6/18/2016

DIY: PEH-owe serum do olejowania włosów // Miesiąc naturalnej pielęgnacji!



Nowa akcja u Anwen (klik!) zmotywowała mnie do tego, by opisać Wam stosowane przeze mnie ostatnio serum. Moje zapuszczane obecnie włosy rosną jak szalone i osiągnęły właśnie krytyczną dla ich przyszłej kondycji długość do ramion.


-> O co chodzi z włosami do ramion przeczytacie w moim kompendium wiedzy o zapuszczaniu włosów.

Wydaje mi się, że to jest właśnie TEN moment. Ten, w którym czas porzucić rozpuszczone włosy na rzecz upięć, zacząć zabezpieczać końcówki i pomału wracać do olejowania. Jak to ja, to ostatnie postanowiłam zrobić po swojemu ;) Przepis bazuje na serum olejowym Anwen (klik!).

Moja wersja:
  • jedna porcja nawilżającej odżywki
  • jedna porcja oleju
  • jedna porcja mleka sojowego

Mleko sojowe, którym zastąpiłam występującą w przepisie Ani wodę, to dawka protein. Odkryłam to gdy jakiś czas temu kupiłam je na spróbowanie i… okazało się dla mnie nieakceptowalne w smaku ;) Dla mnie jest niejadalne, a kawa z mlekiem sojowym będzie śniła mi się po nocach jako koszmar. Za to mleko zużyłam do twarzy i na włosy, gdzie bardzo je sobie chwalę!

Olej to w moim przypadku olej rzepakowy. Kiedy miałam długie włosy i olejowałam je co mycie, ten był jednym z moich faworytów. Inna sprawa, że wiele razy używałam w tamtych czasach serum olejowego Anwen i w takiej miksturze pasował mi praktycznie każdy olej, nawet te które solo nie spisywały się w ogóle :)


Odżywka nawilżająca to u mnie złota Isana Oil Care. Wbrew nazwie, w składzie nad emolientami zdecydowanie dominują humektanty, które obecnie nie są zbyt lubianym przez moje włosy składnikiem. Całe opakowanie odżywki dostałam w prezencie od Blondyny (:*) i to serum sprawia, że bez problemu znajduję dla niej zastosowanie :)

Wszystkie składniki odmierzam w niedużej ilości, przelewam do opakowania z rozpylaczem i trzymam w lodówce. Ze względu na zawartość mleka mieszankę świeżo po przygotowaniu konserwuję FEOGiem albo co tydzień wymieniam.

PEH-owe serum stosuję tak, jak czyste oleje: dobrze wstrząsam, na porządnie wyczesane włosy nakładam od ucha w dół na ok. 2 h przed myciem, a zmywam odżywką (dziś była to maska Midollo Placenta). Oto, co zrobiłam później:

- skórę głowy umyłam szamponem Equilibra Color Protection
- po zmyciu wszystkiego odcisnęłam włosy w ręcznik
- na niecały kwadrans nałożyłam odżywkę Garnier Goodbye Damage
- spłukałam odżywkę chłodną wodą
- pougniatałam włosy z odżywką b/s Ziaja Intensywane Wygładzanie
- wgniotłam na długości groszek żelu do włosów Balea MEN Power Flex

… czyli dokładnie to, co robię zazwyczaj.


Oba zdjęcia robione są bez flesza, w bardzo pochmurne popołudnia, bo Gdynia od kilku dni tonie w deszczu...


Efekt? Włosy są tak miękkie, że nie mogę przestać ich dotykać. Z kolei loki zyskały na sprężystości. Na zdjęciach widać też jak bardzo się błyszczą i jak ładnie zostały dociążone. A dodam jeszcze, że z odżywką Garniera niezbyt się lubię i użyłam jej właśnie po to, by serum nie miało zbyt łatwych warunków do pokazania całej swojej mocy ;)

Z mikstury jestem bardzo, bardzo zadowolona. Oczywiście wedle uznania można ją jeszcze wzbogacać różnymi dodatkami i półproduktami, a także kombinować z podstawowymi składnikami – inny olej i/lub inna odżywka, a serum może zostać zupełnie odmienione. Stałym składnikiem powinno zostać sojowe mleko, bo dostarczamy w ten sposób protein w sposób, który praktycznie nie grozi przeproteinowaniem.


Jeśli skorzystacie z tego przepisu, koniecznie dajcie mi znać!
Jestem ciekawa nie tylko pisemnych relacji, więc jeśli podrzucicie mi tu jakieś zdjęcia to też będę niesamowicie wdzięczna :)

Udanych eksperymentów!

Ania

10 komentarzy:

  1. Fajny pomysl. Oszczednosc czasu... bo ja to wszystko nakladam jedno po drugim pod olej. Nigdy nie probowalam mleka sojowego do wlosow (do kawy...bleeeee!). Moze warto sprobowac.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twój sposób z każdym myciem pokazuje coraz fajniejsze efekty, więc trzymaj się go :) Ale na sytuacje, w których brak jest czasu dobrze znać taką alternatywę, to pewne.

      Usuń
  2. bardzo podoba mi się efekt na włosach !

    OdpowiedzUsuń
  3. Na pewno skorzystam z przepisu na PECH-owe serum :)

    OdpowiedzUsuń
  4. O.. o mleku sojowym na włosy nie pomyślałam;) mam nadzieję że płynna wersja mleka się sprawdzi, bo tylko takie używam i robię;) muszę wypróbować brakiem serum, tyle że jak na razie wykonczlam wszystkie maski i odżywki i zostałam z niczym;

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. *takie serum (no jakim cudem mi się brakiem napisało?;D )

      Usuń
  5. A ja uwielbiam mleko sojowe i bardzo często piję obok mleka migdałowego i kokosowego ze względu na dietę eliminacyjną dotyczącą krowiego :) Na włosy zawsze u mnie leci jednak olej kokosowy (w połączeniu z innymi olejami lub ziołami, dlatego zawsze się śmieję, że do olejowania robię sos winegret). Oleju kokosowego za to jako jedynego z olejów używam do potraw.
    Moje włosy np. źle znoszą dawkę pełnego serum naraz, muszę zawsze rozkładać PEH w ciągu tygodnia.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ooo, piękne puszyste włosy...

    OdpowiedzUsuń
  7. Oo, tym mleczkiem sojowym mnie zaciekawiłaś :):) Choć mi do kawy kiedyś nawet smakowało :P
    Śliczne loczki Ci wyszły, takie mięciutkie muszą być ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Po to serum olejowe Anwen bardzo lubię sięgać bo działa świetnie, ale Twój pomysł z dodaniem mleka jest super;) Wypróbuję na pewno takie połączenie;)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Kosmeologika , Blogger