12/13/2016

Jak zacząć przygodę z cieniami do powiek, cz. 4 – naturalny makijaż z kolorowym akcentem



Kolorowe makijaże będące małymi dziełami sztuki to coś, co uwielbiam oglądać... ale w noszeniu o wiele bardziej pasują do mnie stonowane barwy przełamane tylko kolorowym akcentem. Mam jednak wrażenie, że różnego rodzaju tutoriale makijażowe dzielą się z grubsza na dwie dominujące grupy, a tytułowy typ make-upu traktuje się odrobinę po macoszemu. Najczęściej widujemy albo piękne, utrzymane w beżach, brązach czy innych cielistych odcieniach makijaże naturalne (czasem zestawione z mocną szminką, co uwielbiam!) albo pełne glamour uzyskane za pomocą wielu wyrazistych kolorów i/lub bardzo błyszczących cieni, które przykuwają spojrzenia jak mało co :) Dziś jednak pogadamy głównie o makijażu będącym poniekąd stadium pośrednim między obiema grupami: makijażu dziennym z kolorowymi akcentami. Bo kto powiedział, że nude musi oznaczać nudę?

Zacznijmy od szczypty anatomii:




źródło
No, może nie od takiej ;) Pomówmy o obszarach wokół oczu, które możemy ozdobić makijażem modelując oko na tysiące sposobów. Stworzymy w ten sposób swoisty słowniczek, dzięki któremu będziemy posługiwać się tym samym językiem w tym i innych postach. Wybaczcie za poruszanie tu oczywistości, ale chciałabym, aby te teksty nadawały się absolutnie dla każdego! Ustalmy więc co następuje:

Oko ma dwa kąciki: wewnętrzny (a) i zewnętrzny (b).

Ma też dwie powieki: dolną (c) i górną (d).

Na granicy z białkówkami oka powieki przechodzą w błony śluzowe. Ten najdalszy brzeg, prawie wewnątrz worka spojówkowego, w języku angielskim nosi nazwę waterline, co po polsku znaczy tyle co... wodnica (klik!). Jednak polskie makijażystki stworzyły na nią własne określenie przez tłumaczenie poszczególnych składowych tego terminu i tak powstało sformułowanie „linia wodna”. Jak się nad tym dłużej zastanowić, nie jest chyba zbyt zgrabne, ale funkcjonuje w naszym języku od tak dawna i w sposób tak powszechny, że nie ma chyba sensu z nim walczyć ;)


Jeśli chodzi o obszar nad okiem, to możemy wyróżnić w nim jeszcze więcej konkretnych miejsc.

Zacznijmy od załamania górnej powieki (e). Jeśli mniej więcej na granicy między naszą gałką oczną a oczodołem widzimy swego rodzaju zagięcie skóry, to jest to nasze załamanie. Istnieje pewien typ budowy oka (tzw. monolid, czyli oko z pojedynczą powieką), w którym owego załamania nie ma. Oczy z załamaniem są typowe dla rasy kaukaskiej (ale nie są dla niej wyłączne!), a oczy bez niego częściej spotykamy u Azjatek, lecz ponownie: nie dotyczy to wszystkich z nich, a bywa też spotykane u innych kobiet – także wśród nas, Polek ;)

Obszar pod załamaniem nazywamy powieką ruchomą (f). U niektórych z nas jest ona duża stwarzając większe pole do makijażowych popisów. Inne z nas mają nieco trudniej, co nie znaczy, że nie możemy wtedy wyczarować na nich czegoś pięknego.

Na obszarze powieki ruchomej możemy wyróżnić jeszcze górną linię rzęs, którą często traktujemy osobno, nakładając na nią wąską plamę ciemniejszego cienia.

Obszar powyżej załamania (g) również będzie miał różny rozmiar u każdej z nas, jednak najczęściej da się na nim znaleźć jeszcze miejsce chociaż na osobne rozświetlenie pod łukiem brwiowym.

Na styku kilku z wymienionych miejsc (powieki ruchomej, jej załamania oraz zewnętrznego kącika) możemy wyznaczyć pole o nazwie outer V (h). Pisałam o nim w -> części drugiej niniejszej serii, ale gwoli przypomnienia – podsyłam krótki filmik:


Na koniec warto dodać, że wiele z tych obszarów często będziemy dzielić też „pionowo”:
  • dolną powiekę często podkreślamy innym kolorem na wewnętrznej połowie, a innym na zewnętrznej, ba! często ograniczamy się do pomalowania jedynie tej zewnętrznej;
  • powiekę ruchomą oraz obszar załamania dzielimy podobnie na pół lub często na trzy części (wewnętrzną, środkową i zewnętrzną).
Uff, dużo tej teorii… Ale to już prawie koniec, obiecuję!

Jeśli jesteśmy już po lekturze wszystkich dotychczasowych części serii o -> podstawach makijażu oczu to wykonanie prostego mejkapu dziennego nie powinno sprawić nam problemu. Po pokryciu górnej powieki lekko nad załamanie naszym -> cieniem bazowym, dodajemy -> ciemniejsze outer V i odrobinę rozświetlenia, może też eyeliner albo podkreślenie dolnej powieki i… wystarczy wytuszować rzęsy, by wykończyć nasz pełny makijaż oka. Na przykład taki:

Źródło tego zdjęcia znajdziecie tu (klik!)

A gdyby tak… odpicować go kolorowym elementem? Przygotowałam dla Was całe zestawienie przykładowych makijaży dziennych z barwną wstawką. A zaczniemy nietypowo, bo od elementu, o którym mało dotąd wspominałam ;)

KOLOROWE RZĘSY

Blog z którego pochodzi to zdjęcie już nie istnieje, ale poczynania jego autorki możecie śledzić na jej fanpage'u: Wizaż Moja Pasja :)

Kolorowe tusze do rzęs odczarowała w blogosferze Marta ze swojego Lusterka ;) Możemy użyć go na same dolne rzęsy, same górne albo po obu stronach. Jeśli sięgniemy po tusz ciemny, stonowany (na przykład granat czy oberżynę) efekt powinien być na tyle subtelny by nadał się nawet do pracy. Weselsze kolory (jak choćby bardzo popularne turkus i mięta) pewnie nie zawsze, ale w mniej formalnych sytuacjach mogą fajnie wkomponować się w wiosenną czy letnią aurę, zwłaszcza tę wakacyjną. Kolor możemy dobrać do tęczówki na kilka sposobów, dokładnie tak jak opisywałam to w tekście o -> dobieraniu cieni do koloru oczu.

LINIA WODNA




Choć zwykle podkreślamy ją w makijażu dziennym kolorem białym lub cielistym (co pięknie powiększa i otwiera oko), a na wieczór najczęściej czernią, to jak najbardziej możemy sięgnąć też po kolor i ożywić rutynę kolorowym tightliningiem :)


BARWNA KRESKA

Przepis na chabrową kreskę znajdziecie tutaj (klik!)

Pozostajemy w tym samym rejonie, tylko kosmetyk zupełnie inny :) Kolorowych eyelinerów i kredek mamy na rynku całe mnóstwo, ale dla mnie mistrzem pozostaje póki co fioletowy eyeliner Eveline Celebrities, którego uwielbiam! Zamiast tworzącego wyrazistą linię eyelinera możemy sięgnąć też po cień do powiek w dowolnym kolorze i rozłożyć go nad górną linią rzęs. Ta sama linia ma też wersję granatową, a piękne kolory ma też w swojej ofercie Lovely - ich miętowy eyeliner do brązowych oczu zwala mnie z nóg za każdym razem!!!

AKCENT NA DOLNĄ POWIEKĘ

Trzy różne interpretacje: Dominika postawiła na bardzo spokojną górę i głęboki, szlachetny dół; Asia zrobiła to trochę mocniej; a Alieneczka postawiła na soczysty, żywy akcent.

Koloru możemy użyć też na dole. Cała dolna linia rzęs lub jedynie jej część – w tym drugim przypadku solo albo w duecie z innym kolorem: neutralnym, lub wręcz przeciwnie. To jeden z moich ukochanych schematów, jest też świetnym sposobem na odmianę makijażu gdy przykładowo po powrocie z pracy czeka nas jeszcze jakieś wyjście.

WEWNĘTRZNY KĄCIK




Bo kto powiedział, że rozświetlenie w tym miejscu może być tylko złote lub srebrne? Odbijający światło barwny cień również może zdać tu egzamin, a im dalej rozstawione są nasze oczy, tym bardziej możemy zaszaleć tu z kolorem! Kto jak kto, ale Maxineczka ma niesłychane wyczucie i wie doskonale na ile można sobie pozwolić co widać na powyższym zdjęciu :)


POWIEKA RUCHOMA

Znowu Dominika Tiril i znowu zachwyt z mojej strony. Nie tylko dlatego, że też mam niebieskie oczy ;)

Genialny, często idealny właśnie dla początkujących, sposób na wprowadzenie koloru do makijażu dziennego. Nieprzekraczająca załamania plama koloru na środku górnej powieki to jest to! O doborze jej barwy pisałam w jednej z -> poprzednich części kursu. Tu widać genialny przykład tego jak teoretycznie trudny kolor (pomarańczowy jako kontrast dla niebieskiej tęczówki) wykorzystać w makijażu dziennym: sięgnąć po jego szlachetniejszą wersję (tutaj: miedź) i połączyć z równie eleganckimi kolorami.

ZEWNĘTRZNY KĄCIK

Madame Peacock z zielenią w zewnętrznym kąciku :)
Także zewnętrzna część oka może stać się przykuwającym uwagę detalem i to na wiele różnych sposobów. Od czego najłatwiej zacząć?

Przykładowo, od drobnego akcentu w zewnętrznym kąciku. Przykład możemy zobaczyć powyżej: zieleń pięknie wydobywa kolor oczu Adrianny i wygląda po prostu fantastycznie, tak... świeżo! :)

Zamiast tylko delikatnie zaznaczać zewnętrzny kącik, warto też czasem zdecydować się na coś większego: kolorowe outer V lub wprowadzenie koloru nawet nad załamanie powieki. Poniżej zobaczycie jak zrobiły to dziewczyny: Red Lipstick Monster u góry i Maxineczka na dole ;) Zerknijcie jak ciekawie Maxi umieściła brzoskwinię nie tylko nad załamaniem, ale też pod wewnętrznym kącikiem. Dla mnie wskazówka na przyszłość, żeby spróbować tego samego! Jak dotąd mi się nie zdarzyło, a Wam?






Podsumowując: tak naprawdę nie ma rzeczy, które w makijażu są zabronione ;) Niektóre są może trudniejsze, ale na tym właśnie polega zabawa z kosmetykami: wszystko można w każdej chwili zmyć, więc nic nie musi ograniczać naszej wyobraźni.

Które makijaże najbardziej wpadły Wam w oko? A które wyobrażacie sobie we własnym wykonaniu?

Przy okazji, serdecznie dziękuję wszystkim dziewczynom,
które zgodziły się użyczyć mi swoich zdjęć do tego posta.
Jesteście nie-sa-mo-wi-te, a Wasze makijaże - przepiękne!

Pozdrawiam serdecznie

Ania

4 komentarze:

  1. Kamila/Blondynka16 grudnia 2016 11:59

    Ja niestety nie mogę już malować linii wodnej niczym. każdy epizod (próbowałam z czarną oraz białą kredką) kończy się podrażnieniem, mocnym łzawieniem i nawet światłowstrętem :(.
    Zaczyna się zawsze od lewego oka, a potem przechodzi na oba.
    Także pozostaje mi makijaż gyaru już niestety bez białej linii wodnej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dodam, że minęło parę miesięcy zanim doszłam do tego, że to właśnie TEN element makijażu mi szkodzi.
      Kiedyś nie miałam żadnego takiego problemu, w ogóle mogłam używać do makijażu byle czego i nie było żadnym podrażnień ani uczuleń,więc nawet nie przyszlo mi to do głowy.
      Zwalałam winę po kolei na: soczewki, płyn do soczewek, sztuczne rżesy, klej do rzęs, podstarzałą mascarę, macanie oczu itd.

      Usuń
    2. A samej kredki nie zmieniałaś albo Ci się nie zestarzała?

      Usuń
    3. Jakiejkolwiek bym nie użyła efekt jest taki sam...

      Usuń

Copyright © 2016 Kosmeologika , Blogger