8/14/2014

Pędzle kosmetyczne – BHP!

BHP, czyli co i jak robić, by zakupione pędzle posłużyły jak najdłużej oraz nie robiły nikomu krzywdy :)

Pędzle kosmetyczne to coś, co kocham i nie dziwi mnie furora jaką robią w całej urodowej części internetu. Choć daleka jestem od przypisywania im cudotwórczych właściwości (jeśli czytacie moje posty z serii o podstawach makijażu oczu cieniami do powiek to na pewno to zauważyłyście), to uważam je za niezwykle przydatny rodzaj akcesoriów. Jak pewnie niejednej z Was, przyjemność sprawia mi nie tylko używanie ich, ale też kupowanie, kolekcjonowanie, porównywanie... Pamiętajmy jednak, że to nie wszystko i o pędzelki warto też po prostu dbać.



PRZECHOWYWANIE

Jeśli kupiłaś pędzle w ślicznym etui albo tzw. pasie, to na start mam złą wiadomość - czym prędzej je z niego wyjmij! :P Takie rolki służą tak naprawdę tylko do transportu pędzli, a używane na dłuższą metę mogą spowodować odkształcanie włosia, odstawanie pojedynczych włosków i tym podobne defekty.

Najbardziej popularnym, praktycznym i przy tym naprawdę ładnym sposobem przechowywania pędzli jest patent z znany chyba głównie z perfumerii Sephora ;) Pędzle wstawiamy do szklanki (niekoniecznie ze szkła, plastik też będzie w porządku) wypełnionej do połowy kolorowym żwirkiem do akwariów, koralikami czy innymi dekoracjami tego rodzaju. Dzięki temu pędzle będą w niej stały pewnie, bez obijania się o siebie i rysowania o dno.


Na koniec dodam, że taka szklanka - mimo iż na toaletce wygląda uroczo - powinna stać na przykład w szafce, żeby pędzle się nie kurzyły.

MYCIE


Można kupić specjalny szampon do pędzli, można. Tylko po co? Dostałam kiedyś w prezencie szampon firmy FM Group, który nawet w promocji jest oburzająco drogi. Jego skład przypominał po prostu szampon-rypacz typu Barwa minus jakiekolwiek wyciągi roślinne czy oleje. W związku z tym pierze on pędzle naprawdę dobrze, ale tak samo poprawnie spisuje się prosty szampon dla dzieci – np. mój ulubiony Babydream czy jego brat, żel Kopf-bis-Fuß. Można też w tym celu zużyć przynajmniej niektóre nietrafione zakupy żeli pod prysznic, mydeł w płynie czy szamponów.


W internecie znajdziecie wiele tutoriali dotyczących mycia pędzli, lecz pojawiające się w nich wskazówki są z grubsza te same:

- używamy letniej (nie: gorącej) wody;

- nie pozwalamy na zamoczenie miejsca zetknięcia skuwki z trzonkiem;

Nie sprawdzałam tego na własnej skórze, ale fama głosi, że jeśli się do tego dopuści - rozklejenie pędzla jest kwestią czasu. Ja czasem ułatwiam sobie sprawę i na granicy skuwki i trzonka ciasno zawiązuję ucięty palec jednorazowej rękawiczki :)

- pędzle "szorujemy" ruchami w przód i w tył; unikamy ruchów kolistych;

- pilnujemy by pędzel umyć dokładnie, wraz z samym centrum włosia, które jest idealnym siedliskiem dla bakterii;

- pędzle do tłustych produktów (szminka, eyeliner, cięższe podkłady) myjemy z dodatkiem oliwy - tu prawie każdy vlogger proponuje inny sposób ;)

SUSZENIE

Jest to etap ważny z dwóch powodów – przede wszystkim dlatego, że trzymanie pędzla włosiem do dołu zniweluje rozpuszczanie kleju pod skuwką oraz puchnięcie/gnicie drewna, z którego zrobiony jest trzonek. Ważne jest też by podczas suszenia włosie nie odkształciło się. W tym celu warto zainwestować w brush guard (no dobra, może "zainwestować" to trochę mocne słowo - ja swój zestaw dziesięciu sztuk kupiłam za niecałe 10 zł :D).


Nie jest to może jakiś niesamowity priorytet, ale jak już wydajemy na akcesoria kilkadziesiąt złotych i więcej, ta dyszka nie robi specjalnej różnicy. Wygoda w zamian za to jest ogromna! Minusem może być ewentualnie ciut dłuższe schnięcie bardzo gęstych pędzli, lecz dla mnie nie jest to kwestia życia i śmierci, a zalety znacznie ją przewyższają...


Domowym zamiennikiem takich siateczek jest... folia aluminiowa. Jeśli wytniesz z niej pasek, owiniesz nim skuwkę z włosiem i porobisz trochę dziurek, to tak przygotowane pędzle spokojnie dadzą się wstawić do szklanki i wysuszyć w ten sposób.

Jeśli nie posiadasz tego przydatnego gadżetu, pędzle susz poziomo i tak, by włosie nie dotykało żadnej powierzchni. Możesz je ułożyć na brzegu półki lub na zwiniętym ręczniku - ważne jest tylko, by włosie wisiało w powietrzu. Pędzle kabuki po prostu stawiamy „do góry nogami” na ręczniku papierowym.


DEZYNFEKCJA

Jak wiadomo, czasem mycie to nie wszystko. Dziecięcy szampon to nie alkohol i choć owszem, wymyje z pędzla resztki kosmetyku, to bakterie niekoniecznie. A te mnożą się w gęstym włosiu (zwłaszcza takiego niedomytego w środku) i używanie go do oczu może spowodować zapalenie spojówek, a na twarzy po prostu wysyp niedoskonałości.

Dlatego też po zakupie pędzli powinno się na przykład pomaszerować do Inglota by zakupić tam ichni płyn do czyszczenia pędzli. Do czyszczenia nie nadaje się zupełnie, gdyż stanowiący większość składu alkohol przecież w ogóle się nie pieni i jest przy tym hydrofilowy (czyli spłucze ewentualnie rozpuszczalne w wodzie produkty sypkie, a na pewno nie tłuste - hydrofobowe). ALE obecność alkoholu na pierwszym miejscu oznacza, że jest to genialny odkażacz, który z racji przeznaczenia nie powinien niszczyć włosia pędzla. Dodatkowo ma opakowanie z pompką, więc jego stosowanie jest dziecinnie łatwe - "przeczesujemy" palcem włosie umytego i wysuszonego pędzla jednocześnie spryskując je tak, by płyn dotarł do samego środka. Odstawiamy na jakiś czas aż alkohol się ulotni... et voila - można się maziać do woli.


Taki płyn w Inglocie kosztuje ok. 15 zł/150 ml, które osobie nie zajmującej się makijażem profesjonalnie wystarczy na wieczność. Można, oczywiście, taki płyn zrobić samodzielnie, ale dla mnie wydatek paru złotych na gotowca brzmi bardziej nęcąco niż babranie się w półproduktach :P Zapewniam, że Inglot nie zapłacił mi za reklamę – zresztą sama używam płynu firmy FM Group, który jest po prostu trudniej dostępny.

!!! CZĘSTOTLIWOŚĆ !!!
najważniejsze za wszystkiego!

Pędzle do produktów suchych myjemy raz na tydzień-dwa. Od płynnych - wypadałoby po każdym użyciu... Można ewentualnie odświeżyć je na szybko płynem dezynfekującym, ale prawda jest taka, że pędzel oblepiony kosmetykiem to nie tylko bakterie, ale też po prostu trudniejsza aplikacja spowodowana sztywnym włosiem. Dlatego tu polecam sumienność.

Jeśli jesteś jedyną osobą która używa danych pędzli bardzo częsta dezynfekcja może okazać się zbędna – może z wyjątkiem pędzli do korektora, podkładu i eyelinera. Przy całej reszcie raz w tygodniu powinno być aż nadto, a przynajmniej sprawdza się to u mnie.

*

Przyznam bez bicia, że ja... po prostu uwielbiam myć pędzle :D Niesłychanie mnie to uspokaja. Dlatego piorę je nie tylko sobie, ale też mojej Mamie i wszystkim współlokatorkom. Każdy ma swojego bzika, c'nie? ;)

A Wy, dbacie o bezpieczeństwo i higienę pracy z pędzlami?
A może w ogóle nie zwracacie na nie uwagi i malujecie się tym, co akurat wpadnie Wam w ręce?
Dajcie znać co u Was słychać! :)

6 komentarzy:

  1. tez uzywam babydream do mycia :> ja susze je zawsze na bawelnianej koszulce :D

    OdpowiedzUsuń


  2. Dodałam zdjęcia o które prosiłaś ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. ja też używam szamponu BB do mycia pędzli ;) w sumie moja kolekcja jest nieduża i nie lubię nimi wykonywać makijażu :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wolisz palce czy po prostu inne akcesoria typu Beauty Blender? :)

      Usuń
  4. Ja mam mało pędzli, ale planuję powiększyć swoją kolekcję ;]

    OdpowiedzUsuń
  5. Przyjemnie się czyta :) Obserwuje :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Kosmeologika , Blogger