12/21/2014

Loxon, płyn na skórę głowy – panaceum czy pic na wodę?

Myślę, że każda osoba którą dotknie problem nasilonego wypadania włosów prędzej czy później natknie się na forumowiczki i blogerki nawzajem polecające sobie i odradzające lek o nazwie Loxon w wariancie 2% lub 5%. Wokół niego z jednej strony krążą nieuzasadnione moim zdaniem obawy („sięgnięcie po lek na łysienie androgenowe to dla mnie ostateczność”) albo superlatywy („uporczywe wypadanie? Nic innego, tylko Loxon!”). Chciałabym obiektywnie rozprawić się zarówno z jednym, jak i z drugim, a ponadto dodać parę subiektywnych słów na podstawie moich własnych doświadczeń z prawie czteromiesięcznego stosowania tego leku.


Choć wpis ten może kojarzyć się z typową recenzją, chciałabym aby jasne było, że Loxon jest LEKIEM i jako taki nie powinien być stosowany samowolnie ani w inny sposób nadużywany. To nie jest recenzja drogeryjnej wcierki, tylko tekst popularnonaukowy napisany przez amatora i nie może być on traktowany jako substytut porady lekarskiej.

Zacznę od rzeczy najważniejszej czyli krótkiego omówienia składu Loxonu. Substancją czynną tego leku jest minoksydyl. Pod tą szumnie brzmiącą nazwą kryje się substancja rozszerzająca naczynia krwionośnie (na marginesie – stosowana czasem w terapii nadciśnienia tętniczego, gdzie do jej działań niepożądanych należy nadmierny porost włosów). Rozszerzenie naczyń krwionośnych powoduje lepsze ukrwienie skóry głowy, a zatem lepsze ukrwienie cebulek włosowych co umożliwia im optymalne warunki do pracy. I to tyle...

… właśnie tak. Mechanizmem działania Loxonu jest dokładnie to, co włosomaniaczki i tak próbują osiągnąć na inne sposoby: masując skórę głowy, stosując wcierki z alkoholem czy oleje z papryką albo innymi ziołami... Loxon robi to samo: tylko tyle i aż tyle.

Oczywiście poza pewnym stężeniem minoksydylu we wcierce znajdziemy inne substancje, w tym nawilżający glikol propylenowy czy alkohol stanowiący promotor przechodzenia substancji czynnych do głębszych warstw naskórka (oraz potencjalny wysuszacz skalpu). Tym niemniej zasadniczy sposób działania leku zależy od nich w nikłym stopniu.

Na podstawie powyższego można wywnioskować dwie rzeczy:

1. Są stany (najczęściej różne choroby, niedobory dietetyczne itp.) w których poprawa ukrwienia skóry głowy to za mało by im zaradzić, więc nie ma co spodziewać się cudów po Loxonie. Może on oczywiście na różne pośrednie sposoby pomóc, ale bez leczenia pierwotnego powodu wypadania efekty mogą być raczej mierne.

2. Pomimo najbardziej typowych wskazań do stosowania (łysienie androgenowe) NIE jest to lek wpływający na gospodarkę hormonalną i dlatego jeśli lekarz uzna za stosowne przepisanie nam go, nie musimy mieć obaw, bo jakąkolwiek terapię wypadania podejmiemy – ukrwienie skalpu może nam tylko pomóc.



Reasumując część dotyczącą krążących wokół Loxonu mitów pozwolę sobie jeszcze co nieco podsumować:

- wybrane informacje z ulotki: wskazania: łysienie androgenowe; efekty: odwrócenie lub zahamowanie miniaturyzacji mieszków włosowych, pobudzenie do namnażania się komórek mieszków w fazie wzrostu; powinny dać się zaobserwować w drugim miesiącu stosowania, a maksymalne cechy - po roku.

- gdzie jeszcze może pomóc: wypadanie na tle nerwowym, wypadanie związane w typowym sezonem roku;

- gdzie może pełnić ewentualną rolę wspomagającą: wypadanie telogenowe, wypadanie spowodowane chorobami (niedoczynność tarczycy, anemia i wiele innych).

Rozwinę jeszcze co rozumiem przez „rolę wspomagającą” Loxonu. Wyobraźmy sobie bladą i zmęczoną osobę, której włosy lecą garściami i która wybrała się z tego powodu do lekarza. Ten zapisuje jej Loxon, a ponadto zleca różne badania. Okazuje się, że pacjentka cierpi na niedobór żelaza i anemię, więc przy następnej wizycie dostaje receptę na żelazo. Zdyscyplinowana osoba zaczyna przyjmować żelazo, lecz zanim „odbuduje” nim swoje rezerwy, włosy będą jej dalej wypadać – może to potrwać kilka tygodni, więc pomyślcie ile razy w tym czasie nasza pacjentka będzie czesać się albo myć włosy zostawiając całe ich kłęby. W tej sytuacji minoksydyl może uratować część włosów, które normalnie by wypadły, a tak „zostaną na głowie” do momentu w którym kuracja żelazem przywróci prawidłowe warunki do ich wzrostu. Widzimy: gdyby nie leczenie anemii żelazem, Loxon by nic nie dał. Ale włączony podczas wypadania mógł pomóc w uratowaniu choć części włosów.

Mogłoby się więc wydawać, że Loxon to złoty środek na wszystko – bo w sumie niezależnie od tego dlaczego lecą nam włosy, może w mniejszym lub większym stopniu coś zdziałać! Cóż, pozwolę sobie teraz przejść do mojej prywatnej opinii o tym leku.

Słowem wstępu, moje Wypadanie Włosów (przez wielkie „W”, bo to naprawdę była dla mnie katastrofa) zaczęło się w maju. Zanim trafiłam do lekarza w sierpniu minęło tyle czasu, bo obwiniałam o to stresy, szampony, wcierki, ba! nawet biedny grzebień podejrzewałam o niedomycie. Tak naprawdę miałam wtedy duży i ciągle pogłębiający się niedobór żelaza, ale tego nikt nie podejrzewał. Dermatolog zdiagnozował wypadanie spowodowane stresem, zapisał mi Loxon 5%, witaminy i pieruńsko drogi szampon. Loxon stosowałam codziennie wieczorem zawsze w połączeniu z króciutkim masażem.

I dokładnie tak jak Wam wyżej napisałam, u mnie – osoby z dietetycznym niedoborem – efekty były minimalne. To znaczy jeśli chodzi o wypadanie... bo jeśli chodzi o babyhair, to Loxon spowodował ich u mnie istny busz! Zawsze miałam intensywną wymianę włosów (sporo mi ich wypada, ale równie wiele rośnie i to szybko), ale w tej chwili dorobiłam się właściwie zupełnie nieplanowanej grzywki bejbików.

Także moja przyjaciółka, którą autentycznie zatkało na widok mojego przerzedzonego o jedną trzecią warkocza powiedziała mi ostatnio, że okej – w porównaniu z tym co miałam, z włosów zostały mi piórka... Ale prześwitów (tak zwykle widocznych przy ciemnych włosach!) to ja zdecydowanie nie mam i ona jest pod dużym wrażeniem.

Wydaje mi się też, że bazowy przyrost włosa też mi na Loxonie wzrósł, ale tego nie mogę być pewna, bo w ostatnim czasie zupełnie zaniedbałam mierzenie włosów. Śledzenie postępów w ich wzroście przestało mi sprawiać radość podczas całych miesięcy zamartwiania się ich wypadaniem.

Tyle mogę powiedzieć o działaniu Loxonu. Na koniec garść bardziej technicznych szczegółów:


opakowanie Loxonu 5% ma 60 ml i kosztuje ok. 40 zł. Lek zamknięty jest w wytrzymałej plastikowej butelce z aplikatorem rozpylającym produkt dość precyzyjnie. Loxon jest mocno alkoholowy - to ku przestrodze wrażliwszych skalpów. Po aplikacji należy dokładnie umyć ręce. W samej kuracji ważna jest dyscyplina, bo tylko regularne i długie stosowanie ma szansę przynieść efekty.

Jak widzicie, wpis ten nie ma najmniejszych zamiarów odpowiedzieć Wam na pytanie czy Loxon jest dobrym lekiem, czy warto po niego sięgać, a jeśli tak to kiedy czy po jakie stężenie... Te pytania zadajcie swojemu lekarzowi. Mam nadzieję, że dzięki temu wpisowi będzie wokół Loxonu mniej mitów – zarówno tych przydających, jak i ujmujących mu blasku ;)

Macie swoje doświadczenia z tym lekiem? Przeszłyście kiedyś okres wzmożonego wypadania włosów? Czym się wtedy ratowałyście, jak potoczyła się wówczas Wasza włosowa historia?


Czekam na Wasze odpowiedzi w komentarzach,

A.

25 komentarzy:

  1. Fantastyczny artykuł!
    Ja przeżyłam prawdziwą masakrę przez niedoczynność tarczycy. Zazdraszczam, że u Ciebie nie było widać prześwitów, bo u mnie to jakaś tragedia była. Wciąż nie jest najlepiej, ale już mniejszy wstyd całe szczęście. Może kiedyś odrosną ;) Pogadam jeszcze z moim lekarzem i może kiedyś wypróbuję preparat o którym piszesz. Jak na razie dzielnie używam wcierki Jantar i piję drożdże. Efekty nawet jako takie są, ale jeszcze długo pewnie będę walczyć

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie tych prześwitów nie było, bo zasłoniły je bejbiki ;) Jantar nie sprawdził się u mnie nawet na zwykłe wypadanie czy przyspieszenie porostu włosa. Drożdże przyspieszały u mnie wzrost, ale też ani nie hamowały wypadania, ani nie powodowały wzrostu baby hair. Zresztą nie mogę tych zalet przypisać żadnym suplementom ani wcierkom :P Jak już to przyspieszały mi tylko wzrost włosów, a i to nie zawsze (patrz: Jantar). Ale to oczywiście kwestia subiektywna, grunt że u Ciebie coś się dzieje ^^

      Usuń
  2. kiedys go stosowałam , musze cgyba znowu zainwestowac

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajna sprawa z tym loxonem, w sumie z tego co wiem to on poprawia mikrokrążenie skóry głowy, dożywiając cebulki włosów i tym samym działa też przy innych typach łysienia, niż androgenne. Przy androgennym jednak wg mnie lepiej najpierw spróbować prostszych i bardziej naturalnych metod, np. wcierki z naparu z wierzbownicy, doustna suplementacja palmą sabałową itd.

    OdpowiedzUsuń
  4. A już lepiej, nie lecą tak Ci kłaki? i teraz proszę się wyspowiadać: jakie badanie Ci robili? To nie jest pytanie podchwytliwe Po prostu jestem ciekawa jak różni lekarze podchodzą do niedoborów żelaza, bo ja gdzieś tam miałam wrażenie w pewnym momencie, że im bardziej dana osoba ma ewidentny niedobór żelaza tym lekarze, bardziej wmawiają jej, że wszystko jest ok.
    Teoretycznie loxon pomaga chyba w 60% przypadkach, ale w praktyce to wychodzi jakiś minimalny przedział około 30-35% i w większości kobietom:/ Ja jestem zdania, że Loxon ma za dużo skutków ubocznych, żeby go stosować jeśli to nie jest AGA, chociażby przez wzgląd na dodatkowe owłosienie. Chyba, ze komuś podobają się wąsy u kobiety.
    Widzę, że masz ten w nowym opakowaniu. Wraz z nową szatą graficzną wzrosła cena:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem jak wyglądał wcześniej, ale od sierpnia kupowałam w takim. Cena jest straszna :/

      Co do skutków ubocznych, to właściwie nie ma ich wiele (hirsutyzm, niedociśnienie, podrażnienie skóry i świąd) i co ważniejsze - to nie musi się pojawić u każdego. U mnie się nie pojawiły... Pilnujesz, by nie przekraczać dawki 10 psiknięć dziennie? (tak się tylko upewniam)

      Co do diagnostyki to opiszę Ci mailem ;) Za dużo ludzi z roku i innych znajomych czyta tego bloga :P

      Usuń
    2. Ja dopiero dzisiaj nabyłam go w nowej szacie i o dziwo udało mi sie go kupić za 33 zł a wszędzie straszyli kwotą powyżej 40stu.
      Pilnuje 10ciu:) ale ja nakładam tylko na centralną część głowy czyli tam gdzie mam przerzedzenia. Mi wyrosły wąsy. Może nie jest to bardzo widoczne, ale jednak się odznacza. No i podrażnienia skórę. Nawet jakby udało mi się zejść z myciem to przez Loxon muszę i tak to robić codziennie.
      Hehehe, szalona:) ja nie dałam nikomu mojego bloga, chyba że ktoś trafił przypadkiem i poznał po kudłach;)

      Usuń
  5. Czeka u mnie w szufladzie, ale wlasnie ze wzgledu na rozne mity nie odwazylam sie go uzyc. Chyba podejme kuracje ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciekawe czy daje odczucie nagrzania skóry głowy. Uwielbiam je :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciekawy produkt, pierwszy raz o nim słyszę!

    OdpowiedzUsuń
  8. Używałam go, przez około pół roku, jeszcze jak był w starym opakowaniu, ale niestety należę do tej grupy osób u których nie działa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A udało się u Ciebie ustalić przyczynę wypadania?

      Usuń
  9. Ciekawi mnie, przez jaki czas masz używać Loxonu. Czy lekarz coś na ten temat powiedział?

    U mnie po odstawieniu Loxonu (tego słabszego) przez jakiś miesiąc-dwa był spokój, niesamowity spokój, bo żaden włos nie wypadł sam, o ile go nie wyrwałam, a potem leciały wszystkie: i te stare, i wyhodowane na Loxonie :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kuracja preparatem Loxon trwa całe życie:( Stosowanie kilka m-cy mija się z celem.Tak mi powiedział lekarz dermatolog. Przez pierwszy rok stosuje się go codziennie, natomiast przez kolejne lata, 2-3 razy w tygodniu, dla podtrzymania efektu jaki się osiągnęło po rocznym stosowaniu.
      Obok lekarza dermatologa, warto jeszcze udać się to Trychologa, jeśli to jest większy problem niż przejściowe wypadanie włosów.

      Usuń
    2. Moim zdaniem jesteś w błędzie, Anonimku. Oba Loxony w swoim ChPL mają adnotację: "Leczenie należy przerwać, jeśli poprawa nie nastąpi po 1 roku stosowania". Oczywiście, leki czasem stosuje się off-label, ale tu najważniejsza jest diagnoza i konkretny pacjent, nie można dawać takich rad w ciemno.

      Carl Bear, w tej chwili nie pamiętam zalecenia lekarza - wpis jest z 2014 r. ;) Wydaje mi się, że miało to być około pół roku. Jednak wcześniej udało mi się znaleźć przyczynę wypadania i dlatego po 4 miesiącach odstawiłam lek, który był dla mnie wtedy po prostu za drogi. A Ty ile czasu go stosowałaś?

      Usuń
    3. A odstawiałaś go z dnia na dzień czy systematycznie ? I to co odrosło wypadło ?

      Usuń
    4. Ja odstawiłam z dnia na dzień (po prostu mi się skończył, a nie miałam głowy/czasu/pieniędzy do zakupu nowego opakowania) i jakoś tak wyszło. U mnie nie wypadło, ale podkreślam: w moim przypadku była bardzo jasna przyczyna wypadania, którą zidentyfikowałam i wyeliminowałam przed jego odstawieniem. Każda sytuacja będzie trochę inna, dlatego ważna jest konsultacja z dobrym lekarzem.

      Usuń
  10. Loxon i mój skalp to związek do końca mojego życia. Stosuję go juz prawie 2 lata. Najpierw 2% dwa razy dziennie. Teraz 5% raz dziennie. Cierpię na łysienie androgenowe. Skutków ubocznych brak.

    OdpowiedzUsuń
  11. O pisałas o Loxonie, jakoś umknął mi ten wpis. Porządna analiza, ja potraktowałam temat raczej skrótowo, ale mam w zanadrzu kolejny artykuł, w którym bedzie wystęował Loxon. Tymczasem męczę się ze "Skin coachem":)
    Buziaki Aniu!

    OdpowiedzUsuń
  12. Witaj :) a czy włoski po odstawieniu loxonu te wychodowane Ci wypadły? Bardzo wiele osób pisze, ze po odstawieniu wypadają bardziej niż przed..z tego co czytam to głównie są to osoby z łysieniem androgenowym. Czy po zaprzestaniu wcierania loxonu i zmniejszenia ukrwienia włosy nie stają się osłabione i nie wypadają ? (Jeżeli nie występuje androgenowe)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie nie wypadły, ale tak jak w komentarzu wyżej podkreślam: w moim przypadku była bardzo jasna przyczyna wypadania, którą zidentyfikowałam i wyeliminowałam przed jego odstawieniem. Każda sytuacja będzie trochę inna, dlatego ważna jest konsultacja z dobrym lekarzem.

      Usuń
  13. Aniu, czy u Ciebie (albo u kogos z Was) byl tzw moment linienia czyli nasilonego wypadania wlosow podczas uzywania Loxonu 5%. Ja go uzywam dopiero tydzien a wlosy mi zaczely leciec jak szalone, przeraza mnie ten widok

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie nie było, nie wiem jak u dziewczyn... Chociaż warto pamiętać, że przy stosowaniu każdej wcierki leci trochę włosów przy jej nakładaniu - ale są to włosy, które są już "wypadnięte" ;) albo obluzowane i zaraz same by wypadły, a my po prostu poruszyłyśmy nimi aplikując wcierkę. Więc może to jest to zjawisko?

      Usuń
  14. Witam serdecznie.Rzeczywiście artykuł o loxonie jest świetnie napisany. Informacje są konkretne i rzeczowe. Mnie przydał się bardzo. Włosy zaczęły mi wypadać ok.miesiąca wstecz. Początkowo przeraźliwie, obecnie sporo mniej. Miałam też okropne swędzenie skóry głowy - potraktowałam ją olejkiem z drzewa herbacianego i obecnie swędzi sporadycznie z mniejszym nasileniem. MK

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Kosmeologika , Blogger