5/08/2018

O filmach, nagrodach i przekraczaniu innych blogerskich Rubikonów | Podsumowanie kwietnia 2018




Rany julek, co to był za kwiecień! Gdyby ktoś powiedział mi, że tyle wrażeń uda mi się upakować w jednym miesiącu, to... nie wiem czy bym uwierzyła. A jednak. Zapraszam na krótkie podsumowanie wybranych tylko aspektów, bo mam za sobą przeżycia na trzy takie posty a nie jeden ;P Kolejność chronologiczna!



Najlepszy zakup




Post udostępniony przez @kosmeologika

Kwiecień przepracowałam właściwie w całości na stażu cząstkowym w placówce, do której mam pięć kilometrów (w przeciwieństwie do mojego standardowego miejsca pracy, do którego mam parę minut spaceru).

Wymyśliłam sobie, że rano będę tam dojeżdżać autobusem, ale wracać będę pieszo. Żeby umilić sobie taki godzinny marsz postanowiłam dać drugą szansę audiobookom, tym razem pod postacią aplikacji Storytel. Wcześniej nie lubiłam tej formy, a obecnie na pięć przeczytanych przeze mnie w tym roku książek tylko jedna była w papierze: więcej o tej przemianie napiszę Wam w czerwcu, w kolejnym kulturalnym podsumowaniu Super Extra Mega Hiper Culture & Talent Experience (kocham nawet samo pisanie tej nazwy ;D).

Storytel oferuje dwa tygodnie za darmo, a potem abonament w wysokości niecałych 30 zł miesięcznie – i jest to zakup, który wyciskam do ostatniej kropelki jak cytrynkę! Wielkie high five dla mojej współlokatorki, bez której pewnie bym się wcale nie zdecydowała.

Najważniejszy wpis





Wpisem, który bez dwóch zdań zaliczył najwięcej wyświetleń było porównanie składów dwóch kosmetyków: ekskluzywnego serum „Unicorn Essence” marki Farsali oraz jego niezbyt subtelnej imitacji: „Unicorn Tears” od Wibo.

Do napisania tekstu zainspirowała mnie Adrianna Grotkowska i to jej właśnie zawdzięczam ogromny zasięg tego posta, bo szturm na blogu zaczął się od jej udostępnienia na Insta Stories mojego artykułu! Wątpię, by Ada to czytała, ale z tego miejsca chciałabym jej ogromnie podziękować <3

Największy sukces





(powyższą galerię wybrałam, bo dzięki Sarze z bloga Shidless załapała się tu także moja uśmiechnięta mordka :D przewińcie w lewo)

Meet Beauty Conference było imprezą, na którą marzyłam wybrać się już od dawna. W tym roku na szczęście marzenie wreszcie się ziściło. I to w jakim stylu!

Zacznę od tego, że brak mi słów na to jak świetnie zorganizowane było wydarzenie. Mam do niego tylko dwa zarzuty: jeden maleńki, a drugi bardzo subiektywny z którym pewnie mało kto się zgodzi. Cała reszta? Z mojej strony litania pochwał. Nie mam aż tak dużo imprez typowo blogerskich do porównania (dwie edycje See Bloggers i... Blogowigilię? :D), ale byłam na masie innych konferencji i wydarzeń podobnego typu, a widzę tutaj ogromną przepaść między tym jak było i tym jak czasem niestety bywa ;) Dla całej ekipy odpowiedzialnej za zorganizowanie konferencji WIELKIE gratulacje. Organizacja oraz NIESAMOWITE prelekcje na sali głównej to był totalny sztosik.

Mój zarzut numer jeden to torby. Moim zdaniem są po prostu bardzo brzydkie. Nie chcę się nad nimi znęcać, bo na pewno nie będzie to dla nikogo miłe do czytania. Uważam jednak, że kobieca postać na nich przedstawiona ma tak dziwne, „grube” rysy twarzy oraz dłonie, że na każdej z nich wygląda jak mężczyzna przebrany za kobietę. I to z chorobą Gravesa-Basedowa (wytrzeszcz i obrzęk). Na koniec dodam, że temat ten jest dla mnie mało ważny, bo na drugiej stronie torby są już zdecydowanie ładniejsze ilustracje i tak zamierzam ją nosić. Bo w kwestii wymiarów, projektu, surowca wykonania są super!

Drugi mój zarzut to warsztaty. Każdego dnia trzy strefy (makijaż, włosy, paznokcie) oferowały odbywające się kilkukrotnie w ciągu dnia zajęcia, na które obowiązywały zapisy: z ograniczeniem do dwóch warsztatów dziennie dla każdej blogerki (super rozwiązanie!).

Problem mam przede wszystkim z formą poszczególnych warsztatów. Nie wiem, czy powinnam wchodzić w szczegóły, bo były one na tyle oddalone od wyznawanych przeze mnie wartości, że w sobotę celowo nie zapisałam się na żadne, a w niedzielę wybrałam się na dwa i siłą rzeczy żadnego innego nie widziałam. Więc de facto osobiście mnie na większości z tych zajęć nie było, a wiedzę o ich formie i przebiegu czerpię w dużej mierze z drugiej ręki.

Z tego co udało mi się ustalić, większość warsztatów polegała niestety na prezentacji oferty danej marki: makijażowej, pielęgnacyjnej, paznokciowej. O ile wiem, żaden panel makijażowy nie oferował zdobywania praktycznych umiejętności, a jedynie prezentację makijażu na jednej modelce i omawianie oferty marki.


Tu nasuwa się pytanie. Czy mam zbyt wysokie oczekiwania? Na pewno wpływ na moją opinię wywiera fakt, że kiedy na spotkaniu MayBe Beauty miałyśmy zapoznać się z ofertą marki L'Origine, na stół w kawiarni wjechały lustra, oświetlenie, kosmetyki, akcesoria, a nawet demakijaż: wszystko, abyśmy mogły faktycznie coś przećwiczyć w czasie rzeczywistym. Więc może moja perspektywa jest skrzywiona właśnie przez to.

Natomiast jeśli tak duża liczba stanowisk jest już mniej realna, to może zajęcia w parach, z malowaniem się nawzajem? A jeśli nie, to uważam, że podstawą powinno być uściślenie opisów warsztatów zanim się na nie zdecydujemy – tak, żeby w razie czego iść na nie świadomie i nie tracić czegoś ciekawszego.

Oczywiście w temacie makijażu można by pójść w tematy praktyczne, ale niezwiązane z samą aplikacją makijażu: na przykład z analizy kolorystycznej, może nawet na temat składów kosmetyków kolorowych? Albo z robienia zdjęć makijażom? Albo z makijażu pod kręcenie filmów na YouTube?

W ofercie pielęgnacyjnej jedne z zajęć były właściwie wyłącznie prezentacją marki, a drugie były chyba najbardziej praktycznym warsztatem na całej konferencji: pozwoliły na stworzenie własnego kosmetyku do pielęgnacji ciała. W temacie paznokci jeden z warsztatów był rzeczywiście praktyczny, drugi w całości teoretyczny i to skupiony na prezentacji jednego z nowych produktów.

Jeśli weźmiemy pod uwagę, że oba wymienione wyżej warsztaty praktyczne były bardzo, bardzo podstawowe (na których zajmujące się daną tematyką blogerki nie mogły się niczego nowego nauczyć), to układa nam się taki przedziwny obraz, w którym:


  • ja jako autorka bloga pielęgnacyjnego nie zapisałam się na żadne związane z tym warsztaty i sądząc po relacjach koleżanek - nie żałuję;

  • przynajmniej część znanych mi blogerek poszło na warsztaty w „swojej” strefie, gdzie może i spędziły miło czas, ale jednak zobaczyły „powtórkę z rozrywki” z tego, czym zajmują się na co dzień;

  • fanki kosmetyków mineralnych poszły na poświęcone im warsztaty, gdzie... prezentowano im na przykład metody nakładania kosmetyków mineralnych;

  • blogerki włosowe w ogóle nie miały „swojej” strefy...

Tu pojawia się kolejny zgrzyt. Brak strefy włosowej jest w moim odczuciu minusem małym, ale istotnym. Jeśli mamy cztery kategorie blogów i trzy z nich mają związane ze swoimi zainteresowaniami warsztaty, a jedna grupa nie... to chyba nie jest to tak do końca idealnie. A skoro reszta wydarzenia była taka perfekcyjna, to aż chce się do tego standardu dążyć ;)

Jak rozwiązać problem warsztatów? Pierwsze i najważniejsze: opisy warsztatów powinny precyzować to, co faktycznie się na nich obędzie. Po drugie: jasne oznaczenia „poziomu zaawansowania” na warsztacie. Rozdzielmy zajęcia dla początkujących od zajęć dla starych wyjadaczek i tym ostatnim też spróbujmy coś zaproponować :) Po trzecie: a może by tak strefa włosowa? Zajęcia dla początkujących o rozpoznawaniu porowatości włosów i podstawach dobierania kosmetyków, a dla zaawansowanych warsztaty z tworzenia własnego maceratu, mieszanki do olejowania albo wcierki?

Myślę, że przy każdym typie warsztatu znalazłyby się blogerki, dla których poprowadzenie ich byłoby spełnieniem marzeń i po prostu zaszczytem. Ja sama pisząc te słowa mam tyle pomysłów na warsztaty pielęgnacyjne że szok! :D

Dobra, koniec narzekania. Zdania wyjaśniające moje krytyczne stanowisko łatwo piszą się same, a nie chcę żeby akapit pełen pochwał na początku został zapomniany przez powyższą krytykę. Praktycznie wszystko to, co leżało w gestii organizatorów było dopięte na ostatni guzik. Zarzuty odnoszą się bardziej do tego, co oferują odpowiedzialne za warsztaty marki i ich przedstawiciele – moim marzeniem jest, by wymagać od nich więcej :)

Narzeka mi się tym gorzej, że na Meet Beauty przeżyłam jedno z największych wyróżnień w moim życiu. Widziałyście zdjęcie na początku tekstu, więc wiecie o co chodzi ;)

W głosowaniu przeprowadzonym wśród blogerek zgłoszonych na Meet Beauty (zarówno 300 szczęściar, które się dostały, jak i tych którym zabrakło trochę farta) mój blog zdobył nagrodę dla Najlepszego Bloga w Kategorii PIELĘGNACJA.

Mój. Blog. Zdobył tę nagrodę.




Słuchajcie, nie wiem co tu się zadziało. Wiem tylko, że nie mogłoby się to stać zarówno bez głosów blogerek, jak i bez... wejść, komentarzy, lajków i poleceń od Was, moich Czytelniczek i Czytelników. Z całego serca dziękuję Wam wszystkim. Jesteście najlepsi.

Wielkie gratulacje dla nagrodzonych w pozostałych kategoriach:


NAJLEPSZY BEAUTY BLOG 2018 - Basia Blog
NAJLEPSZY BEAUTY VLOG 2018 - Adrianna Grotkowska
NAJLEPSZY BEAUTY INSTAGRAM 2018 - mrsgasky
NAJLEPSZY BLOG/VLOG/INSTAGRAM W KATEGORII MAKIJAŻ - aGwer
NAJLEPSZY BLOG/VLOG/INSTAGRAM W KATEGORII PAZNOKCIE - Cienistość
NAJLEPSZY BLOG/VLOG/INSTAGRAM W KATEGORII WŁOSY - Anwen

Największe odkrycie




Post udostępniony przez @kosmeologika

Jeśli nie macie konta na Instagramie i/lub nie obserwujecie tam Kosmeologiki, to teraz macie kolejny powód by to zmienić! Po Meet Beauty obejrzałam vloga Pauliny i... przepadłam. Dotarło do mnie, że chciałabym robić takie rzeczy i że może sprawiać mi to większą frajdę niż dotąd sądziłam. Ogólną chęć założenia kanału mam od dawna, ale dzięki Paulinie i dzięki przeżyciom na Meet Beauty zyskałam nowy przypływ motywacji. Są już nawet pierwsze rezultaty! <3

Ponieważ na ten moment o tworzeniu treści wideo wiem tyle co nic, Paulina poradziła mi rozpoczęcie nauki na krótkich formach: takich jak maksymalnie minutowe filmy, które można dodać na Instagramie. Więc na pełnym spontanie rozwiesiłam prześcieradło, telefon włożyłam do pudełka na chusteczki higieniczne i nagrałam filmik ;O

Nie wiem jak często będę miała możliwość pobawienia się tą formą, zwłaszcza że tekst ten publikuj na samym początku mojego dwutygodniowego urlopu. Ale docelowo chciałabym złapać jakiś „flow” i przekuć go w jakąś regularność: może nie co tydzień, ale co dwa? Brzmi realnie!

Co Wy na to? Widziałyście? Jak wrażenia? A może w ogóle Was to nie interesuje?

Najlepszy moment





Jak wiecie albo nie wiecie, dzięki spotkaniom MayBe Beauty (nie mylić z konferencją – to inne super wydarzenie, ale na mniejszą skalę :)) poznałam osobiście kilka dziewczyn prowadzących blogi urodowe i to w Trójmieście (oraz okolicach - pozdro, Karo :D). Takie spotkania ze sponsorami jak MayBe Beauty odbywają się jednak dość rzadko, ogranicza je też rekrutacja, a my i tak nigdy nie możemy na nich poruszyć choćby 10% gotujących się w nas tematów, bo czas na nich mija jak w przyspieszonym tempie ;)

Słowem: było nam mało. Zaczęłyśmy się więc spotykać poza „zlotami” blogerskimi, tak normalnie, jak z koleżankami: w kawiarni albo na jedzeniu. Oczywiście, siłą rzeczy te spotkania są blogerskie w tematyce: wreszcie mamy z kim wymienić informacje na temat RODO albo SEO, ponarzekać powymieniać się informacjami o zmianach w algorytmach serwisów społecznościowych, wymienić się niechcianymi kosmetykami albo odlewkami tych chcianych ;) Jest tak super, że ach!

No i słuchajcie. W kwietniu odważyłam się i zaprosiłam dziewczyny do mnie. Dodam, że dla siebie mam tylko jeden (nie za duży) pokój oraz dwa koty na które Iza ma alergię ;D Ale wiecie co? To jest nieważne. Ważne, że było mega, że buzie nam się nie zamykały i oczywiście milion tematów został na kolejne spotkania, że pyszną pizzę z Czerwonego Pieca przebiło tylko boskie ciasto buraczane Pauliny, że Basia wciąż jest naszą niekwestionowaną królową odsypek i że na pewno jeszcze się tak spotkamy – oby tym razem jeszcze z Justyną :)

To co, laski, kto teraz zaprasza? ;D

***


I co powiecie, moje drogie i moi drodzy*? Jeśli to nie był przełomowy (pod wieloma względami!) miesiąc, to ja nie wiem co nim jest ;D


* Tato, buziaki!!!

Pozdrowienia z wakacji!
Ania

13 komentarzy:

  1. Ale dużo się u Ciebie działo :). Fajne momenty, choć warsztaty w formie prezentacji marki i asortymentu trochę słabe :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeszcze raz serdecznie gratuluję nagrody - sama bym na Ciebie zagłosowała, gdybym miała taką możliwość :)
    No i uwielbiam nasze spotkania i czekam na następne <3 Miłego urlopu!

    OdpowiedzUsuń
  3. Mi kwiecień minął jak z bicza strzelił,w części tych zdarzeń uczestniczyłam z tobą i uważam że to świetne że mamy taką fajną ekipę. Następnym razem zapraszam do siebie! Albo do domu albo na działkę :) Oczywiście Ci kibicuje i liczę na więcej filmów! U mnie kwiecień to też mały przełom i plany zawodowe, to o czym Wam mówiłam przy okazji. Więc tylko teraz uzbroić się w cierpliwość by wszystko poszło po mojej myśli ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Gratuluje nagrody! Moim skromnym zdaniem zasłużonej, sama wiele zawdzieczam m.in Twojemu blogowi jesli chodzi o pielegnacje cery. Na poczatku ceromaniaczej drogi bylam bardzo zagubioną posiadaczką drogeryjnych pianek do twarzy, tanich fluidów i wydawalo mi sie ze nie robie sobie nic zlego. Przyznaje ze na poczatku czytalam Coe ze wzgledu na wlosowe wpisy, a tresci o cerze wydawaly mi sie przesadzone, za dlugie i za trudne. A teraz zdalam sobie sprawe jak malymi kroczkami zmienialam swoja pielegmacjepielegmacjee i jak bardzo mi to pomoglo. W przeciagu 2 lat zaczelam regularnie uzywac peelingow, kwasowych tonikow, zaraz na urodziny dostaje serym z wit c polecane przez Ciebie, przestawilam sie na pudry mineralne i za Twoja sprawa powoli po glowie kielkuje mi plan masazu twarzy i kupienia kremu z filtrem. A najlepsze jest to ze wszystko sie u mnie sprawdza, cera widocznie sie poprawia, mimo ze wczesniej nie wierzylam ze mozr tak być.
    A jedna z inspiracji do tego jest wlasnie Twoj blog. Dziekuje, zycze powodzenia i dalszych sukcesow!

    OdpowiedzUsuń
  5. Podzielam Twój punkt widzenia co do Meet Beauty. Sama zresztą zgłaszałam się dużo wcześniej z ciekawą i do tego niezależną markowo prelekcją ale niestety pomimo tego, że byłam na pierwszej edycji organizatorki zbywały mnie wiadomościami, do momentu jak miały już obsadzoną całość. A wystarczyło powiedzieć tylko "nie dziękuję" ;)
    Gratuluję zdobytej nagrody, bo zasłużyłaś ! Oby coraz więcej takich sukcesów.

    Co do spotkań, to z miłą chęcią zaproponuję spotkanko, bo uwielbiam rozmowy z lekarzami i ich punkt widzenia szczególnie jeśli chodzi o dermatologów. Wzajemnie od siebie (kosmetolog-dermatolog) można się tak wiele nauczyć <3
    Z jakiego miasta jesteś lub w jakim można spotkać Cię najczęściej ?

    OdpowiedzUsuń
  6. Jesteś moją absolutnie ulubioną blogerką pielęgnacyjną i ufam Ci w 20000%, więc uważam, że nagroda w pełni Ci się należała, serio :) Już zupełnie pomijając fakt, że się lubimy, widujemy itd. - jest to z mojej strony w pełni szczere.

    A nasze spotkania są the best, super było u Ciebie <3
    Filmik też wyszedł super, nie wiedziałam, że telefon schowałaś do chusteczek :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Gratuluje nagrody! Zasłużona :) a co do Meet Beauty zgadzam sie, ze brakowalo kategorii wlosowej.

    OdpowiedzUsuń
  8. Aniu jesteś najlepsza! Uwielbiam te twoje naładowane energią posty.

    OdpowiedzUsuń
  9. Mój kwiecień też zleciał niesamowicie szybko i w wielkich emocjach! Meet Beauty, nagrywki do programu, każdy weekend zajęty i uczelnia...
    Mam wrażenie, że do tej włosowej krytyki konferencji trochę się przyczyniłam 🙈 a co do warsztatów - znowu zgadzam się z Tobą w 100% :)
    P.S. Bardzo się cieszę, że udostępniłaś zdjęcie ze mną ❤️

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach! No i czekam na więcej filmików :D
      No i żałuję w takich chwilach, że jestem z Wrocławia 😅

      Usuń
  10. Nagrody po raz kolejny gratuluję !
    Post o Wibo super ! No i czekam wciąż na kolejne i kolejne filmiki ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Zdecydowanie nagroda Ci się należała! Gratulacje! Nawet dzisiaj szukając serum z wit C, weszłam na Twojego bloga i raz dwa wybrałam serum dla siebie i mojej mamy. Korzystam ze wszystkich Twoich rad i z przyjemnością czytam Twoje wpisy. :)
    Udanych wakacji!

    OdpowiedzUsuń
  12. Gratuluję nagrody :) Co do uwag jeżeli chodzi o warsztaty (i torby) są według mnie bardzo trafne. Podobnie jak pochwały dla organizatorów - stanęli na wysokości zadania :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Kosmeologika , Blogger