4/16/2016

Zapuszczanie włosów w praktyce: trzy miesiące.



Kompleksowy → poradnik dotyczący zapuszczania włosów przygotowałam dla Was trzy miesiące temu. Obwieściłam Wam wtedy, że i ja zatęskniłam za długą grzywą i postanawiam do niej wrócić ;) Możecie więc zobaczyć jak u mnie wygląda wprowadzanie wszystkich tych kroków w praktyce.

Wróćmy do grafu ze stycznia:



Po pierwsze: fryzjer i fryzura

Moich włosów nigdy dotąd nie tknęła farba ani trwała, a to co obecnie mam na głowie miało zerową styczność z prostownicą i jedynie kilka małych przygód z suszarką. Słowem: są to włosy zdrowe, więc nie dotyczy ich ścinanie istniejących zniszczeń.

To, co ich jednak dotyczy to nieuporządkowany wzrost spowodowany ich kręconą naturą ;) W związku z tym 27. lutego wybrałam się do mojej zaufanej fryzjerki i po uzgodnieniu szczegółów – podcięłam włosy, zaledwie po miesiącu od podjęcia decyzji na temat zapuszczania ;) Była to jednak zmiana bardzo potrzebna, bo były wtedy na etapie powolnej utraty sensownego kształtu fryzury. Od tamtej pory rosną sobie spokojnie, a kolejne malutkie podcięcie planuję już po zakończeniu roku akademickiego, zapewne gdzieś w lipcu – czyli z grubsza trzy miesiące od teraz. Będzie to świetna okazja do kolejnej aktualizacji moich dalszych postępów! Mam obawy, że w maju/czerwcu forma fryzury może znowu się skiepścić, ale nie dam wtedy rady pojechać do rodzinnego miasta, więc na egzaminy włosy będę w razie czego wiązać.

Prosto od fryzjera. //
Zdjęcie jest z mojego Instagrama. Jeśli jeszcze go nie śledzicie to dodajcie mnie koniecznie! @b.anna.maria


Po drugie: suplementacja

Po powrocie z przerwy wielkanocnej (podczas której odpuściłam sobie siłownię, a jadłam ponad wszelką rozsądną miarę, same wiecie...) ostro wzięłam się za swoje odżywianie. Pojawienie się wreszcie pierwszych wiosennych warzyw bardzo mi to ułatwia i wierzę, że odżywiam się obecnie bardzo porządnie. Na wszelki wypadek włączyłam jednak moje ulubione Calcium Pantothenicum, które tym razem brałam w dawce trzech, a nie czterech tabletek dziennie. Zostało mi ich jeszcze na parę dni, a potem odstawiam, by zastąpić je czymś z innej beczki – planuję moje pierwsze podejście picia do skrzypu polnego! Jak już kiedyś wspominałam, pokrzywa nie zadziałała u mnie w żadną stronę, ale może skrzyp się sprawdzi?


Po trzecie: wcierki

W moim → DM-owym haulu pokazywałam Wam zakupioną tam wcierkę do włosów Balea Men. Jakaś dłuższa opinia na jej temat na pewno jeszcze się tu pojawi, ale ogólnie rzecz biorąc jest to moim zdaniem fajny produkt. Pod wieloma względami przypomina mi wcierkę Joanna „Czarna Rzepa”, tylko w przeciwieństwie do niego bardzo ładnie (męsko!) pachnie. Jest alkoholowa i po trzech miesiącach moja skóra głowy zaczyna już na nią marudzić, ale na początkowy „kopniak” do wzrostu nadała się doskonale. Po zdenkowaniu zastąpię ją czymś bez alkoholu. Coś już chodzi mi po głowie, ale może Wy podrzucicie mi jakieś pomysły?

Po czwarte: skóra głowy

Ze względu na zapuszczanie oraz używanie alkoholowej wcierki postanowiłam chwilowo odstawić mój ukochany szampon → Natur Vital Hair Loss shampoo for greasy hair. Przez ostatnie trzy miesiące zastępowały go szampony Equilibra, których zalety to detergenty o pośredniej między łagodnymi i agresywnymi (jak SLS czy SLeS) sile, duża zawartość soku aloesowego w składzie oraz sporo innych fajnych składników. Ponieważ zmiany dokonałam już w okolicach Sylwestra, a z każdej sztuki solidną odlewkę ofiarowałam jednej z czytelniczek, dwa opakowania zeszły mi już chwilę temu i obecnie używam trzeciego (do farbowanych). Bardzo, ale to bardzo lubię te szampony i naprawdę polecam je każdemu!

Przy skórze głowy nie sposób nie wspomnieć o powrocie do łask mojego starego masażera-pająka. Włosy myję trzy razy w tygodniu i po każdym myciu nakładam wcierkę, po czym wykonuję pięciominutowy masaż oglądając lekcję niemieckiego na YouTube ;) Czas wieczorem wykorzystuję na maksa!


Po piąte: zdrowie ciała i włosów

Jeśli chodzi o ruch, dietę, ilość przyjmowanych płynów i ogólną dbałość o zdrowie to nie mam sobie zbyt wiele do zarzucenia. Jedynym wyjątkiem jest permanentne niedospanie, którego jednakże nie uważam za jakieś bardzo duże: odczuwam je tak naprawdę dopiero w piątek jako kumulację zmęczenia z poprzednich pięciu dni. Wierzcie mi, dla mnie #piąteczek to najbardziej emerycki dzień tygodnia :D

W ciągu ostatnich trzech miesięcy oczywiście bardzo dbałam o włosy. Nie tylko zmieniłam szampon na łagodniejszy, ale włączyłam już pierwsze płukanki wygładzające, by choć troszkę okiełznać baby hair i ogólnie rosnące z prędkością błyskawicy włosy. O maskach czy odżywkach nie wspomnę, bo to dla mnie standard.

No dobrze, rachunek sumienia skończony, ale Was pewnie najbardziej interesują efekty!

Zanim przejdę do zdjęć: mierzenie przyrostów to u mnie obecnie niebotyczna trudność. Po każdym myciu układają się troszkę inaczej, nawet przedziałek nie ma stałego miejsca, więc znalezienie co miesiąc tego samego pasma graniczy z cudem. Zdjęcia na wysuszonych lokach bardzo przekłamują rzeczywistość, nawet z dnia na dzień potrafią się różnić o parę dobrych centymetrów w zależności od siły skrętu, którą akurat uda mi się uzyskać ;) Dlatego na razie zdjęcia robione będą na mokrych, dociążonych maską/odżywką włosach. Wygląda to tak:
Nie wiem czemu wyrównałam zdjęcia "dołem", a nie "górą". Nie pytajcie.

Pamiętajmy, że między zdjęciami było też podcinanie. Różnicę widać mimo wszystko (jak dla mnie) dosyć znaczną, więc dotychczasowe wysiłki uważam za udane! Wyobraźcie sobie, że miałam też zdjęcia z lutego i marca, ale padła mi karta pamięci w telefonie i je straciłam... No nic, pozostaje porównać po prostu zmianę z przed na po.
Dla porównania: bad hair day po lewej, great hair day po prawej. Oba zdjęcia z mojego Insta :)

Włosy poza tym wyglądają świetnie, zbierają dużo komplementów i nie przysparzają mi większych zmartwień. No może poza tymi sytuacjami, kiedy po porannej pobudce okazuje się, że wyschły mi w postaci afro i muszę modlić się, by czapka założona w drodze na uczelnię trochę je przyklepała :D Ale myślę, że wraz ze wzrostem ich długości problem ten szybko minie. Ba! mam pewne obawy, że może mi się wtedy osłabić skręt :( Stanę wtedy przed dużym włosowym dylematem, ale na razie staram się o tym nie myśleć. Ach, te problemy pierwszego świata... W każdym razie, tak wyglądały w ostatni piątek:


Jak na byle trzy miesiące zapuszczania i włosy, które nie sięgają nawet ramion rozpisałam się całkiem nieźle :D
Zdarzyło się Wam kiedyś zapuszczać włosy z całkiem krótkich?
Co Wam wtedy najbardziej pomogło?

Wiosenne pozdrowienia,


Kosmeonautka

31 komentarzy:

  1. Mnie na porost włosów zawsze pomaga Khadi i Merz Special :). Obecnie testuje inne produkty ale jak się nie sprawdzą wróce to tych :).

    OdpowiedzUsuń
  2. Zapuszczałam swego czasu włosy z krótkich, były mniej więcej twojej długości :) I wiesz, co pomogło mi najbardziej? Zostawienie ich "w spokoju", jakkolwiek by to nie brzmiało. Oczywiście, pielęgnacja swoją drogą, mam jedynie na myśli to, że im bardziej mi zależy na długości, im bardziej wyczekuję tych pukli do pasa, tym wolniej zdają się rosnąć. Przestałam mierzyć je i obserwować długość, a nie wiem kiedy, były już do zapięcia stanika! :) To chyba po prostu tak działa :) Nie wspomagałam się nawet żadnymi suplementami, ponieważ tabletek (nawet przeciwbólowych) ze składem na pół ulotki staram się unikać, a osławione ziółka czy drożdże doprowadziły moją cerę do katastrofy, stwierdziłam więc, że nie warto, w końcu włosy i tak urosną, a twarzy szkoda :D Rosły więc sobie w spokoju, wspomagane jedynie zewnętrzną pielęgnacją, aczkolwiek nie bez znaczenia były na pewno olej z wiesiołka w kapsułkach i siemię lniane spożywane codziennie dla smaku i zdrówka ogólnego (uwielbiam!). Kluczem jest chyba zrozumienie, że im bardziej będę się na przyroście skupiać, tym mniejsze będę widzieć efekty, chociaż nie dlatego, że mniejsze faktycznie będą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doskonale Cię rozumiem, bo ja też nie z tych co obsesyjnie wyczekują każdego milimetra ;) Ja takich typowych suplementów też raczej unikam (tu znajdziesz całą moją opinię na ten temat, jeśli jesteś zainteresowana: http://kosmeo-logy.blogspot.com/2015/05/suplementy-diety-co-warto-o-nich.html ), a picia skrzypu też nie będę się kurczowo trzymać, jeśli okaże się pomyłką :) Za to siemię lniane to i mój hit, codziennie łyżeczka musi być!

      Usuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękne włosy :) Życzę powodzenia w zapuszczaniu! Ja też zapuszczam, aktualnie mam długość do połowy pleców, ale wymarzyłam sobie włosy do pasa - ciekawe czy wystarczy mi cierpliwości żeby to osiągnąć :)
    Bardzo zainteresowała mnie wcierka Balea Men. Używałam do tej pory wspomnianej przez Ciebie wcierki z Joanny, którą bardzo lubię, tylko ten zapach... Czekam na opinię o wcierce Balea :)
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja też mam/miałam problem z zapuszczeniem;p Więc zaczęłam mierzyć co miesiąc/dwa.
    Mój blog ♥ Serdecznie zapraszam !

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja piję triphalę i efekt jest całkiem, całkiem :) Całkiem krótkich włosów nigdy nie miałam- nie czułabym się w takich dorbze ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam Twoje włosy <3 a masażer się zwie w moich kręgach - orgazmotron!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Klaudia jeszcze w czasach licealnych wymyśliła Orgazmatron 3000 - ale uznałam, że ta nazwa na blogu nie przystoi ;)

      Usuń
  8. Widać, że są mocne i zdrowe! Super:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nigdy nie miałam całkiem krótkich, chyba że do ucha to całkiem krótkie :D Ja szczotkuje codziennie z uwzględnieniem podrapania skalpu i jem praktycznie wegańsko więc żeby zapełnić brzuch owocami i warzywami to myślę że zjadam tyle ile trzeba witaminek itp. I na razie moje włosy rosną, nawet nie wiem czy szybko, nie mierzę ich ale jestem zadowolona :) I trzymam kciuki za Twoje zapuszczanie, niech skrzyp Ci posłuży, bo ja po nim nie odnotowałam dramatycznych zmian.

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetny blog, znalazłam tutaj wiele cennych rad ;)
    Mam pytanie, patrzac na skład odżywki w sprayu Waxa do włosów ciemnych co o niej sądzisz? Jest warta kupienia? Jest to odżywka emolientowa?

    Skład:
    Aqua/Water/Eau, Panthenol, Tocopheryl Acetate, Lawsonia Inemis (Henna), Cetrimonium Chloride, PEG-12 Dimethicone, Polyquatemium-11, Cyclotetrasiloxane, Trideceth-12, Cyclopentasiloxane, Amodimethicone, Pnenoxyethanol, Polysorbate 20, DMDM Hydantoin, Parfum (Fragmance), Sodium Benzoate, Benzyl Alcohol, Linalool Geraniol

    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przede wszystkim taka odżywka w sprayu to głównie woda, a w niej maleńki tylko procent substancji aktywnych, więc jeśli liczyłabyś po niej na jakieś zauważalne efekty, to niestety raczej bez szans.

      Skład jest nie emolientowy, a humektantowy (nawilżający), więc nadałaby się na przykład do tego żeby użyć jej przed olejowaniem włosów :) Z drugiej strony ma trochę silikonów, które mogą pomóc wygładzić włosy w jakiś gorszy dzień - ale ja osobiście uważam, że osobny produkt do czegoś takiego jest zbędny. Lepiej sprawdza się kropla oleju albo silikonowego serum roztarta w dłoniach i rozprowadzona nimi na długości włosów.

      Tak więc podsumuję: moim zdaniem jest to raczej mało przydatny kosmetyk, ale być może masz taki styl życia że Tobie by akurat coś ułatwił :)

      Usuń
    2. Aha, a jeśli jesteś zdecydowana na taką formę odżywki, to bardziej emolientowy jest spray Gliss Kur Oil Nutritive (tzw. "osiem olejków") :)

      Usuń
    3. Dziękuję za odpowiedź ;)
      Chodzi mi bardziej o zabezpieczenie włosów przed uszkodzeniami. Pozostanę przy serum silikonowym ;)
      Pozdrawiam ;)

      Usuń
  11. Ha nie mogłam się doczekać aż będę miała dłuższe włosy od twoich i jak teraz widzę twoje "wyprostowane" to widzę, że mi się udało ;D można powiedzieć że 2 cele juz zaliczone, włosy do ramion i prześcignięcie Ani ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy Twojej manii wcierkowania to było do przewidzenia! :D A teraz proszę nie obijać się, tylko naskrobać coś na blogu :*

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  12. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  13. Też mam masażera-pająka, nawet nie wiedziałam, że to tak się nazywa :)
    Masz piękne włosy i efekty zapuszczania już widać. Może to mówią wszystkie posiadaczki prostych włosów, ale też chciałabym mieć takie fali :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ale trzeba przyznac, ze najczesciej chcemy dokladnie tego czego nie mamy ;) Ja zawsze chcialam byc prostowlosa albo przynajmniej ruda! :D

      Usuń
  14. Hej, mogłabyś mi pomóc? :) Za niecały miesiąc wybieram się na ważną dla mnie imprezę i oczywiście chciałabym, by moje włosy prezentowały się jak najlepiej :) Na ten moment są zniszczone po rozjaśnianiu i chciałabym kupić jakąś mocno silikonową odżywkę d/s lub b/s, by w dzień imprezy "potraktować" nią włosy :) Chciałabym uniknąć sytuacji, gdy myję je, suszę, modeluję, a pózniej efekt mnie nie zadowala i muszę np. odpalać prostownicę. Uważam, że taka mocno silikonowa odżywka powinna być w moim arsenale, właśnie na szczególne okazje :) Nie straszne mi nawet cieżko zmywalne silikony, w końcu to produkt, którego będę używać bardzo sporadycznie :)
    Bardzo lubię twojego bloga, poza tym, że inspirujesz dużą wiedzą, musisz być prywatnie bardzo przyjazną i uśmiechniętą osobą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że takie właśnie wrażenie odniosłaś! :)

      Powiem Ci, że dotknęłaś ciekawego tematu. Początkowo chciałam Ci napisać, że dowolna odżywka Pantene albo Dove powinna się sprawdzić, ale potem coś mnie tknęło i niespodzianka: większość z nich oparta jest obecnie nie o silikony, a o alkohole tłuszczowe! Co nie znaczy, że nie udało mi się czegoś dla Ciebie wyszukać ;)

      http://www.rossmann.pl/Produkt/Bioelixire-Argan-Oil-maska-nawilzajaca-do-wlosow-200-ml,358789,1836,5822 - to jest jedyna znana mi i powszechnie dostępna odżywka zawierająca "ciężki" silikon, który trzeba koniecznie zmyć szamponem z SLS/SLeS (Trimethylsilylamodimethicone).

      Z kolei wśród produktów bez spłukiwania zerknij na serum błyskawicznie wzmacniające Pantene "Mocne i Lśniące" oraz odżywkę do włosów bez spłukiwania Dove Nutritive Solutions, tę z serii Nourishing Oil Care (złota nakrętka). To są produkty różniące się trochę typem i sposobem użytkowania, więc ja kierowałabym się już wtedy własnymi preferencjami, bo składowo oba są silikonowe :) Z czego Dove chyba trochę bardziej!

      Usuń
  15. spróbuj mieszanki skrzyp-pokrzywa, poza tym na efekty czeka się dość długo :) ja czasem do tej mikstury wrzucam jeszcze nagietka, pyszotka!

    OdpowiedzUsuń
  16. Mierzenie włosów to dla mnie koszmar! Z szokiem odkryłam, porównując wczoraj posty z całego roku, że tak, długość mierzona od czoła się znacznie powiększyła, ale od czubka... prawie stoi w miejscu. Jak to możliwe? Nie mam pojęcia... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dam sobie rękę uciąć, że po prostu mierzysz inne pasemko. Albo wyznaczasz czubek głowy w nie do końca tym samym miejscu, albo łapiesz nie to samo pasemko co miesiąc wcześniej... Przeszłam to już wiele razy, to niełatwe :D

      Usuń
  17. Pięknie ci w takich krótkich włosach :)
    Sama jednak z doświadczenia wiem, że nawet największe piękno schodzi na drugi plan, gdy w grę wchodzi wygoda. A dla mnie długie włosy są o niebo wygodniejsze od tych krótkich...:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Czy mogłaś byś podać namiary na fryzjera?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Upewnię się - ja chodzę do fryzjera w moim rodzinnym mieście (Kwidzynie). Czy takie namiary Cię interesują? :)

      Usuń

Copyright © 2016 Kosmeologika , Blogger