3/02/2017

Moja obecna pielęgnacja włosów: aktualizacja



Zanim przejdziecie do dalszej części posta, bardzo proszę - kliknijcie TUTAJ i poświęćcie mniej niż 10 minut na wypełnienie tej ankiety. Będę Wam dozgonnie wdzięczna!!!

Jeśli pamiętacie mój tekst o →aktualnej pielęgnacji cery, od razu uspokajam: dziś będzie krócej! W przeciwieństwie do kosmetyków do twarzy, w przypadku włosów trochę bardziej żongluję produktami (zamiast trzymać się jednego od otwarcia do zużycia), ale z drugiej strony jest to wszystko o wiele prostsze.

O tym, jakie aktualnie są moje włosy przeczytacie → tutaj, a Waszej uwadze polecam też → roczne podsumowanie zapuszczania włosów.

W tej chwili moje włosy osiągnęły taką długość, że zupełnie swobodnie mogę pielęgnować je dokładnie tak, jak przed → ich obcięciem. Co to znaczy?

Olejowanie co mycie


Przy średnio- i wysokoporowatych włosach jest to bardzo często jak najbardziej pożądana strategia. Aktualnie nakładam na włosy olej jedwabny Eco Lab, który będąc na bazie oleju lnianego (doskonałego do wysokoporków) zawiera dodatkowo m.in. proteiny jedwabiu (a proteiny to coś, co moje włosy kochają).

Nie jestem, niestety, pewna czy moje włosy z olejkiem Eco Lab się polubiły – widzę trochę przesłanek, że chyba jednak nie aż tak, jak na to liczyłam :( W dalszym ciągu go jednak testuję i niezależnie od rezultatów spróbuję sformułować jakieś konstruktywne wnioski i po prostu go zrecenzować :)


Metoda OOMO


Czyli: olej-odżywka-mycie-odżywka.

Tę metodę stosowałam kiedyś całymi miesiącami i dziś dalej mocno wierzę, że jest ona wprost stworzona dla mnie – co nie znaczy, że nie robię od niej odstępstw :) Zdecydowanie jednak mój schemat mycia prawie zawsze wygląda tak:

  • nałożenie oleju (jedwabny Eco Lab) na kilka godzin przed myciem;
  • pod prysznicem moczę włosy i maską (Scandic Line, Banana Mask) „myję” włosy od ucha w dół i spinam je klamrą nad karkiem;
  • szamponem → Natur Vital Hair Loss Shampoo for greasy hair myję skórę głowy i zostawiam na parę minut;
  • wszystko spłukuję letnią wodą, wyciskam z włosów nadmiar wody i delikatnie zawijam w turban z ręcznika na parę minut,
  • dodatkowo odżywiam włosy maską lub odżywką, o czym niżej.


Maski: równowaga PEH


PEH to oczywiście skrót od trzech podstawowych grup składników kosmetyków w pielęgnacji włosów (i nie tylko). Tak się składa, że dla mojej czupryny taka właśnie kolejność (proteiny - emolienty - humektanty) jest najlepsza.

Proteiny są u mnie podstawą pielęgnacji. Zapewniają moim kudłom mocny skręt i niesamowity połysk, a odkąd odkryłam metodę wprasowywania ich we włosy - wiem, co zrobić, by mieć określonego dnia great hair day. Wystarczy parę razy nie dać włosom protein, a potem sięgnąć po moją ukochaną maskę Dr. Santé z olejem arganowym i keratyną. Efekty pokazywałam Wam na przykład na facebookowym fanpage'u Kosmeologiki.

Emolienty są u mnie również bardzo ważne. Bez nich moje obecnie średnioporowate włosy momentalnie zaczynają dążyć do porowatości wysokiej, a emolienty nadają im elastyczność, sprężystość i połysk. Tak więc nie tylko olejuję włosy co mycie, ale też mam zawsze w zapasach emolientową maskę, której używam niewiele rzadziej niż maski proteinowej. Moim ulubionym produktem była jak dotąd maska Biovax Naturalne Oleje, którą jako mojego ulubieńca pokazywałam Wam już 2,5 roku temu :O Obecnie baaardzo kusiła mnie maska Anwen do włosów wysokoporowatych, ale jednak chwilowo jest dla mnie za droga i zamiast niej wybrałam Intensywnie Regenerującą maskę do włosów Biovax Bambus i Awokado. Po pierwszym użyciu czuję, że będzie fajnie :)

Humektanty nie są tym, czego używam często, ale raz na jakiś czas są mi zdecydowanie potrzebne. Kiedy mimo stosowania dwóch wcześniej wymienionych masek robią się suchawe, matowe i tracą skręt - wiem, że potrzebują nawilżenia. I całkiem niedawno odkryłam świetną odżywkę spełniającą dokładnie to zadanie :) → Isana Oil Care, bo o niej mowa, bardzo mnie swoim działaniem zaskoczyła i choć wcześniej nie planowałam jej ponownego zakupu, bo wolałam oprzeć się na wzbogacaniu nawilżającymi półproduktami innych kosmetyków, wygoda jednak wygrywa i przy najbliższej okazji kupię ją z pewnością. Za sprezentowanie odżywki dziękuję mojej czytelniczce Kamili, bez której na bank bym się tym produktem nie zainteresowała!


Odżywki


Pomiędzy maskami lubię testować nowe odżywki, które są moim ratunkiem szczególnie wtedy, gdy na dłuższe trzymanie na włosach maski nie mam po prostu czasu i lepszą opcją staje się szybka akcja z odżywką ;) Żadnego z tych produktów nie testowałam jeszcze wystarczająco, by mieć już na ich temat jakieś mocne opinie. Ale kolejność od aktualnie najfajniej do najgorzej sprawdzającego się byłaby taka:

  • odżywka z winem Manufaktura Cosmetics,
  • odżywka do włosów blond Balea Glossy Blond Spulung,
  • oleo-krem Biovax Gold,
  • L'Oreal Elseve, Arginine Resist,
  • Jessicurl, Aloeba Daily Conditioner.


Stylizacja


Jak wiecie albo nie wiecie, kiedy dawno temu nosiłam długie włosy, niezbyt przykładałam się do wydobywania z nich skrętu. Owszem, ugniatałam je z odżywką bez spłukiwania i czasem dodatkowo z żelem lnianym, po czym... na noc wiązałam je w warkocz i rano dziwiłam się, że się rozprostowały :) Zajrzyjcie do moich dawnych → Niedziel dla Włosów, a przekonacie się same.

Obecnie stylizacja odgrywa dla mnie ogromną rolę. Pokochałam skręcone loczki, które ujawniły się po mocnym ścięciu włosów i bardzo, ale to bardzo chciałabym zachować je w miarę zapuszczania. Dlatego obecnie odżywka b/s i żel do włosów to minimum, a od niedawna kombinuję też z kremami do loków i poranną reanimacją skrętu. Dzięki przekochanej Kasi na Fali moje zbiory kosmetyków i odlewek są znacznie większe, niż normalnie byłoby to możliwe ;)

Bazowo stosuję odżywkę b/s Ziaja Codzienna Pielęgnacja oraz żel do włosów Balea Men Ultra Strong. Ale dla odmiany kombinuję także z:
  • kremem do loków Boots (będzie miłość!),
  • żelem do włosów Syoss Max Hold,
  • kremem do stylizacji loków Jessicurl, Confident Coils,
  • i żelem do włosów Jessicurl, Gelebration spray.
Więc jak widać, na bogato. Kasiu, dzięki! <3


Inne: produkty do zadań specjalnych


Tu już króciutko, od lewej:
  • odlewka sprayu reanimującego do loków Jessicurl, Awe Inspiraling Spray - to moje pierwsze próby poprawienia włosów na drugi dzień czymś innym, niż zwilżone wodą dłonie ;)
  • rokitnikowy scrub do skóry głowy Natura Siberica żeby pobudzić ukrwienie skóry głowy, a tym samym wzrost włosów,
  • silikonowe serum Biosilk Maracuja Oil do zabezpieczania końcówek,
  • odżywka przeciw wypadaniu włosów Radical Med jako wcierka na skórę głowy,
  • oraz, niewidoczne na zdjęciu płukanki skrobiowe - to jest z wody po gotowaniu ryżu czy makaronu, które fantastycznie dyscyplinują kręcone włosy.

Jest tego trochę, prawda... Ale docelowo chciałabym ograniczyć ilość odżywek, bo tak naprawdę zamiast tych pięciu buteleczek lepiej sprawdziłaby się jedna nawilżająca Isana i może jakieś jedno małe co nieco do testowania z czystej ciekawości ;)

Nie potrzebuję też, oczywiście, aż takiej ilości stylizatorów. Na moje usprawiedliwienie podkreślę, że znaczna większość z tego to odlewki, więc raz-dwa je zużyję i po prostu kupię pełnowymiarowe opakowanie tego, co sprawdziło się najlepiej :) Żel Balea kończy mi się już teraz. Niestety, oferta tej marki mocno się zmniejszyła i teraz zostały już tylko dwa jej żele, które mnie kuszą i przy najbliższej okazji zakupię pewnie oba: Balea Men, Invisible Look Styling Gel oraz Balea Men, Maximum Power Styling Gel. Ale to zapewne nie przed wakacjami, więc do tego czasu muszę kwestie stylizacji dobrze uporządkować.

A jakie włosowe cele stoją przed Wami? Jak wygląda Wasza obecna pielęgnacja?
Czekam na komentarze,

Ania

23 komentarze:

  1. Ja też bardzo lubię płukanki skrobiowe, ale nie wiedziałam, że dobrze działają na loczki. Chyba się zaczaję na tej jedwabny EcoLab :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O ja, on jest z pompką :D A jak zapach?

      Usuń
    2. Cudnieeee pachnie, właśnie go używam ☺☺

      Usuń
    3. Tak delikatnie cytrusowo, ale nie jak owoce tylko jakaś trawa cytrynowa albo może werbena? Właśnie to jest w nim super, że zupełnie inne doświadczenie niż z lnianym. Lniany był jedynym olejem, którego zapach czułam na włosach nawet po myciu :(

      Usuń
    4. Właśnie nie mogę się przekonać do olejów spożywczych, niezależnie jakby super nie działały, to pachną mi jedzeniem lub smażeniem. A jeśli to jest lniany i nie pachnie lnianym, w dodatku ma kolagen w składzie i POMPKĘ to jestem przekonana:-)

      Usuń
    5. No to super, daj znać jak się u Ciebie sprawdził! :)

      Usuń
  2. Dziękuję Kochana za ten post ☺☺ muszę wreszcie wypróbować którąś z odżywek od Ciebie, może tą z manufaktury? ☺

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuj koniecznie, bardzo ciekawa jest moim zdaniem! :)

      Usuń
  3. Proszę bardzo ;), szkoda, że odżywka Arginine się u ciebie nie sprawdziła. U mnie super, ale zostanę tylko przy masce bo nie lubię ich mieć z tej samej serii, za to zapach maski lepiej trzyma się na głowie :).
    O celach pisałam niedawno to nie będę się powtarzać :), a równowagą PEH czy dostarczaniem określonych składników np. co tydzień się kompletnie nie przejmuję, bo na moich włosach różnice nie są widoczne (co innego na twoich lokach, bo takie włosy są z natury kapryśne), one i tak będą wyglądać dobrze nawet po samym szamponie ;p.
    Nie olejuję, ale jak będą znacznie dłuższe to może skuszę się na olej kameliowy i/lub żurawinowy, bo dziewczyny z sophieczerymoja tak go chwaliły że wow :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Polecisz coś do biustu? Dla 30 latki? Na odżywienie ujędrnienie?

    Ewa:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Najbardziej na świecie polecam dobrze dobrany przez brafitterkę stanik ;) W kwestii pielęgnacyjnej to dobre kosmetyki do pielęgnacji całego ciała nadają się też do biustu, a Bogusia pisała ostatnio o ciekawym produkcie i nawet udało mi się znaleźć wstępne przesłanki z badań naukowych, że ma to szansę działać :) http://pieknoiminimalizm.blogspot.com/2017/02/sposob-na-wieksze-jedrne-piersi.html

    OdpowiedzUsuń
  6. hej :) ostatnio kupiłam sobie ekstrakt z glinko biloba. Ma on 60% etanolu w sobie. Czy moge go uzywac na tawrz? czy nie jest zbyt mocny? do tej pory widziałam tylko jak dziewczyny uzywaja ekstraktów glicerynowych? jaka jest różnica miedzy nimi?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gliceryna jest fajną substancją nawilżającą, która w najgorszym razie może czasem kogoś "zapchać" (nie każda cera się z nią lubi). Etanol to po prostu alkohol etylowy, taki jak w spirytusie - tylko w mniejszym stężeniu. Ma działanie drażniące i wysuszające. W określonych sytuacjach jego obecność w kosmetykach do skóry jest uzasadniona, ale szczerze powiedziawszy, to 60% to moim zdaniem O WIELE za dużo.

      Co to jest za produkt dokładnie? Co zaleca producent?

      Usuń
  7. Anno, widzę że pomagasz dziewczynom w znalezieniu odpowiediego kosmetyku.
    Chciałąbym zakupić jakis krem dla cery 35. Nie mam zbyt dużego budżetu, myslisz że poniższy skłąd nie jest najgorszy?

    http://www.rossmann.pl/Produkt/Lirene-Formula-Mlodosci-65-liftingujaco-ujedrniajacy-krem-z-biala-perla-SPF-15-na-dzien-50-ml,377119,7104

    http://www.rossmann.pl/Produkt/Lirene-Formula-Mlodosci-55-napinajaco-odzywczy-krem-z-biala-perla-SPF-15-na-dzien-50-ml,377117,7104

    Ewelina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, że tak jak ostatnie komentatorki, mówimy o celach przeciwstarzeniowych? :)

      Jeśli tak, to tu raczej nie widzę nic ciekawego. Za to na tej półce cenowej dużo ciekawsze rzeczy oferuje marka Vis Plantis: seria Reti Vital Care ma retinol i adenozynę, a Age Killing Effect ma peptydy i dużo fajnych substancji pielęgnujących. Aha, w Hebe jest właśnie -40% na wszystkie kremy do twarzy, więc polecam skorzystać! :)

      Usuń
  8. To jeśli mogę Aniu ja też mam pytanko, znalazłąm taki zestaw mam 33 lata (chyba większość z komentujących to 30-40-stki ;) )
    Myślisz że można spróbować?

    https://paznokciewlosy.pl/pl/p/Norel-Anti-Age-Zestaw-Promocja/1181

    Paulina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu niestety nie ma pełnych składów tych produktów, ale patrząc po tym, co wyróżnił producent, to raczej jest to seria bardziej nawilżająca niż anti-ageing, więc jeśli tego oczekujesz od pielęgnacji to ma szansę się sprawdzić :)

      PS. Czy mój blog trafił na jakiś Wykop czy coś? ;))) Przeżywam ostatnio prawdziwe oblężenie i nie wiem komu dziękować <3

      Usuń
    2. Myślę że to przez polecenie Ciebie na blogu Ziemoliny :)

      Usuń
  9. Również mam średnio/wysoko porowate włosy i myślę, że najlepsza strategia jest ta "Twoja" ;) Chociaż używam innych produktów i ciągle szukam tych idealnych.

    OdpowiedzUsuń
  10. Widziałam gsdzies komentarz ale znalezc nie mogę. Dziewczyna pisała że lubi retinol i filtry. I zadałą pytanie dlaczego tego nie reklamują jako kuracja przeciwzmarszczkowa tylko reklamują sie kremy drogeryjne.
    Też jestem cieakwa Twojej/Waszych opinii :)

    Ela

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz to chyba nie u mnie, bo w ogóle go nie kojarzę :)

      Retinol akurat jest reklamowany, tylko w większości kremów jest w kiepskiej postaci, niskim stężeniu, w tragicznym towarzystwie albo nawet w słabym opakowaniu (najlepsza byłaby pompka typu air-less). Dlatego znaleźć sensowny preparat z retinolem to sztuka :)

      Co do filtrów, to myślę, że nasze społeczeństwo nie jest gotowe na traktowanie ich jako podstawę pielęgnacji. Dobrych filtrów nie ma dużo, są drogie, mało wydajne, ale co najgorsze - człowiek się nie opala ;) Nie wiem jak w innych krajach, ale u nas moda na opaleniznę trzyma się mocno.

      Natomiast zupełnie inną kwestią są moralnie naganne praktyki producentów kosmetyków. Jeśli mogą tani w produkcji krem nawilżający opakować w kartonik z napisem "do cery dojrzałej", a 90% powierzchni pokryć mową-trawą o inteligentnym działaniu, komórkach macierzystych i tak dalej, a nieświadome manipulacji konsumentki to kupują, to czemu mieliby coś zmieniać? Składniki takie jak retinol czy peptydy są drogie, zysk z kosmetyków byłby w tym przypadku znacznie mniejszy.

      Dlatego trzeba uświadamiać. Po to jest ten blog. :)

      Usuń
    2. Oj, mentalność Polaków w kwestii filtrów i bladości to koszmar. Nie wiem, kto jest gorszy - moja mama z siostrą, czy moja teściowa ze szwagierką. Od mojej mamy przez całe życie słyszę "dziecko, jaka Ty blada jesteś, wpadniesz w anemię! musisz się trochę poopalać" (jakby jedno z drugim miało coś wspólnego), zaś teściowa zawsze mnie woła "Basia, chodź się poopalać bo taka blada jesteś!" i nawet gdybym przyjeżdżała tam codziennie i codziennie tłumaczyła, że ja się NIE OPALAM, to i tak codziennie będzie mnie wołać, niestety moje tłumaczenia nie mają żadnego sensu. A jeszcze wracając do rzekomej anemii według mojej mamy, na ostatnich badaniach okazało się, że mam ekstremalnie wysoki poziom żelaza, co jest niestety niebezpieczne, w związku z czym w chwili obecnej jestem na przymusowej diecie ;) Tak więc teoria bladość = anemia niestety nie ma odzwierciedlenia w rzeczywistości ;)

      Usuń
  11. Gratuluję systematyczności :) Pamiętam, że gdy regularnie olejowałam włosy i stosowałam metodę OMO (u mnie jedno O na początku - odżywka), to miały się one naprawdę świetnie. Obecnie zwykle kończy się na szamponie + odżywce na minutę-dwie...

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Kosmeologika , Blogger