1/03/2016

Pielęgnacja cery 25+ (część pierwsza) – najważniejsze mity i pułapki, czego szukać w kosmetykach?

Dla wszystkich którzy jak ja nienawidzą zimy - zielony las, za którym tak mi tęskno! | źródło

Wraz z nastaniem roku 2016 mogę już powiedzieć, że rocznikowo mam dwadzieścia pięć lat – rocznik '91 się kłania i pozdrawia rówieśniczki ;) Od dłuższego czasu chodził mi po głowie wpis podsumowujący moją obecną pielęgnację cery, więc pomyślałam, że zgram go tematycznie z moimi rozważaniami na temat pielęgnacji cery dwudziestopięciolatki.


Rozprawmy się najpierw z kilkoma mitami.
Zacznę od mitu, który przewrotnie „potwierdzam” w tytule posta. To jednak tylko pozory ;) Nie mam bowiem na myśli kobiet w wieku 25+, a w każdym razie – nie tylko je...

Nasz wiek metrykalny nie ma wiele wspólnego z „wiekiem” naszej cery. „Dwudziestopięcioletnią cerę” może mieć i siedemnastolatka (jeśli na przykład lubi się opalać czy pali papierosy), i zadbana trzydziesto- czy trzydziestopięciolatka. 

Wiele zależy od pielęgnacji, a jeszcze więcej od genów, środowiska i ogólnie ujętego stylu życia: diety, snu, stresu czy wspomnianych wyżej nałogów oraz ekspozycji słonecznej. Cerze szkodzi też wiele błahszych rzeczy: od nieprawidłowego wieczornego demakijażu, poprzez spanie na brzuchu czy wyciskanie krostek aż po nadmiar bądź złą jakość używanych kosmetyków pielęgnacyjnych i kolorowych.

Dlatego jeśli masz 25 lat to pamiętaj, że kremy z tą liczbą wcale nie muszą być stworzone dla Ciebie. „Pielęgnacja cery 25+” dla mnie oznacza pielęgnację cery młodej, zdrowej, bez pierwszych oznak starzenia, ale pomału nieuchronnie wkraczającej w moment, kiedy one nastąpią – bo przed tym w stu procentach nie ochroni nas żaden kosmetyk ;)

Skoro w ogóle mówimy o pielęgnacji cery w jakimś wieku to warto wspomnieć, że znajdujące się na opakowaniach ograniczenia wiekowe to wskazówki tak ogólne, że moim zdaniem równie dobrze można nie zwracać na nie uwagi.

Gdy przeglądam w drogeriach składy najróżniejszych mazideł zadziwia mnie fakt, że często kremy o składach typowo nawilżających rekomendowane są kobietom w wieku dojrzałym, a najzwyklejszy nawilżacz jakim jest przykładowo kwas hialuronowy określana się robiącą wrażenie nazwą typu Turbo Age Defying Complex ;)

Z drugiej strony istnieją kremy dla pań w średnim i dojrzałym wieku, które zawierają bardzo interesujące składniki jak najbardziej pożądane w pielęgnacji cer młodszych. Dlatego zdecydowanie radzę Wam przymykać oko na wskazania producenta, a w zamian za to zgłębić tajniki czytania składów: na blogach i forach aż roi się od przystępnych instrukcji jak je rozszyfrować :)

„Do 25/30/35 roku życia tylko nawilżanie, ewentualnie kremy antytrądzikowe jeśli masz jakiekolwiek niedoskonałości.”

Powiem tak: jeśli komuś zależy tylko na dobrym wyglądzie cery „tu i teraz” to oczywiście może być to jakieś rozwiązanie. Zakładam jednak, że piszę tutaj do osób o celu podobnym do mojego: spowolnieniu procesów starzenia tak, aby pielęgnacja przynosiła także długofalowe skutki procentujące w przyszłości. Z tego powodu piszę bez ogródek: nawilżanie to za mało. Cera starzeje się od niezliczonej ilości czynników, a sposobów przeciwdziałania temu jest zbyt wiele by się ograniczać ;)
Jeśli podsumujemy procesy starzenia skóry to zauważymy, że tym co najbardziej się do nich przyczynia jest promieniowanie UV, wolne rodniki, mimika, utrata nawilżenia i gęstości skóry co pośrednio prowadzi do tak zwanej migracji twarzy. Ponownie: nie wszystkiemu możemy zaradzić, a już na pewno nie w stu procentach. Jednak z tej krótkiej listy wyłania się wniosek: są elementy, które warto w pielęgnacji cery zawrzeć. A są to:

  • ochrona przeciwsłoneczna, 
  • przeciwutleniacze, 
  • substancje nawilżające, 
  • stymulacja odnowy kolagenu i innych struktur skóry, 
  • rozluźnianie mięśni mimicznych.

Duży post o {ochronie przeciwsłonecznej} popełniłam już jakiś czas temu. Dowiecie się z niego, że filtr rzędu SPF 5-15 w przeciętnym kremie na dzień czy podkładzie to o wiele za mało i że dla najpełniejszej możliwej ochrony potrzebny będzie Wam prawdziwy, porządny filtr. Czy to jednak wszystko?

Oczywiście, że nie. Zacznijmy od tego, że przed uszkodzeniami spowodowanymi przez słońce chroni nas także koenzym Q10, więc obecność tego składnika pomoże nam w walce na tym polu.

Ponadto przed działaniem wolnych rodników ochronią nas witaminy C i E oraz inne przeciwutleniacze jak na przykład kwas alfa-liponowy czy astaksantyna.

Naszą skórę do odbudowy mogą pobudzić przede wszystkim retinoidy, a także niektóre {kwasy}(zwłaszcza PHA) oraz mezoterapia igłowa.

W kwestii zmarszczek mimicznych ważne jest opanowanie naszej mimiki, rozluźnianie mięśni przez masaże oraz stosowanie {peptydów miorelaksacyjnych}.

Wśród humektantów (substancji nawilżających) prym wiedzie obecnie kwas hialuronowy i gliceryna (nie dajcie się zwieść jej demonizacji: nie każdego zapycha, a działanie ma fantastyczne!), ale mamy wiele ciekawych alternatyw, wśród których ja najbardziej lubię liposomy nawilżające ze sklepów z półproduktami.

***


Naturalnie, konieczne jest też spełnienie absolutnych podstaw pielęgnacji (czyli regularnego demakijażu itp.). Dziewczyny, bez tego ani rusz! Wyobraźmy sobie ile może dać cerze nawet najlepszy i najdroższy krem, jeśli nałożymy go na świeżo rozdrapaną „niespodziankę” i resztki makijażu z ostatniego tygodnia...

O innych mitach (że najdroższy krem będzie zawsze lepszy od najtańszego, na ten przykład) nie będę nawet pisać, bo myślę, że czytałyście to wszystko po -naście razy w prasie kobiecej i na innych blogach ;) W następnym poście postaram się napisać o konkretnych produktach i o tym jak to wygląda u mnie, w praktyce.

Jeśli macie jakieś pytania to zapraszam do komentowania ;)

Pozdrawiam,
Ania

12 komentarzy:

  1. Zgadzam się! Ja dlatego funduję sobie teraz złuszczanie kwasami w serii, wcześniej robiłam regularnie (na studiach i 2 lata po) raz a nawet 2 razy w roku, później zaprzestałam z lenistwa, ale warto robić bo się cera odmładza;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też bym kiedyś chciała, ale z moją wrażliwą cerą ograniczam się do toniku z kwasami LHA - trudno, na razie musi mi to wystarczyć :P

      Usuń
  2. Mam 26 lat, ale regularnie używam kosmetyków z Under20, bo świetnie się sprawdzają. Jednak uważam, że moja skóra wygląda na 25 :(
    Według mnie największy wpływ na stan skóry ma nawet nie pielęgnacja, a tryb życia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak właśnie napisałam: "Wiele zależy od pielęgnacji, a jeszcze więcej od genów, środowiska i ogólnie ujętego stylu życia (...)" :)

      Co do kosmetyków z Under Twenty to właśnie wpisują u mnie w "pułapkę" numer trzy - owszem, dbają o nawilżenie skóry i jej niezły stan ogólny, ale w dłuższej perspektywie są o wiele za mało odżywcze i pielęgnujące. Nie jest to ich wada, bo nie do takiej grupy docelowej są skierowane, ale to je dla mnie z małymi wyjątkami dyskwalifikuje ;) Ale mają parę fajnych gadżetów, na przykład świetny krem BB!

      Usuń
  3. Mam znacznie więcej niż 25 lat, ale moja skóra czasami ma jeszcze więcej - a w każdym razie tak wygląda. Raz omal nie skusiłam się na krem 70+, bo właśnie czytam składy, nie te "grupy wiekowe". Kupiłabym go, jednak zawierał mój alergen (a poza tym dużo cennych składników :-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, to powiedz koniecznie co to był za krem! :))

      Usuń
  4. Co ciekawe, jak tylko przekroczyłam magiczną granicę 25 roku życia, od razu zaczęły mi się pojawiać zmarszczki :) Myślę, że tryb życia i pielęgnacja są ważne, ale GENY miażdżą wszystko i nikt nic na to nie poradzi. Po prostu przed 30-tką łatwo te zmarszczki wypełnić i zniwelować dzięki pielęgnacji. Zlikwidowałam zmarszczki na szyi dzięki regularnemu stosowaniu oleju kokosowego. Na czole mi znikają po zwykłym kremie na bazie ziół. Najgorzej jest z kurzymi łapkami, ale też dzielnie walczę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bez dwóch zdań są czynniki których nie zmodyfikujemy albo takie, które zmodyfikować ciężko - dlatego super, że są i takie wobec których nasze ręce nie są związane i można działać ^^ A podpowiedz o jakim kremie na bazie ziół mówisz? I jak stosowałaś ten olej kokosowy na szyję? :)

      Usuń
    2. Po prostu czekam aż się rozpuści w dłoniach i wcieram w szyję i dekolt ( mam tą wersję w stanie stałym), codziennie wieczorem.
      Krem pod oczy z kaskaryli i krem do twarzy z sandałowcem i kurkumą - oba Orientany

      Usuń
  5. Świetny, wręcz rewelacyjny post!

    OdpowiedzUsuń
  6. U mnie od dzieciństwa dużo słońca (rodzice ogrodnicy) i jeszcze wtedy nie wiedziałam co to spf i w sumie długo żyłam w nieświadomości i teraz żałuję, wiem że przez to moja skóra jest mniej elastyczna

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Kosmeologika , Blogger