2/26/2015

MIT: Włosy krótkie pielęgnuje się o wiele szybciej!

FAKT: Różnica jest, ale... znikoma ;)

Od momentu kiedy → ścięłam włosy minął już ponad miesiąc i na razie mogę powiedzieć Wam jedno: kocham moją nową fryzurę :) Bardziej nawet niż wersję na prosto (do zobaczenia w podlinkowanym poście) pokochałam mój kręcono-falowany piorun w rabarbar i póki co, decyzji o zmianie uczesania nie żałowałam nawet przez chwilę.

Co mnie jednak delikatnie rozczarowało, to twarde zderzenie z rzeczywistością, która zweryfikowała powszechną opinię, że przy krótkich włosach jest mało roboty. No, nie wiem jak inne właścicielki krótkich fryzur, ale ja dbam o nie prawie tak samo, jak o długie pukle! Moje starania wynikają co najmniej po części z faktu, że mam cały czas na uwadze następującą rzecz: to, co w tej chwili jest krótkimi, zdrowymi kłaczkami, za kilkanaście miesięcy może stanowić „długość” włosa albo jego końcówki. Więc jeśli zaniedbam pielęgnację teraz, to za rok będę pluć sobie w brodę! Dlatego moja pielęgnacja włosów wcale nie zmieniła się diametralnie... A co dokładnie zmieniłam?



Po pierwsze i najważniejsze: zaprzestałam olejowania włosów.

Z jednej prostej przyczyny: nie wyobrażam sobie zmywać oleju z włosów czymś innym niż balsamem Mrs. Potter's... Ale z drugiej strony, nie wyobrażam sobie myć nim włosów na całej długości, bo u nasady strasznie mi je przetłuszczał :( (jak wszystkie myjące odżywki zresztą) Przy długich włosach spokojnie rozdzielałam te dwie strefy myjąc skalp szamponem, a „długość” Pottersem, jednak obecnie jest to niemożliwe. Skoro odpadło mi mycie włosów odżywką, to automatycznie odpadło też olejowanie. Wrócę do niego jeśli włosy sięgną mi ramion. Póki co emolienty dostarczam im w mojej ukochanej olejowej masce Biovax.

Po drugie, pozbyłam się kosmetyków zawierających „zły” alkohol.

Nie mam jakiejś włosowej alkoholofobii i przy długich włosach nie unikałam tego składnika jakoś wybitnie. Jednakże mając krótkie włosy zaczęłam nakładać maski i odżywki od samej nasady włosów – czego nigdy wcześniej nie robiłam – i dlatego alkohol z mojej pielęgnacji musiał zniknąć. Mam skłonności do przesuszonej skóry głowy i nawet mała zawartość „denata” robiła mi krzywdę.

Zmiana ta wymusiła też na mnie zakup nowej wcierki do skóry głowy. Po ostatniej chorobie odrasta mi mnóstwo nowych włosów, których wzrost chciałabym wspomóc... ale bez wysuszania ich alkoholem na etapie kiełkowania! Wybór wcierek bez alkoholu nie jest wcale taki szeroki, więc po wykluczeniu Jantaru (który miałam i się zupełnie u mnie nie sprawdził) bez większych wahań wybrałam tani i ślicznie pachnący Eliksir ziołowy do włosów wzmacniający, przeciw wypadaniu z Green Pharmacy.

Wielką siatę dawnych, niezużytych odżywek wpakowałam zachwyconej przyjaciółce (To tak jakbym miała znowu urodziny!") sobie zostawiając jedynie resztunię ulubionej odżywki  Alverde. Gdy mi jej zabraknie, planuję zakup prostej, niedrogiej odżywki - koniecznie bez alkoholu i najlepiej polskiej firmy. Co polecacie? :)

Po trzecie, zdarza mi się „prostować” włosy...

… przez wysuszenie ich na płaskiej szczotce :) W ciągu ostatniego miesiąca zdarzyło mi się to dwa razy - to tyle, co przez ostatnie dwa lata! :D Ponieważ długich, falowanych włosów nie czesałam w ogóle, szczotkę musiałam dopiero kupić (Rossmann, For Your Beauty, ok. 13 zł). Mimo iż używam wyłącznie zimnego nawiewu, włosy podczas suszenia fruwają, targają się i mierzwią, więc w celu zabezpieczenia ich przed mechanicznymi uszkodzeniami kupiłam prostą, silikonową odżywkę – Dove Volume Restoration.

Z drugiej strony, zupełnie porzuciłam zabezpieczanie końcówek czymkolwiek. Na włosach tej długości nie umiem tego zrobić bez obciążenia ich :P Do tego również wrócę jak trochę podrosną.

Po czwarte, mam w tej chwili włosy o porowatości średniej/niskiej.

Ścięte zostało to, co czasem zdarzało mi się zaniedbać, poszarpać, uszkodzić – a zostało to, co jest w stanie idealnym. Moja czupryna naturalnie nigdy nie zejdzie do niskiej porowatości, ale teraz jest do niej maksymalnie zbliżona. Wiąże się to z tym, że nie muszę w tej chwili inwestować w nie wiadomo jak wystrzelone w kosmos kosmetyki – wystarcza mi w tej chwili jedynie zaspokajanie ich podstawowych potrzeb. Więc jako drugą maskę zamiast kolejnego Biovaxa kupiłam sobie trzy razy tańszego Kallosa Keratin i pomimo skromnego składu, wystarcza mi on nawet bez wzbogacania go półproduktami. Póki nie zacznę włosów zapuszczać (a nie wiem kiedy i czy w ogóle planuję :P) nie widzę potrzeby wydawania kroci na kosmetyki do pielęgnacji włosów.

Po piąte, niektóre kroki są dla mnie najzupełniej zbędne.

Wspomniałam o olejowaniu i zabezpieczaniu końcówek? To dodam jeszcze płukanki, laminowanie, wiązanie włosów na noc, chowanie ich pod czapką i pewnie jeszcze parę innych...

Planuję za to podjąć parę prób podkreślenia skrętu, oczywiście na pierwszy ogień pójdzie nieśmiertelny żel lniany. Na długich włosach był o wiele za słaby, ale teraz...? Kto wie! :)



W każdym razie, moja obecna pielęgnacja włosów wygląda następująco:

  1. Mycie szamponem Natur Vital Hair Loss Shampoo for normal hair (→ recenzja jego brata do włosów tłustych).
  2. Maska na pół godziny lub odżywka na dziesięć minut.
  3. Płukanie chłodną wodą.
  4. Wtarcie w skórę głowy ziołowego eliksiru z GP.
  5. Wgniecenie we włosy groszka odżywki bez spłukiwania Ziaja Intensywne Nawilżanie.

Jeśli chodzi o maski, to zasadniczo planuję stosować Biovaxa na zmianę z Kallosem, ale z powodu miesiąca testowania Kallosów u Anwen w lutym używałam wyłącznie jego.

Dodatkowo w razie przesuszenia skóry głowy (każdorazowe mycie szamponem z SLeS zbiera plony...) na skalp nakładam żel aloesowy z Flos-Lek, a zamiast szamponu sięgam po żel Babydream Kopf-bis-Fuess – to mój pewniak!

Wewnętrznie stosowałam jedynie żelazo na receptę oraz dwa kubki wierzbownicy dziennie (pycha!).

Gdy uda mi się w końcu trafić na tolerable hair day (bo do great hair day brakuje mi jeszcze wprawy ;) ), spróbuję zrobić parę zdjęć obrazujących jak wyglądają teraz moje włosy w różnych wersjach. Mam nadzieję, że spodobają Wam się tak jak mi!

Jak ostatnio wygląda pielęgnacja Waszych włosów? Czy jest na sali ktoś, kto po ścięciu zauważył diametralną różnicę w sposobie pielęgnowania ich?

Buziaki,

K.

22 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. I jak, poradziłabyś mi coś? :) A może stosujesz podobne produkty do moich?

      Usuń
  2. z krótkimmi włosami miałam więcej zabawy niż teraz z długimi.. masakra.. układanie nawijanie, bo inaczej klapa...
    a używałaś odżywki alterry? co prawda pochodzi z niemiec, ale jest całkiem nie zła - tylko nie pamiętam czy ma alkohol...

    :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, Alterra jak i Alverde wszystko konserwuje alkoholem :( Miałam kiedyś maskę z tej linii i rzeczywiście nie była zła, więc w innych okolicznościach pewnie bym po nią sięgnęła :)

      Usuń
  3. Dawno temu miałam krótkie włosy i przyznam, że tej fryzury nie wspominam dobrze ;) Moje włosy sterczały w każdą stronę i ewidentnie nie chciały współpracować - ani ze sobą, ani ze mną. Długie włosy w Bad Hair Day można po prostu związać, a z krótkimi trzeba sobie jakoś poradzić. Taka fryzura zdecydowanie nie jest dla mnie, ale gratuluję, że swoją jakoś okiełznałaś :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Masz racje! Z krótkimi włosami jest dużo więcej zabawy niż z długimi. Jak długie mają zły dzień to można je zwyczajnie związać. Przy krótkich już tego nie zrobimy. 1,5 roku temu też miałam boba, co prawda powód zmiany fryzury był inny niż u Ciebie, więc cierpiałam, bo nie podobałam się sama sobie. Pielęgnację miałam chyba raczej podobną, ale fakt, olejowanie włosów zaczęłam jak podrosły.
    A mam takie pytanie: nie masz żadnych skutków ubocznych po wierzbownicy? Ja potwornie puchłam. Byłam jak zbiornik retencyjny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zanim zaczęłam pić czytałam także Twoją relację i przyznam, że trochę się obawiałam takiej reakcji organizmu... Ale nic podobnego się nie pojawiło. Podobnie jak nie ganiałam do toalety po podobno cholernie moczopędnej pokrzywie itp. Ma się to szczęście :P

      Usuń
  5. Takie proste są podobne do fryzury Maggie z The walking dead. Ładne :-).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Maggie to moja ulubiona postać kobieca w tym serialu, bardzo ją podziwiam! więc komplement tym milszy ;)

      Usuń
  6. Hej! Jeśli chodzi o odżywki to polecam fitomed - tanie, bez alkoholu i polskie. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Że też o tym nie pomyślałam! Co prawda, teraz kupiłam już odżywkę innej firmy charakteryzującą się tymi samymi cechami, ale już wiem po co sięgnę w następnej kolejności :)

      Usuń
    2. Nie ma za co :3

      Usuń
  7. Nareszcie natknęłam się na pielęgnację krótkich włosów. Jestem początkującą włosomaniaczką, a wszędzie na blogach widzę tylko długie włosy, także dziękuję bardzo:D

    OdpowiedzUsuń
  8. Nareszcie natknęłam się na pielęgnację krótkich włosów. Jestem początkującą włosomaniaczką, a wszędzie na blogach widzę tylko długie włosy, także dziękuję bardzo:D

    OdpowiedzUsuń
  9. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  10. jak układasz włosy żeby osiągnąć taki efekt jak po prawej? wyglądają świetnie. :) mam podobną długość i nie umiem wypracować niczego innego niż efekt po lewej. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Niestety (to znaczy dla mnie oczywiście "stety" :D) to po prawej są moje włosy w stanie naturalnym - by osiągnąć efekt po lewej muszę je wysuszyć na płaskiej szczotce... Nie mam zbytniego doświadczenia z kręceniem włosów o tej długości :(

      Usuń
    2. szczęściara! w każdym razie, ta długość jest dla Ciebie bardzo odpowiednia!

      Usuń
  11. Moje włosy mają taką samą długość jak twoje. Stosuję produkty firmy Chantal. Moje włosy pomimo ścięcia ponad 10 cm pozostały zniszczone. Maski tej firmy poprawiły ich wygląd i dodały blasku. Polecam

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam nadzieję że pozostałaś przy tej długości, pasuje Ci bardzo :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Kosmeologika , Blogger