2/05/2015

Alverde: wybrane produkty, zwięzłe opinie, słówko o składach :)

Jak wiecie albo nie wiecie, za granicą dość popularną siecią drogerii jest słynny Drogerie Markt, którego podwoje wciąż jeszcze nie zostały otwarte na polskim rynku ;) Jedną z najbardziej popularnych marek własnych tej sieci jest Alverde: linia ciekawych kosmetyków o ekologicznych, "zielonych" składach. Skojarzenia z rossmannowską Alterrą nie są bezzasadne, acz warto zaznaczyć, że oferta Alverde jest o wiele bogatsza.

W wakacje udało mi się zrobić → niemałe zakupy w jednym z niemieckich DM-ów. Ponieważ łupy zdobyłam zdalnie, miałam przedtem czas na zrobienie dokładnego rozeznania w składach i recenzjach, więc listę zakupów przygotowałam dość pieczołowicie. Do mojego koszyka wpadło między innymi kilka produktów Alverde: krem do twarzy, dwie odżywki do włosów i dwa olejki. Wakacje się skończyły, produkty przetestowałam i mogę teraz o nich parę słów napisać :)

Wiklinowa filiżanka prosto z I pudło! (KLIK!)




Największe rozczarowanie: krem do cery suchej z dziką różą.

Oskarżenie: słabe nawilżenie, na dłuższą metę podrażnianie.
Oskarżony: alkohol, którym Alverde konserwuje wszystkie swoje kosmetyki. Ma to swoje zalety (brak innych, mniej przewidywalnych w działaniu konserwantów), ale ma też i wady: to nie są kosmetyki dla każdego. O ile moje włosy czy skóra głowy znoszą jego niewielką ilość, o tyle dla mojej cery okazał się tragiczny :(
Obrona: skład jest ekologiczny, ładny, dość prosty, a sam krem tani i o ładnym, żółtym kolorze. Zapakowany w higieniczną tubę. Zapach – choć raczej nieciekawy, kwaskowaty – jest dość słaby i w związku z tym dla mnie nieistotny.

Wyrok: obciąć mu głowę! To znaczy, hmm... do oddania dowolnej chętnej osobie albo wyląduje w koszu :P Ktoś reflektuje?

Innym słabym produktem jest olejek z tej samej serii, czyli olejek relaksujący z dziką różą i rokitnikiem. Kupiłam go z myślą o stosowaniu na włosy, ale oczywiście wypróbowałam go także na ciele i nie sprawdził się ani tu, ani tu. W przeciwieństwie do kremu nie zaszkodził mi, ale po prostu nic a nic nie zdziałał... A dodatkowo ma okropny, mocny, kwaśny zapach kojarzący mi się z czymś nie całkiem świeżym :/ Ponadto nie jestem fanką stosowania olejków i oliwek na ciało, to metoda zupełnie nie dla mnie.

Jednak pozostając w temacie olejów chciałabym zaprezentować Wam najlepszy olejek jaki kiedykolwiek stosowałam na swoich włosach. Tę grupę produktów stosuję na włosy od dobrych dwóch lat i rzeczą, która mnie od dawna frustrowała były problemy z odnalezieniem olejku idealnego dla mnie. Nakładanie dowolnego oleju zapewniało moim włosom elastyczność i miękkość, ale nic nie dawało im satysfakcjonującego efektu wizualnego, ciągle balansowały między spuszeniem a strączkowaniem i przyprawiały mnie tym o ból głowy ;) O moim typie włosa więcej → tutaj, a teraz wspomnę dodatkowo, że używałam kilkunastu olejów z różnych grup, kilku mieszanek (oba Babydreamy, wspomniany wyżej Alverde), nafty kosmetycznej i nie wiem sama czego jeszcze.

Olejek Alverde z arganem i migdałem dał mi wreszcie ten efekt wow :) Nie był on trwały, ale przy stosowaniu go co drugie mycie było bardzo, bardzo dobrze! Olejek nie jest tani, ale moim zdaniem wart swojej ceny. Bez problemu zmywa się jednym myciem balsamem Mrs. Potter's, ma higieniczne opakowanie z pompką (plastikowe, a więc leciutkie), pachnie rześko trawą cytrynową. No i działa :)


Pozostając w temacie DM-owych hitów chciałabym skrobnąć parę zdań o genialnej odżywce: nabłyszczającej kuracji z morelą i cytryną. Dlaczego tylko parę zdań? Dlatego, że niestety DM totalnie zmienił jej skład (kupiłam jej dwie sztuki i już jedna z nich jest niestety po tym wspaniałym liftingu...): alkohol jest teraz zaraz po wodzie, zniknęła gliceryna (którą moje włosy bardzo lubią)... No i pewnie mogłabym tej nowej używać, ale trochę się boję. A ponieważ starej nie ma już w sprzedaży to nie widzę sensu robienia Wam na nią „apetytu” i powiem tylko to, co każda z nas pewnie już nie raz pomyślała: zmienianie składów to ZŁO!
Porównanie składów: kliknijcie na zdjęcie by je powiększyć :)

I na koniec ostatni produkt: naprawcza odżywka Alverde z awokado do włosów zniszczonych. To jest też całkiem fajny produkt :) Nie wyczarowała na mojej głowie takich cudów jak morelowo-cytrynowa kuracja, ale spisała się całkiem fajnie! Mam porównanie do innych odżywek z tej linii: żółtej z migdałem i arganem oraz seledynowej z brzozą, które były kosz-mar-ne. Ta miała być ostatnią z tej serii jaką wypróbuję, bo nie mogło mi się zmieścić w głowie że te odżywki są tak lubiane, a na moich włosach dają takie denne efekty :P Na szczęście awokado trochę odmieniło moją opinię i może jeszcze kiedyś skuszę się na produkt z tej serii.

Taki wygląda moja ostatnia przygoda z Alverde: dwa produkty do kitu, jeden przyzwoity, a dwa warte każdych pieniędzy ;) Dzięki tym ostatnim moje włosy jesienią miały bardzo częste great hair days, co sprawiło mi wiele radości i satysfakcji z ponad dwuletnich wysiłków w dbaniu o nie. Teraz z racji → zmiany uczesania moje testowanie kosmetyków do włosów strasznie zwolniło, ale mam jeszcze kilka wyrobionych opinii na podorędziu i postaram się pomału wszystkie je opublikować!


Miałyście kiedyś kosmetyki z DM? Które poleciłybyście mi jeszcze do wypróbowania? A który z powyższych spodobał się Wam najbardziej? Czekam na Wasze opinie :)

14 komentarzy:

  1. nie miałam jeszcze tych kosmetyków

    OdpowiedzUsuń
  2. Niestety nie było mi dane spróbować tych kosmetyków, ale kuszą oj kuszą...

    OdpowiedzUsuń
  3. Niestety nie było mi dane spróbować tych kosmetyków, ale kuszą oj kuszą...

    OdpowiedzUsuń
  4. Żadnego nie miałam, nie mam póki co do nich dostępu :(

    OdpowiedzUsuń
  5. mnie już przeszło to pierwsze bum na alverde;) Znalazłam kilka perełek, jednak pielęgnacja twarzy się u mnie nie sprawdziła.. żele do kąpieli mają cudowne i szampon morela z cytryną:D
    pozdrawiam ciepło
    :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie podobnie, za to moje serce skradła taka zapomniana i skromniutka Balea... Ale warto próbować, pamiętam entuzjastyczne recenzje dziewczyn, które niejedną odżywkę wypróbowały i dopiero te Alverde dały radę!

      Usuń
  6. Dziękuję za ten wpis! Super - za równy miesiąc będę w Austrii i będę miała rzut kamieniem do drogerii DM :) Myślę, że zrobię spore zapasy, i chętnie korzystam z recenzji i rad, co w ogóle warto kupić w DM, a czego unikać :) Na pewno skuszę się na odżywkę z awokado.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to fantastycznie! Cieszę się, że mogłam pomóc i po cichutku zazdroszczę... Planuję jeszcze podobnego typu wpis na temat produktów Balea, powinien pojawić się najdalej za trzy tygodnie, bo jeszcze "dopracowuję" opinię na temat jednej z odżywek :)

      Usuń
  7. Nie miałam jeszcze nic z tych kosmetyków. .

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetne są te kosmetyki sama mam jedną z odżywek Alverde Aloe Hibiskus włosy są milusie w dotyku chodź nakładam ją tylko na końce .
    mam prośbę moglabym prosić o twój email ponieważ mieszkam blisko Gdańska.
    byłabym wdzięczna Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pisz śmiało na kosmeologia@gmail.com :)

      Usuń
  9. Miałam ten olejek do włosów, świetny. Szkoda, że u nas nie ma tej drogerii :(.

    OdpowiedzUsuń
  10. Wiele słyszałam o tej drogerii i słynnych kosmetykach Alvedre :) Niestety nie miałam okazji tam być i cokolwiek kupić, a szkoda... bardzo chciałabym wypróbować polecane olejki do włosów :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo fajny post. Ciekawa recenzja produktów.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Kosmeologika , Blogger