3/23/2017

Jak wprowadzam do pielęgnacji agresywne kosmetyki? Moja pierwsza pomoc w podrażnieniach.


Potencjalnie agresywne kosmetyki to częsty bohater tekstów na Kosmeologice. Każda z nas zapewne intuicyjnie domyśla się o co może mi chodzić, ale gdybyście chciały konkretniejszej definicji – miałabym z nią duży problem. Zapewne niejedną z nas zdziwiłoby to, że osobiście wliczam do tej grupy między innymi kosmetyki naturalne. Tymczasem najczęściej są one napakowane roślinnymi ekstraktami, które potrafią być silnymi alergenami, a dodatkowo często konserwuje się je wysuszającym i drażniącym alkoholem. Zwierzę się Wam, że rosyjskie kosmetyki uczuliły mnie i podrażniły tyle razy, że już praktycznie zaprzestałam testowania ich.

Inną kategorią będą tu wszelkie -> kwasy, które są jednym z moich ulubionych składników w pielęgnacji. Bez dwóch zdań wliczam też tutaj retinol i jego pochodne, retinoidy. W zależności od rodzaju i stężeń, zarówno kwasy jak i retinoidy mogą powodować złuszczanie naskórka, które wystawia bezbronną skórę na działanie środowiska zewnętrznego. Profesjonalista dobierający nam tę czy inną kurację powinien pouczyć nas o prawidłowej pielęgnacji zaognionej skóry, ale pewnego stopnia podrażnienia czy wysuszenia może nie udać nam się uniknąć.

Jak wspominałam w -> metryczce dotyczącej mojej cery, moja skóra jest wrażliwa. Nie najwrażliwsza na świecie, ale jednak potrafiąca sprawiać sporo problemów. Zwłaszcza, gdy weźmiemy pod uwagę ilość aktywnych/agresywnych składników przeze mnie stosowanych ;) Dlatego podrażnienie cery to dla mnie nie pierwszyzna. Ale mam swoje sposoby na to, by zminimalizować jego ryzyko oraz by możliwie najlepiej je przetrwać. Porozmawiajmy więc :)

Dobór kosmetyku

Zacznijmy od doboru samego kosmetyku. Dla mnie, wrażliwca, bardzo ważne jest by w miarę możliwości wybierać produkty z możliwie najkrótszym INCI. Oczywiście czasami jest to niemożliwe, a w sporadycznych przypadkach wręcz błędne (gdy zrezygnujemy z fajnego kosmetyku na rzecz jakiejś totalnej bidy), ale reguła typu „mniej znaczy więcej” potrafi tu wiele pomóc.

Wprowadzenie do codziennej rutyny

Ważny jest czas. Najlepszym momentem na wszelkie eksperymenty jest piątek, po którym większość z nas ma weekend, podczas którego mamy dwa dni na łagodzenie ewentualnych problemów.

W związku z tym w naszym „dniu zero” wykonajmy próbę uczuleniową. Nowym kosmetykiem posmarujmy niedużą powierzchnię w mało widocznym miejscu – pod brodą, za uchem… Będzie ona naszym pierwszym wskaźnikiem czy w kosmetyku nie ma na przykład czegoś, na co mamy silne uczulenie.

Jeśli nic się nie stało, warto znowu poczekać do piątku i tym razem pokryć kosmetykiem obszar twarzy. Jeśli mamy cerę mieszaną/tłustą, to mamy tu trochę szczęścia: nasza tłustsza strefa T jest odporniejsza niż normalne czy wręcz suche policzki i może posłużyć nam jako „następny poziom sprawdzający” ;) To znaczy, jeśli po próbie uczuleniowej wstrzymamy się z wysmarowaniem całej twarzy i kosmetyk wypróbujemy tylko na strefie T. W przypadku cery normalnej/suchej zalecałabym nałożenie kosmetyku na przykład na samą brodę i dalszą obserwację.

Jeśli w dalszym ciągu jest wszystko git, nie ma śladów podrażnienia, to już połowa sukcesu ;) W kolejny piątek smarujemy całą twarz. I obserwujemy. Jeśli nic się nie dzieje, po tygodniu musimy zastanowić się jak szybko chcemy zwiększać częstotliwość stosowania danego kosmetyku w naszym urodowym schemacie. Możemy zacząć od dwóch razy w tygodniu, zwiększając pomału do 2, 3, 4 razy – czyli do stosowania co drugi dzień, a potem jeszcze częściej. To jak sobie ustalimy to nasza sprawa, w której decyzję podejmujemy na własne ryzyko. Nie muszę chyba mówić, że im bardziej wrażliwa jest nasza cera i im silniejszy środek stosujemy, tym wolniejsze tempo polecam :) Aha, no i koniecznie przestrzegamy zaleceń producenta! Jeśli produkt jest do stosowania dwa razy w tygodniu albo wymaga stosowania filtrów, należy tego bezwzględnie przestrzegać.


Ups… jednak podrażnienie. Co teraz?

No niestety, stało się – cera się wkurzyła. Nie wiem jak u Was, ale odkąd przestałam eksperymentować z rosyjską pielęgnacją twarzy to 90% tych podrażnień mam na własne życzenie. Jak widzicie, w proponowanym przeze mnie schemacie od „dnia zero”, w którym wykonujemy próbę uczuleniową do momentu kiedy używamy produktu choćby co drugi dzień, może minąć nawet miesiąc albo i więcej, a mi czasem nie starcza cierpliwości :< Jak się wtedy ratuję?

Po pierwsze, odstawiam podejrzany kosmetyk. A najlepiej wszystkie kosmetyki poza jakimś niezbędnym minimum: u mnie takim resetującym zestawem są -> sprawdzone żele do twarzy i -> sprawdzone toniki. W połączeniu z łagodzącym podrażnienia kremem daje mi to siły na przetrwanie okresu gojenia się. Zamiast toniku może sprawdzić się też znany nam wcześniej (!) hydrolat, a zamiast zwykłego żelu – któraś ze specjalistycznych emulsji typu Cetaphil czy Physiogel.

Po drugie, często nawilżam cerę łagodzącym podrażnienia kremem. Moim absolutnym faworytem jest tu -> krem Latopic, który już nie raz uratował mi tyłek i który niezmiennie polecam. Takim produktem kultowym jest krem Avène, Cicalfate Repair Cream, który u mnie akurat nie sprawdził się jakoś urzekająco, więc przy jakiejś dużej obniżce na dermokosmetyki w Super Pharm skusiłam się na drugi produkt z tej serii: Avène, Cicalfate Post-Acte Skin-Repair Emulsion. Ten produkt przeznaczony jest do kuracji cer podrażnionych właśnie po zabiegach… ale niestety, dla mnie jest za lekki. Dodatkowo w obu produktach Avène szukam tej samej cechy co w Latopicu, czyli choćby lekkiego działania przeciwświądowego – ale niestety bez skutku. Wiem jednak, że Cicalfate ma swoje ogromne grono zagorzałych wielbicieli, więc warto spróbować go choćby w przypadku gdy Latopic nie spełnia naszych oczekiwań.


Po trzecie, idę do apteki (chociaż jako wrażliwiec mam zwykle swoje zapasy w apteczce ;) ). Jeśli jest bardzo źle, łączę leki miejscowe i doustne.

Doustnie w alergiach skórnych stosuje się głównie leki przeciwhistaminowe I generacji, które jednak mogą powodować senność, więc osobiście kupuję po prostu coś z leków II generacji, najczęściej Amertil (cetyryzynę). Małe, niestety średnio opłacalne cenowo opakowania są dostępne do recepty, a jeśli chciałybyście się w takowe wyposażyć na wszelki wypadek, zapytajcie o pomoc farmaceutę albo lekarza :)

W kwestii stosowania miejscowego, mam jeden podstawowy apel: dziewczyny, nie nakładajmy maści sterydowych na twarz :( Ja wiem, że Hydrocort można kupić bez recepty, i że w ulotce piszą, że w ramach absolutnej konieczności można. Ale pamiętajmy, że sterydy stosowane na skórę powodują zaniki, rozstępy, a nawet posterydowe zapalenie skóry czy trądzik posterydowy. Więc umówmy się, że ta absolutna konieczność równa się jesteśmy w afrykańskiej dżungli i jeśli się nie posmarujemy, to zadrapiemy się na śmierć.

W (prawie) każdej innej sytuacji możemy bez recepty kupić w aptece maść/żel z lekiem przeciwhistaminowym typu Fenistil czy Foxill. A w skrajnych przypadkach idziemy po prostu do lekarza, który może nam przepisać fantastyczny (choć bardzo drogi) preparat z lekiem z zupełnie innej grupy niż sterydy: maść to Protopic, krem to Elidel. Protopic dostałam na najgorsze uczulenie w moim życiu i będę go wychwalać po wsze czasy ;) A sterydy miejscowe mają swoje wskazania, w których korzyści wielokrotnie przewyższają ryzyko i to jest zupełnie inna kwestia.


Malować się czy się nie malować?

Moim zdaniem nie jest to wcale takie łatwe pytanie. Najłatwiej jest odpowiedzieć, że nie – im mniej na skórze tym lepiej, dajmy jej dojść do siebie.

Z drugiej strony nie sposób nie zauważyć, że cienka warstewka sprawdzonego hipoalergicznego podkładu stanowi dodatkową barierę oddzielającą skórę od niekorzystnych warunków zewnętrznych, o czym wspominałam w -> tym antycznym już tekście. Jeśli takiego sprawdzonego produktu nie mamy, ideałem wydają się tu być -> produkty mineralne, a kwestii pudrów – te wszystkie sypkie, naturalne, jednoskładnikowe pudry takie jak ryżowy, perłowy, jedwabny i wiele innych. U mnie niedoścignionym ideałem pozostaje maranta trzcinowata <3 #loveforever

Czyli malować się czy nie? Myślę, że najbezpieczniej będzie mi napisać: nie wiem. Ja najbardziej na świecie lubię stosować otulający krem Latopic, po którym nie czuję potrzeby tej dodatkowej ochrony, więc w 99% przypadków nakładam korektor pod oczy i matuję krem regenerujący pudrem, a podkład pomijam, chyba że plamy są wyjątkowo czerwone lub duże. Może mój przykład kogoś zainspiruje ;)

Dałabym głowię, że miałam wspomnieć jeszcze o czymś, ale… za nic nie mogę sobie przypomnieć. W razie czego dokonam edycji tekstu :) Jeśli miałyście do mnie w ostatnim czasie jakieś pytania, zadajcie je teraz tutaj – pomału wracam do normalnej internetowej aktywności ;)

Ściskam!
Ania

PS. W dalszym ciągu proszę Was o wypełnianie mojej ankiety. Głos każdej z Was, która była kiedyś u dermatologa, jest dla mnie bardzo cenny. Jeśli ją gdzieś udostępnicie - dajcie znać, będę miała u Was poważny dług! LINK DO ANKIETY: TUTAJ!

49 komentarzy:

  1. Uf na szczęście nie pamiętam, bym miała uczulenie, podrażnienie skóry. Ale na pewno Twój post może się przydać bardziej wrażliwym cerą.
    Czy się malować? Myślę, że lepiej nie, ewentualnie cienka warstwa minerałów;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ze mną jest dziwniexD nawet do końca nie wiem jaki mam rodzaj cery.. Mam kilka sprawdzonych kosmetyków na cerę i korzystam tylko z nich. Masło kakaowe zaiaji, witaminowy krem ziaji, krem babuszki agafi i bambino ochronny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Same odżywcze tłuścioszki :) Jeśli się u Ciebie sprawdzają bez zapychania to chyba musisz być szczęściarą o cerze normalnej lub suchej :)

      Usuń
  3. Aniu czy możesz powiedzieć czy skąłd kremy yonelle jest dobry?
    Podeślę Ci linka do bloga ze zdjeciem skłądu opakowania bo na stronie producenta ani nigdzie indziej nie ma podanego składu.
    Drugie zdjęcie ze składem
    http://cococollection.blogspot.com/2017/02/mikrochirurg-w-akcji-czyli-yonelle.html#

    Czy skąłd kremu ma działanie przeciwzmarszczkowe??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jestem pewna co rozumiesz przez działanie przeciwzmarszczkowe, ale moim zdaniem tak naprawdę żaden krem nie może cofnąć zmarszczek (i tylko w niektórych ich typach można je troszkę spłycić). Mogę ewentualnie wypowiedzieć się w temacie prewencji starzenia, ale jak przeczytasz na przykład tutaj: http://www.kosmeologika.pl/2016/05/choc-reklamy-kremow-przeciw.html ja uważam, że najważniejsza jest po prostu ochrona przeciwsłoneczna.

      Jeśli masz więcej pytań, śmiało :)

      Usuń
    2. Mam 40 lat i na szczescie na razie nie mam zmarszczek. Filtryuję sie od kilku lat. A ostatnio w sieci jest bum na Yonelle. To co podlinkowałąm to nowiść, wiec chciaąłm cie zapytać czy skąłd w prewencji antage jest dobry?
      Bo cena jest koszmarna.

      Usuń
    3. Oj faktycznie bardzo drogi.
      Też jestem ciekawa opinii Ani :)

      Usuń
    4. Wiecie dziewczyny, pamiętajcie, że czytanie składów to trochę takie wróżenie z fusów - można szukać ulubionych składników albo unikać tych nielubianych, ale nie da się wywnioskować właściwego działania kremu. Ja tu sobie tylko dywaguję :)

      W tym kremie nie ma zbyt wiele składników działających prewencyjnie, których ja typowo szukam. Nie ma filtrów, witaminy C w sensownej postaci/ilości, peptydów miorelaksacyjnych, retinolu.

      Ma za to glukonolakton i inny peptyd, za którym stoi trochę dowodów jakoby podnosił troszkę gęstość skóry. Niestety, nie znamy stężenia. Oczywiście do tego bardzo dużo fajnych nawilżaczy, ekstraktów i olejków, z których na pewno można spodziewać się wygładzenia fine lines, poprawy kolorytu, działania antyoksydacyjnego...

      Tak to mniej-więcej wygląda. Na koniec dodam, że ogromnym minusem jest tu dla mnie opakowanie w słoiczku :( W każdym razie, nie będę ferować wyroków na podstawie samego składu - mam nadzieję, że taka analiza Wam wystarczy :)

      w razie czego pytajcie, uściślę czy dopowiem co trzeba :) A jeśli się skusicie to dajcie znać jak wrażenia!

      Usuń
    5. A czy można znależć coś o podobnym składzie albo i lepszym, dlaczego nie ale w niższej cenie?

      Usuń
    6. Hm hm hm. Jakiś krem z taką fajną humektantowo-przeciwutleniaczową bazą i z kwasem PHA pewnie udałoby mi się znaleźć, ale takiego który przy tym wszystkim miałby jeszcze peptydy to przynajmniej w tej chwili nie kojarzę. Dlatego właśnie u mnie pielęgnacja jest dość złożona, bo po prostu łatwiej jest znaleźć prostsze produkty z przedstawicielami jednej-dwóch grup najbardziej znanych z działania anti-aging.

      Usuń
  4. Pozwolę sobie na jeszcze jeden link dot. kremu spf50

    http://cococollection.blogspot.com/2016/07/yonelle-przeciwzmarszczkowy-krem-d3-spf.html#

    Skłądowo Anthelios ultralekki spf 50 lepszy od Yonelle?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, tak. Nie wypowiadam się tu o właściwościach tych kosmetyków typu komfort noszenia ani o ich zdolnościach pielęgnacyjnych, tylko o jakości ochrony przeciwsłonecznej.

      Krem Yonelle opiera się na bardzo kiepskich filtrach (Parsol ze stabilizatorami, ale też z jednym destabilizatorem) i o ile mnie wzrok nie myli to nie ma ani jednego filtru fotostabilnego. Szkoda.

      Usuń
    2. Super bardzo Ci dizękuję za cenne uwagi!
      Zostaję przy Antheliosie :)

      Usuń
  5. Czym zmywać Antheliosa żeby naprawdę dobrze sie zmył?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najogólniej rzecz biorąc myję twarz jednym z tych żeli, bardzo dokładnie i wykonując przy tym masaż twarzy oraz spłukując dziesięcioma chluśnięciami chłodnej wody ;)
      http://www.kosmeologika.pl/2015/04/najdelikatniejsze-najtansze-najlepsze.html
      ... a potem przecieram twarz jednym z tych miceli:
      http://www.kosmeologika.pl/2015/05/najfajniejsze-toniki-ktore-kupisz.html

      Jeśli mam trochę więcej makijażu to wspomagam się tą metodą:
      http://www.kosmeologika.pl/2016/06/ocm-atwiej-i-szybciej-wersja-uproszczona.html

      Aha, i mam jeszcze rękawiczkę typu Glov i jak już naprawdę mam nadmiar czasu to też zdarza mi się nią wspomóc :)

      Usuń
  6. Aniu poniżej podaje skłąd kremu wzmacniająceho Vianek
    INCI

    Aqua, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Sorbitan Stearate, Sucrose Cocate, Potassium Azelaoyl Diglycinate, Glycerin, Squalane, Aesculus Hippocastanum Seed Extract, Glyceryl Stearate, Ribes Nigrum Seed Oil, Coco-caprylate, Panthenol, Stearic Acid, Cetearyl Alcohol, Allantoin, Tocopheryl Acetate, Xanthan Gum, Phytic Acid, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Parfum.

    I to co mówi producent
    Intensywnie działający krem na noc, przeznaczony do pielęgnacji cery naczynkowej, zaczerwienionej, wrażliwej. Zawiera azeloglicynę, która łączy własności kwasu azelainowego i glicyny, wykazując działanie łagodzące, zmniejszając rumień, jednocześnie przywracając barierę ochronną skóry. Ekstrakt z nasion kasztanowca, źródło flawonoidów, antyoksydantów oraz escyny, wzmacnia skórę, zapewniając elastyczność naczynkom i zmniejszając ich widoczność. Składniki łagodzące (alantoina, panthenol) przynoszą ukojenie i przyspieszają nocną regenerację.

    CZy obietnice kontra skład uzupełniają się?

    Renata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, tak :))) Azeloglicyna to fantastyczny składnik, a kasztanowiec to chyba najsłynniejszy surowiec roślinny w pielęgnacji cery naczynkowej :)

      Usuń
    2. Aniu a któy z tych skłądów jest najlepszy?

      1.serum
      INCI

      Aqua, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Glycerin, Potassium Azelaoyl Diglycinate, Ribes Nigrum Seed Oil, Argania Spinosa Kernel Oil, Coco-caprylate, Sorbitan Stearate, Sucrose Cocoate, Stearic Acid, Panthenol, Aesculus Hippocastanum Seed Extract, Vaccinium Vitis-Idaea Fruit Extract, Sambucus Nigra Flower Extract, Xanthan Gum, Allantoin, Sodium Hyaluronate, Mandelic Acid, Tocopheryl Acetate, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Parfum.

      2. krem na dzień
      Aqua, Vitis Vinifera Seed Oil, Zinc Oxide, Glycerin, Sorbitan Stearate, Sucrose Cocoate, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Coco-caprylate, Ribes Nigrum Seed Oil, Glyceryl Stearate, Vaccinium Vitis-Idaea Fruit Extract, Stearic Acid, Allantoin, Cetearyl Alcohol, Xanthan Gum, Tocopheryl Acetate, Phytic Acid, CI 77288, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Parfum.

      3. krem na noc
      Aqua, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Sorbitan Stearate, Sucrose Cocate, Potassium Azelaoyl Diglycinate, Glycerin, Squalane, Aesculus Hippocastanum Seed Extract, Glyceryl Stearate, Ribes Nigrum Seed Oil, Coco-caprylate, Panthenol, Stearic Acid, Cetearyl Alcohol, Allantoin, Tocopheryl Acetate, Xanthan Gum, Phytic Acid, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Parfum.

      Renata

      Usuń
    3. Ale do jakiej cery, co ma robić? :)

      Usuń
    4. Do cery wrażliwej czerwieniącej sie na policzkach :)

      Renata

      Usuń
    5. Tak naprawdę to każdy z tych produktów ma inne przeznaczenie, więc nie całkiem łapię co rozumiesz przez najlepszy skład :) Ale widać, że w serum azeloglicyna jest najwyżej, więc być może będzie jej tam więcej niż w kremie na noc. Z kolei krem na noc ma taki fajny, otulający skład ze skwalanem - a taka cera najczęściej jest cienka, podsuszona, wymagająca odżywienia. No a z kolei krem na dzień to jeszcze inna bajka, bo widzę, że ma tu zielony pigment - czyli może pomóc "wizualnie". No i ma filtr mineralny, a słońce często nasila problemy naczynkowe. Więc każdy produkt ma swoje karty przetargowe :)

      Usuń
  7. O mnie też ciekawi i to cała seria fioletowa Vianka.

    OdpowiedzUsuń
  8. Aniu masz może pomysł jak wykorzystać kremy do twarzy które się nie sprawdziły?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zależy od tego w jaki konkretny sposób się nie sprawdziły, że tak powiem :) Przykładowo jeśli okazały się zapychające, to ja osobiście nie mam pomysłu i po prostu zużyłabym je do dłoni albo do stóp. Ale jeśli są troszkę za tłuste to można do nich dodać nieco glinki (osobiście trzymałabym się białej, różowej lub rhassoul), jeśli za mało odżywcze - stuningować półproduktem (szczególnie polecam wszelkie liposomy/kompleksy!!!), itd., itp. :)

      Usuń
  9. Aniu używałam kremu Orientna ze śluzem slimak kremy do tqwrzy i pod oczy. Po ok 4-6 tygodniach stosowania nagle krme pod oczy po nałozeniu zaczął mnie potwornie szczypać i miałąm dwa ogromne placki czerwone.
    Po kilku dniach spróbowałam ponownie niestety reakcja była identyczna. Odstawiłam oba kremy pomimo ze ten do twarzy nie spowodował plackó, moze jedynie leciutko zaczerwienione policzki.

    Bardzo żałuję bo zauważyłąm korzysne efekty, skóra była naprawdę fajnie napięta i nawilżona. Jakby odmłodniała. Fakt że krem do twarzy wchłaniał sie błyskawicznie więc czasami nakładałam drugą warstwę.

    Czytałam teraz w sieci że niektóre dziewczyny też tak miały. Czy ten śluz jest tak silny?

    Krmeu już używać chyba nie będę , boje sie go. Czy możesz polecić mi coś podobne coś co tak łądnie nawilży i napnie moją 34 letnią twarz a co by mnie nie podrażnilo?
    Nigdy w życiu nic mnie nie podrażniło. Jedne kremy bardziej mi odpowiadały, inne mniej ale nigdy coś takie nie przytrafiło mi się.

    Będę wdzięczna za pomoc. Klaudia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tego kremu Orientany nie znam, więc trudno mi powiedzieć czy to ślimak zawinił - to mógł być też praktycznie każdy inny dowolny składnik. Sam ekstrakt jest ogólnie bardzo złożoną mieszanką (enzymy, peptydy, proteoglikany, GAGi i pierwiastki śladowe) dzięki czemu z jednej strony ma wyraźne działanie, ale z drugiej - oczywiście ryzyko silnej reakcji też zawsze istnieje.

      Może spróbuj czegoś w style kremu Make Me Bio "Garden Roses" :)

      Usuń
    2. Aniu, dziękuj za odpowiedź:)
      A który z nich bedzie miał właściwosci podbone do Orientany?

      Klaudia

      Usuń
    3. Tak jak napisałam wyżej, tego krwmu Orientany nie miałam, ale pięknie na koloryt, nawilżenie i taki "zdrowy" wygląd wpływa ten różany Make Me Bio :)

      Usuń
  10. Bardzo przydatny wpis, wrócę tu kiedyś, gdy zaistnieje taka potrzeba (oby nie). Na szczęście moja cera jest raczej pancerna i rzadko się zdarza, by mnie cokolwiek uczuliło lub podrażniło. A zwykły Cicalfate sprawdzał się u mnie znakomicie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Moja cera lubi minimalizm. Na podrażnienia najlepiej sprawdza się u mnie olej kokosowy lub maść z witaminą A, którą od czasu do czasu stosuję jako krem na noc. W ciągu dnia obowiązkowo krem z wysokim filtrem. Rosyjskie kosmetyki do twarzy też mi nie zrobiły dobrze, podobnie jak np. Sylveco czy Vianek, więc przestałam je testować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moniko a jakiego filtra obecnie używasz? I jakich kremów do twarzy?
      Pytam bo moja skóra takze nie lubi kremów rosyjskich ani Vianka czy Sylveco. Również Resibo tak chwalone nie dało żadnych efektów na mojej twarzy.

      Karolina :)

      Usuń
    2. ja takich rzeczy jak maść z witaminą A czy olej kokosowy solo twarz nie nałożę, bo zaraz by mnie zapchały :< A na mojej twarzy większość Sylveco/Biolaven które testowałam sprawdziły się co najmniej dobrze lub nawet lepiej, ale akurat z kultowych lekkich kremów nie byłam zadowolona ;)

      Usuń
    3. A które najlepiej się u Ciebie sprawdziły?

      Usuń
    4. Tonik Biolaven i krem na noc z tej serii to cudo :)))

      Usuń
    5. *(przynajmniej na mojej cerze się fantastycznie sprawdziły)

      Usuń
    6. Wąchałam Biolaven i odrzucił mnie zapach....Ale może się skuszę :)

      Usuń
    7. Biolaven nie ma toniku.
      A z Vianka coś miałaś?

      Usuń
    8. Aj, oczywiście chodziło mi o płyn micelarny. Pisałam o nim też w starych postach :) Mnie ten zapach winogronowego napoju Hellena kupił ;)

      Z Vianka miałam tylko trochę próbek z tej błękitnej serii.

      Usuń
  12. Mam 34 lata. Czy używając kremu nawilżającego i filtra przeciwsłonecznego codziennnie a na noc oleju z kwasem hialuronowym mam sznase "zatrzymać" wygląd mojej cesry i dajmy na to za 5 lat mieć ja w takim samym stanie czyli bez zmarszczek jak teraz?
    Filtry sa najwazniejsze w prewencji antaging?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli ktoś kiedyś powie Ci, że zna odpowiedź na to pytanie to znaczy, że nie jest do końca uczciwą osobą ;)

      Pielęgnacja to jedno i owszem, uważam, że filtry są tu bezapelacyjnie najważniejsze. Ale poza pielęgnacja ogromnie ważne są geny, dieta, stan zdrowia, środowisko w jakim żyjesz, Twój styl życia (stres, ilość snu itp.).

      Usuń
    2. A może pokusisz się o post dieta a prewencja przeciwzmarszczkowa ? :)

      Usuń
    3. Prawdę mówiąc to mam już bardzo dużo napisane, ale co chwilę natykam się na coś ciekawego i cały czas przerabiam ten tekst. Nie wiem czy w końcu nie będę musiała podzielić go na dwa ;)

      Usuń
    4. Super, to czekam z niecierpliwością! :):)

      Usuń
    5. Raczej nie przewiduję go przed jesienią, bo jest kilka rzeczy, które chcę przed publikacją przetestować na sobie. Ale będzie na pewno :)

      Usuń
  13. próba uczuleniowa jest najważniejsza uważam. jeśli się ją pominie to potem nic dziwnego że jakieś nieprzyjemności powstają po kontakcie z tzw. agresorem:D

    OdpowiedzUsuń
  14. Aniu miałaś coś z Be Organic?

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja jestem wrażliwcem i niestety tylko mi się to pogłębia. Mam skórę mieszaną i o dziwo poza okolicą oczu, właśnie okolica nosa, jest najwrażliwszą. Podpisuję się pod piątkowymi eksperymentami. Co prawda mnie najbardziej ciągnie do tego w tygodniu, ale już tyle raz zrobiłam sobie krzywdę, ostatnio Kiehl's i Charlotte Tilbury, że póki co pamiętam, że cud kremy zostawiam, na moment, kiedy nie muszę wyglądać najlepiej 😜

    OdpowiedzUsuń
  16. Sama robię sobie maseczki domowe i kremy :) Maseczki robię na uzdatnionej wodzie. Do tego dokładam do kuracji zdrową, filtrowaną wodę do picia oraz zdrową dietę.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Kosmeologika , Blogger