2/03/2019

Super Extra Mega Hiper Culture & Talent Experience #52 vol. 4!



Druga połowa roku 2018 była pod względem kulturalnym zupełnie, ale to zupełnie inna od tego co opisywałam w poprzednim podsumowaniu (klik!). A oto dlaczego.


KSIĄŻKI ORAZ KOMIKSY I AUDIOBOOKI


Wreszcie dojrzałam do tego, by nie kończyć książek, które z jakiegoś powodu nie przypadły mi do gustu! Z tej przyczyny jeśli śledziłyście hashtagi #kosmeoteka czy #kosmeoteka2018 na Instagramie to mogłyście zauważyć, że czasem miałam coś ciekawego do pokazania co dwa tygodnie albo i częściej, a czasem (jak na przykład teraz!) od miesiąca trwa kompletna posucha. Ale dzięki temu w zasadzie wszystkie książki z ostatniego półrocza są naprawdę super i godne polecenia!





"Mali Bogowie. O znieczulicy polskich lekarzy" Pawła Reszki to książka do przeczytania w ciągu jednego dnia, ale zostaje z człowiekiem na znacznie dłużej. Zachwyciło mnie w niej to, że ani nie wysładza wizerunku lekarzy, ani nie wylewa na nas wiadra pomyj. Autor cytuje wypowiedzi z całego spektrum: zarówno te wyważone, jak i skrajności z którymi na przykład mi samej ciężko się zgodzić. Myślę, że tę książkę powinien przeczytać każdy, kto ma czasem kontakt z tak zwaną służbą zdrowia, zwłaszcza tą publiczną - czyli... każdy? 😉 I mam wielką nadzieję, że w podobny sposób zostanie poruszony temat polskich pielęgniarek, bo tu też jest bardzo, bardzo źle. . . . #pawełreszka #malibogowie #ochronazdrowia #służbazdrowia #medlife #medycyna #medicine #youngdoctor #będącmłodąlekarką #chcemyleczycwpolsce #zdrowiepolakawceniebigmaca #nurselife #pielęgniarka #kosmeoteka #kosmeoteka2018
Post udostępniony przez 🇵🇱 Ania, Brodnica ⚓ (@kosmeologika)


Do dziesięciu pozycji przeczytanych w pierwszej połowie roku doszło trzynaście kolejnych! Były to w zdecydowanej większości audiobooki, które po prawie roku obsesyjnego słuchania aktualnie lekko mi się przejadły.

Po odkryciu „Rdzy” (o której usłyszałam w podcaście Czytu Czytu, a nigdy wcześniej nie natknęłam się ani na ten tytuł, ani na nazwisko autora!) absolutnie zakochałam się w twórczości Jakuba Małeckiego i szybciutko nadrobiłam „Ślady” oraz „Dygot”. Zwłaszcza ten ostatni, wraz ze „Rdzą” właśnie, emocjonalnie rozsmarował mnie po podłodze i dlatego trochę mi smutno, że najnowsza powieść Małeckiego „Nikt nie idzie” nie spodobała się dziewczynom z podcastu: zawsze to trochę boli, jak ulubionemu autorowi powinie się noga. Ale oczywiście przy najbliższej okazji i tak ją sobie obadam, choćby z ciekawości.

Innym odkryciem okazał się dla mnie Adam Silvera. Powiem szczerze: do tej pory gatunek young adult kojarzył mi się z albo z „Niezgodną” i innymi coraz gorszymi popłuczynami po „Igrzyskach Śmierci”, albo z „After: Płomień pod moją skórą” i innymi historiami o toksycznych związkach (najlepiej z wampirami albo wilkołakami). Ale udało mi się wreszcie znaleźć powieści o nastolatkach, które są po prostu szczere, ogromnie ciekawe, wzruszające do głębi i moim zdaniem w dojrzały sposób dotykające tematów takich jak orientacja seksualna czy śmierć w młodym wieku. Podczas lektury w ogóle nie czułam tego, że jestem te dziesięć lat starsza od zamierzonego odbiorcy i myślę, że moim rodzicom te książki też spokojnie mogłabym podrzucić. Wraz z kartonem chusteczek higienicznych.





W czasie gdy nie miałam internetu (bite dwa tygodnie!!! 😱) audiobooki były moją największą rozrywką. Książki 20, 21, 22 i 23 osłodziły mi ten trudny czas i miałam wielkie szczęście, że trafiłam na same świetne rzeczy. Powieści Adama Silvery to pierwsze książki z gatunku #youngadult które tak bardzo mi się podobały. "The Wife" odkryłam dzięki podcastowi #czytuczytu (kocham! 💙) i teraz chętnie obejrzałabym ekranizację tej historii - we wrześniu weszła do naszych kin, polecacie? Z kolei książki Isaaca Asimova to była niesamowita luka w książkowym "życiorysie" takiej maniaczki #sciencefiction i ogólnie fantastyki jak ja. "Robot Dreams" nie zawiodło, dla mnie to trochę takie "Black Mirror" w wersji pisanej (chociaż to pewnie trochę profanacja pisać tak o klasyce gatunku wydanej w roku 1986). . . . #kosmeoteka2018 #kosmeoteka #adamsilvera #theybothdieattheend #historyisallyouleftme #thewife #megwolitzer #isaacasimov #robotdreams #przeczytane #terazczytam #audiobook #storytel #czytambolubię #kochamczytać #kochamksiążki #bookworm #justread
Post udostępniony przez 🇵🇱 Ania, Brodnica ⚓ (@kosmeologika)

Każdą z przeczytanych książek omówiłam krótko na Instagramie @kosmeologika (zerknijcie pod hashtag #kosmeoteka2018!).


Papier: 3, audiobooki: 7, komiksy: 7!!!


Tak, moi mili. Wreszcie przeczytałam jakiś komiks. I to jaki! Spędzając Święta w domu w zasadzie na chybił-trafił zgarnęłam z pokoju mojego brata serię Superior Spider-Man. Ludzie złoci, jaki to jest mindfuck. Coś w sam raz dla koneserów chorych akcji.

Jeśli widziałyście chociaż z pięć odcinków starej kreskówki z Człowiekiem-Pająkiem to na pewno kojarzycie jednego największych wrogów Spider-Mana: Otto Octaviusa (Doktora Octopusa). W tej serii komiksów Doc Ock na łożu śmierci „wymienia” swoją jaźń z jaźnią Petera Parkera, po czym schorowane ciało Doktora umiera... wraz z  uwięzionym w nim umysłem Petera. Tymczasem w ciele Spider-Mana zamieszkuje superzłoczyńca z manią wielkości.

Cała seria jest pełna naprawdę trudnych tematów, łącznie z odrażającym dla mnie motywem Mary Jane bezwiednie umawiającej się z obleśnym dziadem w ciele jej dotychczasowego chłopaka. Dla mnie wszystko zostało napisane i rozegrane po mistrzowsku, ale weźcie pod uwagę że na komiksie nie znam się wcale. Ten po prostu mi się podobał i żadnej bardziej wyrafinowanej krytyki nie jestem w stanie tu zaprezentować.


Lato było super, ale sezon ogórkowy w kinie po prostu mnie załamał.



FILMY WIDZIANE W KINIE LUB W DOMU ORAZ SERIALE


Po tym, jak w okresie styczeń-czerwiec byłam w kinie piętnaście razy możecie spodziewać się, że teraz byłam drugie tyle. A tu klops, wręcz przeciwnie... W lipcu, sierpniu i wrześniu premier, które mnie zainteresowały nie było nawet tyle co palców u jednej ręki. Bardzo chciałam zobaczyć „Fokstrota”, „BlacKkKlansman”, „Dogmana” i „Searching”, niestety nie wyszło. Po wakacjach repertuar kin ruszył wreszcie z miejsca, ale wtedy to już żyłam przeprowadzką i przez sześć miesięcy w kinie byłam tylko dwa razy. Uwaga: na „Klerze” i... „Planecie Singli 2” xD

„Planetę...” wybrała moja paczka koleżanek na wspólne wyjście do kina. Im nie chciałam psuć humoru, Wam napiszę tylko, że moim zdaniem straszna mizeria i aż coś mnie ściska w dołku, że w tym samym czasie grana była „Suspiria” czy „Źle się dzieje w El Royale” (na które ostatecznie nie dałam rady iść), a ja musiałam oglądać dwugodzinną reklamę Princessy, Vaio, Mytaxi i Pyszne.pl.

„Kler” jak najbardziej polecam. Nie jest to arcydzieło (a do „Domu Złego” czy „Wesela” też mu dużo brakuje), nie jest to też żadna głęboka analiza problemu zepsucia w Kościele, ale nie jest to też paszkwil na wszystkich duchownych jeśli tego się obawiacie. Poza jedną, komiksowo wręcz karykaturalną postacią, bohaterowie filmu są zniuansowani i są w różnych miejscach skali szarości, są po prostu ludzcy. Mnie ten film w żaden sposób nie obraził, ale też na pewno mną nie wstrząsnął. Na taki obraz, który będzie miał ambicje coś zmienić trzeba będzie poczekać i na pewno nie będzie mógł być tylko o księżach: trzeba by pokazać jak przyzwalają na to media, albo my sami.

A teraz płaczę cichutko, że mogłabym iść zobaczyć słynne „Spider-Man: Into the Spider-Verse” albo „Aquamana”, a tu w Brodnicy nie ma kina :(
Seanse domowe: Jestem absolutnie beznadziejna w spisywaniu filmów oglądanych w domu, wiem o tym. Nie mam kompletnie nawyku odhaczania gdzieś kolejnych seansów i o ile z premierami kinowymi można sobie odświeżyć pamięć w kalendarium Filmwebu, o tyle tutaj muszę zdać się na moją dziurawą głowę. Więc wymienię te trzy, które przychodzą mi na myśl jako pierwsze: „American History X”, „Złota dama” oraz „The VVitch”. Każdy totalnie inny, każdy gorąco polecam, chociaż ten ostatni to też dla ludzi z upodobaniem do rzeczy co najmniej niepokojących.

Seriale: jak było do przewidzenia, nie kontynuowałam oglądania „The Orville”: ja po prostu nie umiem wciągnąć się w seriale. W międzyczasie zaczęłam oglądać o zombie „In the flesh”: super! Ale oczywiście też straciłam zapał. Zaczęłam też nadrabiać „Rodzinę Soprano” i... to samo. Widzę, że to jest DOSKONAŁY serial, ale nie umiem się zapalić do żadnego z nich. Nie wiem co się stało, kiedyś binge'owałam seriale jak każdy.


NA ŻYWO: TEATR, MUSICAL, OPERA


O ile się nie mylę, w ostatnim półroczu akurat się nie udało. Ale wyjście do teatru w najbliższym czasie już sobie planuję!




MUZYCZNIE: KONCERTY MUZYKI POPULARNEJ, FILHARMONIA, BALET


W 2018 roku byłam na moim pierwszym w życiu Open’erze! :O Serio, mieszkałam w Trójmieście jedenaście lat, z czego zdecydowaną większość w samym centrum Gdyni i jakoś nigdy nie złożyło się. Dwa razy line-up był jak stworzony dla mnie, ale wypadły mi wtedy inne wyjazdy. Natomiast ogólnie to zwykle totalnie nie znam tych artystów (tak jest jak dotąd z gwiazdami edycji 2019: nie znam dosłownie żadnej z nich) i dopiero rok temu wygrałam na loterii mogąc zobaczyć w ciągu 4 dni Gorillaz, Arctic Monkeys, Depeche Mode, Bruno Marsa, Nicka Cave'a & The Bad Seeds, Posta Malone, Taconafide, Dawida Podsiadło czy Lor 



Ponadto dzięki czujności mojego superbrata udało nam się zorganizować rodzinne wyjście na koncert Lao Che! Oczywiście wydarzenie odmienne od Open'era tak bardzo jak to możliwe, ale i tak absolutnie boskie.





SZTUKA: MUZEA, GALERIE I INNE WYSTAWY


Tu też nie mam nic ciekawego do powiedzenia, ale jak wreszcie przestanę chorować to muszę pójść chociażby do muzeum w Brodnicy! Skądkolwiek jesteście, te lokalne zawsze warto odwiedzić 

MANGA I ANIME


Podobnie jak z serialami, mega ciężko wciągnąć mi się także w anime. Zaczęłam oglądać bardzo fajną rzecz („Tokyo Ghoul”), ale po kilku odcinkach kompletnie o niej zapomniałam, bo zawsze jest coś innego do zrobienia. Chętnie kiedyś wrócę!

***


Plany na rok 2019? Na razie raczej mało konkretnych, ale: mam już bilety na nową trasę koncertową studia Accantus! ♡ Dodatkowo planuję wybrać się do Teatru Gdynia Główna oraz marzy mi się, aby zdążyć na spotkanie brodnickiego DKF-u, bo pod koniec miesiąca organizują pokaz „Grobowca świetlików”, który od bardzo dawna jest na mojej liście filmów do obejrzenia.

Jak już trochę wyreguluje mi się rytm życia w nowym mieście z nową pracą chcę wziąć się za zorganizowanie sobie wyjazdu do Londynu żeby zobaczyć „Hamiltona” na West Endzie, ale w tej chwili temat leży nieruszony ani o milimetr. Wszystko w swoim czasie.

A jak Wasze kulturalne inspiracje? W tej chwili najchętniej przyjmuję rekomendacje filmów dostępnych na Netfliksie, ale inspirują mnie wszystkie komentarze, więc dzielcie się śmiało :)

Pozdrowienia,
Ania

12 komentarzy:

  1. Kurczę, urozmaiciłaś kulturalnie ubiegły rok :). Ja w zasadzie ograniczyłam się do Netfliksa i kryminałów :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to ponowię prośbę o polecenie jakiegoś filmu z Netflixa :) Seriali nie szukam, normalnej telewizji nie mam, więc zbieram rekomendacje ;)

      Usuń
    2. podłączę sie: na netflixie jest sporo klasyki i filmów z nagrodami - nawet jest osobna kategoria na nie, polecam tam zajrzeć
      z takich nowszych polecam "Zwierzęta nocy"

      Usuń
    3. Mój tata mi ten film MEGA polecał!!! Raz nawet zaczęliśmy oglądać (to intro... omg...), ale ktoś nagle przyszedł i jakoś nie wróciliśmy. Dzięki za przypomnienie <3

      Usuń
  2. U mnie biednie w kulturze :D skupiłam się na netflixie, playerze :P i ew. jeszcze jakimś serialu czy filmie i książce.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja nie rozumiem zachwytu klerem, mam odczucia podobne do Twoich, bardzo mnue smieszy jak slysze komentarze ze wreszcie pokazali prawde o ksiezach pedofilach. Lol.
    Widzialam planete singli, lacze sie z Toba w bólu. Na szczescie na dvd, wiec za darmo, bo jakbym miala wydac kase na cos takiego to by bolało. ..
    Moge zapytac gdzie wybierasz sie na accantusa?
    A do gdyni moze na ktedre notre dame?😃

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to, tę "prawdę" o złych księżach media raportują nam na różnych przykładach średnio raz w tygodniu, więc nie wiem kto mógł na tym filmie dowiedzieć się czegoś nowego...

      Na Accantusa jadę do Gdańska, bo termin wypada akurat w majówkę - no idealnie. A jeśli chodzi Ci o "Notre Dame de Paris" w Muzycznym to ja już byłam i gorrrąco polecam! Zwłaszcza, że to ostatni sezon!

      Usuń
    2. Jestem spod warszawy, wiec do gdyni daleko, ale po accantusowych wykonaniach bardzo chcialabym zobaczyc notre dame. Mysle zeby to polaczyc z jakims weekendowym wypadem nad morze jak sie zrobi ciepło: )

      Usuń
  4. U mnie 2019 zapowiada się wspaniale (Rammstein w Chorzowie, Metallica w Warszawie), 2018 był raczej nudny :) Muszę nadrobić Kler, też już czytałam kilka opinii, że wcale nie jest aż taki kontrowersyjny. Wiadomo, zapewne wybrali kilka najmocniejszych scen do zwiastunu :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Kosmeologika , Blogger