2/18/2017

#kosmetoturystyka: Jakie kosmetyki warto przywieźć z Izraela?

Przepiękna Jerozolima.

Jeśli śledzicie mnie w social mediach (a konkretnie na -> Instagramie i/lub -> Facebooku) to wiecie, że sporo czasu spędziłam ostatnio w Izraelu. Była to idealna okazja do zebrania materiału na nowego posta z serii #kosmetoturystyka, a więc… yallah, zaczynamy! :)

Najsłynniejszym chyba izraelskim towarem eksportowym są kosmetyki marki Sabon. W zeszłym miesiącu ta powstała dwadzieścia lat temu w Tel-Awiwie firma została wykupiona przez koncern Yves Rocher za bagatela 129 milionów euro. Pytanie: co sprawiło, że z domowej manufaktury powstała sieć 175 sklepów w dwudziestu krajach?

Chodzi o oprawę. Sklepy Sabon to najpiękniejsze mydlarnie na świecie, bez dwóch zdań. Jestem głupia, że nie zrobiłam ich zdjęć, ale w końcu Google to nasz przyjaciel ;) W każdym razie te widoczne na zdjęciach klimatyczne studnie są w każdej albo w prawie każdej filii Sabon i faktycznie można umyć w nich ręce i tak dalej ;) A wszystko to dlatego, że na ich cembrowinach stoją zwykle testery dziesiątek produktów do umycia się, posmarowania, powąchania czy spienienia – warto więc mieć możliwość zmycia ich z siebie ;) Drugim elementem składającym się na niepowtarzalną oprawę Sabon są zapachy. Jeśli mdli Was już od sztucznego kokosa, truskawki, cytrusów czy lawendy z lokalnych drogerii, Sabon jest miejscem dla Was. Moim ABSOLUTNIE ukochanym zapachem jest Lavender Apple! Inne piękne wonie, na które się skusiłam to Clear Dream, Golden Iris, Green Valley i Honey Peach. Każdy uwiódł mnie na swój sposób, na przykład Clear Dream pachnie dla mnie suszonym na łące praniem <3 Jak zobaczycie na zdjęciach, kolejnym godnym uwagi elementem są cudowne opakowania kosmetyków. Tuby są najczęściej metalowe (takie retro!), a reszta to głównie szkło. Ma to oczywiście wady (ciężar, możliwość stłuczenia), ale na półkach w sklepie czy domu prezentuje się obłędnie.

U nas był atak zimy i minus 10 stopni, a tam... +25 i obsypane owocem drzewo cytrynowe za oknem. Powrót był bolesny.

Z tych wszystkich powodów uważam, że kosmetyki Sabon to jedna z najfajniejszych opcji na pamiątkę dla siebie lub prezent jaki można przywieźć komuś z Izraela. Niektóre kosmetyki mają akurat 100 ml pojemności do zabrania nawet w bagażu podręcznym, no i spójrzcie tylko na ten przeuroczy zestaw podróżny ;) W każdym razie produkty są typowo izraelskie, w Polsce jest chyba tylko pięć sklepów Sabon, kosmetyki cudownie wyglądają i pachną, a skład i działanie są zwykle co najmniej w porządku :)

No właśnie, jak to dokładnie wygląda? Ano tak: w mojej opinii kosmetyki pod kątem składu można by porównać do -> czeskich kosmetyków Manufaktura. Nie są to w pełni idealne, nie wiadomo jak naturalne i super-bio-eko składy, ale są co najmniej o ligę albo dwie lepsze niż ich drogeryjne odpowiedniki. Zwłaszcza w przypadku kremów do twarzy jest tak, że ciekawych i wartościowych ekstraktów jest mnóstwo! Tylko, że stosunkowo daleko na liście... W przypadku pielęgnacji ciała dla prawie wszystkich z nas będzie to więcej niż wystarczające :) A w kwestii cery, to dla mnie troszkę za mało – co nie znaczy, że nic bym dla siebie nie znalazła. Niektóre kosmetyki składy mają wręcz cudne! Oto lista rzeczy, które najbardziej wpadły mi w oko:
  • do oczyszczania cery: Foamy Face Wash do mycia i Pearl Powder do peelingu;
  • do nawilżania: Tonifying Face Serum, Facial Mist, krem marchewkowy Carrot Moisturizer;
  • maseczki: błotna Mud Face Mask, odżywcza Nourishing Face Mask;
  • do włosów: szampony Green Rose i Gentleman (dla panów) powinny być dosyć łagodne, a odżywki Green Rose i Jasmine całkiem fajne :) no i serum na końcówki Green Rose wygląda totalnie czadowo!
  • do dłoni i stóp polecam linię maseł (kremy i maski niekoniecznie…);
  • do ciała szczególnie masła shea, chociaż z drugiej strony – i u nas można znaleźć je w wielu mydlarniach, sklepach Organique itp… Więc może nad tymi warto zastanowić się jeśli zapachy są dla nas szczególnie trafione :D

Tu widok na Tel-Awiw o zmierzchu. Zdjęcie robiłam na tarasie muzeum Icchaka Rabina, które bardzo polecam.

Na ten moment mam za sobą testy pięciu produktów: balsamu do ciała Lavender Apple (<3!!!), jedwabistego mleczka do ciała Clear Dream (<3!), olejku pod prysznic Golden Iris, płynu do kąpieli Green Valley i mineralnego pudru do kąpieli Honey Peach. Zamierzam o tych kosmetykach napisać zbiorczy post z pięcioma krótszymi recenzjami, ale już teraz powiem, że wstępnie zachwycona jestem nimi wszystkimi :)

Tak więc podsumowując, jeśli szukamy składów „że mucha nie siada”, kosmetyków ekologicznych itp., to w Sabon możemy mieć z tym problem. Jeśli jednak szukamy po prostu czegoś, co dobrze nas umyje, odświeży czy nawilży, a przy tym rozpieści wszystkie zmysły – powinnyśmy być zadowolone!

*

Największym konkurentem Sabon jest marka Laline. Stworzona zaledwie dwa lata później, też ma obecnie sieć ponad setki sklepów i podobny pod wieloma względami asortyment: głównie kosmetyki kąpielowe, choć oczywiście nie tylko. Sklepy dla odmiany są bielutkie z wyrazistymi (czarnymi, różowymi) akcentami, totalnie #instaperfect ;) Niestety, jeśli chodzi o składy kosmetyków, to są one ociupinkę gorsze niż w Sabon. Nie mówię, że złe, ale przy koszmarnie wysokich cenach wszystkiego (taki kraj, niestety) prostu nie zdecydowałam się na żaden z kosmetyków, choć wiele z nich mnie kusiło. Ale warto wspomnieć, że znowu są to świetne produkty na prezent, zwłaszcza dla obdarowywanej o nieprzesadnie suchej czy wrażliwej skórze. Natomiast dla osób nieco bardziej wymagających pod rozwagę podsunęłabym konkretnie:


  • do oczyszczania cery: Skin Deep Peeling Soap, Facial Mousse Soap;
  • maseczki: błotną Mud Mask i termiczną Thermal Mask;
  • Nourishing serum (odżywcze serum), krem pod oczy, krem na noc;
  • scrub do ciała i/lub złuszczające mydełko w jednym z kilku obłędnych zapachów;
  • w pielęgnacji ciała polecam linie Milk i Butter Cream, a Cream odradzam. Ciężko mi ocenić skład serii Souffle, bo na stronie jest ewidentnie błąd (skład jakiegoś peelingu, tak na oko). Bardzo ciekawie zapowiadają się balsamy Fluffy, w piance <3
  • w serii dla panów Mr. Laline: krem do twarzy, scrub, krem do ciała;
  • dezodoranty Lalinista i Laline Girls (spray i roll-on).

Kosmetyki z oblepichą (czyli olejem rokitnikowym) są w ogóle niezwykle popularne w Izraelu, prawie każda firma oferuje coś z tym składnikiem.

Inną marką, która mnie do siebie przekonała jest Shemen Amour. Te kosmetyki nie wyglądają może aż tak spektakularnie jak Sabon czy Laline, ale ich składy są często świetne – zwłaszcza jak na tamtejsze realia. Tu może zrobię małą dygresję i wyjaśnię, że wypatrzyłam w Izraelu wiele ciekawych marek kosmetycznych, które po analizie składów kosmetyków okazały się wielkimi rozczarowaniami. My, Polki, powinnyśmy doceniać to jak pięknie nasz rynek odpowiedział na zainteresowanie świadomą pielęgnacją i jak wielki mamy dzięki temu wybór w sklepach.

W każdym razie, tak naprawdę tylko w Shemen Amour wypatrzyłam godne uwagi kremy do twarzy: konkretnie te z serii marokańskiej i z czarnym błotem Morza Martwego. Uwaga na te pozostałe, często zawierają głównie parafinę ;) Za to nagrodę za najpiękniejszy skład dostają tu trzy produkty: nawilżający krem kolagenowy (Collagen Moisturizing Cream), marokańska maska do włosów (Hair Mask Argan Oil From Morocco) oraz maska oczyszczająca do twarzy (Black Mud Purifying Mask)! Zdecydowanie planuję zakup tych produktów przy najbliższej wycieczce do Izraela, może już w te wakacje. Fajnie zapowiada się też Skin Toning Lotion oraz uwaga, ciekawostka: magnetyczna maska do włosów o_O Black Mud Magnet Mask od Shemen Amour, bo o niej mowa, zawiera na pierwszym miejscu w składzie żelazny pył, który po pięciu minutach trzymania maski na włosach ściągamy magnesem (sic!), a dopiero potem spłukujemy resztę. Nie wiem czy i jak ma to działać, ale marzę by wypróbować, zwłaszcza, że reszta składu jest też bardzo obiecująca :)


I na koniec coś z kolorówki! Nie wiem czy wiecie, ale znany u nas Super Pharm to sieć z Izraela i gdybyście chciały w tym kraju znaleźć ulubione kosmetyki marek popularnych (Garnier, Maybelline, L’Oreal i tym podobnych) to swoje kroki najlepiej byłoby skierować właśnie tam. Z drugiej strony, wtedy ominęłoby nas wiele typowo izraelskich produktów, jak choćby wspomnianych wyżej Sabon, Laline czy Shemen Amour. Ale jednego byłoby pod dostatkiem: kosmetyków marki Ga-De.

Ga-De (czasem zapisywane jako Ja-De, a zawsze wymawiane jako „dżejd”) to firma produkująca głównie kolorówkę, ale też pielęgnację twarzy. Ta ostatnia zapowiada się moim zdaniem mizernie, ale kosmetyki kolorowe… ach. Coś pięknego. Ceny były dla mnie zbyt zaporowe by coś kupić, ale swoje przy ich szafie odstałam oglądając, dotykając, testując i wzdychając. Następnym razem na pewno coś sobie wybiorę, być może szminkę w jednym z ulubionych, ale wycofanych odcieni? W poprzednim wpisie o moim pomadkoholizmie wspominałam, że poszukiwać będę na pewno nowej szminki nude, intensywnie różowej oraz jagodowej. W oko szczególnie wpadły mi pomadki w płynie Idyllic Matte Lip Color, bo zakochałam się w tej formie :)

Zawsze chętnie testuję też eyelinery w płynie, a jedna z palet cieni do powiek jest wręcz stworzona dla mnie (zakochanego w matowych cieniach Stonowanego Lata): zobaczcie same (klik!) :) 

Zdjęcie można powiększyć, całkiem nieźle widać ceny :) A po prawej nowość Maybelline, której u nas jeszcze nie widziałam - jeśli lubicie pomadki Baby Lips to się szykujcie ;)
Jak wspomniałam wcześniej, w oko wpadło mi jeszcze sporo innych marek, ale bardzo często pod otoczką naturalnego-bio marketingu skrywały się zupełnie przeciętne kosmetyki o cenach z sufitu. Dlatego wybrałam dla Was to, co warto rozważyć w pierwszej kolejności, bo albo się u mnie sprawdziło, albo przynajmniej zainteresowało fajnym składem. A może macie pomysł czym uzupełnić tę listę? Czekam na Wasze komentarze, także te zupełnie nie na temat ;)


Całusy,
Ania

26 komentarzy:

  1. w Izraelu byłam niecały miesiąc temu i jestem w nim całkowicie zakochana.kosmetyków nie przywiozłam żadnych, chyba że liczyć tahini, które w celach kosmetycznych u mnie sprawdza się również;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tahini w celach kosmetycznych??? Możesz zdradzić więcej szczegółów? :D

      Usuń
  2. O nawet nie wiedziałam,że byłaś w Izraelu. Również lubię z wakacji przywieść sobie jakiś tam dostępny kosmetyk. Niedługo czeka mnie weekend w Irlandi, ale akurat nie wiem czy będzie czas na chodzenie po sklepach, no i bagaż mam tylko podręczny.

    OdpowiedzUsuń
  3. Witaj,
    zastanawiam sie nad zakupem kremów mokosh. Mam 34 lata. Mogłabyś zerknać i coś powiedzieć. Czy warto? Jako kuracja przeciwstarzenowa?

    http://www.mokosh.pl/kolekcja/sg/wygladzajacy-krem-do-twarzy-figa jako krem na dzień
    http://www.mokosh.pl/kolekcja/sg/olej-arganowy - jako pielęgnacja na noc w połączniu z kremem figowym na dzień
    http://www.mokosh.pl/kolekcja/sg/korygujacy-krem-pod-oczy-zielona-herbata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko ten krem pod oczy ma składniki, które można by ewentualnie nazwać przeciwstarzeniowymi.

      To mogą być bardzo fajne produkty (składy nie są złe), ale na pewno brakuje tu filtrów UV, peptydów, witaminy C... więc przeciwstarzeniowego działania bym się po nich nie spodziewała.

      Usuń
  4. Rozumiem. Też się tego obawialam przyznam szczerze. A czy mogłabyś mi coś polecić? Skórę mam normalną w kierunku mieszanej latem a zimą i jesienią lekko suchą na policzkach. Krem z retinolem stosowałam raz jakies 2 lata temu. Podrażniłam sobie policzki i wróciłam do kremów bez retinolu ani kwasów były to kremy Make mi bio czy vianek.
    Teraz chciałabym zająć się lepiej swoją twarzą.
    Będę wdzieczna za podpowiedż.
    Miłego dnia:)
    Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dużo o pielęgnacji przeciwstarzeniowej pisałam tutaj:
      http://www.kosmeologika.pl/2016/05/choc-reklamy-kremow-przeciw.html
      http://www.kosmeologika.pl/2017/01/w-zeszym-tygodniu-zamiesciam-na-blogu.html

      Podsumowując, dla starzenia się skóry najważniejsze jest stosowanie filtrów przeciwsłonecznych i właściwie od tej kwestii musiałybyśmy wyjść układając Twój plan pielęgnacji :) Czy jesteś skłonna codziennie się filtrować? Jeśli tak, to SPF 30 czy 50? Jeśli nie, to może chociaż skusisz się np. na azjatycki krem BB z wysokiej jakości ochroną przeciwsłoneczną?

      Na podstawie tych odpowiedzi możemy pokombinować :) Gdybyś zdecydowała się na filtrowanie, to pod filtr jakieś dobre serum z witaminą C, a na noc skupiłybyśmy się na nawilżaniu i peptydach. A jeśli filtry nie są raczej dla Ciebie to przerzucimy np. nawilżanie na dzień, a peptydy na noc :)

      Usuń
  5. Bardzo dziękuję za odpowiedź. I podesłanie linków. Niedawno trafiłam na Twojego bloga i nie przeczytałam jeszcze wielu postów.

    Te 2 lata temu stosowałam filtr 50 z Pharmaceris i Antheliosa ultralekkiego (poleciła Ziemolina). Jednak przy ponad 30 stopniowych upałach miałam wrażenie ze skóa sie duis, szczególnie pod Antheliosem. I mialam latem podrażnione policzki i po prostu zniechęciłam się.

    Wiem że filtry są bardzo ważne i jestem w stanie je stosować. Jak najbardziej.
    Wiem tez że im wyższy filtr tym lepiej.

    Jak pisałam mam skórę normalną chociaż latem w strefie te sie przetłuszcza (ale to chyba normalne przy upałach). Na co dzień nie maluję się w ogole.
    Kremów BB ani podkładów nie lubię i to bardzo :)

    Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapomniałam dodać ze mam lekko rozszerzone pory na czole i przy nosie. Mam również na czole lekkie zmarszczki mimiczne. Pod oczami jest ok ale jak się uśmiecham bardzo to bardzo się marszczę ale kiedy przestaję się uśmiechać wszystko wraca do normy :)

      Usuń
    2. W takim razie jeśli chodzi o filtry, to mamy kilka wyjść, na przykład: spróbować innego z SPF 50 (np. Vichy Capital Soleil), spróbować czegoś z SPF 30 albo odpuścić zupełnie :)

      Dodatkowo pod filtr zdecydowanie serum z witaminą C, a na noc proponowałbym krem z peptydami. Tu pytanie brzmiałoby ile chcesz i możesz wydać :)

      Usuń
  6. Chciałabym spróbować filtrów. Jeśli okaże się że jednak moja skóra z jakiegoś powodu ich nie lubi to wtedy pomyślę :)

    Pamiętam że najlepiej sprawdził mi sie filtr Pharmaceris
    https://www.aptekagemini.pl/pharmaceris-s-sun-krem-ochronny-do-twarzy-spf50-50ml.html

    Może zaczniemy od 30 teraz słońca tka jeszcze nie ma a po m-cu 50? I tak filtry szybko się kończą bo trzeba ich sporo nakładać.

    Iwostin ma filtry do twarzy moze coś od nich? Mogłabyś mi coś polecić? Albo wrócę do Antheliosa i zobaczymy.

    Oglądam teraz kremy Bandi. Mają kremy razem z filtrami, co o takim połączeniu myslisz?:

    https://www.bandi.pl/sklep/produkt/id/477_Krem_ochronny_z_probiotykami_SPF_30

    https://www.bandi.pl/sklep/produkt/id/332_Krem_z_witamina_C_SPF_20_

    https://www.bandi.pl/sklep/produkt/id/472_Krem_multiwitaminowy_SPF_35

    Jeśli chodzi o serum z wit. C to Ziemolina polecała LIQ CC.

    A jeśli o kremy chodzi to słyszałam dobre opinie o Sesdrema, Thalgo, Yonelle, Filorga.

    Generlanie jeśli o kosmetyki chodzi chętnie zainwestuję.

    Bardzo dziękuję za cierpliwość do mnie Aniu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O moich ulubionych filtrach z niższymi faktorami pisałam tutaj: http://www.kosmeologika.pl/2016/11/top-6-najlepszych-filtrow-na-jesien-zime.html
      Ale oczywiście inne też są często fajne. Pamiętam, że pięćdziesiątka Iwostin Solecrin miała świetne, stabilne filtry, więc po trzydziestce też bym się tego spodziewała :)

      Z tego co widzę, te kremy Bandi mają filtry, ale nie są to typowe kremy przeciwsłoneczne, przystosowane do tego by nakładać je na twarz w tych dużych, przepisowych ilościach. Żadnego z nich nie używałam, więc trudno mi powiedzieć, czy sprawdziłoby się tutaj nakładanie ich jak typowych filtrów - jednak bez tych zastygających formuł jak w Vichy czy LRP obawiałabym się rolowania/spływania z twarzy... Ale może są jakieś opinie na ich temat np. na Wizażu, musiałabyś poszukać i poczytać :)

      Serum LiqCC sama używam (wersja Light) i jestem zachwycona, ale ostatnio wypatrzyłam coś bardzo ciekawego - połączenie witaminy C, peptydu na zmarszczki mimiczne oraz kwasów :) Więc może coś takiego? https://goo.gl/ELATO3

      Co do kremu na noc, to z tych marek kojarzę, że peptydy są w produkcie Sesderma BTSES Anti-wrinkle Moisturizing Cream Gel - ale niestety nie miałam go, żeby sprawdzić działanie na własnej skórze, a pełnego składu nie udało mi się znaleźć. Co Ty na to?

      Pozdrawiam imienniczkę! :) Przyjemność po mojej stronie ;)

      Usuń
    2. Bardzo dziekuję za odpowiedź. Jeśli chodzi o marki kremów to podałam je aby określić Tobie półkę cenową moich możliwości.
      Jeslin natomiast możesz polecić dla mojego wieku ;) jakiś inny sprawdzony przez Ciebie produkt bardzo chętnie skorzystam z sugestii.

      Co do wizażu to czytam go ale tam już bardzo często opinie są sponsorowane:(

      Usuń
    3. Aniu, aby jeszcze usystematyzować.
      Serum z wit. C (Bielenda kusi), potem filtr. Na noc krem nawilżający już bez żadnego serum? A może jeszcze to http://www.liqpharm.pl/pl/content/LIQ_CG_Serum_Night ?

      A co pod oczy? Chciałąbym o nie zadbać równie dobrze. Czy filtrem do twarzy można smarować także skórę pod oczami?

      Usuń
  7. Dodam jeszcze, że do oczyszczania twarzy używam żelu Tymiankowego Sylveco Arnikowego Mleczka. Mam również puder myjący z Make Mi Bio.

    Mam także peeling z Make Mi Bio i Odżywczą maseczkę-peeling do twarzy z Sylveco.

    Z maseczek posiadam dwie są to próbki Dr Hauschka. I to tyle co mi się przypomniało :)

    Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okej, myślałam, aż wymyśliłam. Moja aktualna propozycja jest taka:

      Rano: przemyć twarz tonikiem/płynem micelarnym (jeśli sprawdza się lipowy Sylveco/Biolaven/Vianek to jak najbardziej mogą być), potem serum Bielenda, potem filtr.

      Wieczorem proponowałabym mycie łagodnym żelem, tonizacja taka jak rano, serum Liq Night i potem ten krem:
      http://www.forever-young.pl/60ml120ml-krem-argirelina-matrixyl-zmarszczki-kwas-hialuronowy-napina-wypenia-nawila-149-p.asp

      Co sądzisz, Aniu? :)

      Usuń
  8. Hej Aniu,

    na wstępie pytanie, rano przemyć twarz jedynie tonikiem? Zawsze myję żelem i wodą i tak lubię najbardziej. mam wtedy poczucie że buzia faktycznie jest czysta.


    Aniu przeglądam i zastanawiam sie jaki filtr wybrać i sama nie wiem. Myślałam o Iwostinie 30 lub 50, możesz zerknąć?

    Najbardziej zastanawiam sie nad tym:
    - jest do skóry wrażliwej (chodzi mi o moje policzki głównie) - https://www.iwostin.pl/krem-ochronny-spf-50-iwostin-solecrin-capillin/
    - jest jeszcze do skóry normalnej i mieszanej https://www.iwostin.pl/krem-zel-do-twarzy-spf-50-iwostin-solecrin/
    - ten również jest do wrażliwej ale z niską ochroną - https://www.iwostin.pl/krem-ochronny-spf-25/
    Mam jeszcze ogólne pytanie odnośnie filtrów. Jeśli pn-pt jestem w pracy 10-18 i siedzę w murach czy jest konieczność używania aż tak dużego filtra teraz wiosną? Nie pytam dlatego że mi sie nie chce to na pewno nie:)


    Co do pielęgnacji wieczornej czy po oczyszczeniu żelem mogę zastosować maseczke tonikową?
    Czy powinnam odczekać po nałożeniu serum czy na serum mogę od razu nałożyć krem który proponujesz? Co do serum przeczytałam dokładniej i jest napisane że głęboko złuszcza, na wiosnę nie bedzie zbyt mocne? Może zamiast niego kwas laktobianowy?

    Aniu i moje ostatnie ale dla mnie istotne pytanie a co pod oczy? :) Generalnie zmarszczek widocznych nie mam ale jak sie uśmiecham robią się spore. Jak przestaję sie uśmiechać wszystko wraca do normy. Mam szczuplutką twarz wiec widać takie rzeczy od razu :)

    Mam nadzieję że Cie nie zamęczę. Myślę że to już moje ostatnie pytania.
    Jeszcze raz bardzo dziękuje za pomoc.

    Słonecznego dnia :)
    Ania


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to po kolei :)

      1. Ten Iwostin Capillin skład ma na pewno świetny. Kwestia jest tylko taka, że skład składem, a pozostaje jeszcze kwestia całej formuły kosmetyku - tego, jak on sprawdzi się na konkretnej buźce. Solecrinów nigdy go nie używałam - i tak jak za Antheliosa LRP mogę właściwie ręczyć, że pięknie zastyga na mojej twarzy, tak tutaj boję się polecać coś, czego nie znam. Ale składowi daję moją "okejkę" :D i decyzja należy do Ciebie :)

      2. Tu trzeba tak naprawdę podejść indywidualnie i zdroworozsądkowo. Ja cały dzień spędzam na uczelni, ale rano (gdy jest już jasno) idę na pociąg, potem z pociągu na uczelnię, po zajęciach analogicznie i często jakieś sprawunki w mieście... wszędzie piechotą. Dlatego dla mnie wiosną SPF 50 to rozsądny wybór, ale tu trzeba samemu przeanalizować swój tryb życia :)

      3. Maseczka tonikowa - jestem na tak :) Niektóre toniki mają tak piękne składy, że aż się prosi, by skorzystać ;)

      4. Ja robię mniej-więcej pięciominutowy odstęp, ale to po wersji Light - trudno mi powiedzieć czego wymagałyby ode mnie inne wersje serum. W razie wątpliwości radziłabym zadać pytanie pod najnowszym postem na blogu Kosmostolog, bo wiele komentatorek używa serum tej marki i na pewno któraś użytkowniczka wersji na noc Ci podpowie :)

      5. Na stronie producenta jest napisane tak: "Stosować pod krem przez cały rok lub jako kurację 28-dniową. Unikać kontaktu z oczami. Unikać ekspozycji na promieniowanie UV." - więc moim zdaniem, zwłaszcza przy filtrowaniu się (nawet trzydziestką) można spokojnie używać teraz.

      6. Kwas laktobionowy kocham! Zajrzyj tutaj: http://www.kosmeologika.pl/2015/01/diy-tonik-kwasowy-do-codziennego-uzytku.html

      7. Powiem tak: ja pod oczy używam dokładnie tego, co na całą twarz za wyjątkiem filtra i ewentualnie tego, co jest za mocne i drażni. A że w obecnym schemacie pielęgnacji nie drażni mnie nic, to filtr jest jedynym wyjątkiem. Serum Liq, krem Eveline, serum Vis Plantis - wszystko trafia także w okolice oczu. Nie wiem jakie reakcje mogą wystąpić u Ciebie, ale najpierw spróbowałabym używania tego co masz do reszty twarzy, a dopiero jeśli to się nie sprawdzi szukać czegoś dedykowanego okolicom oczu.

      Buziaki!

      Usuń
  9. Aha, i oczywiście możesz myć twarz rano, jeśli się to u Ciebie sprawdza :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Aniu,
    bardzo dziękuję za wszystkie porady i poświęcony czas. zaczynam kurację :)

    Serdecznie pozdrawiam, miłego weekendu :):)
    Ania!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daj znać za miesiąc czy wszystkie kosmetyki "grają" ze sobą i ogólnie jak wrażenia :) Jeśli będzie Ci wygodniej to może być też mailem na kosmeologia@gmail.com :)

      Usuń
  11. Dam znać na pewno!
    Ania :)

    OdpowiedzUsuń
  12. No prosze, mieszkam w Izraelu na stale a nie zdawalam sobie sprawy ile fajnych firm tutaj jest. Zazwyczaj ide do super pharmu i kupuje jak leci :p marzy mi sie taki odpowiednik Ziaji tutejszy, nie spotkalas sie z czyms takim przypadkiem? :D
    Pozdrawiam,
    R.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O rany, ZAZDROSZCZĘ!!! Niestety, aż tylu sklepów z kosmetykami nie udało mi się zwiedzić, ale do Izraela wrócę na pewno jeszcze nie raz i będę miała oczy i uszy otwarte - w razie czego dam znać ;) Jeśli nie jest to zbyt osobiste pytanie - czy mogłabym zapytać w jakim mieście mieszkasz? :)

      Usuń
  13. W El'ad :)
    Wlasnie powiem ci ze mimo ze tu mieszkam juz 3 rok to mimo wszystko wole sobie kosmetyki z Polski sprowadzac bo jednak jakos tak sie pewniej ze skladami czuje. Wydaja mi sie bardziej naturalne. Albo jak juz mowilam z superpharmu jakies nivee czy tam dove. No nic, nie ustaje w poszukiwaniach firmy idealnej takze dzieki za trop :p a powiedz jak cenowo z tymi kosmetykami ktore opisalas w poscie?
    R.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, drogie są - przynajmniej na polskie standardy. Natomiast każda z tych marek ma swoją oficjalną stronę internetową, gdzie podane są wszystkie ceny i możesz przed zakupami przeanalizować je po swojemu :)

      Faktem jest, że polski boom na kosmetyki naturalne nie ma chyba sobie równych i takie marki jak Sylveco i ferajna to prawdziwy fenomen :)

      Jedyne co mogę podpowiedzieć, to żebyś dodała się do facebookowej grupy "Secret Tel Aviv" i albo zadała swoje pytanie tam (po angielsku), albo wyszukała to, co pisali na te tematy inni ludzie (bo pamiętam, że pojawiały się np. pytania o kosmetyki eko :) )

      Usuń

Copyright © 2016 Kosmeologika , Blogger