania się, ale skoro na razie go nie planujemy to krem odpada. Chyba, że zdecydowałabyś się na filtr?


      Tak się składa, że wiele składników przeciwtrądzikowych ma zarazem działanie przeciwstarzenowe, szczególnie retinoidy (a więc Atrederm jak najbardziej też!). Więc oczywiście na razie odpuściłabym sobie filtrowanie "przeciwstarzeniowe" (oczywiście w razie stosowania fotouczulających leków, zabiegów czy zwykłego opalania nigdy nie odpuszczamy!!!), ale postaram się dopomóc tak, żeby spiąć wszystko razem i jeśli będziesz chciała i mogła, to dorzucisz filtrowanie po weselu (przy okazji - gratulacje!) :)

      Usuń
    4. Dziękuję;)
      Zasłużyłaś na te słowa swoim blogiem i komentarzami;)
      Ale już koniec słodzenia Pani Doktor, właśnie mnie przekonałaś do filtrów;)
      Tylko jak to rozplanować skoro serum i krem powinny(?) być na noc, może jedna noc serum a druga krem albo na serum krem? Mniej więcej według mnie tak to może wyglądać, ale oczywiście czekam na Twoją opinie.
      rano: delikatny żel do mycia twarzy
      filtr;)
      nawilżanie?( może zostawie ten żel aloesowy z holiki?)- czy już lepiej nic nie nakładać?
      wieczór:
      makijaż zmywam olejem kokosowym
      olej zmywam naturalnym mydełkiem (alterra)
      może jakiś napar ziołowy dla ph po tym mydle? albo tonik (wiem, że za ziołami nie przepadasz)
      serum bielenda/ krem pharmaceris?
      na pewno na szyję i dekolt zrobie sobie Twój olejek

      I co z nawilżeniem? Boje się tych kremów drogeryjnych. Z drugiej strony będę stosować kwasy i retinol. Kiedyś próbowałam olej z nasion malin + żel hialuronowy i chyba nie było źle. Szczerze mówiąc nie mam żadnego pomysłu na nawilżenie, bo panicznie boje się zapychania.
      Dziękuję za Twoją pomoc i wszelkie rady. Poświęcasz swój wolny czas na ratowanie pryszczatych;)
      pozdrawiam;)

      Usuń
    5. Mi osobiście z rozplanowaniem bardzo pomaga fakt, że serum Bielenda stosuję po prostu rano, pod filtr. Pozwalam sobie na to, bo producent zaleca przy nim praktycznie nieistniejącą ochronę przeciwsłoneczną (SPF 20 w postaci ich kremu na dzień, a prawda jest taka, że stosując filtry w kremach tego typu nigdy nie nakładamy ich wystarczająco dużo, by dały nam tę teoretycznie oferowaną ochronę) ;) A ponieważ ja filtruję się znacznie wyższymi faktorami i to kosmetykami dobrej jakości, to nie obawiam się tu żadnych problemów. Serum stosuję rano, daję 10 minut na wchłonięcie, potem porządna warstwa filtra i jestem gotowa ;)

      Wstępnie namawiałabym Cię właśnie na to, ale zanim wprowadziłabyś serum z Bielendy proponowałabym najpierw Pharmaceris i filtr, bo zmieniając tyle rzeczy w pielęgnacji na raz narażamy się na spore ryzyko, że nie dojdziemy później do ładu z tym co dało efekt, co było obojętne, a co ewentualnie zaszkodziło (np. uczuliło, podrażniło, wysuszyło).

      Więc szkic proponowałabym następujący:
      (rano)
      - mycie łagodnym żelem lub samo przetarcie płynem micelarnym
      - jeśli było mycie, to potem koniecznie tonik! Bez gliceryny cudowny jest na przykład Uroda Melisa <3 https://goo.gl/AsoV3g
      - (tu później będzie serum, ale na razie bym się z nim wstrzymała)
      - krem z filtrem minimum SPF 30. O takich kremach pisałam tutaj http://www.kosmeologika.pl/2016/11/top-6-najlepszych-filtrow-na-jesien-zime.html, przy czym Anthelios i Soraya mają glicerynę. Nie jakoś wysoko, ale uczciwie zwracam uwagę :) Wybór zostawiam Tobie, bo też dochodzą tu kwestie budżetu jaki masz itp. ;)

      (wieczór)
      - demakijaż (obojętne jaki, byle się sprawdzał! Nie mam nic przeciwko olejowi kokosowemu)
      - mycie (Dudu Osun jak najbardziej, Alterry nie znam - chociaż obawiałabym się mocnych detergentów w nim...)
      - tonizowanie (jak wyżej)
      - krem Pharmaceris

      Później jak najbardziej chętnie wprowadziłabym serum, może jakiś bardziej "funkcyjny" tonik niż Melisa, ale nie chciałabym na raz wywracać wszystkiego do góry nogami :D

      Aha, oczywiście naturalne toniki też wchodzą w grę - mi też jak najbardziej zdarza się ich używać :D Najbardziej lubiłam te:
      http://www.kosmeologika.pl/2014/09/piec-naturalnych-tonikow-do-kazdej-cery.html

      Usuń
    6. A jeszcze może dodam coś, co może jest tematem na inną dyskusję, ale warte jest przemyślenia. Chciałabym zapytać skąd u Ciebie przekonanie, że źle reagujesz na glicerynę?

      Pytam, bo OGROMNA rzesza dziewczyn (nie mówię, że chodzi też o Ciebie) wmawia sobie zapychanie przez glicerynę, które jest naprawdę niezmiernie rzadkie. Kiedy z nimi rozmawiam często okazuje się, że nigdy nie miały w pełni bezglicerynowej pielęgnacji, więc w sumie ciężko powiedzieć jak wyglądałaby wtedy ich cera. W trakcie naszych rozmów wychodzi na jaw dużo błędów pielęgnacyjnych, które po złożeniu dawały efekty wszelkiej maści wysypów, a te same zawierające glicerynę kosmetyki okazywały się później zupełnie nieszkodliwe, a wręcz przeciwnie :)

      Oczywiście dopuszczam opcję, że należysz do pechowców i dobrze to sprawdziłaś, ale na wszelki wypadek - wspominam ;)

      Usuń
    7. W takim razie zaczynam stosowanie według Twojego planu;) Altere zużyję do ciała a kupię sobie Dudu Osun.
      Po jakim czasie zalecasz wprowadzić serum? Dopytuję, bo do Ciebie pisze bardzo dużo osób a poza tym masz bardzo dużo nauki i nie chcę później zawracać Ci głowy.
      Tonik bardziej "funkcyjny";) to coś z kwasem? ( próbowałam kiedyś z kwasem mlekowym, zrobiony na podstawie jakiegoś bloga, ale bardzo mocno łuszczył, chyba przesadziłam ze stężeniem;))

      Jeżeli chodzi o glicerynę- gdy zaczęłam się interesować pielęgnacją cery trądzikowej (na początku oczywiście stosowałam wszystkie kosmetyki z drogerii anti acne, bo byłam pewna, że muszę wszystkie krostki wysuszać;) nic nie mów;p już zmądrzałam;)). Po przeczytaniu kilku wpisów/ blogów doszłam do wniosku, że mojej cerze potrzeba kremu o żelowej konsystencji, żeby nie zapychał. Ale wszystkie te żelo-kremy były strasznie lepkie na mojej buzi i miałam wrażenie duszącej się skóry. Później wyczytałam, że żelokremy są na bazie gliceryny i dlatego mnie zapychają. Doszłam do wniosku, że skoro "lekkie" kremy mi szkodzą to nawet nie będę próbować bardziej treściwych. Ale to co piszesz ma sens, może faktycznie jak gliceryna jest wysoko w składzie to może być u mnie szkodliwa ale jak dalej w składzie to przecież za dużo jej nie ma. W tamtych "czasach" mój demakijaż to był płyn do demakijażu i żel domycia twarzy. Teraz mój sposób oczyszczania jest delikatny ale dokładny.
      Może warto coś na jesień i zimę wprowadzić. Szkoda,że ten krem, który polecałaś zmienił skład, bo był tani i dobry;) Fajnie, że o to zapytałaś, bo ja chyba nigdy nie zastanowiłabym się ponownie nad tym składnikiem;)

      Usuń
    8. A powiem Ci, że żelokremy to w ogóle jest ciekawy temat, bo mi ZAWSZE szkodzą (wyjątek - suchy żel-krem Anthelios, ale to filtr i to żelokrem tylko z nazwy) i na pewno nie jest to wina gliceryny, bo zupełnie nie mam nic przeciwko temu składnikowi i bardzo go cenię. Może kiedyś uda mi się to jakoś dogłębniej zbadać i znaleźć winowajcę ;)

      Z Dudu Osun to chyba małe nieporozumienie - ja zrozumiałam, że Ty nie chcesz używać niczego innego i dlatego o nim wspomniałam :D Ale zamiast niego każdy delikatny żel (np. ten z Biedronki), którym umyjesz buzię dokładnie i delikatnie będzie dobry. Rzuć okiem na ten wpis:
      http://www.kosmeologika.pl/2017/05/moj-ulubiony-sposob-na-oczyszczanie.html

      Przez funkcyjny mam na myśli na przykład kwasowy (ale wcale niekoniecznie złuszczający - spójrz na przykład na ten: http://www.kosmeologika.pl/2015/01/diy-tonik-kwasowy-do-codziennego-uzytku.html ), ale nic na siłę - mógłby być też po prostu antyoksydacyjny, nawilżający itp., jakichś taki bardziej "wyczesany" żeby dać efekt wow ;))) Ale to dopiero jak już będziemy więcej wiedziały na temat tego co Twoja skóra polubiła, a co nie.

      Na efekty poczekajmy miesiąc. Tyle trwa wymiana komórek naskórka i ocenianie wcześniej bywa złudne (zarówno na plus, jak i na minus) :)

      Usuń
    9. uff już się bałam, że mam obsesję z tymi żelokremami;p A co do badań- czekam z niecierpliwością;)
      Mydełko w wieczornej pielęgnacji muszę mieć, bo ładnie domywa olej i nie powoduje wysuszenia;)
      Zaczynam pielęgnację, za miesiąc dam znać. Już nie mogę sie doczekać szukania "wyczesanego" toniku;))
      Uzupełniłam Twoje ankiety ( przepytam jeszcze Brata i Narzeczonego, bo oni też byli u dermatologa) narazie tylko tak mogę Ci się odwdzięczyć za pomoc.
      Twój pomysł z konsultacjami jest genialny! Skóra cały czas się zmienia i może się okazać,że za jakiś czas pozbędę się krostek(oby!) i będę musiała zmienić pielęgnację a wtedy bardzo chętnie skorzystam z Twoich porad. Po co mam płacić dermatologom skoro nie pomagają w ułożeniu pielęgnacji (każdy kazał mi kupić "jakiś" krem antytrądzikowy oczywiście matujący- ot cała ich pielęgnacja.Tylko maści wysuszcające krostki i koniec. Wiem, że negatywnie się wypowiadam o lekarzach ale jestem już tym wkurzona. Byłam u kilku- małe, duże miasta, wszystko prywatnie a niektórzy potrafili wypisać receptę nie oglądając cery.) jak mogę Tobie i wiem, że dostane konkretne informacje i porady;)
      Bardzo Ci dziękuję za pomoc.
      Życzę Ci powodzenia w dalszej karierze i oczywiście odpoczynku na wakacjach:)
      pozdrowienia i buziaki;)

      Usuń
  4. Witaj Aniu, ale kawał dobrej roboty robisz.
    trafiłam na twój blog stosunkowo niedawno i chłonę jak tylko mogę. 
    Mam do Ciebie prośbę – jeśli oczywiście to nie problem – czy zechciałabyś mi coś podpowiedzieć w kwestii pielęgnacji skóry twarz?
    Może przedstawię mój schemat a Ty dorzucisz coś od siebie?
    Rano myję twarz wodą, przecieram papierowym ręcznikiem, na to Serum Ava Hydranov kwas hialuronowy (Ingredients (INCI): Aqua, Glycerin, Sodium Carrageenan, Sea salt, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Sodium PCA, Sodium Carbomer),
    później filtr pharmaceris spf 50+ do twarzy i ciała (Aqua, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Butyl Methoxydibenzoylmethane, C12-15 Alkyl Benzoate, Octocrylene, Titanium Dioxide (nano), Butylene Glycol, Cetyl Alcohol, Potassium Cetyl Phosphate, Ethylhexyl Triazone, Methylene Bis-Benzotriazolyl Tetramethylbutylphenol (nano), Dicaprylyl Carbonate, Hydrogenated Dimer Dilinoleyl / Dimethylcarbonate Copolymer, Alumina, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Decyl Glucoside, Xanthan Gum, Lonicera Caprifolium (Honeysuckle) Flower Extract, Caprylyl Glycol, Passiflora Incarnata (Passionflower) Seed Oil, Tromethamine, Caprylic/Capric Triglyceride, Simethicone, Lonicera Japonica (Honeysuckle) Flower Extract, Propylene Glycol, Laminaria Ochroleuca Extract, Glycerin, Sorbitol, Lecithin, Collagen, Sodium Chondroitin Sulfate, Folic Acid, Disodium EDTA, Glyceryl Caprylate, Phenoxyethanol, Phenethyl Alcohol) czasem wymieniam filtr na krem biolaven do twarzy na dzień z olejem z pestek winogron i wit. E (INCI: Aqua, Glycine Soja Oil, Vitis Vinifera Seed Oil, Sorbitan Stearate, Sucrose Cocoate, Glycerin, Urea, Xylitol, Glyceryl Stearate, Stearic Acid, Cetearyl Alcohol, Tocopheryl Acetate, Xanthan Gum, Benzyl Alcohol, Lavandula Angustifolia Oil, Parfum, Dehydroacetic Acid.) ale średnio jestem z niego zadowolona więc czekam do końca opakowania i szukam czegoś innego. Na krem / filtr nakładam podkład z Annabelle Minerals (Składniki: Mica, Titanium Dioxide, Zinc Oxide, Iron Oxides). Wieczorem zmywam makijaż Himalaya herbals oczyszczający żel do mycia twarzy (INCI: Aqua, Ammonium lauryl sulfate, Melia azadirachta leaf extract, Cocoamidopropyl betaine, Sodium cocoyl glutamate & Disodium cocoyl glutamate, Glycerin, Acrylates/C10 - 30 alkyl acrylate crosspolymer, Curcuma longa root extract, Phenoxyethanol, Sodium hydroxide, Parfum, Methylchloroisothiazolinone & Methylisothiazolinone, Sodium metabisulfite, Citric acid, Disodium EDTA, Tocopheryl acetate, CI 19140, CI 42090, Butylphenyl methylpropional, Hexyl cinnamal) nakładam serum Ava hydronov kwas hialuronowy (ten co wyżej).
    Raz w tygodniu używam peelingu AVON z minerałami z morza martwego (Aqua, Butylene Glyool, Caprylic/capric triglyceride, sucrose cocoate, algin, ppg, methyl glucose ether, methylparaben, sorbitan sesquioleate, carbomer, cholesterol, disodium edita, alcohol denat, calcum slicate, silica, sodium hydroxide, parfum, glycyrrhiza glabra (licorice) root extract, sea salt. <1024879-005>),
    Moje problemy:
    - skóra na policzkach sucha (czasem ściągnięta) strefa T mieszana,
    - strefa T z zaskórnikami (takimi średnio widocznymi ale są – najwięcej nos),
    - pierwsze zmarszczki,
    - dosyć często w strefie T odstające skórki – więc potrzebny peeling,
    - rzadko ale zdarzają się małe wypryski,

    To na czym najbardziej mi zależy to poprawić nawilżenie skóry (pozbyć się pierwszych zmarszczek – mam 30 lat) i pozbyć się zaskórników (uspokoić strefę T).
    ps. Co jakiś czas stosuję maseczkę węgiel + miód – pomaga ograniczyć zaskórniki.

    Czy mogłabyś mi coś doradzić / polecić inne kosmetyki do pielęgnacji? Mam wrażenie, że moja skóra bardzo szybko przyzwyczaja się do danego kosmetyku i przestaje na niego reagować. Budżet jaki mogę wydać na jeden kosmetyk to mniej więcej 40 zł / jeden kosmetyk. Bardzo ci dziękuję za pomoc i poświęcony czas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesteś pewna, że skład serum Avy jest dobry? Bo wygląda na to, że... nie ma w nim kwasu hialuronowego? :O

      Co Ci nie pasuje w filtrze Lirene tak dokładniej?

      Rozumiem, że wieczorem jest tylko mycie + serum?

      Czy stosujesz jakieś toniki, płyny micelarne...?

      I w sumie najważniejsze: jakiego rodzaju są te zmarszczki, które się pojawiły? Jeśli masz problem z ocenieniem, zajrzyj tutaj :)
      http://www.kosmeologika.pl/2016/05/choc-reklamy-kremow-przeciw.html

      Pozdrowionka!

      Usuń
    2. Hej, dziękuję za odpowiedź.
      Super, ze ava nie ma w sobie kwasu hialuronowego..... ehh możesz polecić jakieś inne wrtosciowe serum?

      Chyba pomyliłeś filtr lirene z kremem biolaven? W kremie nie pasuje mi to, ze słabo nawilża moją skórę. Czest jest tak, ze nakładam go,czekam chwilę i nakładam kolejną warstwę i wtedy jest jako tako.

      Tak, wieczorem jest tylko mycie i serum. Co powinnam dodać?

      Tonikow/ płynów micelarnych nie używam. Możesz jakoś poecic? I kiedy Ci używać? Po każdym myciu?

      Zmarszczki jakie mam to głównie są spowodowane odwodnieniem i kilka mimicznych.

      Dziękuję Ci za wszystkie polecenia.
      Pozdrawiam

      Usuń
    3. Serum z Avy to po prostu gliceryna z zagęszczaczami :( Jest mnóstwo serum na rynku, które stanowią właściwie sam kwas hialuronowy z dodatkami (np. Eveline ma takie https://goo.gl/GSSFtN ), można też zamówić czysty kwas hialuronowy na stronach z półproduktami.

      Zwykle jedną z pierwszych rzeczy, jakie polecam każdemu z przesuszoną, ściągniętą skórą jest rezygnacja z mycia rano na rzecz oczyszczenia płynem micelarnym. Szanuję to, że dla wielu osób wydaje się to "niewłaściwe", bo bez mycia nie czują się czyste itp. Więc jeśli nie wchodzi w grę, to daj znać :) Ale może dasz się namówić? :)

      Wieczorem zdecydowanie cały schemat jest to poprawki. Żel ma ALS, czyli silny (często wysuszający) detergent, potem brakuje tonizacji (przywrócenie fizjologicznego pH), serum - jak już ustaliłyśmy - jest kiepskie, a dodatkowo ponim koniecznie musi być coś zapewniającego tak zwaną okluzję.

      Zerknij do tego wpisu: http://www.wiedzmabloguje.com/2012/05/nawilzanie-i-humektanty.html
      Jak się z niego dowiesz, humektanty (gliceryna, kwas hialuronowy...) działają trochę jak otwarte okno. Jeśli położymy na cerę czysty kwas hialuronowy (żel aloesowy, glicerynę...) to po początkowym ukojeniu, wilgoć "ucieknie" ze skóry powodując ściągnięcie. Po wprowadzeniu nawilżenia do skóry trzeba tę wodę w niej "zamknąć" przez jakiś krem lub olejek. Nie muszą być ciężkie/tłuste, byle tylko był to jakiś emolient. W zależności od tego co ustalimy w temacie pielęgnacji porannej, na pewno dobierzemy Ci jakiś tonik i krem :)

      Usuń
    4. Witaj kochana. Dzięki za wszystkie informacje.

      Czyli to serum z avy idzie do kosza czy można znaleźć dla niego jakieś inne zastosowanie?

      Jeśli chodzi o mycie buzi rano tonikiem, micelem to nie ma problemu. Kiedyś tak robiłam i to mi odpowiadało - zabij nie wiem dlaczego z tego zrezygnowałam. Więc śmiało możemy zacząć dzień od nie mucia zelem:-)

      Jestem trochę zaskoczona ze wieczorną pielęgnacja też jest do kitu, ale w końcu nie znam się na tym zbytnio. Więc już wszystko jasne dlaczego mam problem z suchą skóra (może przyodpowiednim serum na noc krem z biolaven będzie ok). Chciałabym też zacząć działać z retinolem, możesz też gdzieś go "wsadzic" do tej mojej pielęgnacji?
      Dziękuję kochana za polecenia

      Usuń
    5. Nie chciałabym używać takich mocnych określeń jak "do kitu", ale przyznam, że jestem dość zatrwożona internetowym szałem na żel aloesowy, bo - jak opisałam w poprzednim komentarzu - stosowany nieumiejętnie może w wielu przypadkach być receptą na wysuszenie skóry na wiór.

      Zarówno żel, jak i serum Avy mogą być fajnym uzupełnieniem pielęgnacji: albo do stosowania "pod coś" (np. filtr, krem na noc...), do wzbogacania kosmetyków (na przykład kremu na noc, pod oczy, balsamu do ciała, kremu do rąk...) oraz jako półprodukt do kosmetyków, zwłaszcza maseczek (zamiast rozrabiać glinkę czy algi tylko z wodą, można do nich dokapać właśnie takich fajnych nawilżaczy i w ogóle masy innych ciekawych składników) :)

      Jeśli chodzi o retinol to wszystko zależy od tego jak będzie pielęgnacja poranna. Jeśli z filtrem minimum SPF30, to mamy spore pole do popisu ;) Jeśli nie, to mniejsze - będą to po prostu kremy z małą ilością retinolu, bo takie też są. :)

      Usuń
    6. Ok, to spróbuję wykorzystać te kosmetyki tak jak sugerujesz:-) dzięki!

      Filtry są u mnie non sstop stosowane, teraz 50 a pod koniec września zmieniam na 30, więc możemy dac coś "mocniejszego":-)

      Usuń
    7. Jeżeli chodzi o retinol. (Jakiś przez przypadek kliknelo mi się opubliku)

      Usuń
    8. No to w tej kwestii mam takie dwa ulubione rodzaje preparatów, które polecam w zależności od tego ile kto może wydać.Wersja niskobudżetowa to krem z Pharmaceris, który poleciłam innej czytelnice w komentarzach pod tym postem :) O ten: https://goo.gl/Ur9TAC

      Usuń
    9. dziękuję kochana za polecenie :*
      w przyszłym tygodniu pędzę po ten kremik, a tak z ciekawości,możesz poddać nazwę tego droższego?

      Czyli podsumowując pielęgnacja ma wyglądać tak:
      rano:
      tonik / płyn micelarny,
      krem z retinolem
      filtr

      wieczorem:
      żel do twarzy
      tonik / płyn micelarny
      serum (może próbuje tego z bielendy z wit. c)
      krem biolaven.

      to wszystko? czy coś pominęłam? Mogę stosować serum wieczorem a rano krem z retinolem? to jedno drugiemu nie przeszkadza?

      Aniu jeszcze jedno pytanie - czy peeling który wymieniłam w pierwszym poście jest godny uwagi? Czy może lepiej zmienić go na coś z lepszym składem?
      dziękuję ci za wszelką pomoc, jesteś wielka!!!
      twój blog to skarb!!
      pozdrawiam

      Usuń
    10. Doczytałam o tym kremie z pharmaceris - on jest na noc, więc wypadałoby go chyba zamienić z serum, prawda? Czyli:
      Rano:
      - tonik (kupiłam z biedry różowy) ,
      - serum z witaminą C,
      - filtr 30,

      wieczorem:
      - żel do twarzy (z biedry)
      - tonik,
      - krem pharmaceris
      Krem z retinolem pewnie będę stosować 2,3 razy w tygodniu (zobaczymy jak będzie reagowała skóra). W pozostałe dni mogę używać kremu biolaven czy powinnam nakładać coś treściwszego? Możesz coś zasugerować?

      Mam nadzieję, że nie męczę Cię zbyt moimi pytaniami (wiem, że jesteś na wakacjach) ale chciałabym w końcu ogarnąć moją buźkę bo jak nie teraz to kiedy?

      Usuń
    11. Dokładnie taki plan pielęgnacji jak w tym drugim komentarzu chciałam Ci zasugerować :)

      Ja ten krem z Biolaven na noc miałam i bardzo lubiłam, ale ciężko przewidzieć jakie będą wymagania Twojej skóry, bo w niektórych miejscach pielęgnacji ją koimy (łagodniejsze oczyszczenie, koniec zostawiania jej bez okluzji itp.), a w innych dajemy jej kopniaka (serum, retinol).

      Wiec jeśli ten Biolaven wystarczy to bym go zostawiła, a jeśli nie - napisz mi co dokładnie przeszkadza Ci w efektach i będziemy szukać czegoś innego :)

      Usuń
    12. Aha, i nie pamiętam czy już o tym wspominałam, ale pamiętaj, że o ile nie wystąpią jakieś kiepskie efekty, to nowemu schematowi pielęgnacji trzeba dać co najmniej miesiąc żeby upewnić się, czy wszystko działa, nie zapycha itp. :) Do pewnych kosmetyków trzeba cerę przyzwyczaić, ewentualne zapychanie też wychodzi tak naprawdę dopiero po takim czasie itp. Więc trzeba uzbroić się w odrobinę cierpliwości ;)

      Usuń
    13. Witaj Aniu, melduję że skompletowalam już wszystkie kosmetyki i zaczynam nowa pielęgnację według Twojego schematu.
      Został mi jeszcze filtr z lrp do kupienia ale to na spokojnie bo jeszcze mam 50tke z pharmaceris. Już nie mogę doczekać się efektów. Dam znać jak sytuacja będzie wygladac za miesiąc. Jestem optymistycznie nastawiona do zmian:-) dziękuję Ci bardzo za pomoc i to że dzielisz się swoją wiedzą z nami. Każdy post który czytam go dla mnie dużo nowej wiedzy, zapisuję co jakiś czas ciekawsze kosmetyki do wypróbowania. Dziękuję raz jeszcze:-)

      Usuń
    14. Cieszę się ogromnie :) W razie czego gdyby się coś działo - wiesz gdzie mnie szukać ;) A jeśli wszystkie zmiany będą na plus to będę mega wdzięczna jeśli dasz mi znać tak za miesiąc, będę spokojniejsza ;D

      Usuń
  5. Bąblujące stały się ostatnio bardzo popularne, a Dermagliny też lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ankietę już wypełniałam :) Dziękuję za odniesienie do mnie :* U mnie ta Tea Tree sprawdziła się super, chętnie do niej wrócę :) Natomiast Strawberry zrobiła u mnie meeeega blur na twarzy, wyglądała świetnie, ale te drobinki - jak ze Zmierzchu, dobre określenie :D Mam jeszcze jedną saszetkę i jakoś tak nie ciągnie mnie do użycia :P Z kolei peel off nie zrobiła na mnie wrażenia. Niektórzy się denerwują, że ma alkohol, no ale przecież on jest potrzebny, dobrze że to wyjaśniłaś.

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak zwykle obszernie :P Ja nie lubię maseczek 7th heaven, a sumie to moja skóra twarzy ich nie lubi :P

    OdpowiedzUsuń
  8. Dawno nie miałam nic od Dermaglin a od 7th Heaven nigdy :P
    Na tę z olejkiem herbacianym skusiłabym się bez dwóch zdań :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Hej, czytam Twojego bloga zupełnie od niedawna (też jestem z Trójmiasta :)), ale już zdążyłam skopiować kilka kosmetyków :). Mam trochę problemów z cerą (z którą raczej problemów nie miałam wszystko zaczęło się o picia bratka; półtorej roku już dochodzę do siebie..), chciałam też zacząć jakoś bardziej świadomie o nią dbać (25 lat to już najwyższy czas!) i w zasadzie postanowiłam, że jeśli Twoje rady nie pomogą, idę do dermatologa. Póki co (nie chcę zapeszać, bo to dopiero kilka dni), widzę poprawę, ale poczekam kilka tygodni :).
    To samo z włosami - nie chce mi się wierzyć, ale już po dwóch myciach szamponem Natur Vital i używania wcierki Jantar widzę poprawę w kwestii wypadania włosów.

    Bardzo Ci dziękuję za całą pracę, jaką wkładasz w prowadzenie bloga, pewnie całkiem sporo jest osób, które nie komentują, a czytają, wprowadzają w życie Twoje rady i widzą efekty :), ale miłe słowo na pewno motywuje!

    Mam tylko jeszcze jedno pytanie, od jakiegoś czasu zaczęłam siwieć na skroniach, na tyle, że było to widoczne przy związanych włosach. Nie chce mi się wierzyć, że to genetyczne (moje starsze rodzeństwo nie ma żadnych problemów..), ale znowu nie mam pojęcia jak można to sprawdzić i co mi zostaje, poza farbowaniem włosów (co robię, ale trzymam się naturalnego efektu).
    Może masz jakiś pomysł jak opóźnić ten proces?

    Dzięki jeszcze raz i udanych wakacji!
    Ola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiedzieć, że motywuje to jak nic nie powiedzieć - komentarze takie jak ten dają mi tyle energii i otuchy, że na żywo zaściskałabym Cię chyba na śmierć ;D

      Siwienie ogólnie jest jednym ze słabiej poznanych procesów w medycynie, ale najpierw dwa ważne fakty:
      - To, że w rodzinie tego nie było nie oznacza, że przyczyna nie jest genetyczna. Poza tym, że materiał genetyczny dziedziczymy, to jeszcze każdy z nas ma w sobie różne odchylenia, mutacje, efekty epigenetyki oraz efekty tego, że jednak jesteśmy mieszankami od mamy i taty ;) Więc mimo wszystko jest możliwe, że podłoże jest genetyczne.
      - U osób pochodzenia kaukaskiego o przedwczesnym siwieniu mówi się gdy zachodzi przed 20 rż., wszystko po tym okresie to albo "taka nasza uroda" albo faktycznie efekt problemów zdrowotnych.

      Co można robić? Bezwzględnie rzucić palenie (jeśli palisz), a w kwestii diety ogarnąć temat wystarczającej ilości białka (oraz jakości, jeśli jesteś na diecie wege) oraz witaminy D oraz B12, żelaza, miedzi i wapnia.

      W kwestii pielęgnacji ciężko mi orzec czy da się tu coś zrobić, ale ekstrapolując postępowanie w innych chorobach itp. powiedziałabym, że masaże i wcierki na pewno nie zaszkodzą, a szansę pomóc też mają. Może warto byłoby na przykład Jantar stosować naprzemiennie z czymś, co ma alkohol (jeszcze bardziej pobudzić ukrwienie i dotlenić cebulki) i to najlepiej z tymi składnikami co wymieniłam a propos diety. Jeśli są jakieś ziółka wyjątkowo bogate w te mikro- i makroelementy to warto w nie celować :)

      Pozdrawiam serdecznue u dzięki raz jeszcze za miłe słowa <3

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

      Usuń
    3. Bardzo przepraszam, ale taki komentarz o wiele za bardzo śmierdzi mi kryptoreklamą :(

      Usuń
    4. Nie miałam takiego zamiaru. Poleciłam ten produkt bo u mnie był wysyp nowych włosków. A podałąm tylko link bo nie miałam czasu na pisanie więcej.
      Przepraszam

      Usuń
    5. W takim razie przepraszam! Jestem wyczulona na komentarze promujące produkty tej marki, bo mają wyjątkowo bezczelnie nasilony marketing szeptany oparty o fejkowe komentarze i widocznie tym razem przesadziłam :<

      Usuń
    6. Rozumiem, nie wiedziałam. mi akurat te wcierki pomogły, miałam wysyp baby hair:) Teraz kupiłam wcierkę z vianka, zobaczymy jak się spisze :)

      Usuń
  10. Hej Aniu, znalazłąm w rossmanie krem z lirene spf50. To nie jest ten który polecałaś nie ma go w moim Rossmanie już a czy możesz zerknac na skłąd trego kremu?
    http://www.rossmann.pl/Produkt/Lirene-Dermoprogram-hydrolipidowy-ochronny-krem-do-twarzy-SPF50-40-ml,407840,5881

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten krem jest zupełnie inny, oparty o dużo bardziej przestarzałe substancje o działaniu ochronnym. Ale ta emulsja, którą zawsze polecam to tak naprawdę tańszy odpowiednik innego kremu od dr Ireny Eris - konkretnie kremu hydrolipidowego SPF 50+ Pharmaceris. Więc może uda Ci się go znaleźć?

      Usuń
    2. Ja też mam tą emulsję którą Ania poleca. I dla mnie jest lepsza bo lżejsza niz ten Hydrolipidowy z Pharmaceris. Chociaz moze do suchych cer Pharmaceris poźną jesienią i zima sie lepiej sprawdzi bo jest bardziej tłusty.
      Mi lepiej sie sprawdza Lirene. Przecepraszam Aniu za wtrącanie się :)

      Usuń
    3. Ależ nie ma sprawy, ja się mega cieszę jak Czytelniczki nawzajem sobie pomagają! :)

      Usuń
  11. Hej!
    A czy pod filtr konieczne jest stosowanie serum z wit C? Czytałam ze filtry powoduja starzenie sie skóry wiec trzeba użyć wit. C?? Czy to głupota? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Filtry HAMUJĄ starzenie się skóry, jest dokładnie odwrotnie niż czytałaś ;) Witamina C ma również działanie przeciwstarzeniowe, ale nie jest koniecznością stosowanie jej pod filtr. Jednak ma ona wtedy działanie synergistyczne, więc zawsze to polecam osobom, które mają taką możliwość i chęć :)

      Usuń
    2. Dzięki:)
      A czy skóra przy codziennym używaniu filtrów "męczy się" ?

      Usuń
    3. Mogę odpowiedzieć za siebie, że jak już udało mi się utrafić z filtrem dobrym DLA MNIE oraz - co bardzo ważne - bardzo dokładnie go zmywać, regularnie używać produktów z kwasami i peelingów, to problemu u siebie nie obserwuję i też nikt z kim układałam plan pielęgnacji nigdy nie narzekał na to.

      Oczywiście takie opinie internecie się zdarzają, ale niestety nie mam wglądu w całokształt pielęgnacji autorek każdej z nich i ciężko mi powiedzieć czy czasem wina nie leży jednak po ich stronie..

      Usuń
    4. No właśnie a czym zmywasz filtr? Ja stosuję lirenkę emulsję albo ultralekki anthelios i zmywam je melczkiem be organic. Tak robie od kilku miesięcy i nic mnie nie zapycha, nic nie wyskakuje.Twarz myję jeden raz i na lekki krem nawilżajacy i filtr nie nakładam juz nic, nie maluję sie. Myslisz ze to dobre oczyszczanie na dłuższą metę? Dołożyłabyś coś jeszcze? Oczywiscie peelingi i maseczki stosuję regularnie. Pytam o zmywanie filtra :)

      Usuń
    5. Może jestem nudna, ale zawsze powtarzam, że najlepszy sposób oczyszczania twarzy to ten, który się u Ciebie sprawdza. Temat rozwijam tutaj:
      http://www.kosmeologika.pl/2017/05/moj-ulubiony-sposob-na-oczyszczanie.html

      Puenta jest taka, że jeśli stosujesz daną metodę od miesięcy i nic się nie dzieje, to znaczy, że jest wystarczająco skuteczna - ewentualnie może być zbyt agresywna, dlatego ja zawsze szukam tego idealnego punktu równowagi między efektywnością a łagodnością.

      Gdybyś coś zmieniła w pielęgnacji to może okazać się, że Twoja metoda nagle przestanie taka być - trzeba ją wtedy dostosować. Nie jest to wtedy wina metody jako takiej, tylko nie całkiem dopasowanego schematu :) Ale z Twoje opisu wynika, że ten problem Cię zupełnie nie dotyczy :)

      Usuń
  12. Hej Aniu, pozwolę sobie skopieować tutaj ostatnią część naszej rozmowy ponieważ bedę wdzięczna za odpowiedż o serum :)
    "ANIA // WWW.KOSMEOLOGIKA.PL23 sierpnia 2017 13:45
    Moim zdaniem jedno serumz witaminą C w zupełności wystarczy :) Ale gdyby na przykład ta Bielenda nie sprawdziła się to przypomnij się za jakiś czas, nawet w samym Rossmannie jest sporo produktów z innymi postaciami i formułami, wśród któych na pewno da się znaleźć coś w sam raz :)


    ANONIMOWY23 sierpnia 2017 14:43
    I to serum glikolowe będę mogła rano pod filtr? I codziennie? Bo to z LIQ CC na jkiś tydzień, max. dwa mi starczy."

    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem tak: jeśli Twoja cera zniesie stosowanie codzienne, to jak najbardziej. Ale to jest mocny zawodnik (dla mnie już wiosną ciężko było stosować go dzień w dzień) i może się okazać, że też będziesz musiała znaleźć "swój" schemat :)

      (Przeoczyłam Twój komentarz - przepraszam!)

      Usuń
    2. Tak pomyslałam latego napisała tutaj:0
      Myślę że moja cera własnie nie wytrzyma codziennego stosowania i chyba bym wolałą na noc serum stosować dlatego moje pytanie czy mozna stosować serum glikolowe na noc myśle ze u mbnie to będzie 2-3 razy w tygodniu (znam już swoją cerę) a na dzień inne serum z wit. C? I Jesli tak to polecisz jakies z wyzszym ph? Hm....a w lodówce mam jeszcze sesderma retises 0,25 kupiłam z myslą o stosowaniu jesienią/zimą na noc.
      To może nie będę kupowała dodtakowego serum z wit C tylko jak skończę LIQ CC to zacznę stosować na dzień, myśle że 2 razy w tygodniu serum Bielendy i na to filt a na noc też tak ze 2 rtazy w tygodniu sesdermę. Retinolu jeszcze nie używałam nigdy. Więc chciałabym delikatnie zacząć. I myśle że jak rano serum Bielendy użyję to sedermę na noc dnia nastęonego żeby nie było za wielkiej rewolucji dla skóry która w tym momencie jest ekstra :)
      I jeszcze jedno (juz ostatnie pytanie) Aniu. Jak pisałam na dzień stosuję emulsję z Lirene 50. A zakupiłam cały zestaw z bielendy neuro glikol, czyli serum krem na dzień i na noc.
      Myslisz że mogę na dzień stosować pod serum glikolowe krem z tej serii bo on ma tylko spf 20? Obawiam się przebarwień a z drugiej strony nie chciałabym wyrzucać kremu i kasy :)

      Usuń
  13. Cześć Ania,
    Mam taką dolegliwość- cierpię na nadpotliwość stóp i dłoni. Dermatolog powiedział, że "taka moja uroda" i nic nie da się z tym zrobić.
    To jest bardzo dla mnie krępujące i utrudnia mi kontakty z innymi, czy faktycznie nic się nie da z tym zrobić?
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm, powiem tak: musimy rozdzielić dwa rodzaje leczenia: leczenie przyczynowe i objawowe.

      W przypadkach ogromnej liczby chorób nie ma leczenia przyczynowego, czyli takiego, które daną chorobę eliminuje. W przypadku nadpotliwości jaką opisujesz owszem, zdarza się znalezienie przyczyny (choroby tarczycy i inne endokrynologiczne, neuropatie, nawet nowotwory), ale jeśli dermatolog z Tobą porozmawiał i ewentualnie Cię zbadał to przypuszczalnie miał prawo wykluczyć te przyczyny (z powodu braku jakichkolwiek innych objawów pasujących do obrazu). To z kolei nasuwałoby podejrzenie nadpotliwości idiopatycznej, czyli takiej bez przyczyny - "taka Twoja uroda".

      Natomiast warto wspomnieć, że możliwe jest też leczenie objawowe: takie, które pomoże Ci po prostu funkcjonować. Opcji jest wiele, od zdecydowanie lajtowych po takie wręcz inwazyjne. Każda z nich ma takie czy inne skutki uboczne, więc gdybyś się na coś zdecydowała - pamiętaj, by omówić to wcześniej z lekarzem zanim wypisze Ci receptę czy skierowanie.

      Sposoby bez recepty to po prostu preparaty o znacznie wyższym niż drogeryjne antyperspiranty stężeniu substancji czynnych. Możesz podpytać farmaceutę o Driclor (kosmetyk), Antidral (lek bez recepty), Activblock Classic (kosmetyk). Gdyby to nie pomogło to są leki doustne, a inne alternatywy to sparaliżowanie gruczołów potowych botoksem lub ich usunięcie laserem.

      Mam nadzieję, że udało mi się trochę pomóc. Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
    2. dziękuję za odpowiedź, poczytam sobie o tych preparatach:)

      Usuń

Copyright © 2016 Kosmeologika , Blogger