12/07/2016

DIY: witaminowy olejek przeciwstarzeniowy do masażu twarzy, szyi i dekoltu



O przeciwstarzeniowym działaniu masażu wspominałam tutaj już kilkukrotnie. Wierzę, że regularne stosowanie go może pomóc naszej cerze na wiele sposobów. Walka ze zmarszczkami mimicznymi i migracją twarzy, wspomożenie drenażu chłonki z obszaru głowy i szyi, poprawa działania stosowanych przez nas kosmetyków… Jak widać, masaż działa na wielu płaszczyznach i choć jego skuteczność pewnie nigdy nie będzie porównywalna z zabiegami medycyny estetycznej, to pominięcie go w profilaktyce starzenia się twarzy wydaje mi się być poważnym błędem i dlatego sama masuję się codziennie. O moich ulubionych masażach wspomnę pod koniec tekstu, a więc po zapoznaniu się z przepisem nie uciekajcie tak od razu ;)



Do czego możemy wykorzystać wykonany przez nas olejek? Ja widzę dla niego trzy najfajniejsze zastosowania:
  • Oczywiście masaż. Dwa z trzech etapów mojego codziennego masażu wykonuję podczas mycia twarzy łagodnym żelem, ale trzeci z nich wykonuję zawsze z olejem. Jeszcze jakiś czas temu był to czysty olej arganowy, który koleżanka przywiozła mi jako idealną pamiątkę z Maroka dla prawdziwej ceromaniaczki ;) Obecnie używam mikstury będącej przedmiotem dzisiejszego wpisu, ale sprawdzi się tu wiele innych olei, serum czy nawet krem.
  • Kompres na cerę. Nie wiem jak Wy, ale często po peelingu i maseczce mam ochotę nałożyć na twarz coś bogatszego niż zazwyczaj. Chętnie sięgam wtedy po oleje i o ile nie macie uczulenia na żaden z jego składników, nasz dzisiejszy bohater również świetnie się do tego nada.
  • Składnik kosmetyków. Zarówno do wzbogacania kupowanych maseczek, jak i celowo wybrany składnik do mieszanki z glinką czy algami, a także do wymieszania w dłoni z kwasem hialuronowym w celu uzyskania błyskawicznego serum do twarzy. Ponownie zalecam tu ostrożność w kwestii ewentualnych uczuleń, choć jak zaraz zobaczycie – skład olejku wygląda naprawdę bardzo niewinnie ;)


Czego potrzebujemy do wykonania naszego oleju?
  • porcji oleju bazowego (najlepiej takiego o działaniu przeciwstarzeniowym: arganowym, z dzikiej róży, z ogórecznika, konopny…),
  • mniejszej gdzieś o ¼ objętości ziaren kawy,
  • „olejowej” witaminy C, czyli Ascorbyl Palmitate (ja mam tę z ZSK, której stężenie w kremach może sięgać do 8%).




Co robimy z naszymi składnikami? Przede wszystkim zanim weźmiemy się do pracy, zapoznajmy się z podstawowymi -> zasadami robienia domowych kosmetyków. A następnie:

1. Ziarna kawy grubo mielimy. Jak widać powyżej, mój młynek do kawy ma taką oto podziałkę, więc wystarczyło po prostu skręcić ją maksymalnie w prawo.
2. Mieloną kawę zalewamy olejem i odstawiamy na miesiąc w ciepłe, ciemne miejsce i codziennie raz wstrząsamy. Po przesączeniu uzyskamy kawowo-arganowy macerat. O macerowaniu na zimno i na gorąco pisałam na przykład -> tutaj i -> tutaj.
3. Macerat delikatnie podgrzewamy nie przekraczając temperatury 60 stopni Celsjusza.
4. Dodajemy witaminę C. U mnie na około 60 ml maceratu będzie to około 4 ml. Ostatnio podczas dodawania wspomogłam się ręcznym minimikserem i Wam również to polecam :)
5. Olejek przelewamy do buteleczki z ciemnego szkła. Opisujemy go etykietką ze składem i datą wykonania, a buteleczkę wstawiamy do ciemnego i chłodnego miejsca.
6. (opcjonalnie) Olejek możemy też zakonserwować witaminą E, na przykład wyciśniętą z kapsułki z apteki.


Ja poprzednią, niezakonserowaną wersję olejku trzymałam w lodówce i zużyłam go zanim zdążył się zepsuć. Tym razem zamierzam wstawić go do szafki w łazience i liczę na to, że wytrzyma w niej co najmniej te trzy miesiące.

Jak zamierzam używać go w najbliższym okresie? Czasem jako składnik maseczki, a czasem po niej, ale najczęściej właśnie do masażu szyi i dekoltu :) Mój codzienny masaż składa się z trzech części, z których każdą znajdziecie na YouTube od odpowiednimi linkami: tu (klik!), tutaj (klik!) i w końcu tu(klik!). Myślę, że olej arganowy nie na każdej cerze sprawdzi się do masowania twarzy i jeśli mamy skłonności do zapychania to lepiej będzie pomyśleć o jakimś lżejszym oleju z grupy olei schnących: na przykład z dzikiej róży, ogórecznika czy konopnego. Ale do szyi i dekoltu (oraz rzadziej na twarz) argan powinien okazać się idealny dla każdego!

Jak to z masażem twarzy, szyi i dekoltu jest u Was?
Robicie go regularnie, od czasu do czasu, a może wcale?
Czego używacie dla zachowania odpowiedniego poślizgu?
Czekam na Wasze opinie i pytania :)

Miłego wieczoru!


Ania

4 komentarze:

  1. Szczerze mówiąc nie praktykuję masażu twarzy, szyi i dekoltu. Chyba czas to zmienić. Nie wiem czy starczy mi motywacji na zrobienie własnego kosmetyku. Zazwyczaj sięgam po gotowe. Ostatnio bardzo polubiłam serum z witaminą C firmy Liqpharm. Bardzo dobrze mi służy. Może w przyszłości się zmobilizuje i będę jeszcze bardziej dopieszczała swoją skórę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam serum Light tej marki i jest świetne, ale za tę cenę - troszkę szkoda mi go na dekolt ;) Ale do masażu tych wszystkich okolic można też użyć każdego innego olejku czystego, mieszanki albo drogeryjnego o dobrym składzie. Jeśli zdecydujesz się nie wprowadzenie masaży do swojego codziennego planu pielęgnacji to daj koniecznie znać co wybrałaś :)

      Usuń
  2. A co myślisz o dodaniu kofeiny farmaceutycznej zamiast tworzenia maceratu z ziaren kawy? Kupiłam ją do stworzenia serum pod oczy, ale nie jestem z niego zadowolona, więc zastanawiam się, do czego innego mogłabym zużyć kofeinę. Niestety nie mogę znaleźć informacji czy kofeina rozpuszcza się w olejach.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Kosmeologika , Blogger